Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Błażej Skrzypulec  5 marca 2021

Co łączy ateistów z chrześcijanami? Wokół książki „Siedem typów ateizmu” Johna Graya

Błażej Skrzypulec  5 marca 2021
przeczytanie zajmie 8 min
Co łączy ateistów z chrześcijanami? Wokół książki „Siedem typów ateizmu” Johna Graya https://unsplash.com/photos/b_SHPU5M3nk

Siedem typów ateizmu Johna Graya to książka słaba i prowokacyjna, która nie może zadowolić nikogo. Ateiści nieuwikłani w religię i stanowiący mniejszość okazują się sceptykami niezdolnymi do politycznej mobilizacji. Z kolei ateiści zaangażowani w spór z religią według Graya albo jej nie rozumieją, albo sami tworzą pseudoreligię.

Nie siedem, a dwa ateizmy

W dziele markiza de Sade, Julietta – powodzenie występku, doświadczona libertynka – Madame de Clairwil – namawia swoją młodszą koleżankę, tytułową Julkę, do dokonania świętokradztwa poprzez sprofanowanie konsekrowanej Hostii. Twierdzi przy tym, że za sprawą tego czynu „depcz[e] przesądy [swojego] dzieciństwa, unicestwia[…] je, i to rozpala [jej] głowę”. Julia nie jest jednak zachwycona tym pomysłem. „Ponieważ nie wierzymy w Boga, profanacje, o jakich mówisz, są już tylko absolutnie bezużyteczną dziecinadą” – stwierdza. Dla Julii Hostia to tylko okrągły kawałek ciasta, którego zniszczenie nie ma większego znaczenia niż spalenie świstka papieru. Spór między de Clairwil a Julią jest sporem między ateizmem zaangażowanym w walkę z religią, dla niego Bóg i religia są stałym punktem odniesienia, a ateizmem, dla którego religia straciła już znaczenie i który do Boga i religii nie musi się już w żaden sposób odnosić.

Podobną opozycję można odnaleźć w książce Siedem typów ateizmu Johna Graya. Rozczaruje się ten, kto zwiedziony tytułem miałby nadzieję znaleźć w tej pozycji faktyczną klasyfikację odmian ateizmu. Autor nie analizuje tego, czym jest lub czym mógłby być ateizm, lecz raczej przybliża różne historyczne warianty braku wiary w Boga, szeroko odwołuje się przy tym do biografii znanych ateistów. Wymienione typy ateizmu nie są ze sobą rozłączne, właściwie bez problemu ktoś mógłby być ateistą jednocześnie na kilka wymienionych przez Graya sposobów.

Tym, co oferuje autor Siedmiu typów ateizmu, jest raczej postulat oczyszczenia ateizmu z wpływów monoteizmu i uwolnienia tego pierwszego od związków z religią. Biorąc stronę Julii w sporze z Madame de Clairwil, Gray omawia pięć odmian ateizmu, które wciąż zbyt mocno uwikłane są w spór z religią bądź same przejmują religijny sposób myślenia. Przedstawia dwa typy, które mogą się od religii uwolnić.

Oczywiście dokonanie podziału na ateizmy uwikłane w religię i wolne od niej wymaga przyjęcia jakiegoś rozumienia zarówno samego ateizmu, jak i religii. Gray ateizm rozumie dość wąsko, definiuje go jako brak wiary w istnienie Boga-stworzyciela, czyli bytu, który zaprojektował świat i doprowadził do jego zaistnienia. Zgodnie z takim rozumieniem ateizm stoi w opozycji głównie wobec religii monoteistycznych, a jego relacje z religiami nieprzyjmującymi wyróżnionego bytu stwarzającego świat są mniej jasne.

Autor Siedmiu typów ateizmu nie proponuje żadnej konkretnej definicji religii, wyraźnie zaznacza jednak, że religie są dla niego przede wszystkim systemami, które dostarczają ludziom sensu, a nie teoriami mającymi podać jak najtrafniejszą charakterystykę rzeczywistości. Jak będę argumentował dalej, żadne z tych założeń nie jest neutralne, a odwołując się do nich, można wskazać problemy, na jakie natrafiają oczyszczone ateizmy rekomendowane przez Graya.

Choć Gray wymienia aż pięć form religijnie uwikłanych ateizmów, faktycznie tworzą one dwie bardziej ogólne kategorie. Do pierwszej z nich należą ateizmy, które koncentrują się na krytyce religii. Podanymi przez Graya przykładami są (1) tzw. nowy ateizm, reprezentowany oczywiście przez Richarda Dawkinsa, który traktuje systemy religijne jako fałszywe i szkodliwe teorie na temat świata, oraz (2) ateizm nienawiści do Boga, reprezentowany chociażby przez wspomnianego już de Sade’a i nieustannie zaangażowany w krytykę głównej idei monoteizmu.

Bez Boga ani rusz?

Autor Siedmiu typów ateizmu zdecydowanie nie pała sympatią do nowego ateizmu. Widzi w nim projekt, u którego źródła tkwi fundamentalny błąd traktowania religii jako ułomnej alternatywy wobec nauki. Nowi ateiści starają się wykazać, że systemy religijne są błędne i nieracjonalne. Robią to bez zrozumienia, zgodnie z tym, co uważa Gray, że ludzie wierzą nie ze względu na przekonanie o prawdziwości treści religijnych, ale dlatego że religia stanowi dla nich źródło sensu życia. Druga kategoria zawiera ateizmy, których religijne uwikłanie nie polega na walce z religią, lecz na tym, że proponują idee, które są świeckimi wersjami pomysłów zaczerpniętych z systemów monoteistycznych.

Dla Graya główną taką ideą jest świecka wiara w postęp, będąca zsekularyzowaną wersją wiary w zbawienie i przekonanie o możliwości odkrycia i ufundowana życia społecznego na obiektywnych zasadach dostosowanych do wspólnej wszystkim natury ludzkiej. Ma to być sekularny substytut wiary w zasady nadane ludziom przez boskiego prawodawcę. Przywiązanie do tych dwóch idei Gray wiąże z trzema odmianami ateizmu wyznającymi świecki humanizm i starającymi się ufundować życie społeczne na naukowych podstawach. Ateizmy te idą w stronę politycznych religii, do których Gray zalicza zarówno ruchy millenarystyczne, jakobinizm, komunizm, jak i faszyzm. Nietrudno domyślić się na podstawie podawanych przez Graya przykładów, że tego rodzaju ateizmy niosą ze sobą ryzyko politycznej przemocy i niesprawiedliwego ograniczenia jednostkowych swobód.

Niestety argumentacyjna strona książki pozostawia wiele do życzenia. Autor sporo istotnych argumentów zbywa machnięciem ręki bez dokonania żadnej pogłębionej analizy. Na przykład wydaje się jasne, że sama teza mówiąca o tym, że świecka idea postępu jest historycznie powiązana z religijną ideą zbawienia, nie stanowi jeszcze dowodu, że świecka wiara w postęp jest fałszywym stanowiskiem.

Choć pozornie Gray jest świadomy tej luki w swoich wywodach, to powyższe spostrzeżenie lekceważy i nazywa retoryką. Na przykład, gdy omawiane są wątpliwości wiązane z autentycznością ewangelicznego przekazu na temat Jezusa, Gray traktuje je w sposób zupełnie bezkrytyczny, nie zważa na metodologiczne ograniczenia nauk historycznych. Z kolei argumenty formułowane przez samego Graya zazwyczaj nie wykraczają poza proste, zdroworozsądkowe obserwacje. Autor Siedmiu typów ateizmu nie wierzy we wspólną wszystkim ludziom naturę po prostu dlatego, że ludzie często nie zgadzają się ze sobą co do zasad etyki czy reguł życia społecznego.

Prawda, nie sens

Jednakże pomimo tych braków sama idea ateizmu uwolnionego od wpływów religii jest warta rozważenia. Pierwszy z jego typów, reprezentowany (zdaniem Graya) przez Santayanę i Conrada, to ten, który porzuca myśl postępu, drugi, którego przedstawicielami mają być między innymi Schopenhauer i Szestow, odmawia w ogóle wypowiadania się na temat monoteistycznego Boga-stwórcy. Można mieć jednak poważne wątpliwości, czy te oczyszczone ateizmy są faktycznie atrakcyjnymi opcjami ideowymi mającymi istotne przewagi nad ateizmami uwikłanymi w relacje z religią.

Pierwszy problem wynika z samego sposobu, w jaki Gray charakteryzuje ateizm – jako odrzucenie Boga-stwórcy będącego intelektem projektującym świat. O ile odrzucenie tej idei oraz jej sekularnych odpowiedników, takich jak idea postępu czy wspólnej ludzkiej natury, może potencjalnie uchronić nas od różnych form politycznego przymusu, to jednak tak rozumiany ateizm wciąż pozostawia wiele miejsca dla alternatywnych koncepcji metafizycznych. W końcu odrzucenie idei postępu lub obiektywnej ludzkiej natury nie jest tożsame z odrzuceniem metafizyki jako takiej, lecz zazwyczaj prowadzi do innej metafizyki, w której dzieje są cykliczne, a nie linearne, lub do takiej, w której to, czym jest człowiek, jest determinowane przez przygodne, kulturowe okoliczności. Podobnie metafizyczne idee związane z monoteizmem również mogą mieć złe konsekwencje polityczne, bo pozwalają na przykład usprawiedliwiać zło przy odwołaniu się do różnic kulturowych.

Być może jednak projekt Graya należy interpretować w inny sposób, raczej jako propozycję antymetafizycznego ateizmu, który przyjmuje jedynie to, co można empirycznie wykazać, a w pozostałych kwestiach zachowuje sceptycyzm. Taki ateizm w oczywisty sposób budowałby swój obraz świata na wynikach nauk przyrodniczych, ale jednocześnie nie popadałby w scjentystyczną metafizykę naukowego postępu charakterystyczną dla nowych ateistów. Pojawia się tu jednak problem mający swoje źródło w sposobie, w jaki Gray rozumie religię. Traktując ją nie jako potencjalnie prawdziwą teorię rzeczywistości, lecz system mający generować sens.

Takie ujęcie religii nie jest jednak poprawne, gdyż w typowych systemach religijnych prawdziwość jest spleciona z sensem w ten sposób, że dla wierzących system religijny generuje sens właśnie dlatego, że obecne w nim idee metafizyczne są uznawane za prawdziwe. Tradycyjne, metafizyczne ateizmy również mogą mieć zdolność do generowania sensu, gdyż dostarczają idei, takich jak przekonanie o dokonującym się w dziejach postępie, które również, analogicznie do metafizyki religijnej, mogą być traktowane jako prawdzie opisy rzeczywistości. Tej zdolności pozbawiony jest jednak septyczny, antymetafizyczny ateizm, które odżegnuje się od wszelkich idei wykraczających poza to, co daje się empirycznie zweryfikować. Wydaje się wiec, że wbrew opinii Graya rozwód ateizmu z religią może tak naprawdę osłabić znaczenie tego pierwszego.

Oczywiści można pójść jeszcze o krok dalej i stwierdzić, że porzucenie dążenia do sensu jest właśnie tym, co stanowi cel oczyszczonego z wpływów religii ateizmu. Porzucenie wielkich metafizycznych idei może uwolnić od pogoni za fantazjami i pozwolić na wolterowskie uprawianie swojego ogródka. Jednakże, jak zauważa Gray, większość ludzi odczuwa potrzebę posiadania systemu, który może wskazywać na sens życia. Zdaniem autora Siedmiu typów ateizmu właśnie stąd bierze się trwałość myślenia religijnego, które wydaje się całkowicie odporne na racjonalne argumenty nowych ateistów. W konsekwencji pozbawiony metafizyki i potrzeby sensu ateizm staje się rodzajem gnozy, stanem oświecenia dostępnym nielicznym jednostkom, które są w stanie porzucić złudzenia, w jakich pogrążone są szerokie masy poszukujące źródła sensu życia.

O ile dla kogoś taki rodzaj ateistycznego oświecenia może być atrakcyjny, to w szerszej, politycznej perspektywie oczyszczony z religijnych wpływów ateizm jest dość jałowy. O ile religie i tradycyjne ateizmy mogą za sprawą swoich metafizycznych założeń motywować do rewolucji lub restauracji, wyrażać pragnienia do równości, sprawiedliwości, wolności bądź zachowania tradycji, to skromny, sceptyczny ateizm Graya wydaje się nie mieć zasobów potrzebnych do stworzenia wizji wykraczającej poza polityczne status quo.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.