Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kędzierski: Jeśli już to Niemcy, a nie konfederacja eurosceptyków zmieni UE

przeczytanie zajmie 2 min

„Brak twardych sojuszy będzie problemem całego przyszłego Parlamentu Europejskiego. Trudno oczekiwać bardzo sztywnych koalicji. W zamian za to będziemy świadkami bardzo wielu sporów i zawiązywania doraźnych frakcji działających ad hoc w ramach rozwiązania konkretnego problemu” – komentował w radiu TOK FM Marcin Kędzierski. 

„To nieprzypadkowe, że o spotkanie zabiegał Mateo Salvini, a nie Jarosław Kaczyński. Krzysztof Mazur mówił już gdzie indziej o tym, że PiS ma spory problem ze swoim elektoratem, który w pewnej mierze składa się z osób o poglądach anty-europejskich. Dlatego, gdy pojawia się w Polsce jakaś partia antyeuropejska, która może liczyć na solidny wynik w wyborach do Europarlamentu, jak koalicja Ruchu Narodowego z Januszem Korwin-Mikke, to obecnie rządzący wysyłają odpowiedni sygnał do najbardziej radykalnej części swoich wyborców. Natomiast z drugiej strony jest Mateusz Morawiecki, który nadal stanowi twarz tej bardziej proeuropejskiej części PiS-u, co było dobrze widać na grudniowej konwencji partii. Z tego powodu nie wydaję mi się, aby sojusz z Salvinim był czymś trwałym. Nasze państwa różnią się chociażby polityką migracyjną” – argumentował Marcin Kędzierski.

Natomiast pytany o możliwość zawiązania dużej europocentrycznej koalicji, nasz ekspert potwierdził poprzednią opinię: „Moim zdaniem nie jest to możliwe. Poza tymi dwoma tradycyjnymi blokami, które jednak stracą teraz sporo miejsc, Parlament będzie mocno rozczłonkowany, a jeśli tak to siłą rzeczy skończy się to wieloma nierozwiązalnymi sporami. Pamiętajmy jednak, że rola Parlamentu stopniowo się zmniejsza. Najważniejszymi zadaniami są te realizowane na początku kadencji, czyli akceptacja budżetu oraz zatwierdzenie składu Komisji. To, co stanie się później, jest mniej istotne”.

Marcin Kędzierski sceptycznie podchodził również do wiary w pomysły reform, które miałyby zostać przedstawione przez euro-sceptyczne ugrupowania przyszłego Parlamentu Europejskiego, a także do przyszłości projektu europejskiego w ogóle: „Moim zdaniem takich pomysłów nie ma i raczej nie będzie. Sprawa jest bardzo prosta. Dopóki Niemcy nie zgodzą się na radykalną reformę strefy euro, a na to się prawdopodobnie nie zanosi, to strefa euro prędzej czy później po prostu się zdezintegruje. Będziemy mieli rozpad Unii Europejskiej na jakąś formę Ligi Hanzeatyckiej, czy może jakiejś unii Południa. Ciężko jest mówić o pomyśle na uratowanie Unii Europejskiej. I to w ogóle nie jest ani w gestii euro-sceptycznych Włoch, ani w gestii Polski, ani w gestii Węgier czy jakichkolwiek innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Berlin, z powodu politycznego chaosu i słabości wewnętrznej, nie jest w stanie podjąć tak odważnych reform. To byłyby decyzje rangi zjednoczenia Niemiec lub wejścia z interwencją do Kosowa w 1999 r. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że Niemcy przez następne kilkanaście miesięcy będzie na to stać”.

„Polska ma statystycznie mały wpływ na dyskusje o przyszłości Unii Europejskiej. Musimy czekać na to, co się stanie. To wynika z naszego potencjału, który w perspektywie ekonomicznej stanowi na ten moment 3% unijnego PKB, a po Brexicie 3,6%. Taki jest też mniej więcej nasz wpływ polityczny” – stwierdził Kędzierski.

Swój występ zakończył podaniem kilku pomysłów, które mogłyby wyprowadzić politykę europejską na trochę lepsze tory: „Na ten moment widzę co najmniej 3 rozwiązania. Po pierwsze, dokończenie budowy rynku wewnętrznego ze szczególnym uwzględnieniem przepływu swobody usług. Po drugie, wprowadzenie jednocześnie silnej polityki osłonowej (flanking policy) w postaci polityki spójności. Trzecia kwestia to uwspólnotowienie podatku CIT, by walczyć z rajami podatkowymi”.

„(…) Mamy już tak silne powiązania gospodarcze, że nie da się naszych problemów rozwiązać tylko w ramach państw narodowych” – konkludował nasz ekspert.