Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Konrad Ciesiołkiewicz  9 maja 2018

Metoda chadecka – propozycja na trudne czasy?

Konrad Ciesiołkiewicz  9 maja 2018
przeczytanie zajmie 5 min
Metoda chadecka – propozycja na trudne czasy? www.flickr.com/photos/richard_david/

Myślenie na wzór chadecki może posłużyć jako inspiracja do zmian we współczesności zdominowanej przez radykalny populizm, kryzys wartości czy etosu służby publicznej, niepewność i skrajną polaryzację poglądów. Nie chodzi o „chadeckość” w nazwach partii, ale o działanie w różnych obszarach życia społecznego w sposób prawdziwie zrównoważony.

Chrześcijańska polityka między skrajnościami

Ruch chadecki rozwinął się pod wpływem reakcji na przemiany społeczno-ekonomiczne, których konsekwencją były rosnące wpływy dwóch przeciwstawnych doktryn – liberalizmu i socjalizmu. Pierwsza społeczna encyklika papieża Leona XIII „Rerum novarum” w 1891 roku spowodowała istotną zmianę w publicznym zaangażowaniu wiernych. Widoczne to było w tak newralgicznych obszarach jak relacje pracowników z właścicielami zakładów pracy, pomysłów związanych ze strukturą własnościową przedsiębiorstw czy wielką polityką. Powstawać zaczęły chrześcijańskie związki zawodowe, organizacje społeczne i partie polityczne odwołujące się do nauczania Kościoła. W 1901 roku Leon XIII wydał encyklikę „Graves et communi” o demokracji chrześcijańskiej. Ta definiowana jest jednak w sposób znacznie szerszy niż polityczny i dotyczy wszelkiej „dobroczynnej działalności chrześcijańskiej na rzecz ludu”. Początki XX wieku to rozkwit partii chadeckich szczególnie silnych we Włoszech, Niemczech czy Austrii.

To, co jest znacznie ważniejsze niż same partie polityczne, to zwrócenie uwagi na fakt, że był to początek budowania masowych ruchów społecznych odwołujących się do nauczania społecznego Kościoła, ale służących wszystkim grupom społecznym.

Samo nauczanie Kościoła przechodziło oczywiście ewolucję, ale to co wydaje się szalenie ważne na dzisiaj, to przede wszystkim budowanie pomostów i apelowanie do „wszystkich ludzi dobrej woli”. To próba budowania dobra wspólnego z ludźmi różnych wyznań, religijnych i niereligijnych. Krótko mówiąc – wszystkich, którym na sercu leży jakość życia społecznego.

Mówiąc o ruchu społecznym mam na myśli całą siatkę instytucji, środowisk, stowarzyszeń, organizacji formalnych i nieformalnych pracujących na swoich odcinkach – robotniczych, wiejskich, edukacyjnych, właścicielskich, charytatywnych – odwołujących się do tych samych reguł. Partie stanowiły reprezentację polityczną, która w większym lub mniejszym stopniu były pewnym przedłużeniem oddolnie wykonywanej pracy.

To samo przed wojną dotyczyło innych ruchów, w tym ruchu socjalistycznego, narodowego czy ludowego. Najczęściej używanym terminem na określenie działalności politycznej było „stronnictwo”, stanowiąc jednocześnie synonim myślenia według metody ruchu społecznego i jego politycznej reprezentacji. Ten sposób myślenia kontynuowany był po II wojnie światowej w wielu krajach. Znalezienie się jednak po II wojnie przez Polskę w bloku sowieckim spowodowało zniszczenie ambicji w tym względzie.

Metapolityczny fundament

Nie chcę uciekać w historyczne wspomnienia. Moją intencją jest położenie znacznie mocniejszego akcentu na ruch społeczny niż na same reprezentacje polityczne. Tak funkcjonujący model szanuje właściwy porządek wagi spraw społecznych i stwarza warunki do rzetelnej pracy u podstaw we wszystkich profesjach, grupach społecznych i podejmowania wyzwań stawianych przez dany czas. To podejście na wskroś realistyczne. Dzięki temu znacznie trudniej jest uciec w stronę upraszczających i fałszywych ideologii.

Metoda chadecka to propozycja zdystansowania się od ideologii, która z reguły chce narzucać swoje koncepcje innym. Myślenie na wzór chadecki może posłużyć jako inspiracja do zmian we współczesności zdominowanej przez radykalny populizm, kryzys wartości i etosu służby publicznej, niepewność, ideologizowanie coraz większych obszarów życia społecznego i skrajną polaryzację poglądów.

Mówiąc językiem o. Macieja Zięby jest to klasyczne działanie w sferze metapolityki, na którą składają się systemy wartości i dyskurs wokół nich, dążenie do społecznego konsensusu i kapitał moralny. Ona też jest częścią polityki rozumianej od czasów Arystotelesa jako troska o dobro wspólne. Wąskie rozumienie polityki to po prostu systemy polityczne, procesy decyzyjne i legislacyjne. Struktura ta przedstawiana jest w postaci trójkąta, w którym metapolityka (kapitał moralny, wartości, konsensus społeczny) leży u podstaw całej konstrukcji, a „bezpośrednia” polityka od niej zależy.

Można odebrać to jak pogadankę teoretyczną, bo obserwacja współczesnego życia publicznego daje znacznie więcej dowodów na społeczną alienację partii i raczej odwrotny kierunek, czyli zależność sfery metapolitycznej od wąsko rozumianej polityki. Tak w znacznej mierze jest. Nie oznacza to jednak, że tak musi być zawsze.

Demokracja z zasadami

Metoda ruchu chadeckiego, w najprostszym ujęciu, opiera się na kilku zasadach regulujących życie społeczne. Przypomnijmy najważniejsze z nich, na które wskazuje Kompendium Nauki Społecznej Kościoła.

Zasada dobra wspólnego rozumiana jest jako „suma tych warunków życia społecznego, które pozwalają bądź to grupom, bądź poszczególnym jego członkom pełniej i szybciej osiągnąć ich własną doskonałość”.

Zasada pomocniczości (subsydiarności) jest fundamentalna dla obywatelskiego zaangażowania i wzrastania demokracji, leżąca także u źródeł rozwoju samorządności. Oznacza, że wszystkie społeczności wyższego szczebla powinny przyjąć postawę pomocy i wspierania wobec najmniejszych społeczności nastawioną na ich rozwój i podmiotowość.

Zasada solidarności wynika z równości i ze społecznej natury człowieka oraz wzajemnych więzów niezbędnych do szczęśliwego istnienia bez względu na pochodzenie. Jest bezpośrednim uzupełnieniem zasady dobra wspólnego i pociąga „większą świadomość długu zaciągniętego przez ludzi wobec społeczeństwa, w które są włączeni”.

Powyższe zasady zakorzenione są również we własności prywatnej, którą można tu streścić w sformułowaniu „prywatne w posiadaniu, wspólne w użytkowaniu”.

Z niej wynika także model nazywany społeczną gospodarką rynkową, który odnosił triumfy w Niemczech po II wojnie światowej. Jej twórca Ludwig Erhard pisał: „Społeczna gospodarka rynkowa jest syntezą wolności gospodarczej, odpowiedzialności podmiotów gospodarczych i równości społecznej”. Warto mieć świadomość, że model ten wpisany został w polską Konstytucję RP z 1997 roku.

Godność w centrum uwagi

Fundamentalną kwestią dla wszystkich doktryn jest wizja człowieka, nazywana „koncepcją antropologiczną”. Oczywiście nie zawsze jest wprost artykułowana, ale zawsze leży u podstaw wszelkich projektów życia społecznego. W centrum metody chadeckiej znajdujemy personalizm, który w uproszczeniu oznacza, że człowiekowi jako osobie ludzkiej przysługuje niezbywalna i niepodważalna godność. Instytucje życia publicznego i obywatele powinni chronić tę godność i podmiotowość osoby na wszystkich polach.

Ponadto – za Arystotelesem – przyjmuje, że człowiek ze swojej natury jest istotą społeczną, potrzebującą innych do życia i pełnego rozwoju, ale posiadającą swoją samodzielną podmiotowość.

To ważkie rozróżnienie, kiedy weźmiemy pod uwagę, że charakterystyczna dla liberalizmu kontynentalnego wizja człowieka sprowadza się do indywidualizmu. Człowiek jest w niej bytem całkowicie niezależnym od innych, a życie społeczne stanowi niejako wyłącznie sumę zbioru jednostek. Po drugiej stronie indywidualizmu mamy do czynienia z kolektywizmem, typowym dla myśli socjalistycznej i komunistycznej.

Rzecz jasna powyższy szkic jest pewnym uproszczeniem. W politycznej praktyce poruszamy się zazwyczaj na kontinuum pomiędzy tymi skrajnościami, czego dowodem są nowe ruchy społeczne i polityczne, socjaldemokracja czy też liberalizm odwołujący się bardziej do tradycji anglosaskich niż Europy kontynentalnej.

W swoich założeniach personalistycznych chadek podchodzi do społeczeństwa z pełnym poszanowaniem dla różnorodności i patrzy na człowieka oraz jego potrzeby holistycznie, uwzględniając sferę potrzeb biologicznych, materialnych, społecznych, duchowych, potrzeby uznania i rozwoju. Przeciwstawia się wszelkim koncepcjom redukującym człowieka do jednego lub wybranych wymiarów.

Przeciw (zbyt) prostym receptom

Można również powiedzieć, że myślenie chadeckie jest bardzo mocno zdystansowane do wszelkich ideologii, które ze swojej natury mają trzy podstawowe cechy. Po pierwsze, posiadają uproszczoną wizję dobra i zła. Po drugie, ujmują rzeczywistość w łatwy, prosty i sztywny schemat. Po trzecie, ich zwolennicy uważają, że ich koncepcje można narzucić innym.

Podejście chadeckie wychodzi z założeń dokładnie przeciwnych. Po pierwsze zakłada, że dobro i prawda są zawsze polifoniczne i jest wiele dróg do nich prowadzących. Jednocześnie nie wszystkie są słuszne, a wiele wręcz wymierzonych jest przeciwko dobru wspólnemu i przeciwko godności człowieka. Stąd tak ważną rolę odgrywać powinno w wychowaniu i edukacji sumienie.

Po drugie – myślenie chadeckie dostrzega, że rzeczywistość społeczna jest niezwykle złożona, dynamiczna i trudna do uchwycenia w całości.

Po trzecie – przewiduje dystans do wszelkich doktryn i środowisk dopuszczających narzucanie innym swojej wizji życia społecznego. Chadecja w swoich ideowych podstawach odwołuje się znacznie bardziej do szanowania naturalnej dynamiki realiów społecznych i związanego z tym postępu. Nacisk kładzie raczej na przekonywanie, uświadamianie i szukanie porozumienia. Można powiedzieć, że jest to model będący kwintesencją recept przeciwstawiających się populizmom i wszelkich niedemokratycznym metodom zarządzania.

Myśl prawdziwie demokratyczna

Metoda chadecka jest na wskroś demokratyczna. Traktuje demokrację nie tylko jako zestaw proceduralnych zapisów wpisanych w system prawa. Demokracja jest przede wszystkim kulturą współistnienia ludzi ze sobą. Dostrzega, że demokracja nie jest dana raz na zawsze i wymaga nieustannego pielęgnowania.

Bez mądrze rozumianej demokracji jako kultury budowania relacji między ludźmi na najniższych poziomach – rodzinnym, samorządowym, biznesowym – nie będzie możliwości jej utrzymania na poziomie polityki centralnej i ustroju państwa.

To jedna z interpretacji słynnego zdania z encykliki „Centesimus annus”, napisanej w przez Jana Pawła II tuż po wolnościowym przełomie 1989 roku: „Demokracja bez wartości łatwo zamienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.

Metoda chadecka opiera się na zasadach wynikających z aksjologii – dla jednych będących po prostu częścią tradycji i kultury Europy, dla drugich fundamentami wolnościowej demokracji, dla innych wreszcie wynikających z żywej wiary. Istnienie tych zasad, zamiast szczegółowych rozwiązań typowych dla wielu doktryn politycznych, prowadzi do nieustannego odczytywania potrzeb czasu, lokalnych uwarunkowań, kontekstów, głębokiej diagnozy zmieniającej się sytuacji w świecie i dopasowywanie rozwiązań „szytych na miarę” każdej społeczności.

Przyjęcie takiego podejścia służy stałemu dialogowi ze światem, z innymi ideami i doktrynami oraz przedstawicielami różnych światopoglądów. W tym sensie chadecja odegrać mogłaby ważną rolę moderatora między siłami odwołującymi się do założeń zarówno prawicowych jak i lewicowych i pomagać w poszukiwaniach zrównoważonej syntezy.

Oryginalna wersja tekstu ukazała się jako artykuł „Metoda chadecka” na łamach Międzynarodowego Instytutu Społeczeństwa Obywatelskiego. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji klubjagiellonski.pl.