Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ofiara z miłości to najmocniejsza deklaracja pro-life, jaką można złożyć 

Ofiara z miłości to najmocniejsza deklaracja pro-life, jaką można złożyć  Dante Gabriel Rossetti, Oblubienica.

W kontekście Strajku Kobiet i postawy Watykanu wobec wojny na Ukrainie chrześcijaństwo zostało po raz kolejny postawione w stan oskarżenia. Zarzuty można sprowadzić do starego rzymskiego stwierdzenia, że „chrześcijanie są nieprzyjaciółmi życia”. Jednak chrześcijaństwo nie tylko nie staje przeciwko życiu, ale pokazuje, jak dojść do jego pełni. Ofiara matki czyniona ze swojego ciała dla dziecka, a także ofiara żołnierza dla ojczyzny przypominają ofiarę Chrystusa. To afirmacja życia, która stwarza świat.

Chrześcijaństwo przeciwko życiu 

Dla zarysowania tła przywołam dwa wydarzenia, które od początku pandemii aż do dzisiaj szczególnie mocno wpływają na nastroje społeczne.

Kontekst aborcyjny

Pierwszym z nich jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 roku i następujące po nim Strajki Kobiet. Jednym ze skutków tych wydarzeń było bardzo wyraźne zaostrzenie nastrojów antykościelnych i antykatolickich w ogóle.Katolicka doktryna religijna zaczęła być coraz bardziej postrzegana jako opresyjna, antykobieca czy nawet antyludzka.

Internet zalała fala świadectw o dokonanej apostazji oraz odbytych terapii, które pozwoliły wydobyć się z toksycznego poczucia winy spowodowanego przez tzw. katolickie wychowanie. Z perspektywy wielu osób, które w październiku 2020 roku wyszły na ulicę, chrześcijaństwo jawi się, używając nomenklatury janopawłowej, jako „cywilizacja śmierci”.

Drugim skutkiem było wznowienie dyskusji o liberalizacji prawa aborcyjnego. Coraz śmielej mówi się o aborcji na życzenie.

W mojej ocenie odzwierciedla to ogólną tendencję obecną we współczesnej kulturze. To poszukiwanie daleko posuniętej autonomii, w której arbitralna decyzja jednostki miałaby być coraz bardziej niezależna od zewnętrznych zasad moralnych. To właśnie wyraża hasło: „moje ciało, mój wybór”. Kościół Katolicki ze swoją aksjologią jawi się jako przeciwnik poszerzenia zakresu wolności jednostek.

Kontekst wojny na Ukrainie

Drugą kluczową datą jest 24 lutego 2022 roku. Armia rosyjska napadła na Ukrainę. Choć oczywiście dominantami dyskusji w kontekście wojny są geopolityka i problem pomocy humanitarnej Ukraińcom przyjeżdżającym do Polski, to w tle głównego nurtu dyskursu pojawia się również wątek religijny.

Władimir Władimirowicz Putin podczas wystąpienia na moskiewskich Łużnikach uzasadniał inwazję, bombardowanie obiektów cywilnych, mordowanie kobiet i dzieci cytatem z Ewangelii według św. Jana: „Bo nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za swoich przyjaciół” (J 15,13). Zaś „głowa” rosyjskiego prawosławia, patriarcha Cyryl, określił konflikt ukraińsko-rosyjski mianem „wojny metafizycznej”. Rosyjska armia miałaby toczyć „świętą wojnę” przeciwko siłom zła Zachodu, który chce organizować „gejowskie parady na Ukrainie” i różnić między sobą „bratnie narody” tworzące „świętą Ruś”.

Wniosek z powyższego wydaje się prosty i oczywisty: religia po raz kolejny okazuje się źródłem cierpienia, ideologicznym uzasadnieniem dla stosowania przemocy i konstruktem, który prędzej czy później obraca się przeciw człowiekowi. Jeżeli dla religii największym zagrożeniem są „gejowskie parady”, przeciw którym trzeba toczyć wojny skutkujące śmiercią kobiet i dzieci, to z perspektywy przeciętnego europejskiego liberała chrześcijaństwo to szkodliwa ideologia usprawiedliwiająca masakrę cywilów. I nic w tym dziwnego.

W tym wszystkim swoje trzy grosze do pogorszenia statusu religii we współczesnym świecie dokłada postawa papieża Franciszka. Niektóre jego wypowiedzi, abstrahując od intencji, rozmywają rosyjską odpowiedzialność za obecną wojnę i po prostu zaczynają gorszyć dotychczas przychylnie spoglądające na niego środowiska – lewicowe i liberalne media.

Również w tym przypadku chrześcijaństwo ląduje na ławie oskarżonych. Tym razem nie tylko dlatego, że jawi się w społecznej świadomości jako przeciwne życiu monstrum, tak jak w przypadku konfliktu o aborcję czy zbrodniczych działań „prawosławnej” Rosji. Ląduje na niej dlatego, że nie potrafi udzielić adekwatnej odpowiedzi na zło dziejące się w świecie. Katolicyzm Franciszka to dla mainstreamu oderwany od rzeczywistości, bezpłodny konstrukt ideologiczny.

Chrześcijańska afirmacja życia

Powyższy kontekst domaga się od wyznawców Jezusa pozytywnej opowieści. Chrześcijaństwo nie tylko nie staje przeciwko życiu, ale stanowi drogę do jego pełni. Realizuje się poprzez ofiarę rozumianą jako dar z siebie.

Szczególną rolę w ofiarniczym przeznaczeniu człowieka pełni jego ciało, w którym człowiek żyje oraz w którym i poprzez które działa. Nie pretenduję w tym tekście do odpowiedzi na wszystkie szczegółowe problemy. Chcę raczej przekazać ogólne inspiracje i zasady, które mogą okazać się pomocne w zrozumieniu ofiarniczego trudu macierzyństwa i ofiary, jaką ponoszą żołnierze walczący w obronie ojczyzny.

Pierwszym krokiem jest wprowadzenie dwóch terminów pochodzących z Ewangelii według św. Jana, które mogą być tłumaczone jako „życie”. To βίος (czyt. bios – życie biologiczne) i Ζοή (czyt. dzoē – życie wieczne).

βίος – rzeczywistość grzechu pierworodnego

Pierwszym terminem oznaczającym konkretny sposób życia jest życie biologiczne, określane w Ewangelii według św. Jana słowami βίος oraz ψυχή (czyt. psyche). Dla uproszczenia przez resztę tekstu będę używał tego pierwszego terminu.

βίος jest dziedziczone w naturalnym procesie przekazywania życia. Otrzymujemy je za pośrednictwem naszych rodziców. Oznacza ono tę sferę, którą w potocznym sensie rozumiemy jako naturalną, szczególnie jako nasze ciało. Obejmuje ono także naszą emocjonalność, a nawet intelekt, gdyż jak zauważają autorzy książki Świątynia, czyli wprowadzenie do kontemplacji, „do wieczności nie zabierzemy ani świata uczuć, ani naszego intelektu w znanej nam, obecnej formie”. Chodzi więc o to wszystko, co ostatecznie ulegnie rozpadowi ze względu na śmierć.

βίος opisuje także wszystko to, co jest konieczne do podtrzymywania życia biologicznego. Gdy w Ewangelii według św. Jana czytamy o wdowie, która wrzuciła do skarbony całe swoje utrzymanie, to w oryginale greckim jest użyte właśnie słowo βίος.

Według katolickiej teologii nasze życie biologiczne przez fakt grzechu pierworodnego jest „skażone”. βίος, które jest z natury dobre, nosi w sobie bardzo głęboko zakorzenioną skłonność do zła. Nie trzeba koniecznie odwoływać się do doktryny grzechu pierworodnego, by zgodzić się na tę tezę. Wystarczą obserwacje z codziennego życia. Objadamy się niezdrowymi rzeczami, palimy papierosy, marnujemy czas, gapiąc się w ekrany smartfonów. Mówiąc kolokwialnie, mamy słabą wolę, problemy w obszarze relacyjności. Często nie potrafimy żyć w zgodzie z własnymi ideami.

Na tym właśnie polega nasza skłonność do zła, która jest przedmiotem doświadczenia praktycznie w każdej sferze naszego życia. Jak czytamy w Liście do Rzymian, „nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię” (Rz 7,15).

Co najważniejsze, podstawowym skutkiem grzechu pierworodnego jest fakt, że nasze życie musi zakończyć się śmiercią – rozpadem ciała i jego komponentów. Z tym podstawowym faktem nieuchronności śmierci łączy się pierwotny lęk przed nią oraz działanie ukierunkowanie na zachowanie życia za wszelką cenę.

Lęk przed śmiercią jest motorem napędowym i jedną z głównych przyczyn skłonności do zła, jaka charakteryzuje βίος po grzechu pierworodnym. Dosadnie stwierdzono to w Liście do Hebrajczyków: „Całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli” (Hbr 2,15b).

Czy nie jest tak, że wszystkie skutki grzechu pierworodnego są w rzeczywistości redukowalne do tego podstawowego, jakim jest lęk przed śmiercią? Czy nie potrafimy zostawić wielu szkodliwych dla nas przyjemności właśnie dlatego, że boimy się zostać z niczym, nie odczuwać i ostatecznie nie istnieć?

Wszystko, co daje nam odczucie istnienia, pozwala o tym lęku choć na chwilę zapomnieć. Jeżeli to prawda, wówczas rację ma autor Listu do Hebrajczyków. Mówi on, że tym, co na poziomie najbardziej podstawowym odbiera nam wolność i prowadzi do zła, jest właśnie lęk przed śmiercią.

Ten lęk jest przyczyną komplikacji w relacjach międzyludzkich zarówno na poziomie jednostkowym, jak i politycznym. Jak zauważa Jan Maciejewski, w momencie gdy człowiekiem kieruje lęk, ma on trzy opcje: zdominować innych, podporządkować się albo uciec od ludzi. Maciejewski zaznacza, że „w tym miejscu jeszcze raz widzimy, dlaczego tyrania jest dzieckiem lęku. W stanie takiego osamotnienia jedynym sposobem działania, realizacji swojego człowieczeństwa, jest dominacja nad innymi. Skoro nie mogę być razem z nimi, nie mogę im zaufać, to muszę nad nimi dominować”.

Działania kierowane lękiem skutkują polityką lęku. Wszyscy tyrani, tacy jak Putin, na najgłębszym poziomie są być może kierowani właśnie uczuciem strachu, który rodzi agresję. Także mały człowiek, który nieoczekiwanie pojawia się w łonie, jawi się jako ktoś zabierający autonomię, jako ciężar, wróg.

Kiedy boję się o własne życie, drugi człowiek zawsze mniej lub bardziej jawi się jako zagrożenie. Dlatego chrześcijanie wierzą, że ze względu na naszą głęboką skłonność do zła jedynym wyjściem z tej beznadziejnej sytuacji jest dzieło zbawcze Chrystusa, który poprzez wcielenie przyjął nasze βίος, umożliwiając nam jednocześnie dostęp do nowego życia – Ζοή.

Ζοή – życie wieczne

Termin ΖοήEwangelii według św. Jana tłumaczony jest jako „życie wieczne”. Pierwsze skojarzenie z takim hasłem może być mylące – nie chodzi o życie, które rozpocznie się dopiero po śmierci (choć rzeczywiście jego całkowita pełnia jest dostępna tylko po niej). To życie, które zaczyna się faktycznie w momencie chrztu. Oznacza bowiem wewnętrzne życie samego Boga – Trójcy Świętej, które jest wieczne i w które na mocy zbawienia dokonanego przez Chrystusa poprzez chrzest jesteśmy włączeni. Ζοή oznacza uczestnictwo w naturze Bożej, zjednoczenie z Ojcem.

Różnica pomiędzy βίος a Ζοή jest nie tyle ilościowa (długość życia), co jakościowa (sposób życia). Jest rzeczywistością, „która oznacza zupełnie nową jakość egzystencji, konkretną i doświadczalną. Ζοή to różne od βίος nowe życie, którego człowiek może intensywnie doświadczać w swojej obecności już teraz”.

Jest to przede wszystkim świadomość synostwa Bożego, posiadania Ojca, który jest życiem. W tej perspektywie unicestwienie βίος nie oznacza unicestwienia osoby ludzkiej. Śmierć nie ma ostatniego zdania. Tyrania lęku przed nicością zostaje przełamana.

W związku z powyższym Ζοή w pewnym sensie będzie antytezą βίος. Jeżeli życie biologiczne po grzechu pierworodnym scharakteryzowałem jako bycie podległym lękowi i wszystkim wymienionym przeze mnie słabościom, to Ζοή będzie przeciwieństwem życia pogrążonego w cieniu Tanatosa. Lęk przed śmiercią zostaje przełamany.

Człowiek przestaje się bać także w innych obszarach – lękać się o swój byt biologiczny, dobre imię, jak zostanie odebrany itd. Odkrycie pełni życia sprawia, że człowiek stopniowo zaczyna odwracać się od swoich złych skłonności i staje się coraz bardziej wolny. Radykalne przeżycie faktu uczestnictwa w Ζοή jest przyczyną, dla której męczennicy nie wyparli się swej wiary, a św. Maksymilian Maria Kolbe podjął decyzję, by ofiarować swoje życie w zamian za Franciszka Gajowniczka.

To właśnie głęboko przeżyte uczestnictwo w Ζοή rodzi męczenników, daje odwagę zakonnikom i małżonkom do bycia wiernym aż do śmierci, matkom do znoszeniu trudu rodzenia i wychowania dzieci, zaś żołnierzom odwagę do oddawania swego życia za ojczyznę. Wyzwala ono bowiem od lęku przed śmiercią, odrzuceniem, drugim człowiekiem. Doświadczenie Ζοή daje wolność.

Jednostki żyjące Ζοή przemieniają rzeczywistość społeczną. Jeżeli polityka według βίος jest polityką lęku, która obraca się w triadzie pan-niewolnik-uciekinier, to polityka Ζοή będzie polityką wolności i działania. Uznanie Chrystusa za króla daje wolność. Będąc zależnym od Boga, mogę się pozbyć lęku przed innymi.

To daje zupełnie nową perspektywę przemiany rzeczywistości społecznej. Jak twierdzi Maciejewski, „zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią nie jest otwarciem drogi do królestwa, które nie jest z tego świata, ale wprowadzeniem tego królestwa w ludzką historię, w nasze ziemskie teraz. Daje pełną wolność i swobodę w wyborze dobra”.

Oczywiście trzeba być świadomym, że przechodzenie z logiki βίος do logiki Ζοή jest procesem. Dokonuje się on poprzez ascezę (uśmiercanie wad), życie sakramentalne i modlitwę (która daje wzrost cnót czy – mówiąc językiem sekularnym – zalet) oraz stopniowym wprowadzaniem owoców tych trzech obszarów poprzez praktykę życia – od codziennych małych decyzji aż po wielkie.

Uczestnictwo w życiu, które jest w rękach Boga i którego nikt nie może odebrać, oraz wyzwolenie od lęku przed śmiercią staje się fundamentem i otwarciem drogi do właściwej realizacji chrześcijańskiego powołania, którego wzór dał Chrystus. Jest to powołanie do ofiary – uczynienia swojego życia darem dla innych.

Ofiara i ciało

Słowo „ofiara” może budzić ambiwalentne uczucia. Kojarzy się z przelaniem krwi, cierpiętnictwem, relacją oprawca-ofiara. W religiach pierwotnych ofiary ze zwierząt czy z ludzi miały być sposobem na odreagowanie zła, które dotykało wspólnotę. Jak twierdził słynny antropolog Rene Girard, mechanizm kozła ofiarnego charakteryzował religie ofiarnicze i był wentylem bezpieczeństwa pomagającym zachować wspólnocie wewnętrzną spójność.

Dziś, gdy słyszymy słowa Putina mówiącego o ofierze rosyjskich żołnierzy, skojarzenie tego terminu z bezsensowną przemocą staje się jak najbardziej zasadne. Tak wygląda ofiara w świecie zdominowanym przez βίος, motywowana lękiem i agresją. Jest to ofiara złożona z innych, którzy zagrażają memu βίος.

Jednak głęboko zakorzeniona w człowieku potrzeba samopoświęcenia jest faktem. Poetycko ukazał to Andriej Tarkowski w swoim filmie Ofiarowanie. Ostatnia scena ukazuje głównego bohatera, który bez, wydawałoby się, żadnego powodu podpala swój rodzinny dom. Robi to jednak, ponieważ odkrywa w sobie potrzebę złożenia ofiary – radykalnego poświęcenia czegoś. Robi to z przekonaniem, że bez złożenia ofiary nie można spełnić swojego życia. Choć dokonuje tego w sposób błędny, na oślep i po omacku, to jego czyn jest odbiciem głębokiego i często nieświadomego dążenia. Dążenia do tego, by dać siebie w całości komuś innemu. W imaginarium chrześcijańskim tym innym jest ostatecznie Bóg.

Ζοή jako uczestnictwo w życiu Boga jest wejściem w życie ofiarnicze. Jak bowiem zauważył Sergiusz Bułgakow, życie Trójcy Świętej jest wieczną ofiarą, wiecznym oddawaniem się drugiemu. Twierdził, że „Ojciec odwiecznie zradza syna, Syn odwiecznie oddaje życie Ojcu”. Ofiara według Ζοή ma charakter oblubieńczy. Jest najwyższą formą miłości. O tej właśnie potrzebie mówią słowa Ewangelii według św. Jana, którymi w sposób perwersyjno-demoniczny manipulował Putin: „Bo nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za swoich przyjaciół” (J 15,13).

Człowiek jako istota cielesno-duchowa ofiarowywać może w ciele i poprzez ciało. „Słowo, które stało się ciałem” (J 1,14) przyjęło nasze βίος po to, by je podnieść na poziom Ζοή. Ścieżka od βίος do Ζοή biegnie przez ciało. Dzięki wcieleniu życie wieczne objawia się w ciele. Ta prawda stoi w opozycji do gnostycko-platońskiej wizji ciała jako więzienia duszy. Życie wieczne jest dostępne doświadczeniu już w naszym ciele biologicznym, czego dowód stanowi cała rzesza chrześcijańskich świętych i mistyków.

Wartość ciała dostrzega tradycja teologii katolickiej. Człowiek nie jest po prostu tylko duszą, lecz jednością duszy i ciała. Ciało to manifestacja duszy, jak pokazywał Jan Paweł II w teologii ciała – poprzez ciało poznajemy osobę. Sugeruje to komplementarność i głęboką jedność pierwiastka duchowego i cielesnego. Ciało jest wyrazem, znakiem i swoistym językiem wyrażania tego, co duchowe.

Co jednak najważniejsze, w teologii ciała Jana Pawła II ciało objawia oblubieńczy charakter natury człowieka. Oblubieńczy, czyli ofiarniczy, dążący do obdarowywania, dawania siebie.

Już sama seksualna budowa ciała i płciowość objawiają przeznaczenie go jako daru. W przypadku oblubieńczej miłości małżeńskiej ofiara wzajemna dwóch ciał sobie rodzi nowe życie. To zaś zrodzenie życia, poczęcie dziecka, jest odbiciem życia Boga, zgodnie ze słowami Sergiusza Bułgakowa: „Ojciec odwiecznie zradza syna, Syn oddaje życie Ojcu – życiem zradzanym i oddawanym jest Duch Święty”.

Oblubieńczy charakter ciała objawia w końcu sam Chrystus, który wydał na krzyżu swoje ciało za nasze zbawienie. Na każdej Mszy Świętej spożywamy Go – „Hoc est enim Corpus Meum”. Poprzez przyjęcie βίος przekazuje nam swoje boskie Ζοή. Sam Bóg poprzez swoje sakramentalnie obecne ciało ukazuje prawdę o swoim ofiarniczym sposobie bycia. Oddaje się nam w Komunii Świętej, co jest wezwaniem do Jego naśladowania.

Chrześcijanin też powinien czynić ze swojego życia w ciele dar. Teologia sakramentalna odzyskuje wartość ciała i materii, które są odbiciem boskości. Kapłaństwo nowotestamentalne uczy nas, że ostatecznie wszystko, co istnieje, przeznaczone jest jako dar dla Boga.

Ofiara z ciała

Pełnia ofiary możliwa jest tylko i wyłącznie w logice Ζοή, a więc w logice uczestnictwa w Boskim życiu. Ofiara człowieka jako istoty cielesnej odbywa się w ciele i poprzez ciało. Nie jest motywowana chęcią ukarania ciała, lecz odczytaniem jego oblubieńczego charakteru i istoty oblubieńczości jako ofiary, daru z siebie.

Dobrze rozumiana chrześcijańska ofiara wynika właśnie z pozytywnego odczytania wartości ciała i osoby. Tylko to, co wartościowe może być darem. Odpiera to więc zarzut wobec chrześcijan o postawę negacji życia czy też represyjny stosunek do osobowości skutkujący poczuciem winy.

Chrześcijaństwo to ostateczna afirmacja życia, przekroczenie życia biologicznego dzięki miłości, aż do osiągnięcia takiego poziomu rozwoju, że to, co najcenniejsze, nasze ciało i naszą krew, zdolni jesteśmy oddać innym. Tylko taka ofiara tworzy życie, stwarza je na nowo. Użyźnia ziemię, buduje świat.

Tę logikę ofiary szczególnie ukazuje macierzyństwo. Matka składa ofiarę ze swojego ciała na rzecz dziecka, czyni przestrzeń we własnym ciele, by to inne mogło się wykształcić. Odżywia dziecko składnikami przekazywanymi za pośrednictwem jej ciała. W macierzyństwie dokonuje się niejako wyniszczenie ciała matki na wzór zbawczego wyniszczenia Chrystusa po to, by zrodzić nowe ciało.

Dlatego liberalna narracja „moje ciało, mój wybór” domaga się katolickiego uzupełnienia o ofiarniczo-oblubieńczym przeznaczeniu ciała. „Moje ciało, mój wybór” prowadzi nas do interpretacji człowieka jako samoistnej monady. Według Kościoła człowiek jest istotą relacyjną, tak jak i sam Bóg jest relacją Trójosobową. W katolicyzmie ostatecznie stoimy przed wyborem „moje ciało, Twoja sprawa”. Do tej ofiary jednak nikt nas nie zmusza, trzeba do niej dojrzeć samemu.

Matka nosząca dziecko w sposób szczególny odbija obraz samego Boga. Chrystus ofiarowuje Swoje ciało i krew na krzyżu, rodząc Kościół. W Eucharystii karmi nas, byśmy mogli żyć jego życiem (Ζοή). „Jak matka powodowana naturalną miłością do dziecka spieszy, by je nakarmić własnym mlekiem i krwią, tak Chrystus poi swoją krwią, tych których odrodził”, pisze św. Jan Chryzostom.

Matka jest ikoną Kościoła – jak kobieta nosi w swym łonie nowe życie i je zradza, tak i Kościół w swoim łonie nosi tych, którzy mają stać się ostatecznie „drugim Chrystusem”, pisze Paweł Rojek. Słowa św. Pawła, pewnie nieznośne dla współczesnego człowieka, mówiące, że „kobieta będzie zbawiona przez rodzenie dzieci” (1 Tm 2,15), znaczą nic innego jak to, że kobieta ma uprzywilejowane uczestnictwo w naśladowaniu wyniszczenia Chrystusa, Jego Kenosis skutkujące zrodzeniem Kościoła i dającego ludziom Ζοή.

Uczestnictwo w Ζοή jest szczególnie istotne w momentach, gdy macierzyństwo domaga się heroizmu. Wychowywanie niepełnosprawnych dzieci i poświęcenie swojego życia po to, by dać je dziecku, jest naśladowaniem Chrystusa. Nie bez powodu symbolem Zbawiciela jest pelikan, który odżywia swe dzieci własną krwią. Tylko z perspektywy Ζοή, które przekracza logikę biologiczną, taka ofiara ma sens.

Także i żołnierz walczący na wojnie dokonuje ofiary z własnego ciała. Ze względu na obowiązek miłości wobec członków wspólnoty, która została mu dana – rodziny, lokalnej społeczności, obywateli państwa – w momencie, gdy wszelkie inne środki obrony się wyczerpały, gdy nie ma żadnej innej możliwości zapewnienia obrony wspólnocie, żołnierz ma prawo iść na wojnę, ryzykować  życie, a także zabijać żołnierzy nieprzyjaciela. Nie z nienawiści do wroga, lecz z miłości do bliźnich, za których jest odpowiedzialny.

O ile więc żołnierz wykonuje swój obowiązek miłości bliźniego ze względu na Boga, o tyle, ofiarowując samego siebie, naśladuje ofiarę Chrystusa. Niejednokrotnie w sposób radykalny ofiarowuje swoje ciało, gdy tym ciałem zasłania bezbronnych, gdy to ciało jest rozrywane przez grad kul.

Tak jak uboga wdowa wrzuciła do skarbony całe swoje βίος, tak również ofiarowują je ci, którzy walczą, tocząc wojnę sprawiedliwą. Oczywiście żołnierz może to robić z lęku lub z naturalnego odruchu bronienia swoich bliskich, którzy są niejako przedłużeniem jego własnej egzystencji. Ale może to też robić ze względu na uczestnictwo w Ζοή – życia, którego nikt i nic nie może mu zabrać. W ten sposób żołnierz wypełnia oblubieńczą naturę swojego ciała. 

***

Chrześcijaństwo nie tylko nie występuje przeciwko życiu, ale pokazuje, czym życie tak naprawdę jest. Ofiara nie oznacza cierpiętnictwa, lecz jest warunkiem spełnienia człowieka. Ciało może stać się darem właśnie dlatego, że jest czymś wartościowym, dobrym, ważnym i pięknym.

Oddanie życia za ojczyznę, zrodzenie dziecka nie występuje przeciwko życiu, ciału i człowiekowi. Staje się kwintesencją pro-life. Logika daru i ofiary odpowiada paradoksowi, który odkrył dla nas Chrystus: „Bo kto chce zachować swoje życie straci je, a kto straci swoje życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9,24).

To przekroczenie Sartrowskiej logiki wyrażonej w zdaniu „piekło to inni” na rzecz „drugi to Chrystus”. Bez świadomości Ζοή jest to niezrozumiałe, my zaś zostajemy skazani na logikę βίος – chęci zachowania i przedłużenia swego życia kosztem innych oraz własnej ofiarniczej natury będącej odbiciem ofiarniczej natury Boga.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.