Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Łukasz Pawłowski: Liberałowie nie potrafią bronić własnych wartości

przeczytanie zajmie 5 min
Łukasz Pawłowski: Liberałowie nie potrafią bronić własnych wartości Donald Tusk, screen: https://www.youtube.com/watch?v=Tz5o8DXtwKA&t=254s

– Rafał Trzaskowski przegrał, ponieważ jego kampania wyborcza nie opierała się na żadnych wartościach. Liberałowie zamiast bronić swoich postulatów wolą się z nich wycofać, prawica z kolei jest gotowa za nie walczyć – twierdził Łukasz Pawłowski, prezes pracowni OGB w rozmowie z Rochem Zygmuntem.

Podczas Igrzysk Wolności powiedziałeś, że Rafał Trzaskowski byłby prezydentem, gdyby w 2020 roku zlikwidował TVP Info. Co chciałeś przez to powiedzieć o liberalnej stronie polskiej polityki?

To nie jest tylko problem strony liberalnej, lecz także prawicy. Polaryzacja całkowicie eliminuje rozmowę o wartościach w polityce. Przyzwyczailiśmy się do tego, że skupiamy się na atakowaniu drugiej strony, zamiast mówić o tym, co sami chcemy zbudować. Jesteśmy w tej polaryzacji już tak długo, że inne sposoby mówienia o polityce po prostu zanikły.

Najlepiej widać to po tych wszystkich „wojownikach”, którzy chodzą po telewizjach i kłócą się z przeciwnikami. Polaryzacja stworzyła ludzi, którzy są dobrzy w agresji i w rzucaniu haseł typu: „my was posadzimy do więzienia”. Ale to nie są osoby, które mówią o nowych wizjach czy ideach.

Co do kwestii TVP Info, to jest mi ona bliska, bo w 2020 roku pomagałem Rafałowi Trzaskowskiemu w kampanii. Na jej początku pojawił się właśnie pomysł likwidacji tej telewizji.

Była nawet zbiórka podpisów.

Sam pomysł z likwidacją TVP Info polegał na tym, że skoro Trzaskowski wchodzi w kampanię późno, to musi wejść z impetem. Nie można mówić: „przepraszam, chciałbym coś zaproponować”, tylko trzeba „wejść z buta” i zdefiniować spór jasno.

W tamtym czasie telewizja publiczna była dla strony liberalnej symbolem zła. Gdy Trzaskowski powiedział, że „w imię wartości trzeba TVP Info czyli zło po prostu zlikwidować”, pokazał w ten sposób, że to my jesteśmy dobrzy.

Cała kampania 2020 roku była zresztą oparta na wartościach, mówiono o Nowej Solidarności czy o równych szansach. Właśnie dzięki tym wartościom Trzaskowski, startując z dużo gorszej pozycji, prawie wygrał wybory, bo ludzie mieli poczucie, że za nim stoi coś więcej niż tylko polityka.

W 2025 roku było dokładnie na odwrót. Kampania Trzaskowskiego nie była oparta na żadnych wartościach albo przynajmniej nie była w tym wiarygodna. Tym razem Trzaskowski znalazł się po stronie TVP, tej, która jako symbol zła pozwoliła mu zdobyć 10 milionów głosów w poprzednich wyborach.

W 2025 roku telewizja publiczna robiła dokładnie to samo, o co oskarżali ją jego zwolennicy, tj. była nieobiektywna, przykładowo nie pokazywała naszych sondaży, w których to Karol Nawrocki wygrywał. W efekcie, Trzaskowski mobilizował przeciwników, a demobilizował swoją stronę, której straciła poczucie wspólnoty wartości.

A liberalni wyborcy chcieli rzetelnej telewizji, a nie takiej, która by im sprzyjała?

Tak. Uważam, że wyborcy po jednej i po drugiej stronie chcieliby poczuć coś więcej niż niechęć do drugiej strony. Zapominamy, że najskuteczniejsze kampanie są oparte na wspólnocie interesu, wspólnocie wartości, wiarygodności tych wartości. Tego brakuje, dlatego duopol POPiS jest dziś najsłabszy w swojej historii.

Jeśli mówimy o rzetelnej telewizji, a potem nie ma żadnego nacisku politycznego, aby taką się stała, to wyborcy przestają ci wierzyć. Głosują na Tuska czy Trzaskowskiego, bo Kaczyński jest jeszcze gorszy, ale jednocześnie tracą energię i poczucie wspólnotowości.

Wcześniej wyborca PiS wychodząc z bloku, miał argumenty i wewnętrzne przekonanie, żeby przekonać sąsiada. Pod koniec rządów PiS, przez afery i odchodzenie od wartości, brakowało mu tych argumentów.

Podobnie jest dziś po stronie liberalnej. Mówią o demokracji, o wolności mediów, ale mają mało argumentów, że tego bronią. Im mniej sami są przekonani, tym mniejszą mają energię, by przekonywać innych. Tego zdecydowanie zabrakło w kampanii Trzaskowskiego w 2025 roku; ludzie głosowali z automatu.

W Platformie Obywatelskiej podjęto decyzję o „skręcie w prawo”. W otoczeniu Rafała Trzaskowskiego panowało przekonanie, o czym pisała Joanna Miziołek w książce Więzień Ratusza, że przegrywa, bo przykleiły się do niego postulaty lewicowe: edukacja zdrowotna, liberalna polityka migracyjna, związki partnerskie. Nie zgadzasz się z tym?

Nie. Rafał Trzaskowski tak czy siak nie przekona prawicy, a zdemobilizuje swoich dotychczasowych zwolenników. Tylko jeśli jesteś autentyczny i prawdziwie wierzysz w swoje poglądy, to jesteś w stanie przekonać do nich ludzi i zdobyć ich szacunek. Problem polega na tym, że jest coraz mniej polityków, wobec których mamy pewność, że w coś wierzą.

To jest wielka wada liberałów. Prawicowcy mają tę przewagę, że nawet jeśli uprawiają politykę w sposób cyniczny, to ma się wrażenie, że oni jednak w coś wierzą i są w stanie bronić wartości. W przypadku liberałów, ja nie mam przekonania, że oni są w stanie za swoje wartości umierać. To jest raczej lawirowanie pomiędzy tym, czego wyborcy chcą, a tym, co nam może zaszkodzić.

Czy liberałowie po prostu boją się, że prawica wygrała rząd dusz w Polsce i społeczeństwo nie zaakceptuje ich postulatów?

Wydaje mi się, że zostali tego nauczeni. Przekonano ich, że bronienie własnych wartości zawsze kończy się przegraną i trzeba komunikować co innego, niż się myśli, bo tylko wtedy można wygrać wybory. To kwintesencja myślenia „cóż szkodzi obiecać”.

A przecież postulaty edukacji zdrowotnej czy związków partnerskich, o których wspomniałeś, wcale nie muszą zniechęcić wyborców. Przykładowo, według naszego sondażu 60% Polaków popiera związki partnerskie. Czyli jest większość.

Problem polega na tym, że energia po stronie zwolenników i przeciwników jest inna. Te 60% zwolenników nie będzie za to umierać, a prawica reprezentowana przez 40% na pewno będzie. Wynika to z tego, że liberałowie nie potrafią przełożyć, co te związki partnerskie oznaczają dla jednostki czy dla wartości liberalnych, takich jak wolność. Zamiast tłumaczyć i walczyć o to, co jest dla nich istotne, wolą się tego wycofać. To jest efekt tego, że nie są zaangażowani.

Po części winny temu jest Donald Tusk, który jako największy cynik polskiej sceny politycznej pokazał, że można robić skuteczną politykę zupełnie w oderwaniu od wartości i słowności. Jest to jednak droga krótkowzroczna, ponieważ swoim technokratycznym podejściem podczas wyborów prezydenckich zraził do siebie ludzi, którzy pomyśleli, że on chce im coś narzucić albo wręcz wybrać za nich kandydata.

To z kolei przekonało ludzi do oddania głosu na Karola Nawrockiego, który podczas kampanii wyborczej znacznie częściej odnosił się do wartości od Rafała Trzaskowskiego i całego obozu liberalnego. Ze starcia idealizmu i cynicznej technokracji zwycięsko wyszła pierwsza strona, którą reprezentują emocje i wartości.

Czym przejawia się przywiązanie Kaczyńskiego do wartości?

Jego polityka była skupiona wokół jakiegoś pomysłu na Polskę, podnoszenia choćby kwestii suwerenności. Nie zapominajmy o Kościele, który jest ideowym spoiwem całego środowiska prawicy. Nie mam wrażenia, że Jarosław Kaczyński raz mówi jedno, a raz drugie i robi to wszystko po to, żeby wygrać wybory.

Moim zdaniem to, co Prawo i Sprawiedliwość robiło w latach 2015–2023, było mniej więcej spójne programowo. Wiedzieliśmy, czego chcą. Nie bali się krytyki i szli na rympał, podejmując zdecydowane działania, czego liberalnej stronie dziś absolutnie brakuje. Chociaż dzisiaj też brakuje im opowieści, bo ostatni kongres można by określić hasłem „Wracamy”.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.