Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Protesty na niemieckich ulicach. Minister finansów zapowiada subsydiowanie cen paliw

Kierowcy wraz ze swoimi ciężarówkami protestują przeciwko wysokim cenom paliwa w Niemczech. Protesty odbywają się w Berlinie, Brandenburgu, Hamburgu i innych miastach. Kierowcy tamują ruch na autostradach powolną jazdą. Organizatorzy zapowiadają, że będą kontynuować protesty i zachęcają do udziału w nich inne grupy: rolników, taksówkarzy czy obywateli.

Niemiecki rząd podjął już decyzje o podwyższeniu kwoty wolnej od podatku, ulgi dla osób dojeżdżających do pracy i zwiększeniu dodatku pieniężnego dla domostw na koszty ogrzewania. Zwiększone zostaną również dodatki socjalne dla najuboższych. Decyzje te będą kosztować niemiecki budżet prawie 100 miliardów euro. Suma ta z pewnością uderza w niemiecką zasadę „czarnego zera”, czyli utrzymywania zerowego deficytu budżetowego.

Na tym jednak wsparcie najprawdopodobniej się nie skończy. Podobnie jak i w Polsce, ceny paliwa w Niemczech gwałtownie wzrosły wskutek rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Christian Lindner, minister finansów z FDP, proponuje subsydiowanie cen paliwa. Kwota do zapłaty miałaby być zmniejszana na kasie stacji paliw, a ich właściciele uzyskiwaliby zwrot od państwa. Sprzeciwiają się temu politycy Zielonych. Przekonują oni, że wsparcie dla sektora transportu powinno uwzględniać cele zielonej transformacji. Zamiast subsydiować zużycie paliwa, wsparcie powinno prowadzić do redukcji jego zużycia.

Jaki wpływ Diesel-Demos będą miały wpływ na dalszą politykę Niemiec wobec Rosji? Wielu polityków niemieckiej koalicji rządzącej publicznie sprzeciwiło się zakazu importu rosyjskiej ropy. Wywodzący się z Partii Zielonych Robert Habeck, minister gospodarki i ochrony klimat, przekonywał w ubiegłym tygodniu, że natychmiastowy bojkot rosyjskich surowców energetycznych może bardziej zaszkodzić Niemcom niż Władimirowi Putinowi. Niemcy są mocno uzależnione od surowców ze Wschodu, co przyznał sam Habeck. Jego stanowisko potwierdza szefowa niemieckiego MSZ i polityczka zielonych, Annalena Baerbock.

Ubiegłotygodniowy szczyt Rady Europejskiej, w którym uczestniczył również prezydent USA Joe Biden, nie przyniósł nowych sankcji w sektorze energetyki. Unijni liderzy jedynie potwierdzili chęć odchodzenia od importu rosyjskiego gazu. Jednakże dyskusja podczas posiedzenia była niewątpliwie intensywna. Kanclerz Olaf Scholz w niedzielnym wywiadzie powiedział, że wiele państw mówiących, co mają robić inne państwa, wciąż importują niemiecką ropę, gaz, węgiel. Nie wymienił konkretnych krajów, lecz niewątpliwie do tego grona należy Polska, proponująca najdalej idące sankcje.

O skali zależności państw Unii Europejskiej od rosyjskich surowców oraz sposobach walki z tym nadmiernym uzależnieniem na naszych łamach pisał Michał Wojtyło:

„W skali UE dywersyfikacja źródeł gazu nie tylko nie nastąpiła, ale osłabła – w latach 2009-2021 udział rosyjskiego gazu w całkowitym popycie UE-28 (z Wielką Brytanią) wzrósł z poziomu 25% do 32%. Było to spowodowane obniżeniem własnej produkcji na rzecz importu, m.in. z Rosji, który wynosi obecnie ok. 40% całkowitego importu błękitnego paliwa do UE.”

Natomiast o planowanej przez premiera Morawieckiego „derusyfikacji” polskiej energetyki pisała Maria Sobuniewska:

„Premier podkreślał, że zastępujemy gaz rosyjski norweskim, ale długoterminowo receptą na bezpieczeństwo energetyczne jest rozwój OZE i atomu. Będą kontynuowane prace nad budową elektrowni atomowej oraz rozwój technologii modułowych reaktorów jądrowych (MMR) i technologii reaktorów SMR. Minister Moskwa zapowiedziała zwiększenie udziału OZE w miksie energetycznym do mocy 50 GW do 2030 r. oraz liberalizację przepisów tzw. ustawy odległościowej w odniesieniu do budowy elektrowni wiatrowych.”