Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Jakub Kucharczuk  29 października 2020

Zjednoczona Prawica znowu oblała test z odpowiedzialnego rządzenia państwem [WYROK TK]

Jakub Kucharczuk  29 października 2020
przeczytanie zajmie 7 min
Zjednoczona Prawica znowu oblała test z odpowiedzialnego rządzenia państwem [WYROK TK] Źródło: Facebook/pisorgpl

Za „podpalenie Polski” w tak ciężkiej sytuacji zdrowotno-gospodarczej odpowiada obóz rządzący. Uzależniony od niego politycznie Trybunał Konstytucyjny czekał na rozpatrzenie wniosku ws. konstytucyjności przesłanki embriopatologicznej prawie cztery lata. Mimo to wybrał najgorszy możliwy moment, w którym spora część Polaków po raz pierwszy w życiu czuje realne egzystencjalne zagrożenie wynikające z rozwijającej się pandemii. W ten sposób obóz rządzący, nie po raz pierwszy zresztą, oblał egzamin z odpowiedzialnego rządzenia.

Decyzja TK, choć według prawników przewidywalna i zgodna z ustawą zasadniczą, musiała spotkać się z dramatyczną reakcją wielu kobiet, które poczuły się zmuszane przez obowiązujące prawo do heroizmu. Dramatyczna reakcja była do przewidzenia i to właśnie z tego powodu powinniśmy mieć tak duże pretensje do rządzących.

Jak Kaczyński unikał tematu aborcji

Od wygrania wyborów parlamentarnych w 2015 r. prezes PiS uczynił wiele, aby spór o aborcję nie został rozstrzygnięty tak jak oczekiwałaby tego część prawicy, w tym wielu posłów jego ugrupowania. Obywatelskie projekty były odrzucane lub trafiały do sejmowej zamrażarki.

Najważniejszym sprawdzianem dla PiS były oczywiście wydarzenia z września 2016 r., kiedy do Sejmu trafiły dwa przeciwstawne sobie projekty: liberalizujący aborcję oraz ją ograniczający. To wtedy na ulicach polskich miast po raz pierwszy zobaczyliśmy tysiące kobiet z parasolkami. Koniec końców obydwa projekty zostały przez parlament odrzucone, ale wywołały dwa długofalowe skutki, które w pełnej skali dostrzegliśmy dopiero w ostatnich dniach.

Pierwszym z nich było powstanie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, czyli stowarzyszenia, które choć nie stało się znaczącą siłą polityczną (jego liderki bez sukcesów pojawiały się na listach wyborczych lewicy) to jednak stworzyło struktury odpowiedzialne w ostatnich dniach za sprawną organizację protestów w dziesiątkach miast w całej Polsce.

Drugim skutkiem, kto wie czy nawet nie bardziej znaczącym, była inicjatywa posłów Zjednoczonej Prawicy i Kukiz’15 o skierowaniu wniosku do Trybunału Konstytucyjnego ws. dopuszczalności przerywania ciąż ze względów embriopatologicznych. Dlaczego deputowani PiS odrzucili w Sejmie projekt „Za życiem”, ale równocześnie zdecydowali o skierowaniu wniosku do TK? Bo tak postanowiło kierownictwo partii (a być może sam Jarosław Kaczyński), który w sejmowych głosowaniach był przeciwko obywatelskiemu projektowi. Zgoda na wniosek do TK (który skierował poseł PiS Bartłomiej Wróblewski w 2017 r.) była wtedy odbierana jako gest pocieszenia dla bardziej konserwatywnego skrzydła Zjednoczonej Prawicy.

Jak się potem jednak okazało – Jarosław Kaczyński i tak postawił na swoim. Wniosek posłów trafił do Trybunału Konstytucyjnego dwa lata przed wyborami parlamentarnymi, ale mimo tego nie doczekał się rozpatrzenia. Julia Przyłębska wrzuciła go do trybunalskiej zamrażarki, gdzie przezimował do wyborów parlamentarnych, po których mógł zostać bezpiecznie zutylizowany (wnioski parlamentarzystów do TK ulegają przedawnieniu w momencie zakończenia kadencji parlamentu). Konserwatywni posłowie się jednak nie poddali – wniosek kilkudziesięciu posłów Zjednoczonej Prawicy wsparty podpisami posłów Konfederacji oraz PSL-Koalicja Polska (prawdopodobnie jedynie Jarosława Sachajko) ponownie trafił do rozpatrzenia w Trybunale Konstytucyjny. Jak wiemy – tym razem skutecznie.

Trybunał Konstytucyjny pod kontrolą „naczelnika państwa”?

To prezes TK Julia Przyłębska formalnie zdecydowała o dacie ogłoszenia ostatniego wyroku ws. aborcji. Stał się to akurat w momencie, gdy rozstrzygały się losy skłóconej ze sobą koalicji rządowej. Dlatego wielu komentatorów odebrało tę decyzję jako polityczny manewr Kaczyńskiego, którego celem będzie „obejście” Zbigniewa Ziobry „prawą flanką”. Trudno nam będzie jednoznacznie rozstrzygnąć, czy rzeczywiście taki był powód rozpatrzenia tej sprawy akurat w tym momencie.

Już teraz nie ma jednak wątpliwości, że wrzucenie do debaty publicznej tak emocjonującej sprawy światopoglądowej w momencie, gdy na horyzoncie majaczyła druga fala pandemii nigdy nie powinno się wydarzyć. Co więcej, Przyłębska swój błąd mogła próbować naprawić przeniesieniem ogłoszenia wyroku (co zrobiła całkiem niedawno przy okazji rozstrzygania konstytucyjności tzw. ustawy dezubekizacyjnej) – byłoby to oczywiście instytucjonalnie naganne, ale wywołałoby mniej negatywne skutki.

Jednak odpowiedzialność za ten błąd (cisną się na usta poważniejsze słowa) ponosi nie tylko Julia Przyłębska, ale cały obóz Zjednoczonej Prawicy, który w ostatnich latach zrobił wiele, abyśmy mogli traktować TK jako organ upolityczniony i uzależniony od partii rządzącej. Nie ma wątpliwości, że Zjednoczona Prawica w ostatnich latach sprawiła, że powszechnej świadomości Polaków Trybunał Konstytucyjny jest traktowany jako jedno z narzędzi władzy Jarosława Kaczyńskiego.

Umacniały to kolejno: spór o obsadę dublerów (i pierwsze nocne głosowania), nominacja Juli Przyłębskiej na prezes TK (według niektórych niezgodnie z konstytucją) czy wreszcie nominowanie na sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza, których nominacje na łamach naszego portalu ocenialiśmy jako „karykaturę polityki nominacyjnej, której powinniśmy oczekiwać od Zjednoczonej Prawicy”.

Dlatego niezależnie od politycznego scenariusza, który stał za decyzją o ogłoszeniu wyroku ws. aborcji w środku pandemii, odpowiedzialność za jej skutki w całości spoczywa na obozie rządzącym, do którego zaliczają się nie tylko posłowie Zjednoczonej Prawicy na czele z Jarosławem Kaczyńskim, ale również Julia Przyłębska, która wielokrotnie pokazała, że nadrzędnym celem jej prezesury jest dbanie o interesy Zjednoczonej Prawicy.

Z szacunku dla walczących z pandemią ugaśmy ten pożar

Mleko się rozlało – długofalowe konsekwencje społeczne zerwania „kompromisu aborcyjnego” (według wielu nie był to żaden kompromis, ale w powszechnej świadomości Polaków od lat tak był właśnie postrzegany) dopiero poznamy. Jednak z perspektywy naszej wspólnoty najbardziej palącym tematem jest obecnie nie spór światopoglądowy o aborcję (i starcie różnych wartości), ale potrzeba walki z postępującą pandemią.

Dramatem jest, że w pandemii, która zmusza wiele grup społecznych i zawodowych do cierpienia i heroizmu rozpętaliśmy wojnę światopoglądową. Naszą powinnością wobec osób starszych, lekarzy, policjantów i innych zaangażowanych w zwalczanie epidemii jest jak najszybsze znalezienie rozwiązania (którego na horyzoncie na razie brak). Dramatem jest również to, że jedynymi zdolnymi do ugaszenia tego problemu są politycy, którzy przecież sami ten ogień społecznego konfliktu zaprószyli.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.