Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

W tej kadencji prawdziwymi rządzącymi są szeregowi posłowie [VIDEO]

„Zapowiedziana rekonstrukcja nie ma być zbyt głęboka i nie zmieni radykalnie układu sił w rządzie. Zgodnie z wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego dla Polskiej Agencji Prasowej ma zostać przywrócone Ministerstwo Sportu, a funkcję ministra sportu ma objąć Kamil Bortniczuk, reprezentant formacji Republikanie, czyli rozłamowej formacji z Porozumienia. Jego zastępcą ma zostać Łukasz Mejza. Pozostałe przecieki, które znamy, mają charakter nieoficjalny, ale mówi się o nich w coraz konkretniejszych kategoriach. Padają te same nazwiska i nazwy tych samych resortów. Minister Kurtyka ma odejść z resortu klimatu i środowiska, a zastąpić go ma Anna Moskwa. Grzegorz Puda ma odejść z Ministerstwa Rolnictwa, a jego miejsce ma zająć Henryk Kowalczyk. Ma też dość do zagospodarowania wakatu na stanowisku ministra rozwoju. Kandydatem na ten urząd jest Piotr Nowak. Wreszcie usłyszeliśmy, że za jakiś czas z rządu ma odejść Jarosław Kaczyński” – Piotr Trudnowski, prezes Klubu Jagiellońskiego, komentuje rekonstrukcję rządu w najnowszym odcinku KluboTygodnika.

„Rok temu mieliśmy być świadkami niezwykle poważnej i głębokiej rekonstrukcji rządu. Przedstawiciele rządu mówili, że to w zasadzie zupełnie nowy pomysł na funkcjonowanie Rady Ministrów, że dojdzie do rekordowej redukcji nadmiernej liczby resortów etc. Jednak z perspektywy czasu widzimy, że z tej wielkiej rekonstrukcji w gruncie rzeczy niewiele zostało. Prawdę mówiąc, obecna zapowiedź przywrócenia Ministerstwa Sportu jest tylko wisienką na torcie bardziej złożonego procesu rozmydlania poprzedniej rekonstrukcji. A proces ten zaczął się w styczniu tego roku, gdy prezydent Andrzej Duda zdecydował się zawetować ustawę o działach administracji rządowej. Bezpośrednią przyczyną weta były różnice zdań pomiędzy poszczególnymi członkami ekipy rządzącej. Jednak zatrzymanie ustawy o działach administracji publicznej miało też dalsze konsekwencje. Cała ta rekonstrukcja była pomyślana po to, żeby wzmocnić ośrodek wokół premiera oraz uporządkować kwestie zaplecza legislacyjnego i eksperckiego. Po wecie prezydenta Dudy do tych pomysłów już nie powrócono. Dotychczasowe historie rekonstrukcji rządowych pokazują, że z tych działań niewiele wynika. W każdym wypadku są to zmiany, które są uwarunkowane tym, jakie żądania przed Jarosławem Kaczyńskim stawiają kolejne grupy interesu” – ocenia Trudnowski.

„W czwartek 21 października posiedzenie Sejmu zaczęło się tradycyjnie od mniej istotnych głosowań technicznych, które dotyczyły tego, czy odroczyć posiedzenie Sejmu, czy zarządzić przerwę itd. Na samym początku okazało się, że posłowie-rozłamowcy z Porozumienia nie pojawili się na tym głosowaniu. Nie wzięli w nim udziału, a było ich wystarczająco dużo, aby Zjednoczona Prawica nie miała większości w Sejmie. Wśród nich był Łukasz Mejza, obecnie kandydat na wiceministra sportu. Ogłoszono więc awarię aparatury zliczającej głosy, a posiedzenie przerwano. Chwilę później Polska Agencja Prasowa podała informację, że Jarosław Kaczyński ogłosił zmiany w rządzie związane z obsadą Ministerstwa Sportu. Niestety ta historia pokazuje ciemną stronę tej kadencji. Arytmetyka sejmowa sprawia, że nie będzie się dało już przeprowadzić żadnych poważnych reform, gdyż większość sejmowa jest bardzo krucha i w każdej istotnej sprawie Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński są skazani na sztukowanie większości. Nie jest to dobre zjawisko, ponieważ w takich okolicznościach zarządzanie państwem jest oparte w dużej mierze albo o przypadek, albo o targi, w których do konkretnych spraw trzeba pozyskiwać pojedynczych posłów, płacąc za to rządowymi stanowiskami” – uważa Trudnowski.

„Konieczność pozyskiwania pojedynczych posłów dla ratowania większości sejmowej ma też swoje dobre strony. Coś takiego wydarzyło się podczas minionego posiedzenia Sejmu. Okazało się, że współpraca Pawła Kukiza z PiS zaowocowała przyjęciem ważnego projektu, który zakłada szereg zmian mających na celu wzmocnienie jawności życia publicznego. Wielu krytyków wskazywało, że ta współpraca nie może się udać, gdyż postulaty Kukiza są nieistotne, skoro przehandlował je za poparcie PiS w sprawie Lex TVN. A tymczasem po Lex TVN śladu już nie ma, natomiast pierwsza z ustaw Pawła Kukiza została przegłosowana i zawiera dużo więcej, niż chciałoby wielu komentatorów” – mówi Trudnowski.