Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Trudnowski  18 grudnia 2017

Blaski i cienie dobra wspólnego. Wokół listu otwartego ws. ustaw sądowych

Piotr Trudnowski  18 grudnia 2017
przeczytanie zajmie 3 min
Blaski i cienie dobra wspólnego. Wokół listu otwartego ws. ustaw sądowych Marc Ben Fatma/flickr.com

Gdy kilka godzin temu zwrócono się do nas w sprawie podpisania listu otwartego do Prezydenta RP z apelem o zorganizowanie wysłuchania publicznego tzw. ustaw sądowych, to nie mieliśmy właściwie większych wątpliwości. Nie przyszło nam do głowy, żeby w tak oczywistej i niekontrowersyjnej sprawie pytać o listę sygnatariuszy. A jednak, ta mierzi i przynajmniej mi każe się wytłumaczyć.

W lipcu tego roku na portalu Klubu Jagiellońskiego ukazał się głośny „List przedsiębiorców i liderów ekosystemu start-upów do prezydenta Andrzeja Dudy” w sprawie pakietu ustaw sądowych. Prezydenckie weta przyjęliśmy z dużą dozą nadziei wskazując, że pierwszym i najważniejszym testem dla prezydenta będzie to, czy „uda mu się stworzyć dobre, koncyliacyjne i szeroko legitymizowane projekty”, które „nie utracą waloru fundamentalnej reformy wymiaru sprawiedliwości w duchu, którego bez wątpienia oczekuje zdecydowana większość wyborców”.

W połowie sierpnia na naszych łamach opublikowaliśmy artykuł Krzysztofa Izdebskiego, w którym autor zachęcał do przeprowadzenia wzorcowych konsultacji publicznych projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa oraz wskazywał, że „przeprowadzenie wysłuchania publicznego w czasie prac legislacyjnych powinno być jednym z warunków podpisania ostatecznego projektu”. Kibicowałem powstaniu tego tekstu i zgadzałem się właściwie z każdym jego zdaniem.

Wreszcie, opracowaliśmy wychodzącą poza doraźne, partyjne interesy propozycję reformy Sądu Najwyższego, którą w skróconej wersji publicystycznej znajdziecie na naszym portalu, a w wydaniu pogłębionym: w raporcie dra Jacka Sokołowskiego wydanym przez Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.    

Niestety, tryb prac nad ustawami pozostawiał wiele do życzenia. Konsultacje, o których wiadomo opinii publicznej, ograniczały się jedynie do spotkań pomiędzy przedstawicielami Prezydenta RP a wysłannikami partii rządzącej. Co chyba najbardziej rozczarowujące: zmarnowano czas, który można było spożytkować na rzetelną debatę.

Zwykle argumentem przeciwko konsultowaniu projektów z obywatelami są „goniące terminy”. Tymczasem od ogłoszenia przez prezydenta Andrzeja Dudę projektów do rozpoczęcia prac Sejmu nad nimi, minęły prawie dwa miesiące. To był czas, w którym można było przeprowadzić wzorcowe konsultacje reformy wymiaru sprawiedliwości. Te, jak się ostatecznie okazało, ograniczały się niestety do wymiany uwag „bez żadnego trybu” między Pałacem Prezydenckim a Nowogrodzką.

Gdy zatem kilka godzin temu zwrócono się do nas w sprawie podpisania listu otwartego do Prezydenta RP z apelem o zorganizowanie wysłuchania publicznego tzw. ustaw sądowych, to nie mieliśmy właściwie większych wątpliwości. Szybko w ramach zarządu Klubu Jagiellońskiego – osobiście przekonywałem do pilnego wypowiedzenia się „na tak” –  podjęliśmy decyzję, że podpiszemy ten list. Jego inicjatorem jest warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Do nas z propozycją zwrócił się bezpośrednio jeden ze wspólnych z tym środowiskiem znajomych. Nie przyszło nam do głowy, żeby w tak oczywistej i niekontrowersyjnej sprawie pytać o listę sygnatariuszy.

A jednak, ta mierzi i przynajmniej mnie każe się wytłumaczyć przed Koleżankami i Kolegami w Klubie Jagiellońskim, naszymi Czytelnikami i Sympatykami.

Osobiście trudno mi wskazać środowisko, od którego czuję się dalej niż od „Warszawskiego Strajku Kobiet”, który aktywnie wspiera fundamentalistyczne projekty zmiany prawa, mające ograniczyć ochronę praw człowieka w Polsce: nie tylko przez wprowadzenie aborcji na życzenie, ale też choćby legalizację sterylizacji na żądanie.

Równie nieswojo czuję się apelując do Prezydenta RP o cokolwiek wraz ze środowiskiem „Obywateli RP”, które dało się poznać przede wszystkim z haniebnego pomysłu zakłócania spotkania osób, które czują potrzebę obchodzić, choćby i co miesiąc, żałobę po tragicznej śmierci innego Prezydenta RP. Seanse nienawiści rozpętane latem 2010 roku na Krakowskim Przedmieściu wobec żałobników to jedno z najczarniejszych wspomnień, jakie mam. Pamiętając tamte chwile, nigdy nie będę czuł się dobrze w towarzystwie ludzi, którzy i dziś próbują komuś prawo do tej żałoby i modlitwy odbierać.

Prawdę mówiąc, z niektórymi sygnatariuszami różni nas coś poważniejszego niż stosunek do tej czy innej władzy, tej czy innej ustawy czy nawet tej czy innej Konstytucji. Różni nas rozumienie godności człowieka i wynikających z tego konsekwencji. 

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że podpisujemy się pod każdym zdaniem tego listu. Powszechne konsultacje publiczne i otwarte wysłuchanie ws. projektu ustawy to właśnie taka przestrzeń publiczna, w której powinni się spotykać ci, którzy na co dzień nie czują się dobrze w swoim towarzystwie. To przestrzeń dużo bardziej adekwatna, niż podpisany razem list otwarty. Rzeczpospolita jest przecież dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Ze wszystkimi tego blaskami i cieniami.