Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Teksas ogranicza dostępność aborcji. Sąd Najwyższy odpowiada: OK. [PODCAST]

przeczytanie zajmie 6 min

Teksas wprowadza przepisy ograniczające dostęp do aborcji. W tle całej sprawy jest Sąd Najwyższy i pytanie, czy nowa konserwatywna większość w Sądzie Najwyższym nie dokona rewizji wyroku Roe vs Wade z 1973. Jak zareagują na to wyborcy i czy Demokraci wykorzystają to w zbliżających się wyborach? Na te pytania stara się odpowiedzieć Andrzej Kohut w najnowszym odcinku „Po Amerykańsku”.

„Aborcja w Stanach Zjednoczonych jest legalna dzięki wyrokowi Sądu Najwyższego z 1973 roku w sprawie Roe vs Wade, a ponieważ w amerykańskim systemie nikt nie może odwrócić postanowień Sądu Najwyższego, poza nim samym oczywiście, to aborcja będzie legalna tak długo, jak długo nie pojawi się nowy wyrok, który uznałby ją za nielegalną. Dlatego amerykańskie ruchy pro-life od lat koncentrują się dwóch rzeczach. Po pierwsze wspierają republikańskich kandydatów w wyborach prezydenckich, by następnie ci kandydaci już jako pełnoprawni lokatorzy Białego Domu mogli wskazać konserwatywnych sędziów, no bo w ten sposób mogłaby powstać konserwatywna większość w Sądzie Najwyższym, która z kolei mogłaby oczywiście odwrócić wyrok w sprawie aborcji dlatego ruchy pro-life wspierają tego rodzaju republikańskich polityków. Oprócz tego wspierają też republikańskich polityków na szczeblu stanowym. Chociaż na szczeblu stanowym aborcji nie da się zakazać, niemniej politycy, którzy operują właśnie na tym szczeblu, mogą wprowadzić wiele regulacji, które w rezultacie mogą bardzo utrudnić funkcjonowanie klinik aborcyjnych”.  – powiedział Andrzej Kohut.

„Przykładem pierwszego z tych działań było oczywiście wsparcie, jakiego przeciwnicy aborcji udzielili Donaldowi Trumpowi. Trump, który był uznawany kiedyś za zwolennika aborcji, zmienił zdanie na długo przed wyborami z 2016 roku i od tego czasu konsekwentnie wypowiadał się przeciwko aborcji. Trump spełnił oczekiwania ruchów pro-life i nominując 3 nowych sędziów, doprowadził do powstania stabilnej konserwatywnej większości” – zwracał uwagę Kohut.

„Przykład tego drugiego rodzaju aktywności dali ostatnio politycy z Teksasu uchwalając prawo, które właściwie zakazuje aborcji od momentu, kiedy lekarz może wykryć akcję serca, czyli mniej więcej od 6 tygodnia ciąży. Nie jest to więc całkowity zakaz aborcji, taki nie byłby możliwy bez zmian wyroku Sądu Najwyższego, ale to jest bardzo poważne utrudnienie, bo wiele matek na tym etapie dopiero orientuje się, że w ogóle jest w ciąży. Próby uchwalenia podobnych praw były w przeszłości blokowane przez Sąd Najwyższy, ale prawodawcy z Teksasu postanowili zastosować nieco inny mechanizm stosowania tego prawa, bo o ile inne stany zakładały, że złamanie tego typu regulacji powinno być z miejsca ścigane jako przestępstwo i oczywiście rozpatrywane później w sądzie jako sprawa karna, o tyle Teksas uznał, że to obywatele powinni troszczyć się o przestrzeganie nowego prawa i otworzył drogę do cywilnych pozwów. Jeśli obywatel uzna, że lekarz w danej klinice złamał obowiązujące prawo, będzie mógł pójść ze sprawą do sądu, a biorąc pod uwagę skuteczność amerykańskich środowisk pro-life, kliniki aborcyjne mają słuszne powody do obaw” – stwierdza Andrzej Kohut

Sprawa trafiła przed sądy za sprawą jednej z firm prowadzącej kliniki aborcyjne w Teksasie. W 2016 roku firmie udało się w ten sposób zablokować ówczesne ograniczenia w dostępności aborcji. Tym razem, jednak Sąd Najwyższy odrzucił możliwość zablokowania przepisów w przyśpieszonej formule. Jak zauważa Kohut, wpływ na to stanowisko mają zmiany w składzie Sądu Najwyższego dokonane przez Trumpa. Nie kończy to sprawy, gdyż przepisy teksańskie trafią teraz przed sądy w normalnej procedurze.

Demokraci z Joe Bidenem i Kamalą Harris na czele wyrażają oburzenie, ale jak zauważa Andrzej Kohut, można przypuszczać, że wcale nie są tą sprawą tak wstrząśnięci, gdyż w obliczu słabszych notowań mogą ten temat uczynić przewodnim w zbliżających się wyborach do Izby Reprezentantów i do ⅓ Senatu, przerzucając się z bardziej problematycznych tematów takich jak polityka migracyjna, Afganistan czy pandemia.