Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Nie kopiujemy Biblii i nie rozdajemy jej jako manifestu politycznego. Przekładamy za to wartości biblijne na konkretne polityki publiczne

Nie kopiujemy Biblii i nie rozdajemy jej jako manifestu politycznego. Przekładamy za to wartości biblijne na konkretne polityki publiczne Peter Paul Rubens

Niderlandy stanowią jedno z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw Europy. W tamtejszym systemie politycznym istnieją jednak partie odwołujące się w swojej działalności do chrześcijaństwa. Jedną z nich jest Unia Chrześcijańska (ChristenUnie), wywodząca się z tradycji kalwinizmu (ewangelicyzm reformowanego). W rozmowie dla Klubu Jagiellońskiego Lisca van der Eijk, która zajmuje się sprawami zagranicznymi partii, opowiada o tym, jak widzi niektóre elementy idei i sposobów funkcjonowania Unii Chrześcijańskiej.

Zacznijmy od początku. Kiedy i w jakich okolicznościach powstała Unia Chrześcijańska? Jakie były wówczas jej główne cele?

Unia Chrześcijańska powstała poprzez zjednoczenie dwóch partii – GPV (Gereformeerd Politiek Verbond, Reformowanej Unii Politycznej, powstałej w 1948 roku) oraz RPF (Reformatorisch Politieke Federatie, Reformowanej Federacji Politycznej, założonej w 1975 roku). Coraz mniej obywateli Niderlandów było członkami różnych holenderskich denominacji reformowanych, co sprawiło, że posiadanie dwóch partii politycznych traciło sens.

Do zjednoczenia doszło w 2000 roku, a Unia Chrześcijańska jest jego skutkiem. Naszym głównym celem zarówno wówczas, jak i dziś, jest działalność na rzecz społeczeństwa postępującego zgodnie z Bożą wolą. Mamy nadzieję to osiągnąć poprzez promowanie chrześcijańskich wartości i postulatów. Cenimy wszelkie życie, ponieważ Bóg jest jego Stwórcą, oraz chcemy chronić narażonych na krzywdę.

O Niderlandach można powiedzieć, że są w awangardzie laicyzacji Europy. Można by na nie wskazać jako na jedno z najmniej konserwatywnych społeczeństw Starego Kontynentu. Czy pani zdaniem ten stereotypowy obraz jest prawdziwy, czy realia są bardziej zniuansowane?

Rzeczywistość jest nieco bardziej zniuansowana, ale generalnie żyjemy w bardzo zsekularyzowanym kraju. Bycie religijnym w Niderlandach rzeczywiście jest czynnym wyborem i stanowi część tożsamości, ponieważ kulturowo religię postrzega się jako nietolerancyjną i przedawnioną. Innymi słowy, bycie Holendrem zazwyczaj nie wiąże się z byciem protestantem czy katolikiem, ale raczej liberałem lub socjalistą.

Niemniej wydaje się, że coraz więcej niereligijnych osób docenia spójność, jaką religia może przynieść społeczeństwu. To ruch przeciwny do współczesnego skrajnego indywidualizmu. Doprowadził on do liberalnych i progresywnych zmian, takich jak te dotyczące eutanazji. Mniejszość Holendrów jest religijna, szczyci się żywą wiarą. Kulturowe chrześcijaństwo nie ma dużego znaczenia w naszym kraju.

Jak w takiej rzeczywistości odnajduje się Unia Chrześcijańska? Jaka opisałaby pani waszą strategię polityczną?

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że dysponujemy tylko 3% miejsc w naszym parlamencie, więc musimy działać strategicznie – tworzyć koalicje, by zdobywać większość dla naszych postulatów, co pociąga za sobą konieczność współpracy z każdym potencjalnym sojusznikiem.

Jak taka współpraca może wyglądać w praktyce?

Jeśli Zieloni uważają, że ważna jest „ochrona matki Ziemi przed zmianami klimatycznymi”, to my, jako Unia Chrześcijańska, powiemy: „Zgadzamy się, że powinniśmy być dobrymi zarządcami Bożego stworzenia”. Tak więc współpracujemy tam, gdzie możemy, by zrealizować nasze postulaty, ale nie rozmywamy naszych własnych przekonań politycznych.

Ta strategia wymaga intensywnej komunikacji z naszymi wyborcami i członkami. Musimy wyjaśniać, dlaczego i w jaki sposób podejmujemy czasem współpracę z partiami, które wydają się naszym przeciwieństwem. Zawsze staramy się być odpowiedzialni wobec naszych partnerów w rządzie, otwarci na kooperację, a zarazem wierni naszym własnym przekonaniom. Ważne dla nas jest to, aby być szczerym, wyjaśniać nasze motywacje i nie grać ad hominem. Jeśli osiągamy akceptowalny kompromis, nigdy go nie przyjmujemy ani nie bronimy jako ideału.

Wspomniała pani o motywacjach Unii Chrześcijańskiej. Jakie są jej główne idee? Jakie postulaty są najważniejsze?

Chcemy być chrześcijańską partią polityczną dla wszystkich obywateli Niderlandów, więc nie tylko dla naszych wyborców. Jesteśmy przeświadczeni, że nasze postulaty będą i powinny być dobroczynne dla wszystkich naszych współobywateli, ponieważ nasza filozofia polityczna opiera się na Bożych przykazaniach. Jednak nie kopiujemy Biblii i nie rozdajemy jej jako naszego manifestu politycznego. Przekładamy wartości biblijne na konkretne polityki publiczne, których realizacja – mamy nadzieję – pomoże naszemu społeczeństwu żyć w zgodzie z Bożym zamysłem.

Chronimy życie ludzkie od początku do końca, chcemy ograniczyć zmiany klimatyczne i być dobrymi zarządcami Bożego stworzenia, które On nam dał. Chcemy wspierać tych, którzy potrzebują pomocy, ale chcemy też, by ludzie dysponowali własną odpowiedzialnością i wolność, które są niezależne od państwa. Doceniamy nasz system szkolny i wolność edukacji. Cenimy rodzinę oraz promujemy wolność religii i poglądów. Działamy na rzecz sprawiedliwości społecznej, rozwoju niezamożnych krajów oraz chcemy być gościnni dla uchodźców, którzy potrzebują schronienia.

Taki zestaw poglądów odstaje od tradycyjnych podziałów politycznych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Sami uważacie się za lewicę, prawicę czy raczej z dystansem podchodzicie do takich etykietek?

Niektórzy powiedzieliby, że jesteśmy lewicowi, gdy chodzi o nasze poglądy ekonomiczne, a prawicowi w kontekście spraw społecznych. Można by powiedzieć, że jesteśmy liberałami, bo cenimy wolność w edukacji (prawo do otwarcia własnej szkoły i finansowania jej z budżetu państwa), ale można by też rzec, że jesteśmy konserwatystami, ponieważ sprzeciwiamy się aborcji i eutanazji. Można by także powiedzieć, że jesteśmy zieloni, ponieważ uważamy, że temat zmian klimatycznych powinien być podejmowany bardziej na serio, zachęcamy rodzinne gospodarstwa, by działały w ekologiczny sposób. Nie uważamy się ani za lewicę, ani za prawicę, ale za społecznych chrześcijan.

Jaka jest, pani zdaniem, główna misja chrześcijańskiego polityka – albo, szerzej mówiąc, aktywisty – we współczesnej, laicyzującej się Europie? Czy to ściśle rozumiana polityka partyjna, czy coś więcej? Jak taką rolę realizuje Unia Chrześcijańska?

Nasza misja jest szersza niż polityka partyjna, ponieważ jako chrześcijanie powinniśmy pomagać społeczeństwu rozwijać się w sposób, który ma na celu dobro wspólne. Jako politycy odgrywamy jedynie niewielką rolę w działaniu na rzecz uczciwych i sprawiedliwych praw. Naszą misją nie jest tylko propagowanie chrześcijańskiej polityki, ale również promowanie osobistej chrześcijańskiej postawy w działalności politycznej. Trzeba być transparentnym, działać w prawy i rzetelny sposób. Bycie parlamentarzystą to również bycie przedstawicielem wszystkich swoich wyborców, więc powinno się mieć małe ego, ponieważ służy się innym, a nie sobie.

Chrześcijański polityk czy aktywista powinien dokładać usilnych starań, by świadczyć o Jezusie i działać zgodnie z Jego łaską. Będzie to znajdowało odbicie zarówno w pracy (więc obejmuje to szerszy zakres niż polityka partyjna), jak i w tworzonych politykach publicznych. Błogosławieństwo Boże jest tym, czego nam potrzeba w działalności politycznej. Zresztą ta postawa jest istotna nie tylko dla chrześcijańskich polityków czy aktywistów, ale dla wszystkich chrześcijan w laicyzujących się społeczeństwach Europy – tak samo dla chrześcijańskich dentystów czy kierowców autobusów.

Unia Chrześcijańska jest członkiem rządu kierowanego przez liberała, Marka Ruttego [w momencie autoryzacji wywiadu trwały rozmowy koalicyjne, natomiast w momencie publikacji rozmowy, negocjacje się zakończyły- Rutte pozostał premierem, a Unia nadal jest częścią koalicji rządzącej- przy. red.]. Jaka była dotychczas wasza rola w kierowaniu państwem? Jakie elementy łączą was, a jakie dzielą, z innymi członkami koalicji?

Odgrywaliśmy pewną rolę, choć nie była ona duża. Mieliśmy dwóch ministrów i wiceministra (ang. deputy minister). Niemniej wywarliśmy jakiś wpływ. Najbardziej drażliwa kwestia dotyczy końca ludzkiego życia. Dwie liberalne partie wchodzące w skład koalicji chciały dokonać prawnego kroku i zalegalizować możliwość wspomaganego samobójstwa dla osób powyżej 75. roku życia, które miałyby trwałą wolę umrzeć (bez jakichkolwiek fizycznych czy psychicznych schorzeń).

Unia Chrześcijańska jest całkowicie przeciwko takiemu prawu, agituje na rzecz lepszej opieki dla osób w podeszłym wieku i przeciwdziałania samotności. Uważamy, że każde życie jest cenne i jako społeczeństwo bardzo zawiedliśmy naszych najstarszych członków, skoro organizujemy im prawną możliwość wspomaganego samobójstwa, a nie zaradzamy problemom społecznym, które ich dotykają. Dwie partie liberalne twierdzą, że najwyższym wyrazem wolności jest to, że to właśnie ty jesteś jedyną osobą, która może decydować o własnym życiu i śmierci.

Jak więc zachowaliście się w takiej trudnej sytuacji?

Jako Unia Chrześcijańska agitowaliśmy na rzecz szeroko zakrojonych badań naukowych w tej grupie ludzi – kim są, jak wyglądają ich o życiowe okoliczności, dlaczego chcą umrzeć. Dzięki temu byliśmy w stanie opóźnić wprowadzenie tego prawa, ponieważ jako partia nie możemy go wspierać, nie bierzemy za nie odpowiedzialności. Mamy tu przykład tego, jak ważna jest potrzeba wyjaśniania naszym wyborcom, dlaczego jesteśmy w tej koalicji.

Wyborcy mogą myśleć, że nie można formować koalicji z tak odmiennymi od nas liberalnymi ugrupowaniami, które wydają się raczej naszymi wrogami. W tym przypadku cieszymy się z naszej obecności w koalicji, bo dzięki temu możemy przeciwdziałać gorszemu obrotowi spraw [wspomniana tu ustawa dotycząca eutanazji nie została przyjęta przez parlament, a Unia Chrześcijańska deklaruje, że jej nie poprze – przyp. red.].

Niderlandzkie (i generalnie wszystkie zachodnie) społeczeństwa przechodzą wiele rewolucyjnych zmian. Niektórzy uważają, że najbliższa przyszłość to trudny czas dla chrześcijan. Jak Unia Chrześcijańska widzi swoją przyszłość w takich okolicznościach?

Jako członkowie Unii Chrześcijańskiej określamy się mianem pełnych nadziei realistów. Świat jest w Bożych rękach i to On rządzi. My powinniśmy robić swoje jak najlepiej, a dzięki Jego błogosławieństwu możemy pomóc w budowaniu Jego Królestwa.

Niemniej dostrzegamy, że niektóre z praw Niderlandów są mroczne (jak wspomniana kwestia wspomaganego samobójstwa). Zarazem pomimo tego, że mamy tylko 3% głosów w parlamencie, udaje się nam wywierać wpływ. Jesteśmy konstruktywną partią i nie boimy się brać odpowiedzialności. Przed nami być może trudne czasy, ale koniec końców mamy przed sobą lepszą perspektywę. Tymczasem poprzez pracę w polityce chcemy wywierać chrześcijański wpływ na społeczeństwo. I nie zapominajmy o tym, że Bóg może wykorzystać dla wspólnego dobra również świeckich, którzy działają jako partie, organizacje lub pojedyncze osoby.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.