Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Marcin Kędzierski  9 stycznia 2018

Idzie nowe. Trzy kluczowe wnioski po rekonstrukcji rządu

dr Marcin Kędzierski  9 stycznia 2018
przeczytanie zajmie 4 min
Idzie nowe. Trzy kluczowe wnioski po rekonstrukcji rządu www.flickr.com/photos/premierrp/

Skala dzisiejszej rekonstrukcji rządu nie jest może imponująca pod kątem liczby wymienionych ministrów, ale już z perspektywy jakościowej należy ją nazwać rewolucyjną. Na gorąco można z niej wywnioskować trzy tezy.

1. Po pierwsze, premier Mateusz Morawiecki dostał ogromny mandat zaufania od prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Już sama grudniowa zmiana na stanowisku premiera była bowiem niezrozumiała dla sporej części elektoratu, a tym samym politycznie ryzykowna. Wtedy jednak można było jeszcze, jak czyniła opozycja, stawiać tezy o wymianie „politycznego zderzaka”. Dziś to znacznie trudniejsze – usunięcie Antoniego Macierewicza, z którym premier Morawiecki toczył ciężkie boje choćby wokół Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, jest poważnym argumentem potwierdzającym hipotezę o kontrolowanej, ale jednak sukcesji w partii rządzącej. Zwłaszcza, że odejście dotychczasowego ministra obrony narodowej, jak również ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, to ruch, który wzmacnia Pałac Prezydencki.

Mamy zatem do czynienia z dopełnieniem zmiany pokoleniowej, zapoczątkowanej wyborem Andrzeja Dudy na prezydenta. Dziś to prezydent wspólnie z nowym premierem, a zatem politycy przed pięćdziesiątką, mają swoje dziejowe „5 minut”.

Oczywiście, wejście do rządu Joachima Brudzińskiego, prawej ręki prezesa Kaczyńskiego, można czytać jako wzmocnienie kontroli nad pracami rządu ze strony władz Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę sprzeciw własnego środowiska politycznego wobec zachodzących zmian, nominację dla Brudzińskiego można czytać jako prezesowe imprimatur dla nowego rządu. A to oznacza, że w polskiej polityce właśnie „idzie nowe”.

2. Po drugie, trudno nie odnieść wrażenia, że termin ogłoszenia rekonstrukcji był nieprzypadkowy.

Wieczorne, długo oczekiwane spotkanie premiera Morawieckiego z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem odbędzie się w całkowicie innej atmosferze. Oczywiście, nie ma co liczyć na wycofanie procedury związanej z art. 7 TUE – tu decyzje nie leżą już w gestii Komisji, lecz Rady UE, o czym w obszerny sposób pisał w niedawnym tekście Paweł Musiałek (dodatkowo nikt o zdrowych zmysłach nie może oczekiwać, że rząd PiS wycofa się ze wszystkich ustaw sądowych i zmieni je zgodnie z wytycznymi Komisji). Trzeba jednak pamiętać, że dzisiejsze losy Polski w UE będą zależeć nie od uwarunkowań instytucjonalno-prawnych, ale politycznych – decyzja Rady UE będzie miała wszak charakter czysto polityczny. W tym sensie odejście z rządu Witolda Waszczykowskiego i Jana Szyszki, czyli dwóch najbardziej kontrowersyjnych z perspektywy Brukseli ministrów, stanowi ważny sygnał skierowany pod adresem naszych europejskich partnerów.

Co istotne, można podejrzewać, że wybór niezwykle ugodowego Jacka Czaputowicza, nota bene lubianego i cenionego w resorcie na Szucha, stanowi też ważny sygnał wzmacniający zarówno pozycję prezydenta Andrzeja Dudy i jego szefa gabinetu Krzysztofa Szczerskiego, jak i odpowiedzialnego za politykę europejską wiceministra Konrada Szymańskiego. Tym bardziej, że ich relacje z odchodzącym ministrem spraw zagranicznych były, eufemistycznie mówiąc, nienajlepsze, co przekładało się także na ich realny wpływ na kształt polskiej dyplomacji.

Zważywszy, że obydwaj politycy mają niezwykle dobrą opinię nie tylko w Brukseli, ale także w Berlinie, czyli naszym kluczowym europejskim partnerze, istnieje realna szansa na nowe otwarcie, do którego zresztą nawołujemy od kilkunastu miesięcy.

3. Po trzecie wreszcie, rekonstrukcja rządu (w tym wzmocnienie politycznej pozycji samego premiera) będzie miała pozytywny wpływ na możliwość realizacji kluczowej z perspektywy przyszłości naszego kraju Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR).

Wybór Jerzego Kwiecińskiego, niezwykle sprawnego i cenionego nie tylko w Polsce urzędnika publicznego, na stanowisko ministra inwestycji i rozwoju odpowiedzialnego m.in. za Polski Fundusz Rozwoju oraz realizację projektów finansowanych z funduszy europejskich, stanowi gwarancję sukcesu w rozliczeniu bieżącej wieloletniej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. Dotychczasowa sprawczość ministra Kwiecińskiego jest też ważną przesłanką na rzecz przyśpieszenia niezwykle ważnego z perspektywy rozwoju społeczno-gospodarczego projektu Mieszkanie Plus, który od dziś przechodzi pod skrzydła nowego ministra inwestycji i rozwoju.

Z kolei powierzenie nowego Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii Jadwidze Emilewicz, osobie kojarzonej ze środowiskiem start-up’ów i innowacyjnych firm z sektora MŚP, która w 2016 roku znalazła się na liście New Europe100 (stu najważniejszych „innowatorów” w Europie Środkowo-Wschodniej), można uznać za ważny sygnał wysłany zwłaszcza do młodszego pokolenia przedsiębiorców, którzy chcą stanowić o sile polskiej gospodarki. Tym bardziej, że wobec wciąż niskiego poziomu inwestycji prywatnych taki sygnał jest dziś niezwykle potrzebny. Dodatkowo warto bardzo pozytywnie ocenić przekazanie problematyki cyfrowej na poziom Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która ze swej natury powinna mieć wymiar horyzontalny (cyfryzacja powinna wszak obejmować wszystkie obszary działalności państwa).

Do tej beczki miodu należy jednak dodać kilka łyżek dziegciu. Kluczowa z perspektywy realizacji SOR problematyka infrastruktury transportowej, w tym zwłaszcza kolei, a także Centralnego Portu Komunikacyjnego wbrew pierwotnym zapowiedziom pozostała w gestii ministra Andrzeja Adamczyka.

Zarówno dotychczasowe doświadczenia współpracy pomiędzy premierem Morawieckim a ministrem infrastruktury, jak i skuteczność ministra Adamczyka w „walkach” z kolejarskimi związkowcami, którzy ponoszą sporą odpowiedzialność za dramatyczny (w porównaniu do innych państw UE) stan polskich kolei, nie napawają wielkim optymizmem. Optymizm nie tchnie też z Ministerstwa Energii, które pod rządami nowego-starego ministra, m.in. za sprawą silnego lobby węglowego, blokuje niezbędne zmiany proponowane przez resort rozwoju (mowa tu m.in. o działaniach antysmogowych – pozostaje nadzieja, że odejście ministra Szyszki da jakiś pozytywny impuls na tym kierunku).

Podsumowując, jesteśmy świadkami rewolucji w polskiej polityce, nawet jeśli wciąż pozostaje wiele znaków zapytania (jednym z nich jest np. nowy minister zdrowia Łukasz Szumowski, który do tej pory dał się poznać jako bardzo sprawny wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, współodpowiedzialny za przygotowanie reformy wicepremiera Gowina – wyzwania stojące przed służbą zdrowia są jednak o wiele poważniejsze). Kluczową zmienną będzie jednak polityczna pozycja premiera Morawieckiego, a ta, jak można wnioskować po dzisiejszych zmianach, poszła mocno w górę.