Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Adam Folek  24 sierpnia 2013

Folek: Szybkość postępowania to nie priorytet

Adam Folek  24 sierpnia 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Folek: Szybkość postępowania to nie priorytet Gerd Altmann, public domain

Chciałbym podkreślić, iż głównym celem mojego artykułu było opisanie obecnego stanu prawnego, który dopuszcza funkcjonowanie spółek skupujących przedawnione długi.

Zarzut, iż uważam Elektroniczne Postępowanie Upominawcze przede wszystkim za instrument gnębienia najbiedniejszych, uważam za wyolbrzymiony, choć ewidentnie sposób jego działania pozwala na sytuacje, w których osoby nieposiadające środków na wynajęcie prawnika otrzymują nakaz zapłaty podbity pieczęcią sądu w Lublinie – i traktują sprawę jako rozstrzygniętą na podstawie faktów, dokumentów etc. Właśnie to może być przyczyną ograniczonej ilości wnoszonych sprzeciwów. Można przecież w dobrej wierze założyć, że sąd przyjrzał się dokumentom i na tej podstawie zasądził nakaz. Zawiłości postępowania upominawczego nie są głównym tematem wieczornych rozmów Polaków. Niestety, także w tym przypadku nieznajomość prawa szkodzi, gdyż do gry wkracza komornik, który również nie bada ważności długu. Niewątpliwie wśród wszystkich adresatów nakazów zapłaty są, jak to ujął mój adwersarz, krnąbrni dłużnicy, po prostu nie chcący spłacać swoich długów. Jednakże próba określenia intencji każdego z osobna jest karkołomna i nie znajduje uzasadnienia poza obszarem mniemań, stąd ciężko w oparciu o podobne argumenty rozstrzygać, czy przepisy są słuszne. Zwłaszcza, że należałoby również zdecydować, nie mniej arbitralnie, ile musiałoby zajść sytuacji krzywdzących dla stron, aby uzasadnić zmianę obowiązującego prawa.

Tekst nie jest również pochwałą nieuczciwości. Umów jak najbardziej należy dotrzymywać. Niepłacenie długów jest godne potępienia. Tak samo zresztą jak zarabianie na niskim poziomie świadomości prawnej obywateli, którzy mają jakieś przedawnione zobowiązania, w czym specjalizują się przywołane przeze mnie przedsiębiorstwa. Oblegają one lubelski sąd właśnie dlatego, że działa bezrefleksyjnie, automatycznie. A w zamian szybko.

Nie jest również moją intencją próba zmiany przepisów dotyczących doręczeń. Zwróciłem jedynie uwagę na fakt, iż spółka, która nigdy nie miała nic wspólnego ze sprawą, korzysta z okoliczności, iż wydany przez sąd nakaz zapłaty na skutek tzw. doręczenia domniemanego staje się prawomocny. Jednakże, jak słusznie wskazał Sąd Najwyższy w postanowieniu w sprawie III PRN 47/67, skuteczność zastępczego doręczenia w postępowaniu cywilnym uzależniona jest od podstawowego warunku, jakiemu winno odpowiadać pismo sądowe, a mianowicie: że adres osoby, do której skierowano dokumenty, jest prawidłowy. Przepis ten zakłada, iż adresat wciąż pod wskazanym adresem mieszka, a jedynie zachodzi niemożność doręczenia mu pisma w zwykły sposób. Czy firma zajmująca się omawianym przeze mnie procederem zabiega o prawidłowość danych, pozostaje dla mnie kwestią mocno wątpliwą. Liczy raczej na ich aktualność w dokumentacji przedsiębiorcy, od którego skupuje długi.

Abstrahując od obecnego stanu prawnego, szybkość postępowania jest ważna, jednak nie powinna przeważać nad badaniem przez sąd rzeczy tak podstawowej, jak ważność długu. Można uchwalić prawo, wedle którego wszystkie sądy będą wydawać wyroki tylko na podstawie pozwu, przy czym uważam, iż ze sprawiedliwością nie będzie to mieć zbyt wiele wspólnego.