Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Reklama Theraflu i prawo pracy. Czy Polacy boją się pójść na L4?

przeczytanie zajmie 3 min
Reklama Theraflu i prawo pracy. Czy Polacy boją się pójść na L4? źródło: http://elements.envato.com/

Według badań, 60 proc. pracowników w Polsce nie bierze L4 mimo choroby, a 34 proc. pracuje mimo zwolnienia. Jesteśmy niechlubnym wyjątkiem na tle Europy. Czy Polacy są przepracowanym narodem?

Reklama Theraflu

W ostatnim czasie do sieci trafiła reklama Theraflu, czyli leku na objawy przeziębienia i grypy. W reklamie bohaterka mówi, że co prawda jest chora, ale nie stać jej na nieobecność w pracy. Całe szczęście ma Theraflu i może iść do pracy.

Na reklamę zareagowało na Twitterze wiele osób, w tym Jan Śpiewak.

Strach przed L4

Jak wynika z raportu opublikowanego przez Enel-Med w 2025 r., Polacy rzeczywiście nierzadko rezygnują z wzięcia zwolnienia chorobowego mimo złego stanu zdrowia.

W przeprowadzonej ankiecie aż 60 proc. pracowników przyznało, że przynajmniej raz, mimo złego samopoczucia, nie zdecydowało się na wzięcie L4 z powodu nadmiernego obciążenia obowiązkami, braku zastępstwa lub strachu przed zwolnieniem bądź reakcją pracodawcy.

Dodatkowo, z tego samego raportu wynika, że 34 proc. osób, które skorzystały ze zwolnienia chorobowego, przynajmniej raz w ciągu roku wykonywało obowiązki służbowe podczas wolnego. 7 proc. wszystkich korzystających z L4 pracowało w tym okresie, ponieważ wymagał tego ich przełożony.

Pojawia się także rozróżnienie między mikro-, małymi i średnimi przedsiębiorstwami a dużymi firmami. Badanie wykazało, że w tej pierwszej grupie aż 20 proc. pracowników na zwolnieniu wykonywało swoje obowiązki z powodu pilnych spraw, a 8 proc. – na wyraźne polecenie szefa. W dużych firmach było to odpowiednio 13 i 5 proc.

Czas pracy… maleje

Według raportu OECD opublikowanego w bieżącym roku czas pracy przypadający na jednego pracownika maleje z każdym rokiem. W latach 2005-2024 w grupie państw rozwiniętych czas ten zmniejszył się średnio o 5,5 procent. Polska nie odbiega od tego trendu.

Niemniej, jak wynika z analiz Eurostatu, w 2024 roku Polacy byli trzecim najdłużej pracującym narodem Unii Europejskiej. Średni tygodniowy czas pracy w Polsce wynosił 38,9 godz., co uplasowało nas tuż za Grecją (39,8 godz.) i Bułgarią (39,0 godz.). Dla porównania średnia dla państw UE wynosiła 36 godz., więc różnica jest znacząca, szczególnie przy tak małych rozbieżnościach między krajami.

Jak wskazują jednak autorzy raportu OECD, kluczowym czynnikiem nie jest koniecznie sam czas pracy, lecz przeciążenie pracownika. W Polsce 36 proc. pracowników zgłaszało subiektywne poczucie przeciążenia obowiązkami. Średnia dla państw europejskich wynosiła 44 proc., więc znajdujemy się wyraźnie poniżej jej. Autorzy nie wskazują konkretnych przyczyn takiego stanu rzeczy, a jedynie sugerują możliwe czynniki, takie jak intensywność zadań w przeliczeniu na godziny oraz wyższa tolerancja na obciążenia.

Paradoks bezpieczeństwa zatrudnienia

Polska na tle krajów europejskich wyróżnia się negatywnie jeszcze pod jednym względem – braku poczucia zapewnienia stabilności zatrudnienia.

Według raportu OSH Pulse, wydanego przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy, w Polsce nawet 22 proc. pracowników ma poczucie, że może stracić pracę w ciągu 6 miesięcy. Stawia nas to w ścisłej czołówce unijnej, obok Hiszpanii (23 proc.) i Grecji (22 proc.). Jesteśmy również znacząco powyżej średniej UE, która wynosi 16 proc.

Autorzy raportu, nie odnosząc się bezpośrednio do szczegółów polskiej sytuacji, wskazują, że przyczyną takiego stanu mogą być m.in. formy zatrudnienia (B2B, tzw. „śmieciówki”) oraz niskie zaufanie do sieci bezpieczeństwa socjalnego gwarantowanej przez państwo.

W niedawnym tekście na temat zmian w prawie pracy Paweł Łapiński pisał:

„Zasady przewidziane w prawie pracy – takie jak urlopy, zwolnienia chorobowe, rozliczanie nadgodzin – […] zależą jedynie od dobrej woli »zleceniodawcy«. […] To obchodzenie prawa pracy jest wynagradzane przez nasz system podatkowo-składkowy”.

Czas na zmiany!

Jak widzimy, Polacy rzeczywiście są zapracowanym narodem i odbiegamy niestety od średnich zarówno unijnych, jak i państw OECD. Poczucie niepewności zatrudnienia, niechęć do brania zwolnień lekarskich mimo wymagającego tego stanu zdrowia czy „wyższa tolerancja na obciążenia” to nie są powody do dumy, lecz raczej do zadumy nad koniecznością zmian.

Warto wrócić do reklamy Theraflu, w której – jak się okazuje – copywriterzy trafnie zdiagnozowali, że część ludzi boi się nie pójść do pracy mimo choroby. Pytanie jednak, czy tak to powinno wyglądać i czy faktycznie powinniśmy promować taką postawę w mediach ogólnodostępnych.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.