Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Kryzysy polskiej młodzieży może rozwiązać Powszechna Służba Publiczna

przeczytanie zajmie 5 min
Kryzysy polskiej młodzieży może rozwiązać Powszechna Służba Publiczna źródło: http://elements.envato.com/

Młody człowiek powinien namacalnie zetknąć się z dobrze działającą instytucją, która opiera się na sensownym, wspólnym wysiłku. Musi to być doświadczenie powszechne, niezależne od światopoglądu, statusu czy aspiracji. Po to właśnie powinna powstać Powszechna Służba Publiczna.

Kto dziś nas wychowuje?

Nie posiadamy dziś żadnego powszechnego, instytucjonalnego mechanizmu wprowadzania młodych ludzi w obywatelską dorosłość. Pierwsza, odruchowa odpowiedź brzmi: jest przecież szkoła.

Choć faktycznie jest to główne środowisko socjalizacji, to jednak uczy przede wszystkim funkcjonowania w świecie indywidualnych ocen i przestrzegania procedur. Na tak uformowanego ucznia czeka tzw. wolny rynek, który nie ma żadnego interesu, by pełnił funkcję wychowawczą.

Możliwości rodziny – podstawowej komórki społecznej – są w tej kwestii również mocno ograniczone. Po prostu dorastanie w pełnowymiarowej, wielopokoleniowej rodzinie, przy zaangażowaniu obojga rodziców nie jest dziś doświadczeniem powszechnym, a może wręcz przeciwnie.

W rolę wielkiego urządzenia do społecznej obróbki młodego człowieka wchodziły różne instytucje o charakterze masowym, zapewniające niekiedy pierwsze w życiu wymagające doświadczenia, które dla poprzednich pokoleń były naturalnym elementem dorastania. Była to na przykład obowiązkowa służba wojskowa. Można ją idealizować albo ganić (bo jest za co), ale po jej zawieszeniu nie pojawiło się nic w zamian.

Jeżeli rozumiemy państwo głębiej, jako zestaw powiązań obywatelskich obowiązków i powinności, a nie samą władzę dla władzy, to powinno zależeć nam, aby młody człowiek mógł namacalnie zetknąć się z dobrze działającą instytucją, która opiera się na sensownym, wspólnym wysiłku.

Musi to być doświadczenie powszechne, niezależne od światopoglądu, statusu czy aspiracji, i musi uczyć jednej rzeczy: że warto jest być potrzebnym innym, a nie tylko sobie.

Można też uznać, że kształtowanie tej postawy ma pewien wymiar terapeutyczny, w myśl przeświadczenia, że robienie czegoś dla dobra ogółu jest faktycznie korzystne dla samego robiącego.

Czym jest Powszechna Służba Publiczna?

Tu pojawia się opracowany w Akademii Sztuki Wojennej projekt Powszechnej Służby Publicznej. Miałaby oprzeć się o modele znane z państw zachodnich, jak Francja czy Niemcy. Startową formą aktywności jest dwutygodniowy młodzieżowy obóz integracyjny z elementami przysposobienia obronnego, po którym następuje dłuższy okres wolontariatu.

Chodzi o stworzenie ramy do zaangażowania na rzecz kraju, w której młody człowiek nabędzie kompetencji pożądanych z punktu widzenia ogółu społeczeństwa. Są to konkretne słowa-klucze: samodzielność, odpowiedzialność, współpraca, uodpornienie, nawyk służenia innym.

Jak wynika z raportu z analizy stanu badań „Polacy o służbie publicznej młodzieży” z 2025 r.  koncepcję w ogólnym zarysie popiera prawie połowa młodzieży do lat 17-tu. 1/4 młodzieży zadeklarowała gotowość do udziału w jakiejś formie aktywności na rzecz państwa „w ciemno”, przed zapoznaniem się ze szczegółami. W ankiecie dobrowolność oczywiście wygrywa z przymusem, ale wizja udziału obowiązkowego spotyka się z zaskakująco dużym zrozumieniem u młodzieży.

Aż 1/3 to reakcje stricte pozytywne. Kolejne 26% respondentów odbyłoby taką służbę, choć niechętnie; w domyśle – gdyby była jakaś sankcja za próbę jej uniknięcia.

Nie jest to wcale małe poparcie. Świadczy to o tym, że młodzież szkolna jest otwarta na nowe inicjatywy i prawdopodobnie odważniejsza, niż się dorosłym wydaje.

Motywacja młodych ludzi do zaangażowania jest bardziej konstruktywna niż idealistyczna. Zależy im przede wszystkim na pozyskiwaniu nowych umiejętności.

Z altruizmem jednak też nie jest źle: chęć robienia czegoś dobrego na rzecz innych jako ważną motywację zaznaczyła prawie połowa osób; co zastanawiające, przewyższając prawie dwukrotnie chęć robienia czegoś dobrego konkretnie dla Polski (być może jest to idea zbyt abstrakcyjna i przez to niezrozumiana, albo kojarzy się od razu z wielkim poświęceniem). Trzecia ex aequo odpowiedź to okazja do poznania nowych ludzi i nastawienie na nowe doświadczenia.

Służba nie drużba?

Demotywacja zaś jest dwojaka. Wynika ona z braku czasu, przytłoczenia obowiązkami szkolnymi czy domowymi albo po prostu innych zainteresowań. Drugą stroną medalu jest ogólne zniechęcenie do koncepcji, wizja realizacji obowiązku kosztem wakacji i obawa przed wykonywaniem czynności nieatrakcyjnych czy niepotrzebnych.

Sama nazwa projektu kojarzy się bowiem w najlepszym razie ze służbami mundurowymi (takim samym akronimem posługuje się straż pożarna), a w gorszym – z pracami społecznymi wykonywanymi za karę. Oprócz skojarzeń, uczestnicy wywiadów zostali zapytani o nazwy alternatywne. Młodzież proponowała nazwy kojarzące się z wakacyjną przygodą, obozem letnim czy szkoleniami z samorozwoju (uwaga, bo łatwo tu o przesadę przy reklamowaniu projektu).

Dorosłym, a zwłaszcza rodzicom, ta „służba” jakoś bardziej się podoba, niektórzy zaś idą w stronę zwalczania niesamodzielności pod hasłem „szkoła życia”, „trening dorosłości”.

Zacytuję tu idealne podsumowanie jednego z rodziców: „służba kojarzy się z obowiązkiem, a obowiązek nie kojarzy się z niczym przyjemnym”.

Kluczem do sukcesu samej idei służby jest połączenie realnego wysiłku z realną użytecznością. Oczekiwania muszą być jasne, cele osiągalne i mierzalne. Dzięki temu efekty są widoczne i zachęcają do kontynuacji działania. Najcięższą chorobą tego typu projektów zawsze był fałsz i bezsens.

Tym właśnie sami potencjalni uczestnicy chcieliby się zajmować. Letni obóz najczęściej łączą z wszelką aktywnością na świeżym powietrzu i widzą tam przestrzeń na edukację w zakresie bezpieczeństwa, a nawet przeszkolenia obronnego.

Wśród konkretnych form realizacji służby w charakterze wolontariusza wymieniają: pracę na rzecz dzieci, opiekę nad osobami starszymi i chorymi, działania na rzecz środowiska, zabytków i dziedzictwa kulturowego, pomoc w organizacji wydarzeń kulturalnych lub sportowych, szeroko rozumianą pracę na rzecz społeczności lokalnej.

Mam tu przed oczami bohaterów komiksu „Tytus, Romek i A’tomek”, bo te aktywności właściwie spełniają definicję działalności harcerzy. Autorzy przyznają, że ich projekt mógłby być ogólnie do harcerstwa podobny, lecz w istocie być czymś więcej, czymś – z całym szacunkiem – ważniejszym społecznie.

Za cel projektu obrano „odzyskanie określenia służba”. To niełatwe, ale być może zmiękczenie i osadzenie w innym kontekście tej idei to jedyna metoda, żeby jakoś przemycić ją do społeczeństwa mogącego reagować nań alergicznie.

Na ogół dezaprobata wobec obowiązkowych form służby, w tym zwłaszcza służby wojskowej, obserwowana jest zwłaszcza u tych, których ona bezpośrednio lub potencjalnie dotyczy, czyli przede wszystkim młodych mężczyzn, co nie jest zjawiskiem nowym ani dziwnym. Szansą jest, jak wynika z badań, że niechęć wobec poboru do wojska nie jest skorelowana z poglądami na temat PSP.

Przymus może pomóc

Czy służba młodzieży powinna być obligatoryjna? Końcowa część badań, poświęcona stosunkowi do służby wojskowej, sugeruje, że PSP może być w przyszłości formą służby zastępczej w razie odwieszenia poboru. Niepopularną kwestię realizacji obowiązków wobec społeczeństwa, oprócz posiadania praw i przywilejów, też należy podnosić przy każdej okazji.

Obowiązki nie są po to, żeby ludzie je popierali, tylko by pomimo niechęci przyniosły większą korzyść, a zadaniem państwa jest zorganizowanie tego w mądry sposób i minimalizowanie ewentualnych problemów.

Nurt konserwatywny lubi odwoływać się do dawnej rzeczywistości, w której głos w sprawach politycznych mogli zabierać tylko ci, którzy spełniali swoje powinności wobec państwa.

Ale z jeszcze innej strony, przypomina mi się ciekawe zdanie blogerki Violi Kowalskiej, relacjonującej swoją pracę w sklepie z zielonym płazem w nazwie: „Uważam, że o wiele lepsze dla społeczeństwa byłoby, gdyby każda osoba w tym kraju przeszła obowiązkową »służbę« w usługach […] po drugiej stronie lady można nabrać szacunku do innych ludzi, do innych zawodów. Myślę, że w ten sposób moglibyśmy poczuć większą solidarność społeczną”.

Wygodny dla specyficznej części uczestników dyskusji jest stereotyp, że ludzie młodzi są jakoby gatunkowo gorszymi obywatelami; krytyka spada na przedstawicieli pokolenia Z i późnych millenialsów.

Jak pisał Konstanty Pilawa, zewsząd słyszy się o nich wieści tak fatalistyczne, że aż nie mogą być prawdziwe. Tymczasem młodzież stawia trafną autodiagnozę dotyczącą nadmiernego spędzania czasu przed ekranem, wierzy w możliwość skorzystania z detoksu cyfrowego, stara się orientować we współczesnych zagrożeniach i nawet, jeśli nie wie dokładnie jak, to po prostu chce zacząć robić w życiu coś ciekawego.

Powszechna Służba Publiczna to jedna z nielicznych prób zasypania tej luki cywilizacyjnej, którą trudno lub niewygodnie jest dostrzegać. Nie wyleczy magicznie zdrowia psychicznego młodzieży ani nie powstrzyma galopującej indywidualizacji i zaniku wspólnotowości, a już na pewno nie załata dziur w systemie oświaty czy obrony narodowej. Za to ma na celu odzyskanie dla młodych ludzi warunków, w których da się sensownie uczyć dorosłości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.