Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Chaos decyzyjny i zła komunikacja. Polityka zdrowotna na dwóję

Chaos decyzyjny i zła komunikacja. Polityka zdrowotna na dwóję Źródło: Kancelaria Premiera - flickr.com

Polska za wcześnie ogłosiła zwycięstwo w walce z pandemią po tym, jak dzięki drastycznym ograniczeniom życia społecznego i gospodarczego udało się zapobiec pierwszej fali. W efekcie w 2021 rok wchodzimy z bagażem rekordowego poziomu nadmiarowych zgonów, nadwyrężoną publiczną ochroną zdrowia, nieznaną skalą „długu zdrowotnego”, związanego z zaniedbanymi problemami zdrowotnymi pacjentów „niecovidowych”, oraz narastającym sceptycyzmem wobec nauki i medycyny, który przekłada się na niski poziom zaufania do rozpoczynającego się programu szczepień.

Rok 2020 w polityce zdrowotnej upłynął pod znakiem walki z pandemią. Ta niespodziewana „próba obciążeniowa” pokazała, że idea „zdrowia we wszystkich politykach [publicznych]” nie jest pustym hasłem, ale palącą koniecznością, testującą sprawność całych państw. Obnażyła też słabość przygotowania do zarządzania przewlekłym kryzysem związanym z zagrożeniem biologicznym w skali globalnej, wytrącając kraje wysokorozwinięte z przekonania, że problem chorób zakaźnych mają za sobą.

Ze względu na dynamiczny przebieg pandemii i fragmentaryczność dostępnych obecnie danych ostateczna ocena działań rządów i ich efektów byłaby na tym etapie przedwczesna. Tym, co można oceniać, jest odporność systemu na wstrząs i zdolność uczenia się w sytuacji kryzysu. Ewaluacja polityki zdrowotnej w kontekście pandemii wymaga przyjrzenia się dynamice podejmowanych działań bardziej nawet, aniżeli konkretnym decyzjom. Dlatego ocenie poddane będą nie tylko wybrane, konkretne posunięcia, ale też umowne okresy walki z pandemią: reakcja na tzw. pierwszą falę, luzowanie restrykcji, reakcja na tzw. drugą falę.

[PRZECZYTAJ PUBLIKACJĘ CENTRUM ANALIZ KJ – RZĄD POD LUPĄ 2020]

Niedostatek rezerw strategicznych –

Kryzys wywołany pandemią podważył dominujący paradygmat polityki zdrowotnej, preferujący modele zarządzania w ochronie zdrowia skoncentrowane na wąsko rozumianej optymalizacji kosztowej. Pandemia ujawniła złe procedury i brak rezerw strategicznych. Przyczyniło się to do chaotycznego działania sektora zdrowia w pierwszych tygodniach pandemii, narażenia medyków na zwiększone ryzyko zachorowania, narastania niejasności wokół interwencyjnych zakupów Ministerstwa Zdrowia, a także pogłębiło nieufne nastawienie opinii społecznej do instytucji publicznych.

Pionizacja Państwowej Inspekcji Sanitarnej +/-

W przededniu pandemii prezydent podpisał ustawę o pionizacji Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która tym samym przejęła zadania nadzoru sanitarnego leżące dotychczas w gestii Państwowej Inspekcji Sanitarnej MSWiA. Planowana dużo wcześniej reforma miała usprawnić nadzór nad zadaniami zdrowia publicznego, w szczególności w przypadku zagrożenia epidemicznego. W praktyce skupiła się na pionizacji podległości służbowej. Modernizację instytucji, od której sprawności zależała szybka odpowiedź na pojawienie się nowego patogenu, rozpoczęto zbyt późno.

Odpowiedź na tzw. pierwszą falę +/-

Pierwsze działania związane ze słabo jeszcze wówczas rozpoznanym zagrożeniem powzięto już w styczniu, gdy GIS wydał pierwsze zalecenia dla osób powracających z Wuhan, a następnie te dotyczące postępowania z osobami podejrzanymi o zakażenie SARS-CoV-2. W odpowiedzi na tzw. pierwszą falę w krajach UE ustanowiono sieć szpitali jednoimiennych, których celem była opieka nad osobami z nową chorobą. Stopniowo zwiększano obostrzenia wobec obywateli, ukierunkowane na wyhamowanie rozwoju epidemii w kraju. Doszło również do „zamrożenia” ochrony zdrowia, której działania nie udało się później w pełni przywrócić. Działania te – podejmowane w sytuacji wysokiej niepewności – pozwoliły na wyhamowanie rozwoju epidemii na terenie kraju, w teorii dając czas na przygotowanie się do drugiej fali. Komunikacja była od początku piętą Achillesową strategii walki z pandemią: przy wprowadzaniu i znoszeniu restrykcji zabrakło spójnych wyjaśnień stojącej za decyzjami logiki.

Luzowanie obostrzeń –

Po zdecydowanej reakcji wobec wiosennej fali, która spłaszczyła krzywą zachorowań na COVID-19, polska odpowiedź na pandemię ewoluowała w stronę „systemowego dryfu”. Istotnym czynnikiem była kampania przed wyborami prezydenckimi, której towarzyszyły komunikaty sugerujące, że pandemia się skończyła, a wirus nie jest już tak groźny. Wraz z otwarciem wielu branż (m.in. gastronomii, hotelarstwa) przełożyło się to na bardzo niski stopień przestrzegania obostrzeń, co niewątpliwie miało wpływ na wielkość tzw. drugiej fali.

Wpływ na przygotowanie strategii walki z tzw. drugą falą miała również wymiana ministra zdrowia w atmosferze podejrzeń. Niedostatki strategii ujawnił już we wrześniu powrót dzieci i młodzieży do szkół w trybie stacjonarnym – odbył się on w atmosferze „pospolitego ruszenia”, a odpowiedzialność za standard bezpieczeństwa została w dużej mierze zrzucona na same placówki i organy prowadzące.

Odpowiedź na tzw. drugą falę –

Strategię oparto na nadmiernie optymistycznych założeniach, do czego po czasie przyznał się zarówno premier Morawiecki, jak i minister Niedzielski. Konsekwencją było słabe przygotowanie na odnotowaną w październiku i listopadzie kulminację. Zmiana strategii testowania przyczyniła się do utraty kontroli nad ogniskami zakażeń. Rezultatem było przeciążenie ochrony zdrowia, szczególnie mocno odczuwane w najbardziej dotkniętych regionach (m.in. Małopolska, Mazowsze), wskutek którego spadła dostępność niezbędnej pomocy medycznej, w tym w stanach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, zarówno dla pacjentów z COVID-19, jak i pozostałych. Wskaźnikiem, który nie pozostawia wątpliwości co do skali tego przeciążenia, jest nadmiarowa liczba zgonów odnotowana w tym okresie. Skutkiem pośrednim jest pogłębianie się „długu zdrowotnego”- pogarszania się stanu zdrowia pacjentów, którzy z różnych przyczyn związanych z pandemią nie skorzystali z niezbędnych im świadczeń zdrowotnych. Trafią oni do placówek medycznych w bardziej zaawansowanych stanach chorobowych.

Przy braku monitorowania bieżącej sytuacji i możliwości systemu zdecydowano się na budowę szpitali polowych, jednak uruchomienie pierwszego z nich, tzw. Szpitala Narodowego, pokazało, że problemem jest nie tylko infrastruktura, lecz także zdolność włączenia jej w procesy opieki medycznej. Kontrowersje budziła też wycena opieki nad pacjentami w różnych placówkach. Podobnie zawiódł program opieki domowej nad chorymi z COVID-19 przy pomocy pulsoksymetrów, gdyż nie wypracowano zasad jej sprawowania w porozumieniu z lekarzami rodzinnymi – zakupiony za miliony złotych sprzęt trafił bezpośrednio do pacjentów, z których jedynie co szósty zarejestrował się w programie.

Cyfryzacja, e-zdrowie i teleporady +/-

Pandemia wykazała kluczową rolę danych i ich analizy w podejmowaniu decyzji w zdrowiu publicznym, ujawniając skalę opóźnienia i brak przygotowania systemu na e-zdrowie. Wprowadzenie e-recepty i e-zwolnienia w okresie poprzedzającym pandemię pozwoliło szeroko wprowadzić tryb zdalny podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), a w pewnej mierze także ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i długoterminowej. W pierwszych miesiącach obostrzeń był to ważny wentyl, umożliwiający pacjentom dostęp do lekarza. Dość szybko ujawniło się ryzyko dla bezpieczeństwa pacjenta związane z teleporadami, wynikające z ograniczonych narzędzi, jakimi dysponują lekarze oceniający stan zdrowia pacjenta. Doprowadziło to do wprowadzenia standardu organizacyjnego teleporady w POZ pod koniec lipca, jednak bez pogłębionej analizy standardu opieki.

Relacje z medykami –

Czas pandemii uwypuklił problemy kadrowe ochrony zdrowia. Niejasne zasady delegowania do pracy, zamieszanie wokół dodatków do wynagrodzeń, uregulowania problemu nierówności płac czy stosowania tzw. klauzuli dobrego Samarytanina, a także próba szybkiego procedowania przepisów dopuszczających do pracy medyków spoza UE, wywołały wiele napięć w środowisku.

Podatek cukrowy –

Rząd rozpoczął poszukiwanie alternatywnych wobec składki zdrowotnej źródeł finansowania opieki medycznej, projektując tzw. podatek cukrowy, przychody z którego mają w 96,5% trafić do NFZ w przypadku daniny od napojów słodzonych, a w 50% – w przypadku alkoholi sprzedawanych w opakowaniach o małej objętości. Choć deklarowanym w uzasadnieniu celem ustawy, której wejście w życie ostatecznie odroczono do roku 2021, jest kształtowanie nawyków żywieniowych Polaków, sama konstrukcja daniny w związku z doświadczeniami innych krajów każe przypuszczać, że w praktyce będzie to raczej danina „probudżetowa” niż prozdrowotna. Wątpliwości budzi jej prawdopodobny regresywny charakter – bardziej uderzy w biedniejszych.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.