Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Michał Dulak  31 stycznia 2019

Bez pieniędzy z Brukseli ani rusz

Michał Dulak  31 stycznia 2019
przeczytanie zajmie 2 min

Środki unijne są dla samorządów tym, czym namiot tlenowy dla sportowca. Można rywalizować bez niego, ale ostateczne wyniki będą poniżej oczekiwań. Do klasyki przeszły już historie o konferencjach organizowanych za pieniądze unijne w pięciogwiazdkowych hotelach, w czasie których omawiano problemy wykluczenia społecznego. Jednak nie zmienia to faktu, że środki z funduszy strukturalnych i funduszu spójności są ogromną dźwignią finansową dla inwestycji realizowanych przez samorządy. 

Jedynie w 1,5% jednostek samorządu terytorialnego nie pozyskano w latach 2014-2017 żadnych środków unijnych na inwestycje. Oznacza to tyle, że pieniądze pochodzące z funduszy europejskich są powszechnym źródłem finansowania polskich samorządów. Dobrze ukazuje to ranking wykorzystania środków europejskich przez samorządy 2014–2017 opracowanym dla magazynu Wspólnota. Jak obrazowo wskazują autorzy rankingu – w roku 2017 niemal co piąta złotówka wydana przez samorządy na inwestycje pochodziła z dotacji unijnych.

Zawsze warto zainteresować się anomaliami (rys. poniżej). W badaniach przeprowadzonych przez prof. Pawła Swianiewicza i dr Julitę Łukomską zwraca uwagę duży spadek pozyskanych dotacji unijnych na początku obecnej wieloletniej perspektywy finansowej (lata 2014-2020). Pomiędzy 2014 a 2016 r. pozyskiwane środki unijne spadły aż o ok. 80%.

Spowodowane było to przede wszystkim możliwością wydawania środków z poprzedniej perspektywy jeszcze dwa lata po jej zakończeniu (tzw. zasada n+2 – stąd w latach 2014 i 2015 tak duże kwoty pozyskanych funduszy) oraz opóźnieniami w ogłaszaniu konkursów przez instytucje zarządzające programami operacyjnymi, które na dobrą sprawę ruszyły dopiero w 2015 i 2016 r.

Nie bez znaczenia była również konieczność przygotowania nowej dokumentacji projektowej przez JST oraz trudności z pozyskaniem środków na wkład własny. Ten ostatni czynnik z pewnością należy brać pod uwagę, bo może on być główną przyczyną słabych wyników pozyskiwania środków unijnych w kolejnych latach.

Fundusze Europejskie. Ranking wykorzystania środków europejskich przez samorządy 2014–2017, s. 4.

Do każdego rankingu należy mieć jednak spory dystans. Dobrze oddają to słowa Dezyderaty, utworu śpiewanego przez artystów Piwnicy pod Baranami: „Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.” Dodatkowo z oceną skuteczności władz samorządowych na podstawie rankingów pozyskiwania środków unijnych jest jeszcze jeden zasadniczy problem. Szczególnie jeżeli analizuje się je po 10 latach, kiedy to do Polski samorządowej płynął najbardziej obfity strumień środków finansowych w całej UE.

Miejsce w rankingu gminy, powiatu czy województwa kompletnie nic nam nie mówi (nawet jeżeli za porównywalną miarę przyjmiemy wydatki ze środków UE per capita). Wysokie miejsce może zarówno świadczyć o sprawności administracji, jak i o wciąż niezaspokojonych potrzebach rozwojowych. À rebours możemy stwierdzić mniej więcej to samo o JST zamykających ranking.

Jest jednak jeden wniosek systemowy, który można wyciągnąć analizując jednostki, które nie pozyskały żadnej dotacji. Jedna trzecia z nich leży w województwie mazowieckim, które należy do grona lepiej rozwiniętych regionów UE. W związku z tym kryteria przyznawania środków unijnych są tam bardziej restrykcyjne niż w innych województwach. Jeżeli do jednostek z Mazowsza doliczymy jednostki z województwa wielkopolskiego, które również nie spełnia kryteriów regionów słabiej rozwiniętych (przekroczyło 75% średniej PKB per capita dla UE) to na horyzoncie rysuje się nam głębszy problem ze skutecznością wykorzystywania środków UE. Już teraz w statystyce unijnej Warszawa i reszta województwa mazowieckiego to dwa osobne regiony. Może się okazać, że w kolejnej perspektywie finansowej UE podobny zabieg trzeba będzie dokonać na województwie wielkopolskim, a być może także na innych bogatszych regionach.