Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kultura ostatecznie powróci do Boga

Kultura ostatecznie powróci do Boga autor ilustracji: Julia Tworogowska

Po Bezkresie poranka Michał Gołębiowski proponuje nam Słodką Ziemię. To druga odsłona refleksji nad „religijnymi tropami”, jakie możemy znaleźć nawet w pozornie areligijnej kulturze. Autor, zafascynowany szczególnie kontrkulturą lat 60., tym razem poszerza swoją refleksję również o relację człowieka do Natury. Słodką Ziemię traktować należy ponadto jako realizację autorskiego postulatu literatury kontemplującej rzeczywistość: prowadzącej do odnowienia spojrzenia.

Od modernistycznych poetów przez dzieci kwiaty aż po kontemplację Stworzenia

Słodka Ziemia. O kulturze wyczerpania i powrotach nadprzyrodzoności (Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2023) to zbiór felietonów literaturoznawcy i eseisty Michała Gołębiowskiego, opublikowanych w dużej części już na łamach czasopism „Christianitas”, „Więź” oraz „Teologia Polityczna”, tutaj wydanych w wersji przeredagowanej i poszerzonej.

Tematem wszystkich są zmiany kulturowe ostatniego wieku, szczególnie rola poezji wczesnego modernizmu oraz kontrkultury lat 60. Do swoich rozważań autor wprowadza perspektywę Natury jako źródła Kultury, traktując tę pierwszą jako punkt odniesienia dla rozterek egzystencjalnych człowieka.

Eseje pogrupowano tematycznie w rozdziały, a te z kolei układają się w ciąg narracyjny, z centralną i najobszerniejszą częścią dotyczącą rewolucyjnego ruchu dzieci kwiatów. Jest ona poprzedzona ogólnymi rozważaniami poświęconymi Naturze rozumianej jako nośnik treści metafizycznych.

Autor podkreśla więc wynikającą z naturalnej właśnie kondycji ludzkiej potrzebę Boga, następnie zaś na podstawie własnych obserwacji przyrody oraz obrazów tejże w poezji wczesnego modernizmu rekonstruuje etapy odchodzenia człowieka od wiary na początku ubiegłego stulecia.

Jednak ta sama kultura, poprzez którą wyrażano kryzys wartości, może stanowić także pomost do metafizyki. Gołębiowski kreśli obszernie obraz swoistego momentu ciemności, a więc lat późnego modernizmu oraz postmodernizmu, upatrując w ich rozwoju prawidłowości zaobserwowanego w Naturze cyklu obumierania i odrodzenia.

Refleksja wiedzie zatem autora od momentu utraty przez modernistów wiary w sens i celowość świata jako całości, poprzez przekonanie o „śmierci Boga” i wynikające z tego poczucie pustki i osamotnienia człowieka w świecie, aż do prób samodzielnego konstruowania wartości, podejmowanych w drugiej połowie wieku na gruncie potrzeb psychologicznych i niejasnych intuicji o istnieniu nieokreślonego świata duchowego.

Pierwszych oznak wychodzenia z „okresu ciemności” i przejścia do cyklu odrodzenia autor dopatruje się już w kryzysie formacji flower power, która mimo pozoru ucieczki w swej istocie powracała do wartości głęboko chrześcijańskich (znamiennym tego przykładem było choćby przywoływanie Jezusa-rewolucjonisty w rockowej muzyce).

W wieńczącym tom „Dodatku” Gołębiowski proponuje także kilka refleksji nad dzisiejszym, post-chrześcijańskim światem, które mogą stanowić początek nowych dyskusji nad (nie)obecnością myśli chrześcijańskiej we współczesnych koncepcjach kultury.

W zamyśle autora kluczem do rozwiązania kryzysów duchowości i łączności z metafizyką jest odnowienie (ponowne uproszczenie) spojrzenia na Stworzenie, do czego pomocna ma być właśnie literatura. W świecie, w którym pozornie wszystko już było, cywilizacja w pewien sposób zatacza koło, szukając sposobu na ponowne ożywienie poprzez sięganie do swoich początków.

Autor proponuje więc ponowny zachwyt nad światem i odkrycie wielkości w rzeczach najprostszych, ale nie poprzez przydawanie im nowych sensów, lecz odświeżenie tych pierwotnych, tkwiących pod gruzami wyczerpującej się, bo zbyt oderwanej już od natury, kultury.

Jedynym ratunkiem dla niej staje się oczyszczenie pola i ponowna budowa na starych chrześcijańskich fundamentach, co do których uniwersalności i słuszności autor przekonuje w toku swojej narracji.

Rekonstrukcja historii „śmierci Boga”

Początkowe rozdziały to swoiste obrazki literackie inspirowane stanami przyrody. Pełnia lata z dojrzewającymi kłosami, noc czy zmierzch obrazują różne stany ducha, który w poezji wczesnego modernizmu wyrażał powolną utratę sensu życia zakotwiczonego w wierze w Boga osobowego, odrzucenie Jego istnienia, wreszcie próby konstrukcji nowych duchowości.

Autor wychodzi od własnych obserwacji, w których rozpoznaje ulubione przez modernistów obrazy, ku jej literackim odpowiednikom (przywołuje tu utwory mniej znanych autorów, m.in. Antoniego Langego, Józefa Stanisława Wierzbickiego czy José-Marii de Heredii) i zestawiając je z pismami Fryderyka Nietschego czy św. Augustyna oraz pokrótce także ze sztuką późnego romantyzmu (Gustave Doré), rekonstruuje kolejne stany ducha ludzkiego w epoce po „śmierci Boga”.

Podobne procesy odnajduje następnie w rewolucji kulturalnej i obyczajowej lat 60. Negacja instytucji dotychczasowego życia społecznego, poczucie zmierzchu starego systemu wartości i potrzeba ustanowienia nowego porządku, a ponadto zwrot ku alternatywnym formom duchowości i chęć wyzwolenia się z zasad myślenia stały u podstaw ruchu całkowitej odnowy społeczeństwa i kultury.

Sprawnie posługując się wypełnionymi treścią wiązkami haseł, Gołębiowski charakteryzuje kontrkulturę lat 60. Swobodnie zestawia ze sobą ówczesne przeboje muzyczne (utwory zespołów The Who, The Rolling Stones, The Byrds) z filmami Michelangela Antonioniego czy Jeana-Luca Godarda, nie tyle dogłębnie je analizując, co wyciągając z nich kluczowe dla swojej narracji wnioski, które płynnie układają się w myślową całość.

I nawet refleksje bazujące na dość głośnych diagnozach (np. pop art jako zespół klisz wypełniających egzystencjalną pustkę, paradoksy postmodernistycznej tyranii wolności, parareligijny charakter ruchów hipisowskich), uzupełnione przez Gołębiowskiego adekwatnymi cytatami z ówczesnych tekstów kultury, pism teoretycznych i religijnych, pomagają unaocznić przebieg owych zmian, sprawiając, że w czytelniczym odbiorze jawią się one jako cenny etap w spójnym i ostatecznie właściwym rozwoju świata, do którego należymy.

O prawdach oczywistych trzeba przypominać

Książka nie chce być wykładnią nieznanych dotąd prawd, a świadectwem podejścia do rzeczywistości w sposób kontemplacyjny, a nie konsumpcyjny. Kontemplacja zaś jest aktywnością człowieka, która dobitnie ilustruje główne założenie autora o tym, że najlepsze, a zarazem najtrudniejsze dla nas są sprawy i działania najprostsze, niejako zbyt oczywiste.

Myśli Gołębiowskiego krążą więc wokół idei z pozoru powszechnie znanych – naturalnej ludzkiej potrzeby Boga i metafizyki, odnajdywania wolności w sobie – jednak opacznie w historii ostatniego stulecia interpretowanych lub w imię wolności właśnie poddawanych negacjom.

Kontrkultura ukazała to explicite, obierając za swą podstawę szlachetną w istocie chęć powrotu do stanu pierwotnej szczęśliwości. Jednak poprzez odrzucenie wiary w chrześcijańskiego Boga skazywała się na niepowodzenie, błędnie interpretując pojęcia miłości bliźniego i prostego życia.

Te właśnie poszukiwania, szczere i autentyczne, a zarazem jakby dziecinnie ślepe na prawdy dla wierzących oczywiste, fascynują, zdaje się, Gołębiowskiego najbardziej. Należy podkreślić, że nie podchodzi on do omawianego okresu z pozycji wyższościowej, przeciwnie: z nieskrywaną fascynacją przygląda się i z różnych stron analizuje subtelności w krzyżowaniu się owych z założenia przeciwstawnych dróg.

Budowa tomu jako zbioru osobnych esejów, które wcześniej były samodzielnymi całościami, daje o sobie znać w momentach, gdy odnieść można wrażenie powtarzania podobnych myśli lub niektórych faktów. Widać to szczególnie w rozdziałach poświęconych kontrkulturze. Autor nie mógł nie dać wyrazu swojej autentycznej fascynacji dla tego szczególnego okresu, zaś biegłe operowanie przez niego licznymi przykładami z ówczesnej muzyki czy filmów wystawia mu dodatkowo świadectwo autentycznej erudycji w tym zakresie.

Mimo jednak dość obszernych i subtelnych analiz ulubionego tematu wyraźnie wyczuwalna jest oś narracyjna książki, rozpoczynająca się od rozważań osnutych wokół człowieka jako części Natury, następnie jako twórcy Kultury, by wreszcie wykazać, że naruszenie właściwego balansu pomiędzy tymi dwoma skutkować musi kryzysem egzystencjalnym, który jest jednak możliwy do przezwyciężenia.

Słodka Ziemia przypomina miejscami pieśń pochwalną na cześć Stworzenia, obejmującego zarówno wytwory samej Natury, jak i kreacje z niej się wywodzące, a więc Kulturę. W narracji Gołębiowskiego wszystko splata się w ciąg logicznych konsekwencji; sztuka i literatura wyrażają stan ducha i tendencje w refleksji filozoficznej wybranego momentu historycznego, zaś wszystkie one wystawiają mu spójne świadectwo, które autor lubi zamykać w kilku zręcznych i obrazowych porównaniach („świat stał się gabinetem luster, przymierzalnią, akrobacją perspektyw oraz płótnem, na którym rozbryzgiwała się farba” – tak Gołębiowski charakteryzuje na wstępie zmianę kulturową lat 60.).

Dla człowieka współczesnego perspektywa odkrycia wartości w tym, co już mamy, jawić się może jako nieatrakcyjna, pozornie pozbawiona mocy wypełnienia dojmującej pustki egzystencjalnej i nudy. Okazuje się jednak, że to jedyne skuteczne rozwiązanie. Nie potrzebujemy bowiem nowych ekscytujących światów, potrzebujemy umiejętności ponownego zachwycenia się tym, co już mamy.

„Kontemplacja” jako słowo-klucz manifestu literackiego Gołębiowskiego (w przeciwieństwie np. do modernistycznego „tropienia” tejże) zakłada możliwość bezpośredniego kontaktu ze światem. Nie pozbawiając nas wiedzy na jego temat, zachęca do wpatrzenia się w szczegóły po to, by odkryć cel oraz źródło całej rzeczywistości.

Człowiek z natury nie jest powołany do pozostawania w stanie ciągłego zagubienia w świecie. Ma w nim odnaleźć swoje miejsce. Literatura to medium, które może nakłonić go do wsłuchania się w otaczającą rzeczywistość. A poprzez bezpośredni, kontemplatywny kontakt z naturą będzie mógł on także lepiej zrozumieć samego siebie.

Realizacja starożytnej zasady nosce te ipsum (poznaj samego siebie) nie ogranicza się tylko do introspekcji i niejako psychologicznej autoanalizy. Rozumiana jest tu także jako rozpoznanie swojego miejsca wewnątrz Stworzenia. Tak więc poznanie świata zewnętrznego i poznanie samego siebie przenikają się, dając świadectwo zgodności pomiędzy strukturą Stworzenia a budową ludzkiej duszy.

Współczesna kultura próbuje zapomnieć o Bogu, ale nie potrafi tego zrobić

Sposób myślenia zaproponowany w Słodkiej Ziemi jest siłą rzeczy propozycją uproszczonego spojrzenia na ciąg historyczno-kulturowych powiązań. Autor nie wgłębia się tu w ewentualne nieciągłości i różnice, zaś kulturę wyrosłą w szeroko rozumianym kręgu europejskiej cywilizacji chrześcijańskiej traktuje w sposób uniwersalistyczny i całościowy.

Oczywiście to właśnie dzięki uproszczeniu Gołębiowski może nie tylko konstruować wysoko posadowioną perspektywę świata uporządkowanego i celowego, ale także – porzucając drugorzędne tu rozważania nad tendencjami lokalnymi czy historyzującymi – zaproponować wizję atrakcyjną i zrozumiałą dla każdego odbiorcy. A to właśnie jest tutaj celem.

Przeświadczenie o uczestnictwie w kulturze szerszej niż lokalna ma zbudować wspólnotę ludzi, których łączy zakorzenienie w chrześcijaństwie i którzy w swych kreacjach wciąż do niego w jakiś sposób się odnoszą: poprzez nawiązania, polemiki, a nawet odrzucenia.

Ostateczna niemożność wyzwolenia się z tego, co stanowi trzon naszej cywilizacji, jest jednak w oczach autora świadectwem nie zniewolenia, a swoistej wolności rozumianej jako chrześcijańska „wolność do”: stale otwartej szansy na odnowienie spojrzenia i odszukanie Prawdy, którą przeniknięty jest świat, a więc i my sami. Gołębiowski pokazuje, że kultura po „śmierci Boga” pozostaje jednak chrześcijańska. Próbując zapomnieć o Bogu, w istocie do Niego wraca.

Lektura książki daje świadectwo olbrzymiej wrażliwości na piękno zawarte w uniwersalnej harmonii i celowości. Służy temu także wyrafinowany w swej prostocie język Gołębiowskiego, przy pomocy którego ujęto kwestie zarazem oczywiste i głębokie. Zręcznie splatając ze sobą wątki zaczerpnięte z Biblii, kultury literackiej i plastycznej z obserwacjami przyrody, autor Słodkiej Ziemi nakreślił spójny krajobraz kondycji ludzkiej o jasnym celu i przeznaczeniu.

Człowiek w myśli Gołębiowskiego potrzebuje ciągle przypominać sobie, że dążenie ku Zbawieniu to droga, na której splatają się wiara z rozumem, a prawa ludzkie z prawami natury. Natura ludzka jest wtopiona w Naturę-przyrodę i nadaje jej sens poprzez obserwacje oraz kulturowe interpretacje. To wizja świata znów uporządkowanego, w którym każdy element Stworzenia włącznie z człowiekiem ma swoją rolę i metafizyczne znaczenie. Zaś zwrot ku Naturze tożsamy jest przecież ze zwrotem do jej Stwórcy.

I tak jak w powtarzającym się stale cyklu natury po obumarciu następują nowe narodziny i rozkwit, tak też w historii kultury naturalną konsekwencją po okresie kryzysów i niemocy twórczych będzie odnowienie i ponowny rozwój.

Kontrkultura i postmodernizm w myśli autora Słodkiej Ziemi stanowią niezbędny etap w procesie odnowienia społeczeństwa, zaś torowane przez bohaterów późnej nowoczesności, jak to nazywa, „ścieżki wolności” to cenne świadectwa prawdziwych lęków człowieka, który wyzwolił się z terroru sztywnych pojęć, ale wpadł w nie mniej paraliżujący terror absolutnej wolności.

Zdawałoby się, że to przecież powszechnie wiadome. Świadomy jest tego także autor: „Wciąż te same opowieści” zapisuje Gołębiowski na końcu jednego z esejów. Historia kultury ma się bowiem obracać wokół tych samych w istocie problemów, których wspólnym mianownikiem jest niechęć do przyjęcia przez człowieka Prawdy Objawienia i zapał do wynajdywania jej substytutów.

 

***

Książka Gołębiowskiego to więc manifest tych praw oczywistych, wciąż jednak jakby najtrudniejszych do przyjęcia, zakończony deklaracją wiary w przyszły kształt kultury, która wbrew zalewającym nas katastroficznym wizjom, może okazać się… nawet lepsza niż dotychczasowa.

Długie trwanie idei to nadrzędna koncepcja w pisarstwie Gołębiowskiego, oś jego rozważań zarówno w Bezkresie poranka, jak i w Słodkiej Ziemi. Autor skrupulatnie odkrywa rewersy zjawisk kulturowych, dowodząc nie tylko głębokich podobieństw między nimi, lecz także ich wspólnego chrześcijańskiego źródła.

I tak autor w idei „wolnej miłości”, polegającej na odrzuceniu roszczeń do posiadania jednej osoby na wyłączność, widzi wręcz rodzaj ascetycznej vitam contemplativam. Projekt dzieci kwiatów miał być jego zdaniem swoistą interpretacją charakterystycznej dla wczesnochrześcijańskich mnichów idei wyzbycia się chęci posiadania. Chrześcijaństwo wydaje się więc tak głęboko zakorzenione w konstrukcji człowieczeństwa, że wszelkie próby ucieczki od niego prędzej czy później prowadzić będą do jakiejś formy realizacji Bożego planu.

Gołębiowski nie pozostawia wątpliwości co do zamierzonego przesłania swoich tekstów. Nie tylko klarowna treść samych felietonów, lecz także spójny z nimi manifest i wieńcząca tom rozmowa na temat przesłania Bezkresu poranka nie pozwalają wątpić w charakter jego wizji świata. Przyzwyczajonego zatem do kluczenia po wyboistych manowcach skomplikowanych konstrukcji myślowych współczesnego odbiorcę kultury zaskoczyć może szczerość i prostota, z jaką proponuje on obserwować przyrodę i czytać dzieła kultury, a także głębia i trafność poczynionych w ten sposób obserwacji.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.