Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Brzyski  2 lipca 2015

Obywatele z Wykopu

Bartosz Brzyski  2 lipca 2015
przeczytanie zajmie 4 min
Obywatele z Wykopu flickr.com

Elity celebrują demokrację do czasu, aż nie zacznie ich uwierać. Tworzą wówczas dziwne wariacje, próbując udowodnić, że lepiej, kiedy nie daje się społeczeństwu większego wpływu na politykę. Analogiczny problem występuje w mediach – przekonanie, że każdą informację należy podać tak, aby dotarła do odbiorcy zinterpretowana w odpowiedni, bezpieczny sposób. Ten model jest wypierany. Społeczeństwo przełamało bowiem monopol na informacje.

rozmowie z Robertem Krasowskim Leszek Miller opowiada, że aby zapobiec publikacji nagrań pijanego Aleksandra Kwaśniewskiego w Charkowie, interweniował u trzech najważniejszych prezesów telewizji w kraju. I chociaż wszyscy obiecali mu nie publikować zdjęć, z ustaleń wyłamał się TVN – z powodu samowolnej decyzji Tomasza Lisa, dziennikarza prowadzącego „Fakty”.

W taki sposób powiązania polityczno-biznesowe zablokowałyby publikację społecznie istotnych materiałów. Podobna sytuacja jest dzisiaj nie do pomyślenia.

Po pierwsze, telewizje nie mają już monopolu na dostęp i dystrybucję informacji. Po drugie, media społecznościowe często wymuszają podjęcie niewygodnych tematów. Nie można już długo ignorować burzy, która toczy się  w sieci.

Jarosław Kaczyński kiedyś określił internautów jako Łatwych do zmanipulowania, oglądających pornografię i pijących piwo. Dzisiaj ta mityczna grupa stanowi większość naszych znajomych i rodziny. Internet stał się istotnym medium kształtującym świadomość, a tendencja ta będzie tylko narastać. Przekonał się o tym prezydent Bronisław Komorowski, przekonuje się o tym Platforma Obywatelska. Internauci nie są bytem osobnym i nie można ich bagatelizować, a tym bardziej traktować z wyższością. Rozumiał to sztab Pawła Kukiza, który minimalnymi środkami finansowymi zdobył rewelacyjny wynik. Dzisiaj Partia Razem próbuje się przebić do świadomości wyborców – i z tego, co można zaobserwować, idzie im znacznie lepiej niż inicjatywie zjednoczeniowej SLD czy Partii Biało-Czerwonej Rozenka i Napieralskiego. Internet i poczucie oddolności dodaje pierwszej z tych partii autentyczności, która wyróżnia się dodatkowo na tle establishmentowej lewicowej zbieraniny.

Internet daje nam tę przewagę, że zwiększa wybór, dzięki czemu wreszcie możemy stać się politycznie wybredni.

Rewolucja informacyjna bardzo urynkowiła dziennikarstwo i publicystykę. Mariusz Max Kolonko nie potrzebuje etatu w TVP, aby prowadzić swój program, Wojciech Cejrowski nie musi przejmować się poprawnością polityczną – może drzeć na filmikach obietnice Bronisława Komorowskiego, docierając do setek tysięcy osób. Dowodów na to, że Internet sprzyja zwiększaniu świadomości politycznej czy wzrostowi poczucia obywatelskości, jest wiele. Wiele jest także dowodów na to, że można sprzedać produkt wysokiej jakości nie tylko kadrze akademickiej, lecz i przysłowiowemu Kowalskiemu. Wystarczy spojrzeć na profil Racjonalista.pl na Facebooku, który publikuje często obszerne wiadomości gospodarcze czy społeczne. Rzeczy pozornie nieinteresujące w takiej formie dla przeciętnego człowieka. Pozornie, jeśli sądzić po telewizjach, które ograniczają programy o tym profilu lub robią je w niskim standardzie. Racjonalistę tymczasem śledzi ponad 100 tys. osób, a zasięg ich tekstów potrafi sięgnąć miliona odbiorców. Publicystycznie odpowiedzialny watchdog czytany chętniej od bloga Jacka Żakowskiego możemy zaś znaleźć na profilu Żelaznej Logiki.

To nie fenomen, a tendencja. Zbigniew Stonoga publikował swoje materiały na Facebooku, politycy podają informacje o europejskich szczytach na Twitterze, filmy z zamachów umieszczane są w pierwszej kolejności na Youtube. Ale największym portalem, który selekcjonuje wiadomości, jest Wykop.pl. Każdy zalogowany użytkownik może dodać link do tekstu, każdy też może go „wykopać” czy „zakopać”, w ten sposób współtworząc hierarchię wagi informacji. Jakiego typu są to informacje? Czasem źródła zagraniczne, czasem informacje gospodarcze, społeczne, światopoglądowe. Wykopu nie obejmuje poprawność polityczna, ani z lewej, ani z prawej strony, choć w pewnych granicach ustalonych przez moderację. To przyciąga i powoduje, że użytkownicy dzielą się zarówno tekstami Ryszarda Bugaja, jak i Andrzeja Sadowskiego. Wymiana linków z portali niszowych czy blogów jest więc powszechna. Wykop stał się społecznością prosumentów – chłonących informacje, przetwarzających i nadających je w zhierarchizowany sposób.

To, co znajdziemy na głównej stronie, jest niezwykle różnorodne. Najczęściej promowane są bulwersujące sprawy krajowe. Ktoś uniknął kary przez niewydolność wymiaru sprawiedliwości, po cichu prywatyzuje się jakąś spółkę, wyciekły bulwersujące nagrania. Możliwe, że właśnie to nadaje portalowi największą wartość. Wymieńmy kilka spraw, którymi w ostatnim czasie żył portal:

1) Głośną inicjatywą stało się zorganizowanie virali, plakatów i billboardów z grafikami informującymi o zbrodniach niemieckich w czasie II wojny światowej. Inicjatorzy zbierają pieniądze, ponieważ mają dość przekłamywania historii przez duże media. Do tej pory zebrali kilka tysięcy złotych; ciężko określić, jaka będzie ostateczna skala.

2) Najnowszą akcją, którą przeprowadziła społeczność, jest napiętnowanie Ukraińca, który obrażał pamięć ofiar Holokaustu na lubelskim Majdanku. Użytkownicy namierzyli chłopaka i opublikowali jego wizerunek, zgodnie z zasadą, że swoje opinie należy prezentować z otwartą przyłbicą.

3) Dzisiaj duże portale podały informacje o naczelniku drogówki, który jechał wypożyczonym Porsche ponad 200km/h. Wykop jako pierwszy na taką skalę nagłośnił ten przypadek. To dzięki niemu dziennikarze zaczęli zadawać pytania o bezprawność zachowania urzędnika.  

To tylko przykłady z ostatnich kilku dni. Ludzie są w stanie selekcjonować informacje, potrafią dyskutować merytorycznie, organizować pożyteczne akcje.

Ale establishment medialny woli straszyć tymi środowiskami, bo jego działania ograniczają wpływ wielkich stacji na kształtowanie opinii publicznej. Coraz mniej widzów, czytelników, słuchaczy to mniej pieniędzy, mniej władzy, mniej autorytetu.

I dobrze – bo prawda jest taka, że dobry program i merytoryczny dziennikarz obroni się sam. Przekonać się o tym można tylko wtedy, kiedy widzów potraktuje się partnersko i z szacunkiem a nie ex cathedra.

Czy Wykop popiera jakieś partie, jak to już wielokrotnie próbowano udowodnić? Nie. To po prostu ludzie otwarci na wszystkie środowiska, także te marginesowe. Tę polityczną otwartość pokazuje AMA (Ask Me Anything). Organizowany na portalu rodzaj otwartego wywiadu, w którym pytania mogą zadawać wszyscy zalogowani użytkownicy. Efekt? Do debaty prezydenckiej stanęli wszyscy kandydaci, którzy wzięli udział w pierwszej debacie TVP. To są właśnie nowe media publiczne.