Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mazur: Czeka nas weryfikacja mitu Jana Pawła II

„Obchody stulecia urodzin Karola Wojtyły staną się, chcąc nie chcąc, okresem weryfikowania jego mitu. Nie odbędą się w atmosferze radosnego pikniku, ale raczej bolesnej rozprawy sądowej, gdzie każda ze stron z napięciem będzie wypowiadała swoje racje” – pisał Krzysztof Mazur w ostatnim numerze „Plusa Minusa” .

„W sobotę przypadła 99. rocznica urodzin Jana Pawła II. Wiele instytucji, parafii czy szkół jego imienia uczci ją okolicznościowymi wydarzeniami, którymi symbolicznie zapoczątkują przygotowania do rocznic zdecydowanie ważniejszych. Ta data otworzy przed nami rok obchodów. W 2020 r. najpierw 2 kwietnia przypadnie 15. rocznica śmierci, a 18 maja – setna rocznica urodzin papieża Polaka. Znów będziemy świadkami koncertów, wystaw, festynów czy biegów przełajowych ku czci księdza z Wadowic. Wzruszenia, wiersze, goździki…” – przypominał Krzysztof Mazur.

Były prezes Klubu Jagiellońskiego łączył te wydarzenia z nadszarpniętym ostatnio (po filmie Sekielskich) autorytetem Kościoła: „Klimat tych dwóch wydarzeń jest skrajnie odmienny. Mogłoby się zdawać, że nic ich nie łączy. Prawda jest jednak inna. Są one ze sobą istotowo powiązane. Tak jak kąkol i pszenica rosną sobie bezszelestnie na jednym polu, tak wdzięczność za pozytywne owoce pontyfikatu papieża Polaka miesza się z pytaniem o kondycję współczesnego Kościoła”.

Jana Paweł II nie tylko na poziomie metafory został połączony z Tylko nie mów nikomu:  „(…) nawet papież Franciszek stwierdził podczas jednej z improwizowanych konferencji prasowych na pokładzie samolotu, że jego polski poprzednik nakazał odłożyć sprawy nadużyć do archiwum. Trudno te słowa zbyć wzruszeniem ramion. Dlatego obchody stulecia urodzin Karola Wojtyły staną się, chcąc nie chcąc, okresem weryfikowania jego mitu. Nie odbędą się w atmosferze radosnego pikniku, ale raczej bolesnej rozprawy sądowej, gdzie każda ze stron z napięciem będzie wypowiadała swoje racje. Jak zauważył socjolog Michał Łuczewski, papież będzie musiał przejść przez czyściec ludzkiej pamięci”.

„Znając podejście Wojtyły do powołania biskupiego, zrozumiemy, dlaczego – zarówno w Krakowie, jak i w Watykanie – był on wielkim duszpasterzem, ale słabym administratorem. Tak naprawdę nie przywiązywał szczególnej wagi do spraw kurii. Do tego niespecjalnie umiał rządzić ludźmi, był dość łatwowierny, jak się później okazało, nie miał również dobrej ręki do awansów. Ksiądz Adam Boniecki, wspominając krakowskie czasy, stwierdził wręcz, że sprawy administracyjne Wojtyły zupełnie nie interesowały, dlatego zostawił je urzędnikom w sutannach. Przynosiło to złe skutki, co zauważali nawet świeccy współpracownicy” – tłumaczył Krzysztof Mazur.

„W filmie braci Sekielskich, wśród wielu innych, znajduje się przejmujący obraz. Przed monstrualnym sanktuarium w Licheniu stoi posąg przedstawiający kustosza i budowniczego tego kościoła klękającego przed Janem Pawłem II. Ten ksiądz jest dziś oskarżony o pedofilię, a o powadze tego oskarżenia świadczy fakt, że zaraz po projekcji filmu pomnik został zasłonięty. Patrzę na ten obraz i widzę dwóch kapłanów powiązanych niewidzialną nicią. Niczym kąkol i pszenica splecione w odwiecznym uścisku. Ale ten obrazek nie jest prosty. Jan Paweł II nie jest na nim symbolem pszenicy, samego dobra, a kustosz wyłącznie kąkolu, czyli zła.

Czy papieżowi nie można zarzucić zaniechań? Czy nie wykazał się przesadną lekkomyślnością, powierzając sprawy administracji kościelnej kurii? Te sprawy będą obciążały jego pontyfikat. I w najbliższym roku rzeczywiście musi on przejść przez czyściec społecznej pamięci. Nie ma na to rady. Ale czy kustoszowi sanktuarium nie można przypisać również pewnych zasług? Czy naprawdę całe jego życie sprowadza się wyłącznie do zła? Czy cały trud popularyzacji Lichenia i pobudzania w ten sposób duchowości maryjnej poszedł na marne? Nie umiałbym postawić tak daleko idącej tezy. Na tym właśnie polega tajemnica pszenicy i kąkolu rosnących bezszelestnie na jednym polu. Tajemnica przyzwolenia przez Boga, by dobro i zło rosły obok siebie w historii. Nie do nas należy pełna ocena  owoców czyjegoś życia. Dopiero Bóg w trakcie żniwa rozdzieli ziarna od plew. Na szczęście tak będzie i tym razem” –puentował artykuł Krzysztof Mazur.