Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Więcej gestów niż wymiernych działań. Chińska wizja świata nie jest korzystna dla Polski

Więcej gestów niż wymiernych działań. Chińska wizja świata nie jest korzystna dla Polski Wikimedia | Grzegorz W. Tężycki

Wzrost znaczenia Chin na arenie międzynarodowej doprowadził do coraz wyraźniejszego krystalizowania się alternatywnej wizji ładu światowego. Dominujący do tej pory liberalny porządek międzynarodowy (którego głównym promotorem były Stany Zjednoczone) stworzył pole do rozwoju szeregu państw, w tym Polski. Chiny proponują bardziej hierarchiczną wizję opartą o prymat suwerenności państwa nad prawem. Jednocześnie przedstawiają zarys nowego ładu gospodarczego w postaci Inicjatywy Pasa i Szlaku. Narastająca rywalizacja między mocarstwami powoduje, że Polska staje przed dylematem, którą stronę sporu poprzeć.

[POBIERZ NAJNOWSZY RAPORT CENTRUM ANALIZ KJ – NIEREALNE OCZEKIWANIA. BILANS I PERSPEKTYWY STOSUNKÓW POLSKO-CHIŃSKICH]

Historycznie Chiny nie były dla Polski pierwszorzędnym partnerem. Sytuacja jednak uległa zmianie na początku XXI wieku. Chiny po 1978 r. utrzymywały rekordowy w skali świata wzrost gospodarczy. Zawdzięczały to częściowo dużym nadwyżkom handlowym, które rosły szczególnie dynamicznie po przystąpieniu do Światowej Organizacji Handlu (WTO) w 2001 r. Potrzebowały jednak kolejnych partnerów gospodarczych, aby utrzymać tempo rozwoju. Z kolei Polska po akcesji do Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego (NATO) i Unii Europejskiej (UE) zakotwiczyła w zachodnich strukturach. Jej gospodarka również rozwijała się w relatywnie dynamicznym tempie, jednak światowy kryzys ekonomiczny z lat 2007-2008 uwidocznił pewne strukturalne problemy. W 2008 r. aż 78% polskiego eksportu było wysłane do państw UE, co oznaczało uzależnienie od zachodnich partnerów, którzy najciężej przechodzili gospodarcze zawirowania.

Z tego powodu w Polsce dostrzeżono strategiczną szansę w zintensyfikowaniu relacji gospodarczych z Chinami, liczono na możliwość dywersyfikacji swoich rynków zbytu. Z punktu widzenia ChRL atrakcyjność Rzeczpospolitej wzrosła skokowo po wejściu do UE. Warszawa właściwie z dnia na dzień stała się państwem mającym wpływ na politykę bloku krajów, który w 2004 r. importował z Chin towary o wartości 129 mld euro.

Szereg wizyt wysokiego szczebla na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku doprowadził do niespotykanego wcześniej ożywienia w stosunkach politycznych. Ich pierwszym namacalnym efektem było podpisanie w 2011 r. podczas wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Pekinie deklaracji o strategicznym partnerstwie.

W 2012 r. w Warszawie zainaugurowano mechanizm współpracy wielostronnej między Chinami a państwami Europy Środkowo-Wschodniej (format „17+1”, przed przystąpieniem do niego Grecji w 2019 r. nazywany „16+1”). Politykę PO i PSL w kierunku chińskim kontynuowała Zjednoczona Prawica. To za jej rządów Polska przystąpiła do Inicjatywy Pasa i Szlaku (nazywanego potocznie nowym jedwabnym szlakiem) i Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. Krótko po objęciu urzędu w 2015 r. prezydent Andrzej Duda wybrał się z wizytą do Chin, a rewizyta przewodniczącego Xi Jinpinga w 2016 r. w Warszawie przyniosła podpisanie deklaracji o wszechstronnym strategicznym partnerstwie. Kulminacją polskiego zainteresowania Chinami było uczestnictwo premier Beaty Szydło w I Forum Pasa i Szlaku w Pekinie w 2017 r.

Główne obszary współpracy

Gospodarka jest priorytetowym obszarem stosunków Polski z Chinami. Przez wiele lat kwestie stricte polityczne były marginalizowane, a polskie władze starały się o jak najszerszy dostęp do chińskiego rynku, który jest ukryty za murem pozataryfowych barier. Obroty handlowe rosły dynamicznie, ale głównie za sprawą polskiego importu. Od podpisania strategicznego partnerstwa do 2019 r. wymiana handlowa między Polską a Chinami wzrosła wg danych GUS z 20,2 mld USD do 35,8 mld USD, czyli o 77%. W tym czasie polski eksport zwiększył się z poziomu 1,86 mld USD do 2,97 mld USD, czyli o 60%. Z kolei import z Chin zwiększył się z 18,4 mld USD do 32,8 mld USD, tj. o 78%. W 2019 r. Polska importowała towary o wartości 11-krotnie większej, niż eksportowała, a w liczbach bezwzględnych deficyt wyniósł aż 29,8 mld USD. Dodatkowy ok. 1 mld USD eksportu rocznie trudno jest nazwać znacznym postępem.

Drugim aspektem gospodarczym, na którym zależy Polsce, są inwestycje. Jednak mimo znacznej ekspansji zagranicznej chiński kapitał do tej pory unika inwestowania nad Wisłą. Według China Global Investment Tracker bezpośrednie krajowe inwestycje przedsiębiorstw znad Jangcy w Polsce w latach 2005-2020 wyniosły tylko 2,28 mld USD. Z kolei Rodium Group i Mercator Institute for China Studies szacuje je na 1,4 mld euro w latach 2000-2019.

Warto przy tym zauważyć, że od kilku lat wartość chińskich inwestycji globalnie spada – z 256 mld USD ulokowanych za granicą w 2016 r. (dane łączne dla Chin i Hongkongu) do 176 mld USD w 2019 r. W tym kontekście trudno jest oczekiwać fali dużych inwestycji w Polsce w przewidywalnej przyszłości.

Motorem rozwoju relacji gospodarczych mógł być format „17+1”. W jego ramach organizowane są liczne szczyty na poziomie szefów rządów i ministrów, w trakcie których ważnym tematem rozmów z reguły jest kwestia otwarcia rynku chińskiego. Mimo to po ośmiu latach jego funkcjonowania efekty w tym zakresie są niewielkie. „17+1” okazało się kanałem konsultacji politycznych oraz wymiany wiedzy i doświadczenia w niematerialnych zagadnieniach, takich jak kultura i ochrona środowiska, niedającym jednak wymiernych korzyści gospodarczych.

Również udział w Inicjatywie Pasa i Szlaku, gigantycznym chińskim mechanizmie współpracy wielostronnej obejmującym niemal wszystkie aspekty relacji międzynarodowych, przyniósł Polsce ograniczone korzyści. Jej najbardziej mierzalnym aspektem są towarowe połączenia kolejowe między Chinami a Europą, które są otwierane pod parasolem inicjatywy.

Dzięki nim Polska może zabiegać o rolę centrum logistyczno-dystrybucyjnego dla Europy Środkowej, państw bałtyckich i Niemiec, co pozwoliłoby zarabiać firmom transportowym, jak i budżetowi państwa za sprawą zwiększonych wpływów podatkowych. Według szacunków wartość dodana do polskiej gospodarki z tych źródeł wyniosła w 2018 r. prawie 1,1 mld USD. Może to stanowić dodatkowy dochód dla wielu podmiotów, jednak zasadniczo nie zmienia pozycji Polski, której produkt krajowy brutto wyniósł w tym samym czasie ok. 2,1 bln PLN (ok. 575 mld USD).

Chiny wobec zmian porządku międzynarodowego

Stosunek Chin do obecnego porządku międzynarodowego jest w dużej mierze negatywny. Państwo stoi na stanowisku, że został on zaprojektowany przez Stany Zjednoczone w taki sposób, aby podtrzymać hegemonię Waszyngtonu. Potencjalny sinocentryczny świat byłby o wiele bardziej hierarchiczny, a pozycja poszczególnych państw zależałaby od utrzymania dobrych relacji politycznych z Pekinem.

Świat kierowany przez Chiny byłby de facto światem zarządzanym przez Komunistyczną Partię Chin, przez co większe znaczenie miałyby relacje między poszczególnymi ugrupowaniami politycznymi, a nie instytucjami państwowymi.

Warto zauważyć, że Chiny prezentują również wybiórczy stosunek do prawa międzynarodowego, stawiają na prymat własnej suwerenności, co można zaobserwować na Morzu Południowochińskim. Potrafią również w kontrowersyjny sposób wykorzystywać element przymusu gospodarczego, co zaprezentowały po dyslokacji systemu obrony antyrakietowej THAAD w Korei Południowej. Szczególnie niepokojące dla Warszawy może być to, że mimo deklarowania poparcia dla suwerenności oraz integralności terytorialnej innych państw nie artykułują protestów przeciw nielegalnej okupacji części Gruzji i Krymu przez Rosję, w rzeczywistości uznając jej strefę wpływów.

Wzrost znaczenia Chin na arenie międzynarodowej wywołał niepokój w Stanach Zjednoczonych. Politykę kontrowania wpływów Pekinu prowadził Barack Obama, który zapoczątkował zwrot ku Azji. Donald Trump również za strategiczny cel wyznaczył sobie ograniczenie wpływów Pekinu, choć używał do tego zupełnie innych narzędzi. Przede wszystkim wywołał wielowymiarową wojnę gospodarczą, której najgłośniejszym elementem były wysokie cła na importowane z Chin towary. Do tego administracja Trumpa starała się ograniczyć wpływy polityczne Pekinu w poszczególnych regionach świata oraz odciąć chińskie firmy od dostępu do technologii. Wszystko wskazuje na to, że Joe Biden będzie kontynuował konflikt z Chinami, choć prawdopodobnie zmieni taktykę – skupi się na wzmacnianiu amerykańskich sojuszy.

Również w Unii Europejskiej od lat narasta zniechęcenie wobec Chin. Wynika ono z bezowocnego dialogu o wywiązywaniu się Pekinu ze zobowiązań, które wziął na siebie, przystępując do WTO. Europejska frustracja miała swoje ujście w perspektywie strategicznej z marca 2019 r., w której określono Chiny mianem rywala systemowego i konkurenta strategicznego. Nigdy wcześniej w oficjalniej komunikacji UE Pekin nie był tak ostro oceniany. Poza kwestiami handlowymi na zmianę stanowiska wobec Chin miała wpływ m.in. ich agresywna polityka zagraniczna, rażące pogorszenie ochrony praw człowieka, a w ostatnim czasie tzw. dyplomacja maseczkowa.

Przyszłość strategicznego partnerstwa

Chiny swoją polityką coraz bardziej antagonizują Stany Zjednoczone i Unię Europejską, czyli gwaranta polskiego bezpieczeństwa i motor rozwoju gospodarczego. W tym kontekście nieroztropnym działaniem byłoby postawienie na opcję chińską w polityce zagranicznej. Szczególnie jest to widoczne, gdy weźmie się pod uwagę ograniczoną skalę dotychczasowych korzyści wynikających ze strategicznego partnerstwa. Dodatkowo wizja świata proponowana przez Chiny niekoniecznie musi sprzyjać państwom średniej wielkości, do których zalicza się Polska.

Rywalizacja między Waszyngtonem a Pekinem doprowadzi do wyłonienia się albo porządku sinocentrycznego, albo gruntownie przebudowanego liberalnego porządku międzynarodowego. Warszawa powinna zabiegać o to, aby nowy ład światowy jeszcze bardziej sprzyjał państwom średniej wielkości. Może to uczynić zarówno poprzez współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, jak i aktywne zabieganie o silniejszy nacisk Brukseli na Pekin.

Nie oznacza to, że należy zrywać wszystkie kontakty z Chinami. Format „17+1” oraz Inicjatywa Pasa i Szlaku są dobrym forum do prowadzenia dialogu politycznego i współpracy na polu kulturalnym. Połączenia kolejowe działające pod egidą Pasa i Szlaku mogą przynieść korzyści branży logistycznej. Należy jednak porzucić złudzenie, że są to mechanizmy z potencjałem do znaczącej zmiany pozycji Rzeczpospolitej na arenie międzynarodowej. W obecnej chwili Chiny nie stanowią dla Polski alternatywy, która mogłaby rywalizować z opcją amerykańską.

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej 2019-2021. Ten utwór jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.