Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Sexify bardziej krindżowy od Rafała Brzozowskiego na Eurowizji [PODCAST]

Sexify bardziej krindżowy od Rafała Brzozowskiego na Eurowizji [PODCAST] źródło: https://www.youtube.com/watch?v=NanmlYkq8vY

„Jeżeli chcielibyśmy naprawdę zrobić jakiś edukacyjny serial o seksie, no to na samym początku trzeba byłoby stworzyć słownictwo, które nie byłoby na poziomie »cimcirimcim«” – stwierdza goszcząca w ,,Kultury Poświęconej” Daria Chibner, szefowa działu kulturalnego na portalu Klubu Jagiellońskiego, która razem z Bartoszem Brzyskim, Piotrem Kaszczyszynem i Konstantym Pilawą analizuje „Sexify”, nieudany serial mający godzić w polską pruderię.

„Oczywiście w »Sexify« pojawiają przez sceny seksu, jest nagość i tak dalej, wszyscy się rumienią. Jednak jeżeli miałby być to serial na jakikolwiek sposób edukacyjny, to jest bardzo pruderyjny. Już na poziomie słów, które są używane, by mówić o seksie. Główni bohaterowie, nie tylko te wyśmiewane Janusze i Grażynki, mówią np. »chodź, zrobimy ten teges« albo »mogę się koło ciebie położyć spać« i mrugnięcie okiem. […] Jeżeli chcielibyśmy naprawdę zrobić jakiś edukacyjny serial o seksie, no to na samym początku trzeba byłoby stworzyć słownictwo, które nie byłoby na poziomie »cimcirimci«, ale też w poważny sposób pokazywało te problemy związane ze sferą seksualną, które oczywiście wpływają np. na to, że związki się rozpadają. Tutaj mamy przykład Mariusza, który ma być typowym Polakiem, który oczywiście nie dba o partnerkę w łóżku i jest skupiony tylko na zadowoleniu swoich potrzeb. Co jest jednak rozwiązaniem? Wspólna praca, rozmowa z partnerem? Nie, trzeba go rzucić i wpaść w seksualny wir wielkiego świata Warszawki” – komentuje Daria Chibner.

„Podczas czytania recenzji serialu rzuciła mi się w oczy jedna rzecz. Według ich autorów nie chodzi o sam serial, o jego poziom wykonania i tak dalej. Chodzi o to, że to jest serial o seksie, a wiecie, w Polsce oczywiście jest ciemnogród i biskupi zaglądają nam do sypialni. Więc ci recenzenci są zachwyceni, że ktoś zdobył się na pełną odwagę – zrobił serial o seksie. Jest w tych recenzjach taki wielki zachwyt, że w końcu otwarcie możemy powiedzieć słowo »seks«, możemy powiedzieć słowo »orgazm«, w końcu jakieś światło zachodnie zaświeciło w tym w tym polskim ciemnogrodzie. Naprawdę dla mnie to jest żenujące, że w 2021 roku udajemy, że w Polsce tematem tabu są seks i orgazm i musimy je pokazywać w tak totalnie przerysowany sposób, jak się dzieje w »Sexify«” – zauważa Piotr Kaszczyszyn.

„Portret »Polski B« w serialu jest jak z memów z nosaczem. Jakbyśmy weszli sobie na profil »Soku z Buraka«, gdzie Janusze i Grażyny patrzą na Potop jedząc sernik. To jest właściwie szczyt poczucia humoru. Tak nie wygląda życie prowincji. Nie ma żadnego autentyzmu i po prostu uczciwości w przedstawieniu tego, jak ta prowincja wygląda” – mówi Konstanty Pilawa.

„Moim zdaniem nie pruderyjna Polska jest problemem jeśli chodzi o postrzeganie seksualności, tylko to, że motorem napędowym kapitalizmu jest seks. Bohaterka serialu, Natalia, w pierwszym odcinku robi aplikacji o śnie i jest tym absolutnie pochłonięta. Przychodzi jednak nowy kierownik tego projektu i mówi: »Słuchaj, nie wygramy tak tego konkursu, nikt nie potrzebuje snu, to musi być o seksie – to ludzie kochają«. To nie było tak, że to wynikało z jakiejś i potrzeby, tylko to wynikało z logiki kapitalizmu” – zaznacza Bartosz Brzyski.