Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Barbara Szewczyk  8 marca 2018

Matka mądrej emancypacji [POLKI INSPIRUJĄ]

Barbara Szewczyk  8 marca 2018
przeczytanie zajmie 7 min
Matka mądrej emancypacji  [POLKI INSPIRUJĄ] Autor ilustracji: Rafał Gawlikowski

„Jako najstarsze w cywilizacji na Litwie, jako córki narodu wyrobionego najlepiej politycznie, powinnyśmy nie upuszczać z rąk wodzy spraw publicznych…” – pisała w 1906 roku Eliza Orzeszkowa w sprawie odezwy Polek i Litwinek na temat ustanowienia praw wyborczych. Pisarka znana doskonale z lektur kojarzy się z nudą i moralizatorstwem. A przecież jest ona nie tylko symbolem fascynującej epoki, jaką był pozytywizm, ale też jedną z ważniejszych orędowniczek sprawy kobiecej na przełomie XIX i XX wieku. Jej poglądy można przedstawić w dwóch zestawieniach. Prawa kobiet, emancypacja i patriotyzm – tak. Feminizm, socjalizm i nacjonalizm – nie.

Emancypacja zaczęła się od powstania

Orzeszkowa (z domu Pawłowska) pochodziła z bogatej rodziny ziemiańskiej, gdzie związki małżeńskie traktowano jak interes. Świat, w którym się urodziła i wychowała, nie był rajem dla przedstawicielek płci pięknej. Ich przeznaczeniem było zarządzanie gospodarstwem domowym, ograniczenie się do bycia żonami i matkami. Nie mogły nie tylko podejmować pracy, ale i się kształcić. Większość młodych kobiet było unieszczęśliwianych poprzez zmuszanie do małżeństwa z wybranym przez rodziców mężczyzną. Jednak właśnie ta epoka oraz osobiste doświadczenia pisarki sprawiły, że całe swoje życie poświęciła zmianie tego stanu rzeczy.

W Polsce proces zmian społecznych, a w nim emancypację kobiet, przyspieszyły wydarzenia polityczne, takie jak powstanie styczniowe i występujące po nim represje. Całe pokolenie Polek, głównie ziemianek, doświadczyło utraty męża lub kandydata na małżonka.

Mężczyźni ginęli bądź byli zsyłani na Syberię. Konfiskowano majątki. Kobiety, często z dziećmi, pozostawiane były samymi sobie. Musiały zatroszczyć się o byt nie tylko swój, ale także potomstwa. Masowo przenosiły się do miast, gdzie musiały znaleźć pracę. Ale jak miały to zrobić, skoro nie posiadały ani stosownego wykształcenia, ani żadnego fachu w ręku? Dodatkowo powszechny był brak przyzwolenia społecznego na wykonywanie wielu zawodów przez kobiety.

O tym właśnie mówiła jedna z pierwszych głośnych powieści Orzeszkowej pt. Marta, wydana w 1866 r. Opowiadała o młodej wdowie z córką, która pozbawiona środków do życia, próbowała swojego szczęścia w mieście. Zbyt słabo znała francuski, by dawać lekcje. Zbyt słabo rysowała, by znaleźć zatrudnienie w wydawnictwie. Znalazła w końcu pracę prostej robotnicy ręcznie zszywającej bieliznę. Marne grosze zarobione w owym zakładzie nie starczały w pełni na wynajem pokoju i wykarmienie dwóch osób. Choroba córki zainicjowała łańcuch tragicznych zdarzeń, które doprowadziły bohaterkę do samobójstwa. Los tytułowej Marty obrazował prawdziwą sytuację społeczną w popowstańczej Polsce pod zaborami. 

Wykształcenie zdobyte w bibliotece ojca

Powołaniem Orzeszkowej było walczyć o lepszy los kobiet piórem. Nie bez powodu została pisarką. Jej osobiste przeżycia z dziejową zawieruchą w tle sprawiły, że musiała sama zacząć dbać o los nie tylko swój, ale także innych Polek.

Jej dzieciństwo z pewnością nie należało do szczęśliwych. Wcześnie straciła ojca. Jej matka, po kolejnym zamążpójściu, oddała ją wraz z siostrą pod opiekę babci. Mała Eliza była bardzo związana z trzy lata starszą od siebie Klementyną, dlatego mocno przeżyła jej przedwczesną śmierć. Gdy miała 10 lat została oddana na tzw. pensję, czyli do żeńskiej szkoły u sióstr sakramentek w  Warszawie. Jak wspominała jej przyjaciółka z tamtych lat, Maria Wasiłowska znana później jako Konopnicka, Eliza jako nastoletnia uczennica była raczej samotna i poważna. Podczas świąt i wakacji, gdy mury pensji pustoszały, młoda Eliza zostawała w nich sama. Jej matka zjawiła się nagle, gdy dziewczynka miała 15 lat. Był to moment, gdy trzeba było znaleźć męża młodej dziedziczce potężnego grodzieńskiego majątku zwanego Milkowszczyzną. 

Przez kolejny rok Eliza była prowadzana na bale, rauty i przedstawiana kawalerom z okolicy. Matka wybrała dla niej dwa razy starszego, przystojnego i miłego w obejściu Piotra Orzeszkę. Jako szesnastoletnia żona udała się do jego – już nieco podupadłego – majątku w Ludwinowie. Jak można się domyślać, małżeństwo nie było udane. Jeszcze nie w pełni dojrzała dziewczyna nie miała pojęcia chociażby o intymnych sferach życia małżeńskiego, co opisuje w listach z późniejszych lat. Nie porozumieli się z Piotrem także w sferze mentalnej. Żyli raczej osobno. On – znany utracjusz – trwonił majątek młodziutkiej żony próbując wciąż utrzymywać wysoki status życia. Ona spędzała dni głównie w bibliotece ojca, którą przeniosła do nowego domu. Był to okres, gdy zyskiwała swoje „domowe wyższe” wykształcenie. Czytała klasyków filozofii i dzieła twórców Oświecenia. Wiele utworów czytała w oryginale. 

Powstanie, zesłanie, rozstanie 

Zaprzyjaźniła się jednocześnie z rodziną męża i okolicznym ziemiaństwem. Uczęszczała na spotkania, na których gorączkowo rozprawiano o polityce i sprawach społecznych.

Była rozczarowana postawą swoich sąsiadów wobec losu chłopstwa. Jedynie brat jej męża rozumiał potrzebę kształcenia chłopów i konieczność unowocześnienia sposobu gospodarowania ziemią. Ze szwagrem założyła szkołę dla chłopskich dzieci. Uważali, że wykształcenie tej warstwy społeczeństwa stworzy z nich obywateli świadomych swej narodowości, którzy potem chętniej dołączą się do walki o sprawę polską.

Był to okres rozgorączkowania politycznego szlachty, która nie widziała innego sposobu na polepszenie losu narodu, niż zbrojne powstanie przeciwko zaborcom. By zachęcić chłopów do włączenia się w walkę, obiecywano im po zwycięstwie uwłaszczenie. 

Zbliżał się rok 1863, Orzeszkowa miała wówczas 22 lata. Całym sercem zaangażowała się w przygotowania do powstania. Robiła to, co kobiety mogły robić, by pomóc idei narodowo-wyzwoleńczej stać się rzeczywistością: szyła konfederatki i koszule dla żołnierzy. Powstanie styczniowe to wielki przełom w życiu Elizy Orzeszkowej. Zarówno dosłowny, jak i psychologiczny. W tym okresie przekonała się, że ponad wszystko ukochała sprawę polską. Zarazem ostatecznie doszła do wniosku, że całkowicie nie potrafi porozumieć się z mężem, także w tej kwestii.

Piotr Orzeszko pozostał biernym świadkiem wydarzeń. Nie wiedział nawet, że Eliza ukrywała w ich domu samego Romualda Traugutta – późniejszego dyktatora powstania. Własnym powozem eskortowała go na spotkanie z oddziałem. Efektem tych wydarzeń była ostateczna kłótnia między małżonkami, która doprowadziła do ich rozstania. Po latach Orzeszkowa wspominała w liście do przyjaciela: „Ostatecznie determinującą przyczyną były sprawy nie sercowe, nie majątkowe, ale krajowe, publiczne”. Nie doszło jednak wówczas do oficjalnego rozwodu.

Klęska powstania przyniosła naszej bohaterce dodatkowe osobiste przeżycia. Piotr został zesłany na Syberię w procesie „odpryskowym” w stosunku do jego kuzynów. Presja społeczna przykazywała jej udać się za mężem. Ona wiedząc, że nic już ich nie łączy, nie chciała wybierać się na zesłanie. Została wówczas poddana silnej krytyce otoczenia: odsądzano ją od czci i wiary, oskarżano o brak patriotyzmu. Orzeszkowa zaś nie mogła się przecież bronić i wyjawić skali swojego zaangażowania w powstanie. W atmosferze wykluczenia wróciła do rodzinnego majątku, który zastała całkowicie splądrowanym. Walczyła o jego utrzymanie przez kolejnych kilka lat. Ostatecznie poddała się i sprzedała Milkowszczyznę. Zamieszkała wtedy w niewielkim domu w Grodnie, gdzie założyła wypożyczalnię polskich książek i czytelnię.

Piotr Orzeszko dość szybko wrócił z zesłania. Wówczas unieważniono małżeństwo, a Eliza poświeciła się całkowicie działalności pisarskiej. W wieku 26 lat pokochała żonatego mężczyznę z wzajemnością. Jego małżeństwo było także aranżowane i także kompletnie nieudane. Była jego kochanką przez kolejne 22 lata życia. Pobrali się dopiero po śmierci jego żony. Ślub był cichy, nikt o nim nie wiedział. Nie odbył się po to, by dogodzić oburzonej gawiedzi, ale dla nich samych, by mogli w końcu żyć w zgodzie z wartościami, które wyznawali.

Piórem na społecznym froncie

Każda z jej powieści podejmowała tematykę społeczną. Pisała nie tylko o losie kobiet, ale i chłopów (Cham) czy Żydów (Meir Ezofowicz). Jej najgłośniejsza i przeklinana – moim zdaniem niesłusznie – przez uczniów szkół średnich powieść Nad Niemnem skupia się na relacji bogatych ziemian z chłopstwem i zaściankiem, czyli zbiedniałą szlachtą żyjąca po chłopsku. Autorka przypominała w niej lata powstania, w których przez chwilę wierzono w zjednoczenie wszystkich stanów i wspólnie walczono o wolną Polskę, w której ludzie mieli mieć coraz więcej praw obywatelskich. Niestety, klęska powstania przyniosła ponowne poróżnienie między grupami. 

Ostatnim dziełem pisarki, wydanym już w 1910 r., była nowela o tematyce powstańczej pt. Gloria Victis. Nawet po blisko pół wieku temat ten był wciąż żywy i ważny dla Polaków. To właśnie trauma, jaką była klęska powstania styczniowego i jego okrutne następstwa, była przyczynkiem do rozwinięcia się idei pozytywistycznej, której Orzeszkowa stała się wybitną przedstawicielką.

W kolejnych latach życia pisarka polemizowała z różnymi ruchami społecznymi i ideami. Choć na sercu leżały jej prawa kobiet, to trudno postrzegać jej działalność przez pryzmat współczesnego feminizmu.

Nigdy nie zgodziła się na występowanie przeciwko rodzinie i tak ważnym zadaniu w życiu kobiety, jakim jest macierzyństwo. Pisała, że kobieta powinna starać się zdobyć „cnoty męskie przy zachowaniu wszystkich wdzięków niewieścich”.

Uważała, że wychowanie potomstwa to najważniejsze zadanie kobiety, ale że powinno odbywać się w udanym małżeństwie. A podstawą takiego, jest „związek kobiety i mężczyzny z woli obojga, związek oparty na miłości, która jest wyrazem woli, a nie porywem serca” i która oparta powinna być na miłości i porozumieniu umysłów. Poważała takie cnoty, jak powściągliwość emocji i cierpliwość.

Orzeszkowa bardzo nieprzychylnie wypowiadała się o socjalizmie. Uważała za całkowicie niemożliwe zatarcie różnic między narodami i stworzenie jednej, szczęśliwej ponadnarodowej wspólnoty. Taka wizja nie licowała z jej patriotycznymi poglądami i potrzebami serca. Wyczuwała też niebezpieczeństwa, była przerażona postawą chłopstwa podczas rewolucji 1905 r., które napadało na dwory i grabiło je. Wierzyła w kapitalizm, ale i nim pod koniec życia się rozczarowała.

Podobnie jak ideę socjalistyczną negatywnie oceniała nacjonalizm, w którym dostrzegała niezdrowy narodowy egoizm przejawiający się częstokroć nienawiścią do innych nacji. Jej dusza społecznika nie mogła się na to godzić i zwracała uwagę, że tak rozumiany nacjonalizm nie ma racji bytu w wielonarodowej Rzeczypospolitej. 

Polka-obywatelka

Podkreślała, że Polka powinna być obywatelką – osobą żywo zainteresowaną polityką i sprawami społecznymi. Uważała, że taka postawa polskich kobiet to spuścizna I Rzeczypospolitej, w której, mimo braku praw politycznych, kobiety wyższych sfer zawsze interesowały się sprawami publicznymi i w miarę możliwości działały na rzecz ogółu.

Orzeszkowa to dziecko swojej epoki. Doskonale wpisała się w nią ze swymi poglądami i działaniami. Była nie tylko pisarką, ale i myślicielką. Warto zajrzeć jeszcze raz do zapomnianych lektur i przeczytać je w szerszym niż „szkolny” kontekście. Lektura mniej znanych dzieł Orzeszkowej pozwala przekonać się, jak inspirującą ideą i okresem w polskich dziejach był pozytywizm.