Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Jak użyźniono pustynię. Gospodarka wodna w Izraelu

Jak użyźniono pustynię. Gospodarka wodna w Izraelu Laura Siegal / Unsplash.com

Niekorzystne warunki klimatyczne, położenie geograficzne i konflikt z krajami ościennymi sprawiają, że woda w Izraelu musi być traktowana jak surowiec strategiczny, będący elementem bezpieczeństwa narodowego. Innowacyjność, efektywne zarządzanie i aktywna polityka rządzących czynią z Izraela inspirację dla krajów, które zmagają się z suszą. To odległe geograficznie od nas państwo wcieliło w życie rozwiązania, które powinniśmy rozważyć także w Polsce.

Zmiany klimatyczne, wzrost konsumpcji, betonowanie koryt rzek i zwiększanie powierzchni upraw kosztem torfowisk i bagien (stanowiących naturalne magazyny wody) mają swoje bezpośrednie przełożenie na kurczące się zasoby słodkiej wody w Polsce. Susza to nie tylko problem rolników. Koszty z nią związane dotykają nas wszystkich, m.in. poprzez rosnące ceny żywności i wypłaty rekompensat. Jak pokazała przerwa w dostępie do bieżącej wody zeszłego lata w Skierniewicach, problem coraz częściej dotyczy nas także bezpośrednio.

Nieograniczony dostęp do wody przez lata traktowaliśmy jako coś oczywistego. To wylewające, a nie wysychające koryta rzek postrzegane były jako zagrożenie. W zbiorowej świadomości żywa jest pamięć o powodzi tysiąclecia, gdy ulice Opola i Wrocławia znalazły się pod wodą. To się jednak zmienia.

Pogłębiająca się susza, z którą zmaga się Polska, sprawiła, że polityka wodna stała się częścią debaty publicznej. W Polsce na jednego mieszkańca przypada ok. 1800 m³ całkowitych zasobów wody rocznie, w okresie trwającej obecnie suszy wartość ta spada do ok. 1000 m³. Choć są to wartości zdecydowanie niższe niż średnia europejska (4500 m³), to nadal daleko im do realiów bliskowschodnich. To, z czego w Polsce dopiero zdajemy sobie sprawę, w Izraelu od lat jest jednym z najważniejszych wyzwań.

Izrael to kraj półpustynny, ⅔ jego powierzchni zajmują Pustynie Judzka i Negew. Na jednego mieszkańca przypada tylko 300 m³ zasobów wody rocznie. Dodatkowo, co charakterystyczne dla większości krajów na Bliskim Wschodzie, Izrael nie ma wyłączności na kontrolowanie dopływów rzek znajdujących się na jego terytorium. Często biorą one swój początek w głębi innych krajów, jak np. dopływy Jordanu, o których dostęp mieszkańcy Izraela rywalizują z Libanem, Syrią i Jordanią.

Pomimo wszystkich tych wyzwań Izraelczycy nie muszą zmagać się z brakiem wody w kranach, a rolnictwo jest w stanie zaspokoić krajowe zapotrzebowanie na żywność (z wyjątkiem zboża), dodatkowo eksportuje nadwyżki. Jak tego dokonano?

Woda na pustyni

W okresie panowania Osmanów tereny obecnego Izraela znajdowały się na peryferiach imperium. Chylące się ku upadkowi państwo na przełomie XIX i XX w. nie wykazywało zainteresowania modernizacją odległej prowincji i zastosowaniem w rejonie nowoczesnych systemów wodociągów. Większość ziemi nadającej się do upraw była własnością bogatych arabskich rodów, które rezydowały w Bejrucie i Damaszku. Dzierżawiły pola lokalnym arabskim rolnikom, których nie było stać na modernizację irygacji.

Gdy pod koniec XIX w. w Warszawie powstawał nowoczesny system kanalizacji i wodociągów, Jerozolima nadal korzystała z akweduktów i prymitywnych rur ułożonych na powierzchni. Dopiero rozwój żydowskiego osadnictwa w Ziemi Izraela/Palestynie pozwolił na stopniowe wdrażanie nowoczesnych technologii. Syjoniści marzyli o użyźnieniu pustynnego krajobrazu. Założony w 1909 r. Tel Awiw był pierwszym miastem w regionie, w którym zbudowano nowoczesne wodociągi.

Gospodarka wodna i kontrola źródeł wody stanowiły „o być albo nie być” w trudnych warunkach klimatycznych. Zaangażowani w ruch syjonistyczni inżynierowie już na dekady przed powstaniem państwa opracowywali system dystrybucji i zarządzania ograniczonymi zasobami wody z Jeziora Tyberiadzkiego (największego jeziora Izraela) i strumieni spływających ze wzgórz Judei do Morza Śródziemnego. Ich wysiłek widoczny jest dzisiaj. Izrael został pokryty gęstą siecią wodociągów, które rozprowadzają wodę z naturalnych zbiorników wody słodkiej na północy, jak i z kilkudziesięciu instalacji odsalających wodę morską na południu i wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego.

To właśnie rozwijający się w ostatnich latach przemysł odwróconej osmozy (odsalania) jest symbolem kreatywnego podejścia do polityki wodnej w państwie Izrael. Dawna wyjątkowo droga i energochłonna technologia dziś stanowi coraz istotniejsze źródło wody słodkiej. Obecnie ok. 50% używanej w Izraelu wody jest produkowane z zasobów morskich, a do 2050 r. technologia odwróconej osmozy ma pozwolić na zaspokojenie 70% zapotrzebowania na wodę.

Woda jako element polityki bezpieczeństwa

Oparcie gospodarki wodnej na odsalaniu może uczynić w niedalekiej przyszłości z półpustynnego kraju eksportera wody. Perspektywicznie może mieć to też pozytywny wpływ na zwiększenie regionalnego bezpieczeństwa. Rywalizacja z Syrią, Jordanią i Palestyńczykami na Zachodnim Brzegu o kontrolę nad wodą rodzi konflikty od wielu lat.

Niezależnie od romantycznych wizji zazielenienia pustyni, które przez dekady przyświecały izraelskim politykom z Dawidem Ben Gurionem na czele, walka o dostęp do wody ma też ciemną stronę. Od początku swojego istnienia Izrael był zależny od położonych na wyżynach krajów ościennych, z których spływa woda do zurbanizowanych terenów nadmorskich.

Po zawieszeniu broni między Syrią i Izraelem w 1949 r. Izraelczycy uzyskali kontrolę nad Jeziorem Tyberiadzkim, ale nie nad Wzgórzami Golan, które pozostały pod panowaniem Syryjczyków. Jest to o tyle istotne, że z tego terytorium wypływają strumienie zasilające zarówno rzekę Jordan, jak i największe izraelskie jezioro. W obliczu ograniczonej kontroli źródeł wody słodkiej w latach 50. Izrael rozpoczął intensywną rozbudowę wodociągów biegnących z północy kraju na tereny pustynne.

Dla koalicji państw arabskich, które postrzegały Izrael jako twór tymczasowy, było to równoznaczne z dalszą możliwością rozwoju rolnictwa i wzrostem imigracji do Izraela. Syryjczycy zbombardowali izraelskie instalacje wodociągowe i rozpoczęli prace, które miały na celu zmianę biegu strumieni zasilających Jezioro Tyberiadzkie. W kwietniu 1967 r. izraelskie lotnictwo przeprowadziło serię bombardowań, które powstrzymały planowane zmiany w przebiegu dopływów. Dwa miesiące później wybuchła wojna sześciodniowa. Chociaż konflikt o wodę nie był bezpośrednią przyczyną jej rozpoczęcia, to wzajemne bombardowania przyczyniły się do jego eskalacji.

Po wojnie w 1967 r. Izrael narzucił wojskową administrację na zamieszkanych przez Palestyńczyków wzgórzach Judei i Samarii (Zachodni Brzeg Jordanu). Znajdujące się na terenach okupowanych skaliste warstwy wodonośne zasilają m.in. główną rzekę aglomeracji telawiwskiej – Jarkon. Izraelskie wojsko uzyskało monopol na przyznawanie pozwoleń na nowe odwierty, które według Palestyńczyków nie są przez cały okres okupacji Palestynie udzielane, co interpretuje się jako objaw dyskryminacji. Większymi przywilejami cieszą się izraelskie osiedla, które zużywają do 20 razy więcej wody niż miejscowości palestyńskie.

Palestyńczycy na Zachodnim Brzegu mają także wewnętrzne problemy w efektywnej gospodarce wodnej. Instalacja wodociągowa w Autonomii Palestyńskiej i na terenach okupowanych jest przestarzała. Ok. 10% populacji wiejskiej nie ma dostępu do bieżącej wody, a przerwy w jej dostawach stanowią realny problem. Ciągły deficyt wody dodatkowo paraliżuje rozwój rolnictwa. Brak pozwoleń na budowanie studni powoduje konieczność kupowania wody od Izraela, która na terenach palestyńskich jest droższa niż u eksportera.

Izraelskie wojsko i rząd od początku uzyskania kontroli nad Judeą i Samarią traktują wodę jako surowiec strategiczny, stanowiący jeden z elementów bezpieczeństwa narodowego. Kontrola nad zasobami wody była kwestią sporną w czasie wszystkich dotychczasowych negocjacji pokojowych. Zdaniem części establishmentu Izrael nie może oddać kontroli nad kluczowymi źródłami i doliną Jordanu, którą płynie największa z izraelskich rzek. Ogłoszony niedawno plan Donalda Trumpa bierze pod uwagę ten postulat i daje Izraelowi prawo do aneksji doliny. Jednocześnie w opinii wojskowych Izrael dostarcza na tereny palestyńskie ilości wody nieporównywalnie większe niż te przed 1967 r., a dostęp do niej na Zachodnim Brzegu jest powszechniejszy niż np. w stolicy Jordanii – Ammanie. Rozmowy utrudniają również konsekwencje zanieczyszczania rzek, które swoje źródła mają na terytoriach okupowanych. Ścieki z położonych wyżej palestyńskich domów, warsztatów i fabryk spływają bezpośrednio do rzek w Izraelu.

Gdy spojrzymy na Bliski Wschód przez pryzmat jego zmagania się z deficytami wody, dostrzeżemy, w jak komfortowej sytuacji znajduje się Polska. Pomimo mniej korzystnych warunków geograficznych niż w krajach Europy Zachodniej Polska nie musi rywalizować o kontrolę nad dopływami swoich rzek z sąsiadami. Opady w naszym rejonie są częstsze i mniej gwałtowne. Nie może to jednak uśpić naszej czujności. Postępujące niekorzystne zmiany klimatyczne i rozwój gospodarczy wymagają nowego spojrzenia na rosnące deficyty wody.

Innowacyjność i efektywne zarządzanie kluczowe dla Polski

Mimo obniżenia kosztów odsalanie jest nadal bardzo drogą i skomplikowaną technologią. Nie ma możliwości jej wdrożenia w warunkach polskich bez ogromnych nakładów sił i środków. Chociaż Szwecja wybudowała dwie instalacje odsalające, które służą zaspokajaniu zapotrzebowania dwóch wysp – Olandii i Gotlandii – to nieprzypadkowo w rejonie Morza Bałtyckiego brakuje dużych projektów, które mogłyby stać się inspiracją dla Polski. Bałtyk jest zdecydowanie mniej słony niż Morze Śródziemne, ale poziom jego zanieczyszczenia jest wyższy, co zwiększa koszty uzdatniania. Ponadto obecnie obserwowane jest zmniejszanie się zasolenia Bałtyku i dodatkowe odsalanie może tylko przyspieszyć procesy negatywnie wpływające na jego bioróżnorodność. W obecnych warunkach to nie jest realne rozwiązanie problemu suszy nad Wisłą.

Jednak technologia odsalania to nie jedyny sposób radzenia sobie w trudnych warunkach klimatycznych na Bliskim Wschodzie. Izrael może być inspiracją dla Polski w kwestii zastosowania szeregu mechanizmów, które pozwalają efektywniej i sprawiedliwiej wykorzystać ograniczone zasoby.

Obowiązuje tam scentralizowany proces zarządzania wydobyciem, produkcją i dystrybucją wody. Wykonawcą polityki wodnej zatwierdzanej przez Kneset jest państwowe przedsiębiorstwo, Mekorot, któremu podlegają regionalni dystrybutorzy. Umożliwia to bardziej sprawiedliwe społecznie wykorzystanie zasobów na terenie całego kraju, które bierze pod uwagę różnice w stopniu urbanizacji, a także między poszczególnymi gałęziami gospodarki, takimi jak przemysł i rolnictwo. Równocześnie coraz bardziej zauważalny jest trend zmierzający do traktowana wody jako towaru podlegającego wycenie rynkowej. Koszt pozyskania wody z każdego źródła jest obliczany indywidualnie i zestawiany z lokalnym zapotrzebowaniem. Dzięki temu gospodarka wodna staje się jeszcze bardziej efektywna.

Wszystkie zasoby wody naziemnej i podziemnej stanowią dobro publiczne, dlatego właściciele ziem nie mają prawa do kontrolowania znajdujących się na ich terenie źródeł i zbiorników. Rolnicy muszą kupować wodę od publicznego dostawcy, ale dzięki państwowym dotacjom woda używana do irygacji jest tańsza niż ta dostarczana do miast. Aby zaoszczędzić zdatną do picia wodę, do nawadniania upraw wykorzystywana może być wyłącznie ta pozyskana z oczyszczonych i uzdatnionych ścieków. Troska o drogocenny surowiec sprawia, że niemal 90% ścieków poddaje się odnowie i ponownie wprowadza do obiegu.

Symbolem efektywnego podejścia do wykorzystywania zasobów wody jest również opracowana przez Izraelczyków technologia nawadniania kropelkowego, obecnie powszechnie wykorzystywana w rolnictwie i dodatkowo wspomagana dzięki automatyzacji.

Innowacje obejmują także współpracę naukowców i rolników przy dostosowywaniu upraw do dostępnych zasobów i rezygnację z tych pól, które mają duże zapotrzebowanie na wodę przy niskiej cenie rynkowej. Dlatego w Izraelu zrezygnowano z upraw zboża, które jest w większości importowane z zagranicznych rynków. Tym samym importuje się nie tylko sam produkt, ale też pośrednio zasoby wody konieczne do jego wytworzenia. Wdrażany jest także system kwotowania wody. Rolnicy w ujęciu rocznym mogą wykorzystać określoną jej ilość, a gdy dzięki zastosowaniu bardziej wydajnych metod upraw i codziennemu dbaniu o szczelność instalacji wodociągowej uda się im zaoszczędzić część z przyznanej kwoty, mogą ją sprzedać na wolnym rynku.

W miastach powszechnemu dostępowi do wody sprzyja ustanowienie progresywnych cen. Państwo gwarantuje niższe ceny wody potrzebnej do zaspokojenia podstawowych potrzeb w gospodarstwach domowych. Drogie jest natomiast wykorzystywanie wody ponad wartości uznane za podstawowe, kiedy służy ona np. do podlewania ogrodów i wypełniania basenów. Relatywnie wysokie ceny wody – bezpośrednio powiązane z kosztem jej pozyskania – wpływają pozytywnie na praktykę jej oszczędzania przez indywidualnych użytkowników. Dodatkowo w sprzedaży są wyłącznie toalety z podwójnym mechanizmem spłukiwania, umożliwiającym opróżnienie całego lub tylko połowy zbiornika. Ograniczono też kampanie reklamowe, w których produkty promowane są np. w czasie długich kąpieli.

***

Część z przytoczonych przykładów może sprawiać wrażenie opresyjnych i zbyt zbiurokratyzowanych, ale w przypadku Izraela są one skuteczne. W kraju półpustynnym udało się zbudować silne rolnictwo, a w miastach nie brakuje wody w kranach. Woda traktowana jest jako surowiec strategiczny i dobro wspólne, a dostęp do niej gwarantuje państwo. Nie oznacza to jednak, że jest to stan dany raz na zawsze i Izrael może na tych wysiłkach poprzestać. Naturalne procesy skutkujące przedostawaniem się wody morskiej w głąb lądu, ale też niewłaściwie wykonywane odwierty na terenach palestyńskich powodują wzrost zanieczyszczenia w Nadbrzeżnej Warstwie Wodonośnej. Dodatkowo Izrael zmaga się z wysychającym Morzem Martwym, którego poziom obniża się o blisko metr rocznie.

Polska już zaczęła wykorzystywać dobre praktyki Izraela. Część izraelskich mechanizmów gospodarowania wodą zostało zawartych w nowym prawie wodnym, uchwalonym w Polsce w 2017 r. Powołano państwowe przedsiębiorstwo – Wody Polskie – którego szerokie kompetencje zbliżone są do izraelskiej firmy Mekorot. Zwiększono rolę organów centralnych kosztem władzy samorządowej. Wyodrębniono opłaty za usługi wodne z systemu opłat za korzystanie ze środowiska (np. emisji gazów i składowania odpadów), a także wprowadzono obowiązek instalacji nowoczesnych urządzeń pomiarowych. Istnieje perspektywa na pogłębienie współpracy polsko-izraelskiej związanej z gospodarką wodną. Ambasada Izraela w Polsce wraz z polskimi ministerstwami rolnictwa i gospodarki morskiej zorganizowała w czerwcu wspólną konferencję dotyczącą zarządzania zasobami wody.

Indywidualne, bardziej świadome środowiskowo wybory konsumentów są niezwykle istotne, ale jednak niewystarczające. Potrzebne są kompleksowe podejście i aktywność państwa, która będzie promowała efektywniejsze wykorzystywanie dostępnych zasobów. Izrael może być dla nas inspiracją.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.