Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Paweł Grzegorczyk, Piotr Kaszczyszyn  19 listopada 2015

Expose na dwa głosy

Paweł Grzegorczyk, Piotr Kaszczyszyn  19 listopada 2015
przeczytanie zajmie 5 min
Expose na dwa głosy Zasoby własne.

Wczorajsze expose składało się tak naprawdę z dwóch komplementarnych wobec siebie części. Krok pierwszy to właściwe przemówienie Beaty Szydło, gdzie nowa pani premier przedstawiła nam cały szereg mniej lub bardziej precyzyjnych propozycji zmian, zgrupowanych w kilku kluczowych dla nowego rządu obszarach. Tylko, że te rozwiązania to w zdecydowanej większości zbiór punktowych działań, pozbawiony wspólnego mianownika, nie wynikający ze spójnej wizji modernizacji państwa. Całościową narrację zaproponował nam dopiero Jarosław Kaczyński w trakcie debaty po samym expose. Taki podział ról sugeruje, że prawdziwym „politycznym demiurgiem” i szarą eminencją rządu pozostaje jednak prezes PiS, a Beata Szydło w tym układzie będzie przede wszystkim „technokratycznym” wykonawcą.

Nie jest to miejsce i czas na obszerną analizę oraz ocenę poszczególnych propozycji zmian zaprezentowanych przez premier Szydło. Po pierwsze, ze względu duży stopień ogólności sporej części z nich, po drugie warto poczekać na ich przełożenie na poziom ustawowy, gdyż do tego czasu ich kształt również może ulec jeszcze licznym modyfikacjom. Na co więc warto zwrócić uwagę w pierwszej kolejności? Naszym zdaniem na spójność zaprezentowanych rozwiązań i możliwość wpisania ich w szerszą wizję reformy państwa. Najlepiej wypadły w tym kontekście dwa zestawy propozycji: z obszaru, który umownie nazwaliśmy biznesem oraz z sektora innowacji i gospodarki.

Po pierwsze, biznes.

Tym co można uznać za wspólny mianownik proponowanych rozwiązań to wsparcie rodzimego biznesu (a więc siłą rzeczy sektora MŚP) i chęć wyrównania ich szans w konkurencji z większymi graczami na rynku, często o przewadze kapitału zagranicznego.

Wsparcie sektora MŚP to przede wszystkim planowana obniżka podatku CIT oraz propozycja niskooprocentowanych pożyczek rozwojowych. Za narzędzie wyrównywania szans w rynkowej walce z podmiotami zagranicznymi można potraktować za to planowany podatek od sklepów wielkopowierzchniowych.

Po drugie, innowacje i gospodarka. W tych obszarach warte odnotowania są próby zdefiniowania sektorów kluczowych z punktu widzenia rozwoju gospodarczego kraju: energetyka, chemia, zbrojeniówka, usługi IT, sektor kreatywny, nano- i biotechnologia oraz rozwój/stworzenie doliny lotniczej, mlecznej i kolejowej. Z jednej strony nie oceniając zasadności wskazania takich a nie innych obszarów, z drugiej mimo wątpliwości co konkretnie pociągnie za sobą takie strategiczne zdefiniowane sektorów istotnych dla rozwoju kraju, sam fakt namysłu nad systemowym kształtem polskiej gospodarki uznajemy za wart podkreślenia i pochwały.

Dla kontrastu wybraliśmy również dwa obszary zmian, które naszym zdaniem już taką wewnętrzną spójnością się nie wykazują, a prezentowane w nich rozwiązania często są tylko markowaniem działania, a nie poważnym zmierzeniem się z wyzwaniami.

Po pierwsze, praca. Propozycja ponownej obniżki wieku emerytalnego to tylko populistyczna ucieczka od poważnej dyskusji na temat pożądanego kształtu systemu ubezpieczeń społecznych, w której wiek emerytalny powinien stanowić tylko jeden z elementów. Podwyższenie płacy minimalnej oraz walka z umowami śmieciowymi? Tutaj pojawia się pytanie o koszty finansowe takiego rozwiązania. I pytanie, czy takie właśnie odgórne próby walki z modelem „konkurencji niskimi płacami” okażą się efektywne. W tym zestawie najjaśniej wydaje się za to świecić zapowiedź podwyższenia kwoty wolnej od podatku.

Po drugie, rodzina. Kolejna rozbudowana forma becikowego (500 zł na dziecko), zapowiedź rozbudowy sieci przedszkoli – to wciąż działania punktowe, pozbawione osadzenia w jakiejś szerszej wizji systemowej polityki prorodzinnej, porządkującej cały szereg narzędzi jak Karta Dużej Rodziny, obniżki podatków, bezpośrednie dopłaty, pytanie o bon wychowawczy, urlopy rodzicielskie czy system opieki przedszkolnej w jedną, spójną wizję.

Expose premier Szydło nabiera spójności oraz szerszego kontekstu dopiero w zestawieniu z późniejszym wystąpieniem Jarosława Kaczyńskiego.

W trakcie tych 30 minut na sejmowej mównicy prezes PiS przedstawił coś na kształt filozofii politycznej nowego rządu, stanowiące niezbędne uzupełnienie dla, siłą rzeczy, bardziej praktycznego czy też technokratycznego wystąpienia premier Szydło.

Kluczowe są dwa, według Kaczyńskiego, komplementarne wobec siebie elementy. Po pierwsze, sfera symboliczna i związana z tym odbudowa poczucia wspólnotowości i „konsolidacja wspólnoty narodowej”. W przekonaniu Kaczyńskiego niemożliwa jest modernizacja kraju „ponad głowami” obywateli. Z góry na niepowodzenie są również skazane wszelkie próby „ksero-modernizacji”, zakładające zmiany prostą metodą „kopiuj-wklej” z państw Zachodu, bez uwzględniania specyfiki społecznej, historycznej czy religijnej naszego kraju. Dlatego warunkiem sine qua non wszelkiej poważnej zmiany społecznej czy politycznej w Polsce jest włączenie w nią maksymalnie szerokiej liczby obywateli, rekrutujących się z różnorakich grup społecznych czy zawodowych.

Z budową takiej wspólnoty wiąże się oczywiście określona polityka historyczna. Czy okaże się ona wystarczająco inkluzyjna i obejmująca maksymalnie szeroką grupę odbiorców? W programie i retoryce PiS-u znajduje się miejsce zarówno dla Żołnierzy Wyklętych, jak i tradycji polskiej lewicy niepodległościowej (sam Jarosław Kaczyński wywodzi się przecież z lewicowej inteligencji i mieszkał na tej samej ulicy na warszawskim Żoliborzu co Jacek Kuroń). Za budowę Muzeum Powstania Warszawskiego odpowiedzialna była „drużyna muzealników” z PiS, inicjatorem Muzeum Żydów Polskich był Lech Kaczyński. Prawo i Sprawiedliwość teoretycznie wydaje się mieć wszelkie potrzebne papiery na prowadzenie wyważonej wielotorowej polityki historycznej. Wszystko jednak zależy od konkretnych osób, które będą za nią odpowiedzialne. I tutaj już niestety tak różowo może nie być.

Sfera druga to wymiar materialny i rozwój gospodarczy kraju, któremu tak wiele miejsca w expose poświęciła Beata Szydło. I chociaż po wystąpieniu Kaczyńskiego nie znikły wątpliwości co do zasadności poszczególnych rozwiązań proponowanych przez nowy rząd, ani potrzeba ponownego przeliczenia ich kosztów dla budżetu państwa, to przynajmniej można je wpisać w bardziej spójną wizję państwa i jego roli w życiu społecznym czy gospodarczym. Co ciekawe, prezes PiS poruszył także bardziej systemowe zagadnienia, w expose Beaty Szydło pominięte, jak kwestia zmiany ordynacji wyborczej oraz zmiany w samej konstytucji. Tak szerokie i kompletne ujęcie, jak sam określił to Jarosław Kaczyński, koniecznego dla Polski skoku cywilizacyjnego naprawdę cieszy.

Warto zwrócić uwagę także na jeszcze jeden, niezwykle frapujący fragment wystąpienia prezesa PiS, który mówiąc o potrzebie budowy demokracji opartej na prawdzie, stwierdził bardzo jasno i jednoznacznie, że konieczne jest odrzucenie postmodernizmu jako fundamentu naszego porządku ustrojowego i politycznego.

Takie ujęcie demokracji wydaje się być prawdziwą rewolucją w obszarze języka i filozofii politycznej, oraz swoistą zapowiedzią poszukiwania alternatywy dla demokracji liberalnej. Odwołanie do demokracji opartej na prawdzie od razu przywołuje na myśl nauczanie papieża Jana Pawła II oraz jego koncepcję „demokracji wartości”. Teraz oczywiście pojawia się pytanie jak konkretnie budować taką nierelatywistyczną demokrację i jak przekuwać tak sformułowaną filozofię polityczną w porządek polityczny i działanie konkretnych instytucji państwa. O tym już (a może jeszcze?) Jarosław Kaczyński nie mówił, natomiast w samym expose za możliwe narzędzia tej zmiany można potraktować powrót do klasycznego kanonu lektur oraz chęć mocniejszego postawienia na wychowanie patriotyczne.

I co dalej? Czekamy na pierwsze projekty ustaw. Bo same zapowiedzi z expose oraz wpisanie ich w szersza filozofię państwa to wciąż za mało i za wcześnie na uczciwą ocenę nowego rządu. Na nią przyjdzie czas najwcześniej za 100 dni, wraz z oceną pierwszych konkretnych zmian ustawowych.