Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Jeszcze bardziej skomplikowany system i piętrząca się biurokracja. Polityka podatkowa na trójkę

Jeszcze bardziej skomplikowany system i piętrząca się biurokracja. Polityka podatkowa na trójkę https://elements.envato.com/

W 2020 roku pogodzenie potrzeb podatnika i budżetu było szczególnie trudne – COVID zrodził potrzebę udzielenia przedsiębiorcom pomocy, a jednocześnie pogorszenie sytuacji finansowej państwa utrudniło „odkręcenie” podatkowej „śruby”. Rząd zdał ten test połowicznie. Z perspektywy zapotrzebowania budżetu poszukiwanie wpływów jest zrozumiałe. Pod retoryką uszczelniania następuje ono jednak w sposób obciążający Polaków pracujących za granicą i rodzinne przedsiębiorstwa. Wreszcie, krytycznie ocenić należy dalsze komplikowanie systemu podatkowego i stale rosnący zakres sprawozdawczości. 

W tekście nie opisano szerzej zmian podatkowych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 z uwagi na ich szczególny charakter. Nie stanowią elementu długofalowej polityki podatkowej. Zostały jednak wzięte pod uwagę w ogólnej ocenie (na plus należy zapisać wprowadzenie pewnych udogodnień; na minus – ich dalece niewystarczający charakter, szczególnie w sferze niedostatecznej ochrony przed skutkami niewypłacalności kontrahenta).

Opodatkowanie spółek komandytowych –

Opodatkowanie CIT spółek komandytowych (sp. k.) rząd prezentuje jako likwidację możliwości optymalizacji podatkowej na wielką skalę, co nie jest prawdą. Sp. k. stanowią ok. 7% spółek w Polsce, a nieopodatkowanie takich spółek CIT jest cechą wielu systemów podatkowych Europy (m.in. Austria, Dania, Finlandia, Irlandia, Malta, Niemcy, Szwecja czy Wielka Brytania). Jeżeli nawet w ocenie rządu sztuczny charakter, znamionujący optymalizację podatkową, można w pewnym stopniu przypisać sp. k., w których komplementariuszem jest spółka kapitałowa, to zmiana objęła wszystkie sp. k., co przeczy retoryce, jakoby celem było przeciwdziałanie optymalizacji. Wreszcie, istnienie takich struktur jest uzasadnione z punktu widzenia gospodarki. Transparentność podatkowa (zapłata podatku tylko przez wspólników, bez płacenia „po drodze” przez spółkę) jest warunkiem umożliwiającym konkurowanie z większymi podmiotami, nieraz opodatkowanymi podwójnie, ale czerpiącymi korzyści z większej skali działalności.

Należy przewidywać, że zakładany cel nowelizacji (zmiana formy działalności na spółki kapitałowe) nie zostanie osiągnięty – pozbawiłoby to wiele firm istotnej przewagi konkurencyjnej. Większość przekształci się w spółki jawne lub inne wehikuły nieopodatkowane podwójnie. Tylko w przypadku branż zagrożonych wysoką odpowiedzialnością odszkodowawczą (np. doradcza) niektórzy właściciele zaakceptują podwójne opodatkowanie i wybiorą spółkę z o. o. jako nową formę działalności. Podsumowując, decyzja o opodatkowaniu sp. k. wynika z błędnych przesłanek, poważnie osłabia pozycję konkurencyjną wielu polskich firm rodzinnych, a jej pozytywny efekt dla budżetu prawdopodobnie okaże się mniejszy niż oczekiwany.

„Estoński” CIT +/-

Gdyby wprowadzono podatek rzeczywiście podobny do obowiązującego w Estonii, znalazłby się on w niniejszym zestawieniu na czele, z dużym, dodatnim znakiem oceny. Jest to narzędzie umożliwiające inwestowanie zysków w rozwój bez płacenia podatku dochodowego do czasu wypłaty dywidendy. Niestety, polska wersja dalece odbiega od pierwowzoru.

Zrozumiałe są niektóre ograniczenia, w szczególności próg maksymalnych przychodów oraz wymóg, by udziałowcami/akcjonariuszami były wyłącznie osoby fizyczne. Jednak oprócz tego dodano wymogi ponoszenia minimalnych nakładów na inwestycje, obce systemowi estońskiemu i powodujące niepewność co do wysokości ostatecznie należnego podatku, oraz uciążliwe obowiązki sprawozdawcze. Dodatkowym zagrożeniem są niejasne przepisy, pozostawiające organom podatkowym znaczne pole do interpretacji. Ogółem „polski-estoński” CIT nie jest podobny do pierwowzoru i nie zasługuje na wyraźnie pozytywną ocenę.

Szerszy podatek zryczałtowany +

Na pochwałę zasługuje rozszerzenie możliwości opodatkowania tzw. ryczałtem, czyli podatkiem płaconym od przychodu (bez konieczności obliczania dochodu).

Zmiany obejmujące podwyższenie maksymalnego progu przychodów, które mogą być w ten sposób rozliczane, oraz rezygnację z wymogu nieświadczenia niektórych usług na rzecz osób prawnych, umożliwią wielu najmniejszym firmom skorzystanie z tej formy opodatkowania – bezpieczniejszej niż podatek dochodowy i prostszej dla podatników, jak i administracji skarbowej. Pozostaje zmianę pochwalić i liczyć, że rządzący dostrzegą plusy takiego opodatkowania i zastanowią się nad rozszerzeniem go na inne przedsiębiorstwa.

Sprawozdawczość podatkowa –

Na szczególną krytykę zasługują kolejne uciążliwe obowiązki administracyjne, prowadzące do pogarszania i tak w tym względzie bardzo złych uwarunkowań istniejących w Polsce. Miarodajny w tym względzie jest np. ranking „Paying Taxes 2020”, w którym Polska zajęła 77. miejsce z wynikiem 334 godzin jako czasem, który trzeba średnio poświęcić rocznie na sprawozdawczość podatkową.

Parę drobnych zmian (np. połączenie deklaracji VAT z jednolitym plikiem kontrolnym) to kroki w dobrym kierunku. Są one jednak niewystarczające, a co najgorsze – równocześnie wprowadza się następne obowiązki. Te same transakcje trzeba raportować kilka razy, np. płatność do podmiotu powiązanego z niektórych państw trzeba zgłaszać na informacji IFT, ORD-U, jako tzw. schemat podatkowy, uwzględniać w dokumentacji cen transferowych, o której sporządzeniu też trzeba poinformować, a w świetle tegorocznych zmian – dodatkowo w tzw. informacji o realizowanej strategii podatkowej (której zakres określono zbyt szeroko i nieprecyzyjnie). Ten stan rzeczy powinien ulec zmianie. Niestety, poza drobnymi przebłyskami od lat obserwujemy tendencję odwrotną i 2020 r. nie jest wyjątkiem.

Uszczelnianie systemu i kondycja budżetu +/-

Należy docenić działania prowadzące do likwidacji faktycznych luk, w szczególności w podatkach międzynarodowych. Modyfikacji ulegają umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (wprowadzenie klauzuli nieruchomościowej do umowy z Królestwem Niderlandów), dotychczas faktycznie pozwalające wyprowadzać z Polski zyski bez podatku; można przypuszczać, że będzie tak dalej, dzięki Konwencji MLI, pozwalającej łatwo zmieniać takie umowy.

Jednak równie liczne, jeżeli nie liczniejsze, są działania, którym towarzyszy retoryka uszczelniania, a będące po prostu formą podwyższania podatków – vide sp. k. czy faktyczna likwidacja ulgi abolicyjnej, czyli przepisów pozwalających nie płacić w Polsce podatku od dochodów z pracy za granicą. To ostatnie zasługuje na krytykę jako niesprawiedliwe (bardzo niska kwota wolna od podatku w Polsce nijak się ma do wyższych zazwyczaj kosztów utrzymania za granicą – tam, gdzie podatnik zarabia), potencjalnie nieskuteczne (konieczność wszczynania postępowań podatkowych wobec pojedynczych osób), a wreszcie, jeżeli mimo to będzie egzekwowane – szkodliwe (zachęta do wyjazdu z Polski na stałe).

Odnośnie do oceny kondycji finansów państwa, trzeba przypomnieć, że ranking dotyczy działań w 2020 roku, w którym pandemia nie pozostawiła nadziei na zrównoważenie budżetu czy choćby utrzymanie niewielkiego deficytu; oczekiwanie tego byłoby przykładem myślenia życzeniowego. W tych warunkach warto zauważyć, że oceny wiodących agencji ratingowych pozostały na poziomach dość stabilnych, co ułatwia finansowanie deficytu.

Oznak refleksji, że aby utrzymać względną równowagę, trzeba dokonać cięć także po stronie wydatków, poza warstwą retoryczną u rządzących próżno jednak na ten moment szukać (projekt budżetu na 2021 r. przewiduje wzrost wydatków na administrację). Rząd wybrał zamiast tego wprowadzanie nowych podatków (np. cukrowy, od „małpek”). Abstrahując od pytania, czy w skali makro nie lepsze dla gospodarki byłoby obniżenie danin, trzeba zauważyć, że ta przestrzeń działania jest skromna, ponieważ wszelkie opłaty, daniny, składki, myta i jak jeszcze można nazwać dla zmylenia przeciwnika, tj. opinii publicznej, podatki, to nakładanie kolejnej daniny na coś, co już jest opodatkowane. Takie działanie powoduje ucieczkę od opodatkowania (przykładem mogą być alkohole, które pojawiły się już w nieco większych, nieopodatkowanych butelkach, które zyskały sobie miano „małp”). Wreszcie, prowadzi to do psucia systemu podatkowego przez jego dalsze komplikowanie.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.