Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Kaszczyszyn  22 listopada 2014

Zabawa w państwo

Piotr Kaszczyszyn  22 listopada 2014
przeczytanie zajmie 3 min
Zabawa w państwo flickr.com

Bartłomiej Sienkiewicz miał cholerną rację. Polskie państwo rozumiane jako system instytucji, ustaw i wynikających z nich procedur jest bytem głównie teoretycznym. Cała afera wokół wyborów samorządowych jest tylko tego stanu kolejnym potwierdzeniem.

Pierwszą i fundamentalną kwestią, medialnie mało eksponowaną, związaną z całym tym wyborczym zamieszaniem jest ustawa o zamówieniach publicznych. Tymczasem to właśnie ona stanowi źródło obecnych problemów. Jej zapisy wskazują bowiem, jako główne kryterium przy realizacji zamówień publicznych, ich cenę. Nie zmieniła tego niedawna nowelizacja ustawy, która obok ceny wskazała również możliwość sięgnięcia po kryteria jakościowe.

Przypadek PKW i systemu obsługi wyborów pokazuje, że pomimo tych poprawek, to niska cena (pewnie ze względu na łatwość w weryfikacji ofert pod tym kątem) wciąż pozostaje kryterium kluczowym.

Dlatego właśnie ustawa wymaga kolejnej, tym razem poważniejszej nowelizacji, która albo całkowicie usunęłaby kryterium ceny albo wskazała na pożądany stosunek jakości do ceny.

Czy takie zmiany pociągnęłyby za sobą konieczność zwiększenia poziomu wydatków publicznych? Oczywiście, że tak. I jeśli zależy nam na poważnym, sprawnie funkcjonującym państwie, to ta odpowiedź nie może być inna. System informatyczny obsługujący liczenie głosów, państwowe samoloty, wynagrodzenia dla ministrów.

Obszarów, w których państwo powinno zwiększyć nakłady finansowe jest wiele i ten wzrost jest niezbędny, aby jego instytucje były zdolne do konkurencji o najlepszych fachowców z sektorem prywatnym.

Jednocześnie trzeba wskazać na zasadniczy wniosek jaki wypływa z całej tej afery. Musimy porzucić wreszcie jałową, bezproduktywną, nie mającą prawie nic wspólnego z realnymi problemami i szkodliwą dla państwa ideologiczną bijatykę pomiędzy „socjaluchami” i „neoliberałami”. Dychotomie więcej biurokracji-mniej biurokracji; większy budżet-mniejszy budżet, osadzone w konkurencyjnych wizjach państwa mają swoją istotną rolę do odegrania, ale w Polsce przez swoją ideologiczność, powierzchowność i oderwanie od konkretnych faktów politycznych, społecznych czy gospodarczych są absolutnie szkodliwe i zaciemniają tylko problemy, z którymi się borykamy.

Przykład pierwszy: w bardzo ważnym tekście poświęconym podatkom Petros Tovmasyan wskazał, że kluczowym problemem w Polsce nie jest ich wysokość, lecz problem z ich efektywnym ściąganiem. Takie postawienie sprawy jest z jednej strony prztyczkiem w nos w stronę tych, którzy postulują wprowadzenie wyższych podatków, z drugiej uderzeniem w opowieści o nieustającym „podatkowym ucisku”.

Przykład drugi: w niedawnym artykule poświęconym instytucjom rynku pracy Piotr Wójcik powołując się na przykład Danii, pokazał, że możliwe jest znalezienie efektywnego rozwiązania, łączącego elastyczność zatrudnienia z zabezpieczeniem socjalnym obywateli. Rozwiązania, polegającego na porzuceniu szkodliwej „doktrynalnej czystości”, która nie pozwala nam na wypracowanie sensownych rozwiązań, będących efektywnym kompromisem pomiędzy pracodawcami a pracobiorcami.

Zamieszanie wokół PKW pokazuje, że problemem nie było za dużo socjalizmu lub za wiele wolnego rynku, lecz wadliwe zapisy konkretnej ustawy. Prawdziwa walka o dobre państwo toczy się obecnie w Polsce przede wszystkim na poziomie „operacyjnym”, nie ideowym.

Kluczowa jest nie tyle kolejna lektura Arystotelesa czy Misesa, lecz spojrzenie na konkretne ustawy i działanie konkretnych instytucji; lektura raportów GUS-u, NIK-u, specjalistycznych think tanków.

I z takiego punktu widzenia rację miał Bartłomiej Sienkiewicz, który w wywiadzie dla 300polityki wskazywał na wyższość „kreciej” roboty na poziomie ustaw, ministerstw i konkretnych inwestycji infrastrukturalnych od starcia wielkich wizji. Oczywiście, jeśli te wizje oderwane są od realnych problemów państwa i niezdolne do przełożenia swoich światłych koncepcji na poziom konkretnych ustaw, instytucji i procedur.

W czwartek protestujący w Warszawie w imię obrony demokracji i państwa prawa postanowili to prawo naruszyć, okupująć siedzibę PKW. Bawmy się dalej.