Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Milert: Rachityczne drzewko na placu nie wystarczy, potrzebujemy zielonej infrastruktury

Milert: Rachityczne drzewko na placu nie wystarczy, potrzebujemy zielonej infrastruktury Źródło: Janusz Sliwinski - flickr.com

„W swojej książce „Betonoza” Jan Mencwel pyta wprost: „czy Polacy kochają beton i nienawidzą drzew?” Nastąpiła totalna unifikacja fizjonomii placów miejskich, ich „betonoza” oraz odchodzenie od kultury, tradycji i historii regionu. A do tego jeszcze grzejemy się w miejskich wyspach ciepła przeplatanych lokalnymi „oberwaniami chmur”. Tymczasem tak wcale nie musi być. Musimy tylko znaleźć pewien złoty środek i trzymać się wytycznych” – pisze Magdalena Milert, architektka i członkini zespołu miejskiego w krakowskim oddziale Klubu Jagiellońskiego, dla portalu interia.pl o betonozie i retencji wody w miastach.

„Wśród środowisk naukowych zajmujących się miejską planistyką o zieleni nie mówi się już jako o „wzbogacaniu” ulic drzewami czy dodawaniu skwerów. Mówi się o zielonej infrastrukturze. To stosunkowo nowa idea, która promuje inne niż dotychczas zarządzanie terenami naturalnymi i półnaturalnymi. […]. Pogłębiający się kryzys klimatyczny oraz coraz większe restrykcje dotyczące kierunków zrównoważonego rozwoju nie dają złudzeń – nie możemy już udawać, że kolejne rachityczne drzewko w donicy na nowym placu jest ok. Szczególnie istotną kwestią jest bowiem wielofunkcyjność zielonej infrastruktury, która jest niezmiernie ważna dla wprowadzania jej do struktury funkcjonalno-przestrzennej obszarów zurbanizowanych” – ocenia Milert .

„Wyróżnia się sześć najważniejszych grup funkcji, jakie pełni zielona infrastruktura: strukturotwórcze, środowiskotwórcze, społeczne, ekonomiczne, produkcyjne i techniczne. Pod szczególną uwagę warto wziąć takie korzyści, jak do poprawa ilości i jakości zasobów wodnych na terenach zurbanizowanych dzięki zastosowaniu zielonej infrastruktury. Jej działania skupiają się przede wszystkim na zatrzymywaniu wody w obiegu oraz zapobieganiu szybkiemu spływowi powierzchniowemu. A ten wprost wynika z faktu, że betonujemy każdy możliwy kawałek naszych przestrzeni. Wycinamy drzewa pod ścieżki rowerowe, poszerzamy ulice, bo rozbudowujemy przedmieścia, zamieniamy parki na parkingi. Tymczasem sensowniejsze planowanie przestrzenne i włączanie zielonej intrastruktury może sprawić, że nastąpi ograniczenie stopnia zanieczyszczenia wód powierzchniowych, minimalizowanie liczby i wielkości wezbrań w ciekach, czy poprawa warunków gruntowo-wodnych i bioróżnorodności” – komentuje ekspertka.

„Na pochwałę zasługuje u nas Gdańsk, który w czerwcu sprostał zadaniu zretencjonowaniu wody po silnej ulewie, która w części miasta skutkowała problemami w newralgicznych miejscach, ale sześć gdańskich ogrodów deszczowych spełniło swoje zadanie i zapobiegło lokalnym podtopieniom. Mieszkańcy często zmagali się problem piwnic zalewanych wodą spływającą podczas nawalnych deszczy. W październiku 2018 r. Gdańskie Wody w miejscu „zwykłego trawnika” przed budynkiem urządziły ogród deszczowy. W dzień po ulewie mieszkańcy raportowali, że nowy ogród spełnił swoje zadanie i uchronił ich przed zalaniem” – mówi Milert.