Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Odpartyjnienie mediów publicznych jest możliwe. Zarys obywatelskiej reformy

przeczytanie zajmie 9 min

Media publiczne od lat pozostają łupem każdej kolejnej ekipy rządzącej. W ostatnich latach nastąpiło ich zawłaszczenie na skalę nieznaną w całym okresie wolnej Polski. Dzisiejsza mapa instytucjonalna organów publicznych mających wpływ na media elektroniczne jest zła. Największa wadą tego systemu jest daleko idące upartyjnienie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Mediów Narodowych. Zarzuty dotyczące upartyjnienia KRRiT stawiane są tej instytucji niemal od początku jej istnienia, przy czym właściwie z każdą kolejną kadencją proces upartyjniania Rady się pogłębia. Drogą do zmiany nie może być prymitywna wymiana osób sprawujących funkcje w tych organach. Konieczne jest odbudowanie, a jak twierdzą niektórzy, zbudowanie autorytetu KRRiT, likwidacja Rady Mediów Narodowych oraz uspołecznienie mediów publicznych poprzez powołanie Rady Programowej Mediów Publicznych.

Podzielam smutną diagnozę obecnego stanu mediów publicznych, przedstawioną przez Jana Pawlickiego w artykule Co po Kurskim? Konserwatywny pomysł na odbudowę TVP. Media publiczne od lat pozostają łupem każdej kolejnej ekipy rządzącej, choć faktycznie w ostatnich latach nastąpiło ich zawłaszczenie na skalę nieznaną w całym okresie wolnej Polski. Niewiele wskazuje również na to, aby po zmianie władzy (a ten moment oczywiście wcześniej czy później nadejdzie) miało być inaczej. Pomysły likwidacji TVP Info należy raczej traktować jako kolejne „rzucone hasła, z których trzeba się będzie tłumaczyć”, jak raczył opozycyjne inicjatywy nazwać niedawno szef Koalicji Obywatelskiej,
a nie jak przemyślane koncepcje. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby dyskusje o mediach publicznych prowadzić na forach obywatelskich i nie pozostawiać ich wyłącznie politykom czy grupom interesów skupionym wokół rynku medialnego. Głos Pawlickiego jest bardzo ważny, a jego pomysł na reformę mediów publicznych zasługuje na uwagę, rozwinięcie niektórych wątków, ale i w części na polemikę.

Punktem odniesienia niech będzie koncepcja nowego ładu medialnego i nowych mediów publicznych, która powstała 2 lata temu pod moim przewodnictwem w gronie ekspertów Fundacji Sztuka Media Film. Koncepcja ta nie narodziła się jako projekt konserwatywny czy liberalny, ale obywatelski. Eksperci go tworzący mają różne doświadczenia zawodowe i życiowe, różne wrażliwości polityczne i odmienny światopogląd. Jednak, jeśli chcemy zbudować media publiczne, to opracowując ich koncepcje i założenia, powinniśmy przekraczać swoje bańki ideowe i szukać rozwiązań, które mogą być przedmiotem szerokiego konsensusu.

Podzielam marzenie, aby media publiczne były, jak pisze Pawlicki, „empatyczne i szukające tego, co nas łączy, a nie tego, co dzieli”. Trudno mi jednak porzucić marzenie o odpolitycznieniu mediów. Przeciwnie, chciałbym zerwania z logiką nakazującą traktować media publiczne w kategoriach łupu politycznego i pozwalającą na wykorzystywanie ich jako narzędzi propagandy partyjnej.

Media, dotychczas upartyjniane, powinny stać się prawdziwie publiczne. Konieczna jest odbudowa autonomii instytucjonalnej i suwerenności programowej (niezależności redakcyjnej) mediów publicznych.

To warunek konieczny do zbudowania na nowo wiarygodności mediów publicznych i etosu zawodu dziennikarza. To też podstawa urzeczywistniania konstytucyjnego prawa odbiorców do informacji oraz zapewnienia warunków dla wolności słowa.

Nowe wino lepiej robić w starych winnicach

Jan Pawlicki proponuje państwową fundację jako nową formułę organizacyjną. Wskazuje szereg mechanizmów mających gwarantować pluralizm poglądów w tej fundacji, np. obowiązek posiadania rekomendacji stowarzyszeń dziennikarskich lub twórczych. Wszelkie tego rodzaju mechanizmy zasługują na uwagę. Trzeba jednak pamiętać, że przy złej woli i niskiej kulturze politycznej nie będą one dawać gwarancji osiągnięcia sukcesu. Przypomnę tylko, że był czas, kiedy każdy z kandydatów do rad nadzorczych mediów publicznych musiał posiadać rekomendację wyższych uczelni. Nie ustrzegło to nas przed przejęciem kontroli nad mediami publicznymi przez koalicję PO-PSL.

Instytucja fundacji celu publicznego, na jaką powołuje się Pawlicki, jest rozwiązaniem spotykanym w różnych dziedzinach życia społecznego w niektórych państwach europejskich, np. fundacjom takim powierza się zarządzanie muzeami w Holandii czy teatrami w Niemczech. Jednakże jest to koncepcja obca naszej kulturze i tradycji prawnej. Oczywiście kusząca jest budowa wszystkiego zupełnie na nowo. Wiem, że nikt młodego wina nie wlewa do starych bukłaków, ale też nowe wino robi się w starych winnicach. Skupić się powinniśmy na tym, jak zbudować nowe media publicznej i zreformować ich otoczenie, a nie na tym, jak wypracować nowe koncepcje prawno-organizacyjnych. Podobnie jest z myślą, aby media publiczne funkcjonowały nie jako spółki prawa handlowego, ale jako instytucje kultury. Koncepcja szlachetna. Zrozumiałe są stojące za nią idee (odkomercjalizowanie mediów), ale ich wdrożenie oznaczałoby kompletny chaos prawny przez pierwsze 2 lata od wprowadzonej zmiany.

Nie oznacza to, że nie należy dokonać transformacji istniejących już instytucji. Dzisiejsza mapa instytucjonalna organów publicznych mających wpływ na media elektroniczne jest zła. Największa wadą tego systemu jest daleko idące upartyjnienie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Mediów Narodowych, a w konsekwencji – upartyjnienie mediów publicznych. Trzeba dodać, że zarzuty dotyczące upartyjnienia KRRiT stawiane są tej instytucji niemal od początku jej istnienia, przy czym właściwie z każdą kolejną kadencją proces ten się pogłębia. Drogą do zmiany nie może być prymitywna wymiana osób sprawujących funkcje w tych organach. Konieczne jest odbudowanie, a jak twierdzą niektórzy, zbudowanie autorytetu KRRiT, likwidacja Rady Mediów Narodowych jako organu niepotrzebnego i fasadowego oraz uspołecznienie mediów publicznych poprzez powołanie Rady Programowej Mediów Publicznych.

KRRiT: większość kwalifikowana lub losowanie

Jak wspomniałem, poważną wadą obecnego stanu rzeczy jest pogłębiające się z każdą kolejną kadencją upartyjnienie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Krajowa Rada jest konstytucyjnym organem kontroli państwowej i ochrony prawa (obok Najwyższej Izby Kontroli i Rzecznika Praw Obywatelskich). Oczywiście można proponować jej likwidację, jednak wymaga to zmiany Konstytucji. Trzeba pamiętać przy tym, że nawet jej likwidacja wymagałaby powołania w jej miejsce, do czego zobowiązuje nas prawodawstwo europejskie, innego organu regulacyjnego właściwego dla rynku audiowizualnego. Konstrukcja ustrojowa KRRiT jest skomplikowana i wymyka się typowym schematom ustrojowym (to temat na inną rozprawę), ale to właśnie ten dokument nadaje jej podstawowe uprawnienia i rozstrzyga, kto powołuje członków KRRiT. Liczba członków Rady regulowana jest przy tym na poziomie ustawowym. Wydaje się, że obecna liczba członków KRRiT jest optymalna: łączne jest ich 5, z czego 2 powołuje Sejm, 1 Senat i 2 prezydent.

Zmienić powinien się natomiast tryb wyboru członków KRRiT powoływanych przez Sejm i Senat. Powinni oni być wybierani wysoką kwalifikowaną większością 2/3 głosów. Każdy z klubów parlamentarnych powinien mieć prawo zgłoszenia swojego kandydata. W przypadku, w którym żaden z kandydatów nie uzyskałby większości, członek KRRiT wyłaniany byłby w wyniku losowania spośród wszystkich kandydatów zgłoszonych przez kluby poselskie.

Taki tryb wyboru może wydawać się na pierwszy rzut oka kontrowersyjny, ale spowoduje, że największe kluby poselskie, nie chcąc zdać się na ryzyko wylosowania kandydatów mniejszości, będą wysuwać kandydatury, które zdobędą szersze niż stricte partyjne poparcie. Wybór pozostanie zatem polityczny, ale ma szansy wymknąć się logice partyjnej. W negatywnym scenariuszu partie porozumieją się między sobą i dokonają podziału miejsc, co przynajmniej skutkować będzie zachowaniem pluralizmu w Radzie. Jednakże z uwagi na przywrócenie zasady rotacyjności, o której niżej, takie porozumienia będą utrudnione.

Konieczne jest przywrócenie zasady rotacyjności w KRRiT, zgodnie z którą kadencje poszczególnych członków KRRiT nie pokrywają się w czasie. Co roku powinna kończyć się kadencja jednego członka KRRiT. Proponuję przy tym skrócenie kadencji członków KRRiT z 6 do 5 lat. Zasada ta powinna być zachowana również w razie odwołania całej KRRiT wskutek nieprzyjęcia jej sprawozdania. W takim wypadku każdy z członków nowo powoływanej KRRiT powinien być powołany na inny okres – odpowiednio 1, 2, 3, 4 i 5 lat. Takie rozwiązanie zapewni zachowanie ciągłości funkcjonowania Rady oraz przyczyni się do jej większego pluralizmu.

W okresie przejściowym, po przyjęciu nowych przepisów, w nowej KRRiT z dotychczasowego składu Rady powinien pozostać 1 dotychczasowy przedstawiciel Sejmu (o ile wyrazi zgodę) na niepełną, 2-letnią kadencję oraz 1 dotychczasowy przedstawiciel prezydenta – na niepełną, jednoroczną kadencję. Sejm powinien powołać nowego członka na niepełną 3-letnią kadencję, prezydent – na niepełną 4-letnią kadencję i Senat na pełną 5-letnią kadencję.

W odniesieniu do mediów publicznych KRRiT posiadać powinna kompetencje powoływania (i odwoływania w ściśle wskazanych w ustawie przypadkach) członków Rad Nadzorczych spółek mediów publicznych (wraz z marszałkami województw w przypadku spółki Polskie Media Regionalne S.A.).

Jak wspomniałem wyżej, należy zlikwidować Radę Mediów Narodowych, która obecnie stanowi jedynie narzędzie podporządkowania mediów publicznych rządzącym formacjom politycznym. Rada Mediów Narodowych powinna zostać także zlikwidowana ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w 2016 r. zakwestionował rozwiązania ustawowe pozbawiające KRRiT wpływu na obsadzanie organów spółek publicznej radiofonii i telewizji.

Rada Programowa Mediów Publicznych, czyli pozapartyjna kontrola społeczna

Istniejące przy każdej ze spółek mediów publicznych rady programowe powinny ulec likwidacji. Powoływane są one z klucza politycznego, nie mają realnych kompetencji, a ich pozycja ustrojowa jest niska. W ich miejsce należy powołać jedną Radę Programową Mediów Publicznych (dalej także RPMP lub Rada Programowa) będącą szeroką reprezentacją społeczeństwa obywatelskiego i sprawującą realną kontrolę społeczną nad realizacją misji publicznej. Koncepcja tej rady wydaje się odpowiadać pomysłowi Jana Pawlickiego na fundację mediów publicznych.

Rada Programowa powinna posiadać rzeczywiste kompetencje mające wpływ na funkcjonowanie mediów publicznych. Poza oczywistą funkcją oceny treści programowych RPMP powinna mieć następujące kompetencje:

  • uzgadnianie z KRRiT Kodeksu etycznego mediów publicznych;
  • opiniowanie projektu karty powinności (tj. istniejącego już ustawowego narzędzia do określania zadań mediów publicznych przez KRRiT);
  • opiniowanie absolutorium programowego i możliwość wnioskowania do Rady Nadzorczej o odwołanie zarządu w przypadku, w którym RPMP zaopiniowałaby negatywnie absolutorium programowe, a KRRiT mimo negatywnej opinii RPMP udzieliłaby absolutorium programowego zarządowi;
  • udzielanie dotacji mediom prywatnym (komercyjnym i społecznym) z własnego budżetu partycypacyjnego;
  • przyznawanie nagród za wybitne osiągnięcia w mediach.

Rada Programowa Mediów Publicznych powinna być ciałem liczącym wielu członków (np. 27) reprezentujących różne środowiska i wrażliwości. Kandydatów do RPMP mogłyby zgłaszać organizacje pozarządowe, ruchy obywatelskie, środowiska twórcze i dziennikarskie. Celem jest to, aby Rada ta była faktyczną reprezentacją społeczeństwa obywatelskiego. Członków Rady Programowej spośród szerokiej listy zgłoszonych kandydatów wybierać mogliby zgłaszać organizacje pozarządowe, ruchy obywatelskie, środowiska twórcze i dziennikarskie. Celem jest to, aby Rada ta była faktyczną reprezentacją społeczeństwa obywatelskiego.

Członków Rady Programowej spośród szerokiej listy zgłoszonych kandydatów wybierać mogliby w następującej liczbie:

  • Prezydent RP – 3 członków,
  • marszałkowie województw – 6 członków,
  • prezydenci miast pow. 100 tys. mieszkańców – 4 członków,
  • Rzecznik Praw Obywatelskich – 9 członków,
  • Rzecznik Praw Dziecka – 2 członków,
  • rektorzy akademickich uczelni badawczych – 3 członków.

Tam, gdzie mamy do czynienia ze wspólnym wyborem przez marszałków województw, prezydentów miast i rektorów, wybór powinien następować analogicznie do sposobu wyboru członków KRRiT przez Sejm i Senat, tj. większością 2/3 głosów, a w wypadku braku możliwości dokonania wyboru dokonywany byłby on w drodze losowania spośród wszystkich zgłoszonych kandydatów. Członkowie RPMP powoływani byliby na 6-letnią kadencję przy zachowaniu zasady rotacji, zgodnie z którą co 2 lata kończyłaby się kadencja 1/3 składu.

Kodeks etyczny mediów publicznych i 2 nowe spółki w miejsce 19

Przy okazji omawiania kompetencji Rady Programowej wspomniałem o Kodeksie etycznym mediów publicznych. To właśnie ten dokument powinien być kamieniem węgielnym mediów publicznych. Powinien on określać zasady etyczne, w szczególności związane z niezależnością, wiarygodnością i solidnością dziennikarską. Kodeks powinien stanowić zobowiązanie zarówno spółek mediów publicznych, jak i ich pracowników, a także dawać gwarancję ochrony niezależności dziennikarskiej.

Każdy dziennikarz mediów publicznych, przykładowo zwalniany z pracy, powinien móc odwołać się nie tylko, jak obecnie, do sądu pracy, ale również do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W trybie odwoławczym badane byłoby, czy przy zwalnianiu dziennikarza nadawca nie złamał postanowień Kodeksu etycznego, a na wniosek dziennikarza postepowanie musiałoby być jawne. Jeżeli zostałoby stwierdzone naruszenie Kodeksu przez nadawcę, dziennikarz powinien być przywracany do pracy.

Kodeks powinien być przyjmowany przez KRRIT w drodze rozporządzenia (przez co nabierałby mocy aktu prawnego powszechnie obowiązującego) w uzgodnieniu z Radą Programową Mediów Publicznych i po szerokich konsultacjach społecznych.

Obecna forma organizacyjno-prawna mediów publicznych, tj. spółki prawa handlowego, powinna zostać zachowana jako forma sprawdzona, elastyczna i pozwalająca realizować zadania misji publicznej, bez potrzeby osiągania zysku, co jest właściwe spółkom akcyjnym. Dotychczas istniejące spółki, tj. Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. i 17 radiowych spółek regionalnych, powinny ulec likwidacji. W ich miejsce mogłyby powstać 2 nowe spółki akcyjne:

  1. Telewizja Polska i Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie – spółka powstała w miejsce likwidowanej TVP S.A. i PR S.A. (TVP i PR S.A.),
  2. Polskie Media Regionalne S.A. z siedzibą poza Warszawą (spółka powstała na bazie wydzielonego majątku 16 terenowych oddziałów TVP i 17 spółek radiofonii regionalnej.

Obie spółki powinny mieć charakter multimedialny: telewizyjno-radiowo-internetowy. Pozwoli to na wykorzystanie synergii programowej, zbudowanie w każdej ze spółek jednego, silnego newsroomu i silnych platform internetowych. Konieczna byłaby przy tym rezygnacja z ustawowego określania liczby i tytułów programów mediów publicznych

W konsekwencji organami spółek mediów publicznych pozostaną rady nadzorcze i zarządy. Zarządy spółek powinny być powoływane przez rady nadzorcze (z zachowaniem kompetencji KRRiT do wnioskowania o możliwość odwołania zarządów), a rady nadzorcze przez KRRiT. Zarówno zarządy, jak i rady nadzorcze powinny być powoływane na 4-letnie kadencje.

Finasowanie mediów publicznych

Nowe media publiczne wymagają stabilnego finansowania publicznego. System abonamentowy jest nie do utrzymania z uwagi na jego społeczną erozję i zmiany technologiczne. System ten charakteryzuje się bardzo wysokimi kosztami transakcyjnymi. Dodatkowo system abonamentowy obciąża obywateli dodatkowymi czynnościami organizacyjno-administracyjnymi związanymi z koniecznością jego opłacania.

Koncepcja Jana Pawlickiego oparcia finansowania mediów publicznych na subskrypcji może być ciekawa, wymagałaby jednak rozwinięcia, aby poważnie się nad nią zastanowić. Tymczasem proponowałbym oparcie finansowania mediów publicznych bezpośrednio z budżetu państwa. Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne. Wówczas parlament uzyskałby bezpośrednie narzędzie nacisku na media publiczne w postaci corocznego decydowania o wysokości finansowego wsparcia mediów publicznych.

Może to być jednak złagodzone poprzez wprowadzenie stałego, ustawowego parametru finansowania, np. poprzez przyjęcie, że media publiczne są finansowane w wysokości 5 złotych na miesiąc na każdego mieszkańca RP, a w kolejnych latach wskaźnik ten byłby waloryzowany wskaźnikiem inflacji. Przyjęcie zaproponowanego parametru dałoby rocznie kwotę 2,3 miliarda złotych.

Wraz z ograniczonymi w stosunku do dzisiejszych dochodami reklamowymi media publiczne dysponowałyby budżetem około 3 miliardów złotych, z czego 2 miliardy przeznaczone byłyby dla spółek TVP i PR S.A., a 1 miliard dla spółki Polskie Media Regionalne. Budżet tej ostatniej mógłby być dodatkowo wspierany z budżetów samorządów terytorialnych. Osiągnęlibyśmy system stabilnego finansowania mediów publicznych, korzystny także dla obywateli i całego rynku medialnego.

Bez mediów prawdziwie publicznych demokracja to fikcja

Podstawą działania mediów publicznych powinno być dostarczanie rzetelnej, profesjonalnej informacji. Media publiczne powinny wyznaczać standardy na rynku medialnym. U podstaw powinno leżeć przestrzeganie wartości podstawowych, wyznaczonych w porządku konstytucyjnym RP i Unii Europejskiej – godności człowieka, wolności, demokracji, równości, praworządności, prawa człowieka, dziedzictwa i tożsamości. Media publiczne powinny uwzględniać aktywność wszystkich legalnie działających ruchów politycznych. Nie można z mediów publicznych rugować pluralizmu, ważnych w społeczeństwie różnic zdań i opinii.

Media publiczne powinny aktywnie uczestniczyć w budowie kapitału społecznego opartego o edukację, kulturę, tradycję narodową i inkluzywność. Powinny także dawać poczucie podmiotowości wszystkim zantagonizowanym grupom społecznym w Polsce, stawiać na aktywność obywatelską i społeczną partycypację oraz traktować kulturę jako przestrzeń współdziałania społecznego, zapewniając do niej szeroki dostęp.

Tego celu nie da się osiągnąć bez reformy instytucji państwowych właściwych w sprawach mediów. Konieczne jest tu nowe otwarcie. Bez mediów prawdziwie publicznych degradacja państwa oraz polaryzacja i atomizacja naszego narodu będą się pogłębiać. Jan Pawlicki zadał pytanie, czy warto podejmować próby reform, by stan mediów publicznych był choć trochę lepszy niż obecnie. Warto, Panie Janie! Warto i trzeba próbować.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.