Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Pierwszy krok do sąsiedzkiej współodpowiedzialności. O projekcie nowelizacji prawa budowlanego Kukiz’15

przeczytanie zajmie 3 min
Pierwszy krok do sąsiedzkiej współodpowiedzialności. O projekcie nowelizacji prawa budowlanego Kukiz’15 www.flickr.com/photos/threar/

Klub Kukiz’15 ogłosił projekt nowelizacji prawa budowlanego, który zakłada uproszczenie i skrócenie z 65 do 21 dni procedury zgłaszania budowy jednorodzinnych budynków mieszkalnych oraz likwidację urzędowego pozwolenia na budowę. Po jej wprowadzeniu wystarczyłoby bowiem jedynie zgłoszenie faktu budowy, bez konieczności oczekiwania na zgodę urzędników. Zmiana ta, choć słuszna, ma jednak wycinkowy charakter. Potrzebny jest zupełnie nowy kodeks budowlany, na który niestety czekamy już prawie 10 lat.

Istotą projektu ustawy jest uzależnienie możliwości zgłoszenia budowy w przypadku lokalizacji budynku (lub jego niewielkiej części) na obszarze oddziaływania sąsiedniej działki  od zgody właściciela tejże działki. Nie gwarantuje to, rzecz jasna, że sąsiedzi będą automatycznie ze sobą współpracować, ale w większym stopniu uniezależnia proces budowlany od wpływu biurokracji. Zbliżone rozwiązanie (uzależniające budowę w granicy działki od zgody sąsiada) funkcjonowało z dobrym skutkiem w polskim prawie budowlanym do połowy lat 90. XX wieku. 

Teoretycznie od dwóch lat w polskim prawie istnieje już możliwość budowania domów jednorodzinnych według uproszczonej, szybszej procedury administracyjnej.

Ze względu na wymóg nieprzekraczania obszaru oddziaływania, czyli mówiąc dość ogólnie: wymóg zachowania odpowiedniej odległości od sąsiada, dotyczy to jednak zaledwie 5% wszystkich inwestycji. Dlatego próbę zmiany tej niekorzystnej sytuacji należy ocenić pozytywnie. Umożliwienie budowy bez pozwolenia wymagać powinno zachowania pewnych minimalnych zasad: tak, aby zabezpieczyć interes społeczny, który wykracza poza stosunki sąsiedzkie, gdyż każdy budynek wpływa na jakość przestrzeni publicznej. Dlatego ułatwiając procedurę budowlaną nie wolno przekroczyć pewnej granicy ochrony wspomnianego interesu publicznego. Z wymienionych powodów ułatwiona procedura budowlana powinna dotyczyć wyłącznie terenów, na których obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Tylko wówczas mieszkańcy mają świadomość czego mogą spodziewać się w sąsiedztwie i jak wznoszone budynki – nie ważne czy na zgłoszenie czy z pozwoleniem – wpłyną na przestrzeń ich ulicy, dzielnicy czy miasta.

Propozycja Kukiz’15 może stanowić dobry początek ściślejszego związania i wspólnej odpowiedzialności sąsiadów w procesie budowlanym. Możliwość budowy za zgodą sąsiada powinna być znacznie bardziej rozszerzona i obejmować na przykład stawianie budynków i budowli w odległości mniejszej niż przepisana warunkami technicznymi (przy zachowaniu przepisów odrębnych dotyczących np. ochrony przeciwpożarowej).

Byłoby to całkowicie zgodne z zachodnią tradycją prawną: volenti non fit iniuria – chcącemu nie dzieje się krzywda. Można sobie nawet wyobrazić handel, czyli kupowanie zgody sąsiedzkiej na wzór istniejących w obrocie prawnym służebności gruntowych. Przypominałoby to w pewnym stopniu istniejący w prawie amerykańskim tzw. transfer prawa zabudowy (transfer of development rights), który w pewnych sytuacjach sprawia, że przynależne właścicielowi prawo zabudowy lub zagospodarowania terenu może być przedmiotem dowolnych transakcji, z całkowitą sprzedażą włącznie. Nabywca może je dowolnie wykorzystać. Do takich rozwiązań jeszcze nam daleko. Trudno je zresztą uznać za wzorcowe, jednak ich istnienie mogłoby być ciekawym uzupełnieniem polskich przepisów budowlanych.

Niestety, zgłoszony projekt ustawy jest mocno ograniczony i wycinkowy– odnosi się zaledwie do niewielkiego zakresu postępowań administracyjnych związanych z budownictwem jednorodzinnym.

Celem polityków powinno być rozwiązanie kompleksowe, czyli nowy kodeks architektoniczno-budowlany. Prace nad takim dokumentem trwają już prawie dziesięć lat. Pozostaje nam liczyć na to, że wkrótce Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zakończy etap konsultacji i przedstawi Sejmowi gotową do uchwalenia ustawę. Miejmy również nadzieję, że w kodeksie tym znajdzie się miejsce na rozwiązanie zaproponowane w zeszłym tygodniu przez klub Kukiz’15. Byłby to pozytywny sygnał ze strony rządzących i pokazanie, że merytoryczne propozycje opozycji są warte rozważenia ponad podziałami partyjnymi.

Materiał został pierwotnie opublikowany na stronie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.