Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Polska wśród państw, które najgorzej w Europie poradziły sobie z COVID-19. 75 000 dodatkowych zgonów w roku pandemii [WYKRESY]

przeczytanie zajmie 8 min

Statystyka całkowitej liczby zgonów wyraźnie pokazuje, że znaleźliśmy się w niechlubnej czołówce państw z największą liczbą ofiar pandemii. Widać to, gdy spojrzymy zarówno na liczbę ponadprzeciętnych zgonów w 2020 r. na milion mieszkańców (tu spośród kilkunastu państw gorszy wynik osiągnęła Bułgaria), jak i na surową liczbę ponad 75 000 zmarłych (więcej nadmiarowych zgonów odnotowały Włochy i Wielka Brytania). Najpewniej właśnie z powodu COVID-19 zmarły dwie osoby na każdy tysiąc mieszkańców naszego kraju. Wspomniane 75 000 osób to więcej niż tyle, ile w sumie kibiców mieszczą pełne stadiony Wisły Kraków i Lecha Poznań. To także mniej więcej tyle, ile pasażerów na miejscach siedzących i stojących potrafi zmieścić się w 375 tramwajach Pesa Swing. To wreszcie więcej niż oficjalna populacja polskich miast takich jak Gniezno, Inowrocław, Konin czy Piła.

grudniu po raz pierwszy przyjrzeliśmy się mierze, która według nas jest podstawą do najbardziej adekwatnej oceny radzenia sobie przez Polskę z ochroną życia i zdrowia obywateli w czasie pandemii koronawirusa, czyli zgonom z roku 2020 wykraczającym poza średnią z analogicznych tygodni w latach 2015-2019.

Coraz większa liczba państw zaraportowała już dane do końca roku, więc postanowiliśmy zaktualizować liczby i raz jeszcze porównać sytuację Polski z innymi państwami Europy, tym razem podsumowując już rok 2020 w całości.

Zanim przedstawimy wyniki, musimy jasno wspomnieć o dwóch sprawach. Czekaliśmy z publikacją tej analizy do momentu, aż w Eurostacie pojawią się dane ze znacznej części państw UE za wszystkie 53 tygodnie mijającego roku, czyli od 1 stycznia 2020 do 3 stycznia 2021 (według normy ISO w wypadku, kiedy koniec roku wypada w piątek, cały tydzień zalicza się jeszcze do statystyki mijającego roku). Jednak część krajów wciąż ma wyraźnie wolniejsze tempo raportowania. Z opóźnieniem swoje dane przekazują Eurostatowi na przykład Włosi, którzy zgłosili liczbę zgonów jedynie do 29 listopada 2020 roku (48. tydzień).

Nie uważamy, że jedna miara jest w stanie zaprezentować złożoność sytuacji pandemicznej. Mamy nadzieję, że eksperci przyjrzą się w szczegółach skutkom wprowadzania kolejnych obostrzeń, wspierania ochrony zdrowia i Sanepidu. Poza zgonami istotne będą również miary długoterminowe, powiązane chociażby ze zdrowiem psychicznym obywateli czy też zmniejszeniem liczby wykonywanych badań diagnostycznych, co długoterminowo skutkować może rozwojem innych poważnych, w tym śmiertelnych, chorób.

Dlaczego nie patrzymy na zgony z powodu koronawirusa?

Przypomnijmy: naszym zdaniem, jeśli chcemy próbować porównać radzenie sobie z pandemią przez różne państwa, to powinniśmy analizować całościową liczbę zgonów (ze wszystkich powodów) w odniesieniu jej do średniej liczby z ostatnich lat. Dlaczego nie wystarczy spojrzeć na liczbę zgonów z powodu COVID-19? Tłumaczyliśmy to w poprzednim artykule: „porównywanie liczby zgonów, które oficjalnie zaraportowano jako spowodowane przez COVID-19, nie wydaje się nam odpowiednią metodą oceny sytuacji. Powszechnie wiemy już, że państwa stosują różne metody testowania obywateli. W niektórych o skierowanie na test trudno, w innych prewencyjnie testowany jest niemal każdy, kto miał styczność z chorym. Państwa różnią się też w klasyfikowaniu tego, co uznają za «zgon z powodu koronawirusa»: część w ten sposób klasyfikuje wszystkich zmarłych z pozytywnym wynikiem testu, inne – jedynie tych, dla których COVID był główną przyczyną śmierci. «Nadmiarowa śmiertelność jest bardziej kompleksową miarą całkowitego wpływu pandemii na zgony niż sama potwierdzona liczba zgonów z powodu COVID-19» – tak opisuje tę miarę portal OurWorldInData.

Spojrzenie na całościową liczbę zgonów daje możliwie szeroki obraz sytuacji w kwestii ochrony życia i zdrowia. To według nas lepsza podstawa do oceny tego, jak z pandemią radzi sobie Polska. Na państwie spoczywa przecież odpowiedzialność za chronienie naszego zdrowia i życia w ogóle, a nie tylko przed koronawirusem. Znacząco wykraczająca ponad średnią liczba zgonów jest więc sygnałem, że państwo z ochroną zdrowia i życia w dobie pandemii sobie nie radzi”.

Nadmiarowe zgony to najprawdopodobniej w większości te niezdiagnozowane z powodu COVID

Po publikacji pierwszego artykułu usłyszeliśmy sporo głosów o tym, że nasze dane mają dowodzić, że lekarstwo jest gorsze od choroby. Według komentujących, jeśli zgonów zaklasyfikowanych jako spowodowanych przez koronawirusa jest znacząco mniej od całkowitej liczby zmarłych, a notujemy wiele ponadprzeciętnych zgonów, to powodem są raczej pandemiczne restrykcje. To jednak interpretacja w naszej opinii błędna. Zdecydowana większość ponadprzeciętnych zgonów wydaje się związana z zakażeniem koronawirusem.

Dane za rok 2020 wyraźnie pokazują, że nadmiarowe zgony notowaliśmy właśnie w momencie przechodzenia przez Polskę drugiej fali koronawirusa. A to wyraźna przesłanka, że znaczna część zgonów w tamtym czasie była wywołana właśnie COVID-19. Jeśli ponadprzeciętne zgony miałyby być spowodowane restrykcjami i izolacją, to ich liczba nie powinna była tak wyraźnie spaść w grudniu. Tymczasem dane pokazują, że po momencie listopadowego przeciążenia ochrony zdrowia liczba zgonów zaczęła wracać do poziomu bliższego średniej lat 2015-2019.

Dzienne przypadki koronawirusa w Polsce

Ponadprzeciętne zgony w Polsce

Część głosów zarzucała nam również, że nie uwzględniamy wzrostów liczby zgonów związanych ze starzeniem się społeczeństwa. Jest to prawdą – nie korygujemy naszego porównania o ten efekt. Jednak starzenie się społeczeństwa nie powoduje tak wyraźnego wzrostu osób zmarłych rok do roku. Wyraźnie pokazuje to analiza Kamila Pastora czy też oparte o Eurostat dane w serwisie OurWorldInData. Ten efekt nie jest w stanie wytłumaczyć kilkudziesięcioprocentowego skoku zgonów w październiku, listopadzie i grudniu 2020 roku, szczególnie że w pierwszych trzech kwartałach zgony odbiegały od średniej lat poprzednich zaledwie o kilka, kilkanaście procent.

Licznik stanął na 75 000 zgonów

Polska, niestety, znalazła się w czołówce europejskich państw z najwyższym odsetkiem ofiar pandemii. W przeliczeniu na milion mieszkańców i wśród kilkunastu państw, które już zaraportowały dane za cały 2020 rok, znajdujemy się na drugim miejscu, tuż za Bułgarią. Ciężko doświadczone pandemią – szczególnie jej pierwszą falą – Hiszpania i Belgia znalazły się również w czołówce, ale z wynikami znacząco niższymi.

Liczba zgonów nadmiarowych wyniosła ponad 75 000. W 2020 roku w Polsce zmarło ponadprzeciętnie ponad 2000 osób na milion, a więc dwie osoby na każdy tysiąc mieszkańców. 75 000 osób to więcej niż w sumie kibiców mieszczą stadiony Wisły Kraków (33 000 osób) i Lecha Poznań (41 000). Albo mniej więcej tyle, ile pasażerów na miejscach siedzących i stojących może zmieścić się w 375 tramwajach Pesa Swing. To wreszcie więcej niż oficjalna populacja polskich miast, takich jak Gniezno, Inowrocław, Konin czy Piła.

Ponadprzeciętne zgony w 2020 roku na milion mieszkańców

Jeśli spojrzymy na liczby absolutne, to okaże się, że w Polsce w ciągu 53 tygodni 2020 roku (a więc zgodnie ze wspomnianą normą ISO do 3 stycznia 2021) odnotowaliśmy 75 000 ponadprzeciętnych zgonów. Gorszy wynik zanotowały Włochy (ponad 78 000 zgonów do końca 48. tygodnia), Wielka Brytania (77 000 w ciągu 51 tygodni). Zarejestrowaliśmy więcej nadmiarowych zgonów niż na przykład Niemcy czy Francja. Należy jednak bardzo wyraźnie podkreślić, że na przykład dane z Włoch nie uwzględniają dwóch ostatnich miesięcy roku (odnotowują jedynie okres do 29. listopada 2020).

Ponadprzeciętne zgony w 2020 roku

Tragiczne żniwo złego roku

Podczas pierwszej fali koronawirusa w Polsce (i w paru krajach w naszym regionie) udało się skutecznie ochronić zdrowie i życie obywateli. Sytuacja zmieniła się pod koniec roku. Niestety statystyka całkowitej liczby zgonów w porównaniu do średniej poprzednich lat wyraźnie pokazuje, że znaleźliśmy się w niechlubnej czołówce państw z dużą liczbą ofiar pandemii. Widać to, gdy spojrzymy zarówno na liczbę zgonów na milion mieszkańców (spośród kilkunastu państw gorszy wynik od nas osiągnęła tylko Bułgaria), jak i na surową liczbę ponad 75 000 zmarłych (wyższy wynik wśród europejskich państw odnotowały Włochy i Wielka Brytania).

Według nas to właśnie liczba nadmiarowych zgonów jest najlepszym narzędziem porównań sytuacji. Pozwala to pominąć różnice pomiędzy państwami występujące w strategiach testowania czy klasyfikowania zgonów. Jednak każda pojedyncza miara statystyczna zawęża spojrzenie do wycinka rzeczywistości, dlatego liczymy, że walka z pandemią będzie jeszcze tematem pogłębionych analiz prowadzonych przez ekspertów.

Bez oparcia się o konkretną wiedzę nie będziemy w stanie uczyć się na błędach. Wstrząsająca liczba 75 000 zmarłych powinna zmusić nas do wyciągnięcia wniosków.

Wszystkie dane, na które się powołujemy, znajdują się do wglądu w otwartym dokumencie. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby zachować poprawność analizy, jednak jeżeli widzisz błąd lub masz jakieś sugestie, skontaktuj się z nami. Zachęcamy do ponownego wykorzystania tych danych.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.