Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Perwersyjne zachowania ks. Andrzeja Dębskiego a wyobraźnia pornograficzna

Perwersyjne zachowania ks. Andrzeja Dębskiego a wyobraźnia pornograficzna Grafikę wykonała Julia Tworogowska.

Gorsząca sprawa ks. Andrzeja Dębskiego, zawieszonego rzecznika białostockiej kurii, została na pozór definitywnie rozwiązana. Po publikacji „Gazety Wyborczej” opisującej obsceniczne wiadomości, jakie miał wysyłać ks. Andrzej, metropolita białostocki pozbawił go prawa do wykonywania posług duszpasterskich i noszenia stroju duchownego oraz nakazał podjęcie leczenia. Ta sytuacja powinna być jednak dzwonkiem alarmowym. Takich bulwersujących sytuacji będzie coraz więcej, nie tylko wśród duchownych.

Skandal z księdzem Andrzejem w roli głównej jest dlatego tak bulwersujący, ponieważ dołącza do długiej listy spraw związanych z wypaczeniami na tle seksualnym, dokonywanymi przez duchowieństwo. Z jednej strony Kościół prezentuje jasne i surowe zasady dotyczące etyki seksualnej, a z drugiej mnożą się przypadki, w których sami księża ordynarnie przekreślają te zasady. Ta obłuda rozsadza wiarygodność Kościoła i słusznie budzi zgorszenie. Nie można również winy księdza sprowadzać do wpływu kultury czy uważać, że takich spraw nie byłoby, gdyby nie celibat.

Niemniej jednak jeśli ktoś po kilku dniach internetowej znajomości pisze do kobiety: „będziesz suką do spełniania moich poleceń, zachcianek”, albo „będę jeździł po tobie jak po szmacie”, to można uznać takie zachowanie albo za wynik poważnych zaburzeń, albo przekonania, że tak wygląda sposób nawiązywania relacji intymnych z kobietami drogą internetową.

Trudno na podstawie doniesień prasowych oceniać powody zachowania ks. Andrzeja, ale z całą pewnością mamy już wystarczająco dużo dowodów na to, że spora część mężczyzn takie wiadomości wysyła w kilku pierwszych minutach po nawiązaniu rozmowy. Tak jakby żyła w przekonaniu, że fabuła potoczy się niczym w filmie pornograficznym, w którym od słowa do seksu dzieli nas tylko długość przedpokoju. Wychowanie w kulturze pornograficznej i bezpieczeństwo, jakie daje dystans łącza internetowego są moim zdaniem najprostszym wyjaśnieniem popularności tego typu zachowań, być może również zachowania ks. Andrzeja.

Robak

„Ja, bracie, jestem właśnie takim robakiem i to o mnie specjalnie napisane. I my wszyscy Karamazowie jesteśmy tacy, i w tobie, aniele, żyje ten robak, i we krwi twojej rodzi burze!” – tym cytatem z Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego rozpoczyna się Robak, wydana przez wydawnictwo Wydawnictwo Filtry najnowsza powieść Jakuba Wiśniewskiego, poświęcona historii człowieka uzależnionego od pornografii.

Ten erotyczny fast food, dostępny za darmo, wszędzie i o każdej porze, niszczy nie tylko świat relacji romantycznych, ale i utrudnia normalne funkcjonowanie poza ich kontekstem. I to do takiego stopnia, że główny bohater stopniowo traci kontakt z rzeczywistością. Zatraca się w nałogu, stopniowo ograniczając swoją egzystencję, jak to sam nazywa, do konsumpcji mięsa. Owym „mięsem” są kolejne kobiety wyświetlane na ekranie, którymi zaspokoją wyobraźnię, aby przetrwać kolejny dzień. Swój żywot redukuje do konsumpcji pornografii. Z człowieka staje się robakiem.

„One zawsze chcą. Moje ukochane. One zawsze chcą i nigdy nie mówią nie. I nie chcą nic w zamian. Nigdy, przenigdy. Bezinteresowne jak siostry miłosierdzia, jak drzewa i słońce. Nie potrzebują pieniędzy. Nie muszę się do nich uśmiechać, nie muszę ich głaskać, nie muszę przytakiwać. Nie muszę kupować ani mówić, ani robić im dzieci. Nie czuję się jak klient, bo nie muszę za nic płacić. Nie muszę. One zawsze chcą. Choćbym nie wiem, co zrobił, choćbym nie wiem, co powiedział, choćbym nie wiem, jak żył – ani jedna z nich mnie nie zostawi. Żadna się nie obrazi. Nie mrugnie nawet okiem” – tak Robak opisuje swoją jednostronną relację z bohaterkami kolejnych filmów, zamkniętych w niekończących się gigabajtach danych. To przedmioty wyobraźni, które mają zamknąć bohatera w bezpiecznej klatce chroniącej przed realnym światem.

Nałóg i kultura pornograficzna

Fikcja literacka jest zbliżona do rzeczywistości. Tak wygląda ten nałóg. Prędzej czy później, jak w powieści Wiśniewskiego, pornograficzna rzeczywistość niezauważenie przesiąka do świata realnego, a my możemy dostrzegać jedynie jej efekty. Codziennie na świecie 92 mln osób sięga po pornografię. Przeważająca większość korzysta z niej na telefonie, co oznacza, że kształtuje ona wyobraźnię gigantycznej liczby ludzi. Profesor Mateusz Gola szacował, że w samych Stanach Zjednoczonych osób uzależnionych od porno jest ok. 5 mln osób.

To rodzi zupełnie nowe zjawiska. Średnio co dziesiąty nastolatek otrzymał kiedyś zdjęcie lub nagranie o charakterze seksualnym, natomiast pojęcie „dickpic”, oznaczające wysłanie kobiecie z zaskoczenia zdjęcia penisa, stało się osobnym zjawiskiem. Tak jak w przypadku księdza Andrzeja należy zapytać, jak to się dzieje, że setki – przede wszystkim mężczyzn – uważa za świetny początek nawiązania internetowej relacji przesyłanie obcym kobietom obscenicznych materiałów. Czy wszystkie te osoby są zaburzone, czy może zostały wchłonięte przez świat, który zniekształcił ich obraz rzeczywistości?

Doskonałym świadectwem tego, jak działa uzależnienie od pornografii i jak potrafi zniekształcić ocenę i znaczenie normalnej relacji podzielił się Piotr Maroń. W rozmowie z Markiem Sekielskim opowiadał o tak głębokim uzależnieniu od pornografii i autoerotyzmu, że w apogeum swojego zniewolenia nałogiem był przekonany o bezcelowości klasycznego seksu i zwyczajnie nie był nim zainteresowany, nawet pozostając w związku. Potwierdzają to terapeuci, którzy uwiąd pożycia wiążą właśnie z nadużywaniem pornografii przez któregoś z partnerów.

Z jednej strony mamy więc zniekształconą męską perspektywę patrzenia na kobiety jako obiekt mający nakarmić męskie ego, utrudniając im zbudowanie zdrowej relacji, a z drugiej strony – pornograficzna rzeczywistość nastręcza wiele kłopotów również samym kobietom. Jedna z idolek nastolatek, piosenkarka Billie Eilish wyznała, że zmagała się z uzależnieniem od pornografii, którą zaczęła oglądać już w wieku 11 lat. Nałóg doprowadził ją do szeregu problemów, czemu poświęciła jedną ze swoich piosenek, której początek brzmi:

Home alone, tryin’ not to eat
Distract myself with pornography
I hate the way she looks at me
I can’t stand the dialogue, she would never be
That satisfied, it’s a male fantasy
I’m going back to therapy

Nie pomagają produkcje parapornograficzne takie jak 50 twarzy Greya czy 365 dni, a także cała gama coraz częściej czytanych powieści erotycznych. Przepełnione scenami gwałtów i przemocy seksualnej pod płaszczykiem filmowej fantazji, utrwalają jedynie schematy opisu relacji, jako obszaru walki o dominację, którego nagrodą jest kobieta.

Dlatego też terapia, o której śpiewa Eilish, jest końcowym stadium uzależnienia lub spaczenia wyobraźnią pornograficzną. Jednak ludzi wplecionych w patologiczną relację z pornografią będzie coraz więcej, bo sięgają po nią coraz młodsi, a to oni w większym stopniu są narażeni na nałogowe jej oglądanie.

Całe zjawisko tzw. sexworkingu, wolnego dostępu do pornografii, brak stygmatyzacji zachowań ryzykownych seksualnie prowadzić będą do tego, że przykładów internetowej przemocy (tak wobec dzieci jak i dorosłych) będzie więcej. Coraz większej liczbie osób coraz trudniej będzie rozróżnić granice między obiektywnym złem a regułami rządzącymi światem internetowego seksu, gdzie każdy może żądać gratyfikacji tu i teraz. Brutalnie, egoistycznie. Tak rozumiany seks bardziej przypomina zamawianie kebaba o trzeciej nad ranem niż dojrzałą relację.

***

Dziś prawie połowa związków ma swój początek w internecie, nie mówiąc o przygodnych relacjach. Oznacza to, że większość tego, co wiemy o związkach, albo co wydaje nam się, że wiemy, kształtuje się w sieci. Nie wiem, na czym polega problem ks. Andrzeja. Wiem natomiast, że robak pornografii konsumuje coraz większą liczbę osób, spaczając ich postrzeganie zdrowych relacji. Terapię więc powinien podjąć nie tylko ks. Andrzej, ale cała nasza kultura, która nieustannie pozwalając na więcej, stanowi doskonałą pożywkę dla robaków.