Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wybór RPO w 12 punktach. Lepszy Wróblewski w garści, niż wymarzony rzecznik na dachu?

Wybór RPO w 12 punktach. Lepszy Wróblewski w garści, niż wymarzony rzecznik na dachu? Źródło: Oficjalny Profil Facebookowy Posła na Sejm Bartłomieja Wróblewskiego

Rozpoczyna się kolejne, czwarte już okrążenie wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich. Gotowość kandydowania wyraził poznański poseł Prawa i Sprawiedliwości, prawnik i konstytucjonalista dr Bartłomiej Wróblewski. Istnieje prawdopodobieństwo, że kandydatura ta „złamie” senacką większość opozycji i dojdzie wreszcie do wyboru rzecznika. Choć Wróblewski ze względu na bieżące partyjne zaangażowanie to niedobra kandydatura, to jego wybór na to stanowisko może być z perspektywy państwowej najmniejszym możliwym złem. To wciąż bowiem lepsze rozwiązanie, niż faktyczna kastracja konstytucyjnego organu, do której doprowadzi dalsze trwanie parlamentarnego pata i próba jego przełamania wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Działania naprawdę propaństwowego, a więc poszukiwania faktycznego kompromisu między plemionami, nie chce podjąć się żadna z dominujących stron.

1. Kryzys wokół wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich był oczywisty. Przestrzegaliśmy przed nim już na początku kadencji apelując zarówno do większości sejmowej, jak i senackiej, by w ramach postulowanego przez Klub Jagielloński „Paktu Demokratycznego” wyłączyła wybory na konstytucyjne organy wymagające zgody obu izb z logiki plemiennej wojny.

Nasz apel, w tej i dziewięciu pozostałych sprawach, pozostał bez echa. Solidarnie zignorowały go siły polityczne składające się na oba główne obozy polityczne, na większość sejmową i senacką.

Również w kolejnych materiałach przewidywaliśmy włączenie przez Prawo i Sprawiedliwość Trybunału Konstytucyjnego do sporu o wybór RPOostrzegaliśmy przed konsekwencjami forsowania kandydatur bez szans na wybór w obu izbach.

2. Na czym polega podstawowy problem z wyborem rzecznika? Zarówno trwanie na urzędzie Adama Bodnara, jak i zastąpienie go w efekcie oczekiwanego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego przez zastępcę lub pełniącego obowiązku bez konstytucyjnej legitymizacji Sejmu i Senatu osłabi autorytet urzędu ombudsmana. Sąd konstytucyjny zasłużył sobie na niską legitymizację, stąd wiszący niczym strzelba w teatrze, wielokrotnie przekładana decyzja wyrok TK tylko zaogni atmosferę i będzie kolejnym polem konstytucyjnego kryzysu. Ten wyrok, gdyby wreszcie zapadł, mógłby zostać wykorzystany przez sejmową większość do obsadzenia urzędu własnym kandydatem w roli pełniącego obowiązki bez uzyskania poparcia obu izb, czego dla faktycznego Rzecznika oczekuje Konstytucja. To rozwiązanie długofalowo w mojej opinii bardziej destrukcyjne, niż jednorazowy wątpliwy personalnie wybór.

3. Argumentem przeciwko kandydaturze Bartłomieja Wróblewskiego jest fakt, że jest aktywnym posłem partii rządzącej. Argumentem przeciwko kandydaturze Wróblewskiego nie powinny być jednak kompetencje, poglądy ani zaangażowanie w sprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym.

4. Wybór aktywnego polityka jest działaniem wbrew duchowi regulacji konstytucyjnej, która oczekuje od rzecznika bezpartyjności. Jednocześnie jest to wybór zgodny z jej literą – po prostu w momencie wyboru kandydat musi porzucić partyjną legitymację. Warto przypomnieć, że regulacja konstytucyjna w zakresie bezpartyjności Rzecznika Praw Obywatelskich jest identyczna, jak ta wobec Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Nie przeszkadzało to dotąd Platformie Obywatelskiej wybrać na szefa instytucji kontrolnej byłego ministra, posła i członka partii rządzącej Krzysztofa Kwiatkowskiego, a PiS-owi – ministra Mariana Banasia. Nie mamy tu więc do czynienia z precedensem, ale utrwaleniem złej praktyki nieobcej żadnemu z politycznych obozów. Zarzut partyjności nie ma zatem kategorii bezwzględnego, bo proponowany wybór jest zgodny z Konstytucją.

5. Gdy chodzi o kompetencje, Wróblewski podobnie jak Adam Bodnar w chwili wyboru, legitymuje się doktoratem z prawa konstytucyjnego. Bodnar napisał dysertację pod kierunkiem prof. Mirosława Wyrzykowskiego, sędziego Trybunału Konstytucyjnego w latach 2001-2010 zgłoszonego przez Sojusz Lewicy Demokratycznej. Wróblewski – pod kierunkiem prof. Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz, sędzi TK w latach 2010-2019 zgłoszonej przez Platformę Obywatelską.

6. Nie powinny być argumentem przeciwko Wróblewskiemu jego konserwatywne poglądy ani zaangażowanie, między innymi w sporze przed Trybunałem Konstytucyjnym, w kwestię ochrony życia.

Próba delegitymizowania konstytucjonalistów i osób zajmujących się prawami człowieka z powodu ich konserwatywnego światopoglądu to typowy zabieg liberałów i lewicy, którzy próbują liberalno-lewicowy światopogląd prezentować w szatach neutralności i jako bezalternatywny.

7. Nie sposób przesądzić, czy Bartłomiej Wróblewski stanąłby na wysokości zadania i zagwarantował niezależność urzędu rzecznika od instancji partyjnych. Warto przypomnieć, że w sprawie tzw. „piątki dla zwierząt” należał do posłów, którzy sprzeciwili się rekomendacjom Nowogrodzkiej i został za to zawieszony w prawach członka partii. Również zgłaszając wniosek do TK ws. rozpatrzenia zgodności z konstytucją jednej z aborcyjnych przesłanek działał raczej jako przedstawiciel partyjnej mniejszości, w pewnej kontrze do polityki centrali PiS. Doświadczenia choćby Trybunału Konstytucyjnego budzą poważne wątpliwości co do zdolności byłych polityków PiS do korzystania z gwarantowanej niezależności na pełnionych urzędach. Z drugiej jednak strony choćby ciesząca się co do zasady pozytywnym bilansem również wobec dorobku rządu PO-PSL prezesura Krzysztofa Kwiatkowskiego w NIK może wskazywać na potencjał realnej emancypacji na konstytucyjnym urzędzie.

8. Dziwią głosy zaskoczenia, a tym bardziej krytyki wobec senatora PSL-Koalicji Polskiej Jana Filipa Libickiego, który zadeklarował gotowość poparcia kandydatury Wróblewskiego. Libicki jest jednym z najbardziej integralnych i ideowych konserwatystów w polskiej polityce, w wielu kwestiach dużo bardziej konsekwentnym niż politycy partii rządzącej. Wielokrotnie dawał temu świadectwo, również odchodząc z Platformy Obywatelskiej ze względu na sprzeciw sumienia w kwestii ochrony życia.

9. Obecnie senacka arytmetyka wskazuje na pat w głosowaniu. Przy założeniu poparcia dla kandydatury Wróblewskiego ze strony Libickiego i niezależnej senator Lidii Staroń wybór wciąż nie jest przesądzony – brakuje jednego głosu. Przy pełnej mobilizacji senatorów PiS i głosowaniu „za” dwojga powyższych senatorów wstrzymanie się lub nieobecność któregokolwiek z pozostałych członków senackiej większości zakończy się zatwierdzeniem decyzji Sejmu i wyborem Wróblewskiego.

10. To na Prawie i Sprawiedliwości, jako formacji rządzącej i dysponującej większością w pierwszej ze współdecydujących izb, ciążyć będzie odpowiedzialność za ewentualne upartyjnienie urzędu RPO lub ryzyko jego destrukcji w efekcie „wariantu trybunalskiego”. Warto pamiętać jednak, że opozycja ani większość senacka nie zrobiła wiele, by to upartyjnienie lub destrukcję uniemożliwić.

Próby zgłoszenia kandydatur potencjalnie mogących, w toku dalszych negocjacji, przełamać jedność większości sejmowej – jak skrajnie przeciwstawne propozycje prof. Roberta Gwiazdowskiego w wydaniu PSL i Konfederacji oraz Piotra Ikonowicza z inicjatywy Lewicy Razem – należy ocenić jako niewykorzystane szanse.

Ewentualna możliwość pozyskania dla tych kandydatów mniejszościowego poparcia w obozie rządzącym – w Porozumieniu Jarosława Gowina dla Gwiazdowskiego oraz w Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry dla Ikonowicza – nawet nie została przetestowana przez brak zdolności opozycji do współpracy w tej kwestii.

11. Polityka jest sztuką wyboru między możliwymi, często negatywnymi scenariuszami. Pierwszy scenariusz to wciąż nieobsadzony urząd RPO i zdjęcie Adama Bodnara z pełnienia funkcji na podstawie decyzji Trybunału. Wtedy zostanie powołany zastępca lub pełniący obowiązki rzecznika, który jednak nie będzie się cieszył legitymującym go poparciem wymaganym przez ustawę zasadniczą. Drugi scenariusz to wybór Wróblewskiego, jeżeli rzeczywiście znajdzie poparcie w Senacie. Moim zdaniem ta ostatnia opcja może być jednym z lepszych ze złych sposobów rozwiązania ustrojowego pata.

12. Coraz bardziej utopijnym, ale wciąż pożądanym scenariuszem wydaje się próba podjęcia inicjatywy na rzecz kandydatury kompromisowej. Taki potencjał mogłaby mieć kandydatura konserwatywnego państwowca niezwiązanego z obozem PiS, w rodzaju Hanny Suchockiej, Jana Rokity, Michała Królikowskiego czy Wojciecha Hermelińskiego. Alternatywnie – kandydata o silnie lewicowej wrażliwości społecznej, w rodzaju prof. Ryszarda Bugaja. Brakuje dziś jednak w Polsce autorytetu, który mógłby być arbitrem między próbującymi się porozumieć stronami. Brakuje też minimum zaufania między plemionami, by takie negocjacje na poważnie się rozpoczęły, a potencjalni kandydaci gotowi byli wziąć udział w próbie załagodzenia ustrojowego kryzysu.

Dojrzała kultura polityczna wymagałaby w kwestii tak istotnej, jak ochrona praw człowieka i obywatela, wyjścia poza logikę partyjnej przepychanki, do czego w środowisku Klubu Jagiellońskiego wzywamy od początku kadencji. Bezskutecznie.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.