Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Jan Chromiec  16 lutego 2018

To jest układ win-win. Agenda polsko-niemieckiej współpracy

Jan Chromiec  16 lutego 2018
przeczytanie zajmie 6 min
To jest układ win-win. Agenda polsko-niemieckiej współpracy www.flickr.com/photos/michaelpollak/

Czy nam się to podoba, czy nie, Polska i Niemcy powinny na arenie europejskiej grać do jednej bramki. Takie partnerstwo leży bowiem w żywotnym interesie obu państw. Jak w praktyce miałaby wyglądać nasza współpraca? Płaszczyzn porozumienia jest wiele: od przyszłości Unii Europejskiej, przez pomoc Berlina przy „Planie Morawieckiego”, po cyfryzację, energetykę oraz stworzenie wspólnego „Uniwersytetu Polsko-Niemieckiego”.

Dwa lata temu świętowaliśmy jubileusz 25-lecia polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Miały być uśmiechy, nowe projekty i pamiątkowe zdjęcie. Wyszło inaczej. Polsko-niemieckie spory sięgają obecnie od kluczowych tematów polityki europejskiej do toksycznych bilateralnych roszczeń. Dotychczasowa „wspólnota interesów” staje się „wspólnotą konfliktów”.

Spojrzenie w przyszłość sugeruje jednak, że Berlin i Warszawa potrzebują siebie nawzajem. Jeżeli będziemy patrzeć wyłącznie przez pryzmat „narodowy”, dostrzeżemy z pewnością, że obydwa kraje czują się poważnymi graczami światowej polityki. Twarde dane są jednak nieubłagane. W 2016 roku Polacy stanowili 0,5% ludności świata, a Niemcy 1%. Polska gospodarka stanowiła 0,6%  gospodarki światowej, a niemiecka 4,6%.

W obliczu nikłego znaczenia naszych krajów na arenie światowej w pojedynkę nie rozwiążemy żadnych wyzwań międzynarodowej polityki. Ani na Wschodzie, gdzie czyha agresywna Rosja; ani na Południu, gdzie wojna i brak perspektyw stają się pożywką dla terroryzmu i uchodźstwa; ani na Zachodzie, gdzie przywódca Stanów Zjednocznych wystawia sojusze na próbę.

Wobec tych wyzwań Unia Europejska jest najlepszym instrumentem zapewnienia Polsce i Niemcom wpływu na światową politykę. Polsko-niemiecka „wspólnota przyszłości” mogłaby postawić sobie za cel rozszerzenie tego wpływu. Aby to się udało, Warszawa i Berlin musiałyby zarządzać konfliktami, nie niszcząc przy tym fundamentów współpracy i nie zapominając o jej nadrzędnych celach. Do takiego trybu jest nam daleko. Motywem przewodnim stosunków stał się brak zaufania.

Ten stan można zmienić, skupiając się na trzech priorytetowych dziedzinach współpracy. Pierwsza, którą nazywam obszarem „twardych orzechów do zgryzienia”, dotyczy tematów jednocześnie ważnych i bardzo kontrowersyjnych. Druga dziedzina, „katalizatory”, to tematy ważne, ale mniej kontrowersyjne. Z kolei trzecia to „silniki porozumienia”, które poprawiają klimat współpracy niezależnie od wielkiej polityki.

Twarde orzechy do zgryzienia: tematy pilne i trudne

Po pierwsze, istnieją kwestie sporne, z którymi z racji niebezpiecznej sytuacji międzynarodowej należałoby pilnie sobie poradzić.

1. Wektory sojuszy zaczynają się rozjeżdżać

Od przejęcia władzy w 2015 r. polski rząd pracuje nad osłabieniem sojuszu z Niemcami, Francją i instytucjami europejskimi. Zamiast tego kładzie nacisk na Wielką Brytanię, kraje Wyszehradu, USA i Chiny.

Jako jeden z powodów tego zwrotu polska strona podaje nielojaność Berlina. Pada lista spraw, w których Niemcy zdawały się kwestionować polski punkt widzenia na rzecz potrzeb innych partnerów. Chodzi m.in. o budowę drugiej nitki Gazociągu Północnego, debatę o przyszłości UE po Brexicie na berlińskim szczycie państw założycielskich (czerwiec 2016 roku) lub zezwolenie na wyposażenie rosyjskiej armii w nowoczesny system szkolenia piechoty firmy Rheinmetall (projekt zatrzymano dopiero po aneksji Krymu przez Rosję).

Budowanie alternatywnych sojuszy przy jednoczesnym wygaszaniu istniejących jest jednak niebezpieczne dla obydwu stron. Otwiera bowiem możliwość rozgrywania Polski i Niemiec przeciwko sobie i burzenia jedności Unii Europejskiej w ważnych sprawach międzynarodowych, takich jak sankcje wobec Rosji, negocjacje dotyczące Brexitu lub reakcje na asertywną politykę Chin.

2. Odmienna percepcja ryzyka

Podczas gdy polski rząd określa kryzys migracyjny jako „niemiecki problem” i prezentuje bezkompromisowe stanowisko w polityce migracyjnej, w niemieckiej debacie nierzadko kwestionuje się polską wrażliwość na zagrożenia ze strony Rosji i związaną z tym potrzebę wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Trzeba sprawę postawić  jasno: jeśli niemieccy politycy kwestionują znaczenie NATO lub żadają zniesienia sankcji wobec Rosji bez ustępstw agresora, zmniejszają przez to gotowość Warszawy do kompromisów. Po polskiej stronie warto sobie jednocześnie zadać pytanie, dlaczego Niemcy mieliby uwzględniać polskie postulaty, jeśli polski rząd nie jest gotowy do najmniejszego kompromisu w kwestiach istotnych dla Berlina, choćby w sprawie solidarnej relokacji uchodźców.

3. Spór o przyszłość Unii Europejskiej

Polska obawia się marginalizacji. Jeśli przyszła Unia opierałaby się na głębokiej integracji grup państw w ramach wspólnej waluty (budżet, parlament i minister strefy euro), obronności czy migracji, Polsce może grozić rola biernego obserwatora europejskiej polityki.

Klucz do rozwiązania tego problemu znajduje się w Warszawie. Jeśli Polska chce kształtować przyszłą Unię według własnych interesów, powinna zacieśnić współpracę z liderami integracji. Pierwszym krokiem mogłoby być rozpoczęcie rzetelnej debaty o wadach i zaletach ściślejszej integracji oraz odejście od demonizacji instytucji europejskich. Berlin z kolei może ułatwić ten proces na zasadzie „więcej za więcej”. Zachętą do ściślejszej integracji w ramach strefy euro mogłoby być znaczące wsparcie modernizacji polskiej gospodarki oraz sukcesywne włączanie Polski w zarządzanie wspólną walutą.

Katalizatory: sprawy pilne, ale niekontrowersyjne

Porozumienie w powyższych sprawach wymaga trudnych kompromisów po obu stronach. Dlatego warto rozszerzyć polsko-niemiecką agendę o sprawy ważne dla stron, ale mniej kontrowersyjne. Postępy w takich sprawach mogą polepszyć klimat dwustronnych stosunków i ułatwić porozumienie w kwestiach trudnych.

1. „Plan Morawieckiego” do realizacji z Berlinem

Celem polskiego rządu jest przekształcenie gospodarki opartej na niskich kosztach pracy w opartą na wiedzy i innowacjach. „Plan Morawieckiego” opisuje szczegółowo, jak rząd zamierza tego dokonać. Należy przenalizować ten dokument pod kątem możliwej kooperacji z Niemcami.

Do rozważenia byłoby ponadto wykorzystanie środków z Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFSI) do bilateralnych projektów oraz zorganizowanie wspólnej konferencji nt. cyfryzacji na wysokim szczeblu. Rozbudować można by również współpracę w obszarze nauki i edukacji, np. poprzez stworzenie „Polsko-Niemieckiego Uniwersytetu” oferującego podwójne dyplomy na wzór Uniwersytetu Francusko-Niemieckiego w Saarbrücken. Zacząć można by od uruchomienia kierunków kluczowych dla rozwoju polskiej gospodarki (np. nauki ścisłe i zarządzanie) oraz takich, które przyczyniłyby się do lepszego zrozumienia społeczeństw polskiego i niemieckiego (nauki społeczne i humanistyczne).

2. Wspólna pomoc dla Ukrainy

Zarówno Berlin, jak i Warszawa dostrzegają, że przyszłość tego zagrożonego przez Rosję kraju zależy w dużej mierze od wewnętrznych reform, które nie udadzą się bez znacznego wsparcia technicznego i finansowego. Polsko-niemiecka współpraca w tej dziedzinie mogłaby obejmować lobbowanie na rzecz wsparcia Ukrainy na forum UE, wspólne projekty wspierania reform lub też uruchomienie „Uniwerystetu Partnerstwa Wschodniego” jako polsko-niemieckiego projektu na rzecz przyszłych elit regionu. Pierwszym krokiem mogłaby być wspólna wizyta wysokich decydentów z Polski i Niemiec (oraz ewentualnie Francji) w Kijowie.

3. Polsko-niemiecka współpraca energetyczna

Wspólny rozwój elektromobilności, polepszenie koordynacji rynków mocy oraz wymiana doświadczeń w zakresie efektywności energetycznej, odnawialnych źródeł energii i biogazu są ważnymi, a mniej kontrowersyjnymi projektami. Koordynacją takich projektów mogłaby się zająć „Polsko-Niemiecka Rada Energetyczna”. A w wymiarze międzynarodowym pierwszym krokiem mogłaby być konferencja energetyczna z udziałem Polski, Niemiec, krajów Wyszehradu, Austrii oraz państw bałtyckich.

Silniki porozumienia pracują w tle wielkiej polityki

Trzecim i ostatnim elementem priorytetowym powinny być projekty, które tworzą społeczne podwaliny pod dobre stosunki. To wymiany młodzieży, partnerstwa miast, wymiany studentów, młodych liderów i dziennikarzy,  współpraca kulturalna, kooperacja społeczeństw obywatelskich oraz nauka języków – z naciskiem na język polski w Niemczech.

Projekty te działają z dala od wielkiej polityki, ale pełnią niezwykle ważną funkcję. Budują bowiem zaufanie społeczeństw i przyszłych elit niezależnie od politycznego klimatu. Leżą przy tym w interesie obydwu stron, ponieważ bez poparcia społecznego koncesje polityczne na wysokim szczeblu stają się trudne do zrealizowania.

Od czego zacząć?

Powstanie konstruktywnej polsko-niemieckiej „wspólnoty przyszłości” zależy od dwóch czynników: woli politycznej rządów oraz realizacji projektów o namacalnej wartości dodanej. Problem w tym, że przeprowadzenie takich projektów wymaga woli politycznej, a wolę polityczną łatwiej zbudować na bazie zauważalnych korzyści z projektów. Mamy więc do czynienia z błędnym kołem.

Pierwszym krokiem w celu wyjścia  z niego mogłaby być koncentracja na kilku kluczowych projektach z dziedziny „katalizatorów” przy jednoczesnym wzmocnieniu projektów zbliżających spopłeczeństwa. Wytworzyłoby to zaufanie umożliwiające stopniowe rozładowywanie kluczowych konfliktów.

Alternatywą jest pozostawienie stosunków polsko-niemieckich w ich aktualnym konfrontacyjnym trybie, dalsze ich schłodzenie lub wręcz zamrożenie. To zła alternatywa, bo oba kraje mają zbyt wiele do stracenia.

Tekst jest oparty na analizie dla berlińskiego Instytutu Jacques’a Delorsa pt. „A forward-looking agenda for Poland and Germany in Europe” z kwietnia 2017 roku.

Anglojęzyczna wersja materiału do przeczytania na łamach serwisu Visegrad Plus. Wejdź, przeczytaj i wyślij swoim znajomym z innych krajów!