Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Chimiczuk: Amerykanów próbujemy kupić zamiast budować realne partnerstwo

przeczytanie zajmie 2 min
Chimiczuk: Amerykanów próbujemy kupić zamiast budować realne partnerstwo Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland/flickr.com

„W rozmowach o stosunkach polsko-amerykańskich dominuje narracja »wasala – seniora«. Przyjęto zasadę, że Amerykanów można »kupić« różnego rodzaju »łaskami«, jak to dość wulgarnie określił były minister spraw zagranicznych. Natomiast nie powstał właściwie żaden inny model współpracy. Powstaje pytanie, czy nowa deklaracja współpracy to zmieni.” – pisze na łamach rp.pl Eugeniusz Chimiczuk, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

„Śp. Zbigniew Brzeziński opisuje jedno z głównych narzędzi potęgi amerykańskiej jako »rozpowszechnienie technotroniczne« (ang. technetronic dissemination) – czyli uwarunkowany politycznie transfer technologii. Relacje z takimi sojusznikami tworzą »filary« potęgi USA.” – przekonywał Chimiczuk.

„Amerykańska polityka zagraniczna ceni i rozumie partnerów – Japonię, Izrael, Koreę Południową. W przeszłości do amerykańskiej »sieci sojuszniczej« należały też RFN i Turcja. Nie bez powodu państwa te współpracują, lub współpracowały z USA przy projektach technologicznych, naukowych i obronnych. Wiele z tych projektów udało się wspólnie komercjalizować na rynkach trzecich. Polska natomiast trzyma się strategii politycznego »klienta«, o statusie zbliżonym do Arabii Saudyjskiej, gdzie są wojskowe amerykańskie bazy, ale współpracy brak.” – zwrócił uwagę autor Centrum Analiz KJ.

„Obecnie ze strony polskiej pojawiają się permanentne »frustracje offsetowe« związane ze słabym poziomem transferu technologii ze strony firm amerykańskich. Amerykanie nie widzą jednak powodów, by dokonywać transferów technologii do partnera, kupującego z półki gotowy produkt, partnera nie ponoszącego wydatków i ryzyka na poziomie badawczo-rozwojowym. W odróżnieniu od Polski, Japonia i Izrael współpracują z USA w opracowaniu systemów przeciwrakietowych, Włosi współpracują w dziedzinie pocisków przeciwradarowych, Hiszpanie razem projektują okręty.” – podkreślił Chimiczuk.

„Najważniejszym zadaniem wydaje się dziś być podłączenie Polski do technotronicznej »sieci sojuszniczej« Amerykanów. Tylko to zagwarantuje trwałe strategiczne relacje pomiędzy państwami, niezależnie od obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Polski przemysł potrafi sporo, co udowodnił, realizując takie projekty jak niszczyciel min Kormoran, czy eksportując do USA rozwiązania informatyczne.” – stwierdził współpracownik CAKJ.

„Jednak hamowanie rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego przez ZSRR w czasach PRL ma swoje skutki. Dotyczy to zarówno kwestii technologii produkcyjnej, jak i kwestii organizacyjnych – zarządzania zakładami. Potrzebny jest przełom systemowy i Amerykanie są nam w stanie pomóc – z obopólną korzyścią. Amerykańskim firmom trzeba oczywiście zapłacić za konsulting. Polska poza technologiami dostanie jednak też możliwość produkcji broni na własne potrzeby. Oba kraje mogą powalczyć o rynki trzecie, tym bardziej że polski przemysł może być poważnym poddostawcą obniżającym koszty produkcji broni amerykańskiej, zwiększając tym samym szanse na to, że wspólny projekt wygra przetarg.” – podkreślił Chimiczuk.

„W trakcie ostatniego spotkania, prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump podpisali deklarację o partnerstwie strategicznym. Według opublikowanego dokumentu, pośród tematów znalazła się współpraca w dziedzinie obronności, energetyki, handlu i innowacji. Nie zabrakło w tym wszystkim wątku Trójmorza. Warto jednak zwrócić uwagę, że Polska bez technologii i własnej mocy militarnej nie jest atrakcyjnym partnerem dla krajów regionu. Dopiero rozwijając najnowsze technologie militarne, mogłaby stać się poważnym »eksporterem bezpieczeństwa« dla bukareszteńskiej dziewiątki.” – zaznaczył autor klubjagiellonski.pl.

„Problem polega na tym, że Polska przy obecnym poziomie wydatków na obronność i zaawansowaniu własnej technologii obronnej, jest zbyt słaba, aby zapewnić bezpieczeństwo, chociażby krajom bałtyckim. A zatem polska słabość czyni z nas mało atrakcyjnego partnera dla USA. Z zamkniętego koła można się jednak wydostać, zmieniając sposoby współpracy na linii Waszyngton–Warszawa. Polska mogłaby użyć własnego potencjału naukowo-przemysłowego i produkcyjnego do pośredniego poszerzenia wpływów amerykańskich. Amerykanie natomiast przekazaliby Polsce kluczowy know-how.” – podsumował Chimiczuk.

Całość artykułu do przeczytania na łamach portalu rp.pl.