Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Cezary Boryszewski  25 listopada 2021

I, i zamiast albo, albo. Kościół pokazuje, że nie ma sprzeczności między troską o migrantów a wsparciem dla Straży Granicznej

Cezary Boryszewski  25 listopada 2021
przeczytanie zajmie 5 min
I, i zamiast albo, albo. Kościół pokazuje, że nie ma sprzeczności między troską o migrantów a wsparciem dla Straży Granicznej Kancelaria Premiera/flickr.com

W kontekście sytuacji na granicy w debacie publicznej mamy do czynienia z narracją, w której pomoc migrantom i wsparcie dla polskich służb pokazywane są jako stanowiska nie do pogodzenia. Jedna strona wzywa do zbiórek na rzecz pomocy „uchodźcom”, druga zaś do odprawiania Mszy Świętych za pograniczników broniących nas przed „hordami barbarzyńców”. Jednostronność takich narracji jest z gruntu fałszywa. Pomoc migrantom i wsparcie dla polskich służb się nie wykluczają. Pokazuje to głos Kościoła katolickiego.

Opowieść opozycji – pomagajmy migrantom za wszelką cenę

Z jednej strony mamy opowieść szeroko pojętej opozycji. Z jej perspektywy nacisk położony jest na to, aby za wszelką cenę pomóc imigrantom koczującym na granicy. Są oni ofiarami reżimu Łukaszenki. Są także ofiarami polskiego rządu, który zamiast przyjąć migrantów, utworzyć humanitarne korytarze etc., stosuje brutalną taktykę „push- backów”, skazując migrantów na błąkanie się po lasach, a skrajnych przypadkach nawet na śmierć. Rząd PiS-u jest okrutny, dehumanizujący migrantów w społecznej świadomości (vide konferencja Mariusza Błaszczaka).

Pojawia się też wątek Straży Granicznej. Tu gama opinii jest dość szeroka. Od podejścia umiarkowanie wyrozumiałego, do stwierdzenia że, „hitlerowcy też wykonywali rozkazy”. Po tej stronie debaty politycznej dość rzadko przebijają są głosy uznania, zrozumienia i wsparcia dla Straży Granicznej. Za to częściej niż ze zrozumieniem mamy do czynienia z oskarżaniem. Pomoc migrantom i wsparcie pograniczników wydają się w tej narracji nie do pogodzenia.

Opowieść prawicy – brońmy granic za wszelką cenę

Z drugiej strony mamy opowieść szeroko rozumianej prawicy: od PiS-u, przez narodowców, po zwolenników Konfederacji. Jest to opowieść o agresji wrogich sił na terytorium państwa polskiego. Granic należy bronić za wszelką cenę. Nie mamy do czynienia z żadnymi „uchodźcami”. W umiarkowanej wersji mówimy o migrantach zarobkowych, chodzących w osławionych „kurtkach zimowych za 4 koła”, którzy bez uzasadnienia i z głupoty opuścili swój kraj i najlepiej będzie jak tam wrócą z powrotem. W skrajnej zaś wersji mówi się o „hordzie barbarzyńców”, agresywnych najeźdźców atakujących granicę Rzeczpospolitej. Ludzi obcej nam kultury, niezdolnych do przyjęcia warunków społecznego współżycia proponowanych przez tzw. chrześcijańską cywilizację zachodnią.

Ta grupa wzywa do aktów solidaryzowania się ze Strażą Graniczną, organizuje marsze poparcia, wzywa do modlitwy i co ciekawe – oskarża Kościół o to, że wzywając do pomocy migrantom, popełnia „grzech przeciw ojczyźnie”, „herezję humanitaryzmu” etc. W tej narracji Kościół powinien jednoznacznie stanąć po stronie państwa, odprawiać msze za Straż Graniczną, a biskupi powinni jak najszybciej pojechać na granicę, by okazać funkcjonariuszom swoje wsparcie.

Opowieść Kościoła – i granica, i migranci

Podział, który przedstawiłem jest oczywiście pewnym uproszczeniem. Jednak taka typologia wskazuje jedną fundamentalną rzecz – dla wielu obrona granic, wsparcie służb i traktowanie migrantów jak ludzi w potrzebie to postawy nie do połączenia. Głosem, który dziś wychodzi poza ten manichejski podział, to głos Kościoła. Ten głos – jak zauważył Tomasz Terlikowski – demaskuje fałszywą alternatywę „obrona granic albo pomoc migrantom” i wskazuje, że te dwa porządki się nie wykluczają. Katolickie podejście to nie „albo, albo”, lecz „i, i”.

Wyrazem takiej perspektywy jest głos polskiego Episkopatu, którego dobrym przykładem są komunikaty Przewodniczącego Episkopatu Polski, abp. Stanisława Gądeckiego: „Migranci w większości są ofiarami bezwzględnych działań politycznych oraz chciwości mafii przemytniczych. Z tego powodu pragnę raz jeszcze powtórzyć, że osobom dotkniętym tym złem potrzebna jest nasza solidarna troska. Jednocześnie kieruję słowa wdzięczności wobec osób oraz instytucji, niosących taką pomoc, z poszanowaniem obowiązującego w Polsce prawa. […] Pragnę też wyrazić moje uznanie dla wszystkich służb państwowych, w tym przede wszystkim dla Straży Granicznej, wojska i policji za pełną oddania obronę polskich granic. Zapewniam o mojej modlitewnej bliskości wobec Was i Waszych bliskich, w tych trudnych momentach służby dla dobra ojczyzny.”

Po pierwsze, migranci to osoby w potrzebie – ludzie posiadający niezbywalną godność osobową. Ofiary politycznej gry. Ktoś w kim szczególnie obecny jest Chrystus: „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”(Mt 25,35). Obowiązek gościnności wobec przybyszów wracał jak refren już w Starym Testamencie: „Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej”(Kpł 19,33-34).

„W obecnej sytuacji przesłanie przypowieści o miłosiernym Samarytaninie brzmi jeszcze bardziej nagląco i czeka na powszechną realizację, także w postrzeganiu samych migrantów” – czytamy w innym komunikacie przewodniczącego KEP-u. Tak więc według abp. Stanisława Gądeckiego należy zrobić wszystko co w mocy, aby pomóc migrantom, a postrzeganie ich jako „hordy barbarzyńców”, „najeźdźców” czy „ciapatych” jest z gruntu antychrześcijańskie. Za migrantów trzeba się modlić, odprawiać Msze Święte, organizować zbiórki etc.

Po drugie, działania Białorusi to próba naruszenia suwerenności Polski. „W imieniu Konferencji Episkopatu Polski stanowczo potępiam wykorzystywanie przez stronę białoruską dramatów ludzkich do prowadzenia działań przeciwko suwerenności Polski” – czytamy w przywoływanym już komunikacie. Z kolei bp. Krzysztof Zadarko jasno podkreśla, że naszym zadaniem jest i obrona granicy i pomoc migrantom. To jest właśnie to katolickie „i, i”, o którym mówił Terlikowski.

Kościół nie widzi sprzeczności pomiędzy obroną granicy, suwerenności państwa i bezpieczeństwa obywateli naszego kraju a pomocą migrantom. Tym ostatnim należy pomóc, ale zgodnie z prawem, rozumnie, w sposób uporządkowany i kontrolowany. Tak więc analogicznie jak modlitwa za migrantów jest czymś słusznym, tak i modlitwa o suwerenność i bezpieczeństwo naszego państwa.

Rozum nie jest przeciwnikiem współczucia, jak pisał na łamach magazynu „Kontra” Jan Maciejewski, lecz jest jego strażnikiem. Abstrahując od trafności czy nietrafności rozwiązań, które proponuje autor, zwraca on uwagę na jedną bardzo ważną rzecz: współczucie nie zwalnia nas z rozumności. Ślepe uczucie może prowadzić do jeszcze większych tragedii. Rozum nie jest przeciw wzniosłym uczuciom, lecz ich strzeże, rozeznaje i stara się znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie. Kościół w swoim głosie harmonijne syntetyzuje roztropność z miłością do bliźniego w potrzebie.

Módlmy się za Straż Graniczną

„Pragnę też wyrazić moje uznanie dla wszystkich służb państwowych, w tym przede wszystkim dla Straży Granicznej, wojska i policji za pełną oddania obronę polskich granic. Zapewniam o mojej modlitewnej bliskości wobec Was i Waszych bliskich, w tych trudnych momentach służby dla dobra ojczyzny” – czytamy również w komunikacie abp. Gądeckiego. W podobnym tonie wypowiadał się wcześniej abp. Józef Guzdek.

Zadaniem Straży Granicznej jest ochrona granicy, robienie wszystkiego by jej przekraczanie odbywało się w sposób uporządkowany i niezagrażający mieszkańcom kraju. Funkcjonariusze służący na granicy działają w stanie permanentnego stresu, stykają się z agresją ze strony migrantów (co jest oczywiście w ich sytuacji zrozumiałe), a dodatkowo bywają oskarżani przez media i polityków co jest jeszcze dodatkowym obciążeniem psychicznym w ich i tak niełatwej pracy. Porównywanie ich do hitlerowców jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Podsycanie plemiennych antagonizmów w celu budowania kapitału politycznego, wykorzystując do tego polskich pograniczników jest bardzo moralnie wątpliwe.

Decyzja czy wpuszczać, czy też nie wpuszczać migrantów należy do rządu, a nie do Straży Granicznej. Funkcjonariusze znajdując się na pierwszej linii frontu, nie mają środków, by rozsądzić czy przepuszczając ofiary brudnej gry Łukaszenki, nie doprowadzą do jeszcze większego cierpienia i destabilizacji. Stąd krytyka Straży nie uwzględniająca specyfiki sytuacji jest szkodliwym populizmem. Nie twierdzę, że wśród polskich pograniczników nie zdarzają się akty brutalności. Jednak jednostronne eksponowanie w mediach rzekomych przypadków tych ostatnich, prowadzi do stworzenia obrazów polskich funkcjonariuszy jako oprawców. A to jest po prostu niesprawiedliwe.

Stąd głos Kościoła jest tu bardzo ważny i rozsądny: módlmy się za straż graniczną, zamawiajmy msze za nich wspierajmy ich, przesyłajmy głos wsparcia, uznania i wdzięczności. Jednocześnie jednak nie dehumanizujmy migrantów. Do tego, by bronić granic i oddać wdzięczność polskim służbom nie potrzeba kategorii „najeźdźców” i „barbarzyńców”.

Głównym odpowiedzialnym kryzysu na granicy jest Aleksander Łukaszenka. Należy więc zrobić wszystko co możliwe by uniemożliwić białoruskiemu prezydentowi dalsze działania. Z perspektywy chrześcijańskiej będzie to także modlitwa. Modlitwa o to by nie wykorzystywał dramatu niewinnych ludzi do realizacji politycznej agendy państwa Białoruskiego.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.