Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Rosyjskie czołgi za zachodnie pieniądze. Jak odciąć europejską energetykę od rosyjskich surowców?

Rosyjska inwazja na Ukrainie spotkała się ze zdecydowaną reakcją Zachodu i wprowadzeniem gospodarczych sankcji na skalę, której wielu się nie spodziewało. Trwają zaawansowane negocjacje nad sferą, którą poważne ekonomiczne uderzenie do tej pory ominęło – import surowców energetycznych z Rosji do Unii Europejskiej.

W marcu zawieszamy zbiórkę na działalność Klubu Jagiellońskiego. W miejsce przelewu, który chciałeś nam przekazać – prześlij pieniądze ukraińskiej armii w ramach oficjalnej zbiórki organizowanej przez Narodowy Bank Ukrainy! Tu znajdziesz instrukcję jak to zrobić i wyjaśnienie, dlaczego zachęcamy do takiej formy zaangażowania.

Bardzo pozytywną wiadomością w tym kontekście było zeszłotygodniowe oświadczenie o bankructwie zarejestrowanej w Szwajcarii spółki Nord Stream 2 AG, która miała pełnić funkcję operatora rurociągu. Jest to pokłosie wstrzymania certyfikacji tej inwestycji przez niemieckich regulatorów i amerykańskich sankcji wymierzonych w ten projekt. Na pewno jeszcze bardziej utrudni to reaktywację tej rosyjskiej inwestycji, która jeszcze mocniej uzależniałaby Europę od rosyjskiego gazu.

Jednak nadal ogromne pieniądze płyną do Rosji z UE. Tylko w czwartek (3 marca) Unia przyjęła dostawę gazu z Rosji wycenianą na kwotę 660 mln euro (to również konsekwencja rekordowych cen energii tego surowca). W 2020 r. za import rosyjskiej energii UE zapłaciła 60 mld dol. (za gaz 8 mld euro, węgiel 2,8 mld euro, reszta to ropa i produkty ropopochodne). Eksport surowców do Europy zasila roczny budżet Federacji Rosyjskiej w ok. 10% – to więcej niż Moskwa wydaje na swoją armię.

Wyczekiwane zablokowanie rosyjskim bankom dostępu do międzynarodowego systemu SWIFT ma słodko-gorzkie oblicze. Choć rzeczywiście 7 rosyjskich banków znalazło się na liście odłączonych, to nadal kluczowe placówki Sberbank (największy rosyjski bank) i Gazprombank związane z płatnościami za eksport rosyjskich surowców naturalnych pominięto. Takie działanie spowodowane było obawami przed skokowym wzrostem cen za energię w UE, które by utrzymały się i byłyby związane z bardzo poważnymi utrudnieniami w zakupie węglowodorów z Rosji, a także potencjalnym zakręceniem kurka z gazem przez Moskwę.

Polska przykładem dla UE

W reakcji na dramatyczne wydarzenia za naszą wschodnią granicą minister klimatu, Anna Moskwa, mówiła wprost o potrzebie „derusyfikacji polityki energetycznej UE”.

Szczególnie istotny jest wątek uniezależnienia się od gazu ziemnego. Międzynarodowy rynek handlu węglem i ropą jest bardziej zglobalizowany i elastyczny, istnieje więcej podmiotów, od których można pozyskiwać te surowce, łatwiej też je transportować niż gaz, który potrzebuje albo gazociągów, albo skomplikowanej i drogiej infrastruktury do skraplania i regazyfikacji (LNG).

Oczywiście sprowadzanie węgla czy ropy z nowych kierunków będzie droższe. Wymaga czasu na dostosowanie się (zwłaszcza Polska z dnia na dzień nie jest w stanie lawinowo ograniczyć importu tych surowców), jednak w obecnej wojennej sytuacji jest to koszt i wysiłek, które należy konsekwentnie ponosić, aby ograniczyć wpływy do rosyjskiego budżetu. W obecnych okolicznościach szczególnie pomocne może okazać się otwarcie się na ropę z objętymi sankcjami Iranu – nowe porozumienie Zachodu z Teheranem jest w trakcie zaawansowanych negocjacji.

Temat uniezależnienia się od rosyjskiego gazu znajduje się w unijnej agendzie od lat, forsowany jest szczególnie przez Polskę. Nasza klasa polityczna (bez względu na partyjne barwy aktualnie rządzących) na szczęście podjęła realne działania w tym celu. Baltic Pipe, terminal skroplonego gazu (LNG) w Świnoujściu i konsekwentnie od lat rozbudowywane połączenia infrastruktury gazowej z sąsiadami pozwalają nam od przyszłego roku uzyskać w tym wymiarze niezależność od bezpośrednich zakupów od Rosji.

Prawdziwym dywersyfikacyjnym game-changerem będzie gazociąg Baltic Pipe, który pozwoli na zakończenie wraz z obecnym rokiem importu rosyjskiego gazu. Duński partner Gaz-Systemu w tej inwestycji, Energinet, potwierdził w zeszłym tygodniu, że termin rozpoczęcia przesyłu gazu 1 października bieżącego roku zostanie dotrzymany. Wówczas przepustowość gazociągu wyniesie 2-3 mld m3 w skali rocznej, a od początku przyszłego roku jego potencjał wzrośnie do ok. 10 mld m3, co pozwoli w całości zastąpić dotychczasowe dostawy od Gazpromu. Gaz będzie pochodził z norweskiego szelfu, na którym PGNiG posiada koncesje. Co więcej, kolejny terminal LNG jest już planowany. Ma to być terminal pływający FSRU w Gdańsku.

W obliczu tragicznych wydarzeń i wyzwania minimalizacji importu rosyjskich surowców i zwiększenia odporności naszego regionu zostanie przyspieszone oddanie do użytku gazociągu GIPL łączącego Polskę z Litwą (ma się to stać już 1 maja tego roku). Współfinansowany przez UE rurociąg będzie miał przepustowość 2,4 mld m3 gazu rocznie w obu kierunkach. Dzięki temu można będzie zwiększyć import gazu LNG przypływającego do litewskiego portu w Kłajpedzie, który w okresie od listopada 2021 r. do lutego 2022 r. był wykorzystywany jedynie w 26%. Na ile jednak reszta Unii jest gotowa na odcięcie się od gazu ziemnego z Rosji?

Nie jesteśmy skazani na rosyjski węgiel i gaz. Czas na Europę bez Putina i jego surowców

Gazowa bolączka Europy

Dotychczasowe fundamenty polityki energetycznej UE premiowały troskę o środowisko i opłacalność ekonomiczną w tradycyjnym trylemacie energetycznym. Traktowały trzeci wymiar, jakim jest bezpieczeństwo, jako najmniej istotny, jednak ostatnie wydarzenia za wschodnią granicą Unii zmieniły sytuację.

W skali UE dywersyfikacja źródeł gazu nie tylko nie nastąpiła, ale osłabła – w latach 2009-2021 udział rosyjskiego gazu w całkowitym popycie UE-28 (z Wielką Brytanią) wzrósł z poziomu 25% do 32%. Było to spowodowane obniżeniem własnej produkcji na rzecz importu, m.in. z Rosji, który wynosi obecnie ok. 40% całkowitego importu błękitnego paliwa do UE.

Problemy wynikające z braku działań były już odczuwalne jesienią, gdy Rosja postanowiła pogłębić kryzys energetyczny (wywołany splotem wielu czynników, które opisałem wówczas tutaj), ograniczyła się do dostaw w ramach kontraktów długoterminowych i nie zwiększyła eksportu do UE, mimo że byłoby to z punktu widzenia zysku ekonomicznego bardzo opłacalne. Według IEA dostawy rosyjskiego błękitnego paliwa poprzez gazociągi do UE w pierwszych 7 tygodniach bieżącego roku były niższe o 37% względem roku wcześniejszego. Aktualnie przesyłane wolumeny wzrastają, ale nie ma pewności, że to stały trend – Rosja bardzo mocno osłabiła swoją dotychczasową reputację pewnego dostawcy surowca na Zachodzie.

Co więcej, decyzja dotycząca pogorszenia się sytuacji na rynku gazu w Europie zapadła na Kremlu już wcześniej. Gazprom nie napełniał w poprzedzających sezon grzewczy miesiącach swoich magazynów w Europie Zachodniej, wyłącznie je opróżniał. Poziom napełnienia magazynów był niższy o 28% względem 5-letniej średniej na początku sezonu grzewczego. Największy magazyn w Niemczech, którego operatorem jest Gazpromu, był zapełniony w ok. 10%. Jednak powyższe zawirowania nie spowodowały niedoborów gazu ziemnego tej zimy. Dlaczego? Czy to wskazówka, że UE jest w stanie poradzić sobie bez rosyjskiego gazu?

Cenne doświadczenia z LNG

Braki w dostawach tradycyjnymi kierunkami zostały pokryte w części dzięki LNG – w styczniu poziom dostaw skroplonego gazu do UE i Wielkiej Brytanii wyniósł trzykrotnie więcej niż rok wcześniej i był o 70% wyższy niż dostawy przez rurociągi z Rosji. Duże znaczenie w tej sytuacji miała stosunkowo łagodna zima zarówno w Europie, jak i Azji Północno-Wschodniej, a także dobre warunki produkcji energii elektrycznej z farm wiatrowych.

Pozwoliło to na przekierowanie dostaw LNG z kierunku azjatyckiego na europejski, a także obniżenie zużycia gazu do ogrzewania gospodarstw domowych. Połowa dodatkowego LNG od początku sezonu grzewczego przypłynęła ze Stanów Zjednoczonych (37% ogółem). Jeszcze w 2016 r. amerykańskie LNG w ogóle nie docierało do Europy. Pozostali najwięksi eksporterzy LNG to Katar i Australia.

Czy istnieje przestrzeń techniczna na zwiększenie importu, aby całkowicie zastąpił ten rosyjski? Import poprzez rurociągi z Afryki Północnej, Azerbejdżanu i Norwegii już teraz jest na poziomie bliskim do maksymalnego. Optymistyczny przekaz z poniedziałkowej wizyty w Algierii włoskiego ministra spraw zagranicznych, Luigi Di Maio, sugeruje, że ten kierunek ma jeszcze potencjał większego wykorzystania istniejącej infrastruktury, przy czym ogranicza się on prawdopodobnie tylko do dywersyfikacji samych Włoch, które importują 40% gazu z Rosji.

Według Bruegel potencjał przyjmowania i regazyfikacji gazu skroplonego w Europie nadal nie jest w pełni zrealizowany – w ostatnich 4 miesiącach wykorzystanie terminalów LNG w UE oscylowało w przedziale 30%-70% (najwięcej w Holandii i Portugalii, a najmniej na Litwie i w Belgii). Eksperci brukselskiego think-tanku podkreślają, że dzięki wejściu na rynek LNG Amerykanów liczba umów na elastycznych warunkach co do kierunku dostaw wzrosła do średniej 64%. Można więc domniemywać, że istnieje także przestrzeń na zwiększenie podaży LNG dla Europy od strony producentów.

Będzie to wymagać zgody krajów, m.in. Dalekiego Wschodu, która nawet jeśli zostanie udzielona przez państwa, takie jak Japonia (co wydarzyło się w tym miesiącu w geście solidarności wysłanym z Tokio) czy Korea Południowa, to nie wiadomo, na jak długo będzie mogła być udzielona i na jaką skalę dostaw – te państwa również potrzebują surowca do postpandemicznej odbudowy.

Kolejnym kluczowym aspektem podkreślanym przez większość ośrodków analitycznych jest odpowiednie zapełnienie magazynów gazu, aby zwiększyć uniezależnienie od rosyjskiego surowca. Według Bruegel konieczne jest do następnej zimy uzupełnienie gazu w europejskich magazynach o wolumen, na który trzeba będzie przeznaczyć ok. 70 mld euro.

Warto również zaznaczyć zróżnicowanie w stopniu uzależnienia państw europejskich od rosyjskich surowców. Europa Środkowa i Wschodnia zależna jest najbardziej (w tym Niemcy, w których ponad połowa gazu pochodzi z Rosji, oraz Bułgaria, która cały gaz importuje z tego kierunku). Na drugim biegunie znajdują się Portugalia, Irlandia i Hiszpania (prawie 0 importu z Rosji). Ta różnica sytuacji bez sprawnej europejskiej koordynacji może tworzyć podziały wewnątrz UE, które na pewno Rosja będzie starać się rozgrywać na swoją korzyść.

Europa bez rosyjskiego gazu już następnej zimy?

Bruksela zapowiedziała plan odchodzenia od importu rosyjskich surowców, który ma się opierać na 6 działaniach: dywersyfikacji źródeł gazu (LNG i rozwój biogazów oraz wodoru); zwiększeniu rozwoju OZE (chodzi o przyspieszenie produkcji komponentów i procedur ich instalacji); rozbudowie energetycznych połączeń transnarodowych; wzmocnieniu planowania UE dotyczącego bezpieczeństwa dostaw; zwiększeniu napełnienia magazynów gazu przed kolejną zimą (co najmniej 90% do 1 października każdego roku) i zwiększeniu efektywności energetycznej. Przedstawiona przez KE we wtorek propozycja unijnych działań ma spowodować, że do końca roku UE zmniejszy zapotrzebowanie na rosyjski gaz o 2/3, a „na długo przed 2030 r.” Unia uniezależni się od paliw kopalnych z Rosji.

Powyższe kroki są zgodne z ubiegłotygodniowym wysypem eksperckich analiz dotyczących sposobów na większą europejską niezależność od rosyjskiego błękitnego paliwa. W analizie Preparing for the first winter without Russian gas pojawiają się twierdzenia, że Europa może sobie poradzić bez rosyjskiego gazu już następnej zimy. Podkreślona została waga zwiększenia importu gazu LNG z innych kierunków niż Rosja i napełnienia magazynów gazu w Europie, które powinno być wprowadzone we wszystkich państwach UE poprzez wymóg utrzymywania określonego poziomu zapełnienia magazynów.

Także za niezwykle istotną kwestię uznano koordynację na rynku europejskim, aby państwa między sobą nie podbijały cen ze względu na próby zapełnienia swoich magazynów. Takie działania podniosą koszty całej operacji także dla koncernów energetycznych. Według analityków Bruegle’a pomóc mogą umowy różnicowe dla zakupu gazu na odpowiednim poziomie – jeżeli cena spadnie poniżej założonej, państwo oddawałoby różnicę firmie.

Kolejne rekomendacje na okres do marca 2023 r. proponuje przedstawiony w zeszły czwartek raport Aurora: opóźnienie wyłączenia elektrowni jądrowych w UE (krótkoterminowa oszczędność poniżej 5 mld m3), niewygaszanie elektrowni węglowych i włączenie starych jednostek (powyżej 7 mld m3), zmiana zachowania konsumentów (4 mld m3), zwiększenie popularyzacji OZE (poniżej 1 mld m3), ograniczenie zużycia energii przez przemysł i wymiana energii z gazu na węgiel lub ropę (10-15 mld m3).

Swoją propozycję w 10 punktach opublikowała również Międzynarodowa Agencja Energii. Eksperci organizacji za cel stawiają zmniejszenie europejskiego uzależnienia od rosyjskiego gazu o 1/3, a przy tymczasowych dodatkowych działaniach (tymczasowym zwiększeniu spalania węgla) nawet o połowę już w perspektywie kolejnej zimy. Wśród propozycji znalazł się wymóg minimalnego poziomu wypełnienia magazynów w UE – przynajmniej 90% do 1 października każdego roku, zwiększenie produkcji z biomasy (które pracowały na 50% potencjału w 2021 r.) i atomu, masowa instalacja pomp ciepła zamiast bojlerów gazowych oraz podniesienie efektywności energetycznej, m.in. poprzez obniżenie średniej temperatury w budynkach w UE (obecnie sięga ona powyżej 22°C) – każdy stopień niżej będzie się przekładał na ok. 10 mld m3 rocznie mniej zużytego gazu.

Renesans węgla?

Z powyższych rekomendacji najbardziej zaskakuje postulat nie tylko krótkotrwałego zaprzestania wygaszania elektrowni węglowych, ale i tymczasowej reaktywacji starych jednostek. W niespodziewanym zwrocie wiceprzewodniczący KE, Frans Timmermans, stwierdził, że zastąpić rosyjski gaz może właśnie węgiel. Podkreślił, że przeskoczenie etapu przechodzenia z węgla na gaz, aby dopiero przejść na OZE (co było w planach wielu państw, takich jak Polska czy Niemcy), może być zmienione na przedłużenie działania elektrowni węglowych. Mogłoby się to wydarzyć w zamian za szybsze przestawienie się na OZE i dzięki temu byłoby zgodne z długoterminowymi celami klimatycznymi UE.

Jednak należy pamiętać, że choć reszta Europy jest mniej uzależniona od węgla niż Polska, to zwłaszcza w okresie wysokich cen gazu często jest on wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej (20% ogólnej generacji prądu rocznie). Państwa Unii Europejskiej importują 55% węgla z Rosji, a Niemcy 50%. W tym sektorze również będzie trzeba szukać droższych zamienników.

Ewentualne embargo na rosyjski węgiel ma jednak mniejsze znaczenie niż potencjalne na gaz. Uderzenie w rosyjską gospodarkę byłoby ograniczone – z produkowanych przez Rosję 200 mln ton jedynie 60 mln ton jest eksportowanych do UE. Ponadto sprzedaż węgla przez Moskwę w innych kierunkach jest dużo prostsza niż w przypadku gazu. Znajdą się na niego chętni, w tym w Chinach, które nadal w 60% uzależnione są od produkcji energii elektrycznej z tego surowca.

Pomijając dzisiejszą sytuację, należy stwierdzić, że długoterminowo nie można upatrywać wielkiego renesansu węgla w Unii Europejskiej, nawet jeśli w krótkim okresie pomoże on zwiększyć presję gospodarczą wywieraną na reżimie Putina. Obrany przez Europę kurs związany z Europejskim Zielonym Ładem jest jasny i trwały, a na horyzoncie nadal są OZE i energetyka jądrowa (na szczęście jest wpisana do unijnej taksonomii i otwiera perspektywę w UE), które mają być długoterminowym rozwiązaniem uzależnienia od rosyjskich węglowodorów.

Polska ma jeszcze wiele do zrobienia

Możemy być dumni z ponadpartyjnego wysiłku w sprawie dywersyfikacji dostaw gazu w naszym kraju. Musimy dalej go kontynuować, a także pracować nad uniezależnieniem się od ropy i węgla z Rosji.

Konieczna jest jak najszybsza decyzja o wyborze dostawcy technologii dla polskiej elektrowni jądrowej, aby jej budowa rozpoczęła się możliwie szybko (więcej o tej kwestii tutaj). Już teraz należy podjąć decyzje poparte konkretnymi i ogromnymi środkami na inwestycje w modernizację i rozbudowę sieci elektroenergetycznej (także połączeń z sąsiadami), aby pozwolić na dalszy rozwój OZE i zwiększyć odporność systemu na szoki podażowe. W tym kontekście trzeba także zliberalizować szkodliwą zasadę „10H”, poważnie ograniczającą rozwój energetyki wiatrowej na lądzie (wyjaśnienie tej kwestii można znaleźć tutaj). Kolejną niezwykle ważną inicjatywą powinny być szeroko zakrojone działania na rzecz zwiększenia efektywności energetycznej – zmniejszenie zużycia energii w Polsce jest sprawą najwyższej wagi, jeżeli chcemy rzeczywiście budować swoją niezależność.

Przegląd Zintegrowanych krajowych planów w dziedzinie energii i klimatu, złożonych przez wszystkie państwa członkowskie UE do Komisji Europejskiej, wskazuje, że wśród dostępnych działań w wymiarze efektywności energetycznej są m.in. termomodernizacja budynków, popularyzacja kogeneracji w ciepłownictwie, rozwój zintegrowanego transportu publicznego i multimodalnego, elektryfikacja transportu indywidualnego, masowa wymiana oświetlenia na żarówki LED (zarówno publicznego, jak i indywidualnego), promocja gospodarki obiegu zamkniętego, wyższe normy energooszczędności dla urządzeń i masowa akcja informacyjno-edukacyjna dotycząca efektywności energetycznej.

***

Przed UE i Polską stoi ogrom wyzwań i wyrzeczeń. Wojna na Ukrainie musi wymusić inwestycje nie tylko w obronność, ale także w inne sektory gospodarki, w tym w energetykę, nie tylko z powodu potrzeby wsparcia Ukraińców „tu i teraz”. Bez zdecydowanych działań w energetyce nasze bezpieczeństwo i suwerenność będą długotrwale zagrożone.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.