Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Michał Dulak  3 lipca 2014

Dulak: Rozbite ruchy miejskie

dr Michał Dulak  3 lipca 2014
przeczytanie zajmie 2 min
Dulak: Rozbite ruchy miejskie Nico Trinkhaus

Tomasz Leśniak, namaszczony przez prasę na lidera ruchów miejskich w Krakowie, pracował w Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w czasie protestów przeciwko Zimowym Igrzyskom Olimpijskim. Taka informacja pojawiła się wczoraj w krakowskiej prasie i wywołała niemałą konsternację. Czy to oznacza, że cały społeczny przeciw wobec igrzysk był teatrem?

Akurat złość mieszkańców była autentyczna. Co do tego nie można mieć wątpliwości. Pozostaje pytanie, czy zachowanie Tomasza Leśniaka jest skandaliczne. Otóż nie. Nie ma w tym nic zdrożnego, a to dlatego, że był on jedynie twarzą jednego z protestów przeciwko igrzyskom w Krakowie i zdecydował się zaangażować politycznie.

Nawet jeżeli początkowo został liderem grupy sprzeciwu, to na pewno nie stał się liderem ruchów miejskich oraz ich wspólnym kandydatem na prezydenta Krakowa.

Wystarczy wspomnieć o tym, że od planów Leśniaka odciął się Krakowski Alarm Smogowy oraz Kraków Miastem Rowerów. Brakuje też wokół niego przedstawicieli lokalnych inicjatyw, których działania rzeczywiście wywarły wpływ na politykę miasta np. w związku z budową spalarni odpadów czy z wprowadzeniem budżetu obywatelskiego w Krakowie. Można wręcz stwierdzić, że nic by się nie stało, gdyby Tomasz Leśniak nadal pracował w MOCAK-u i szkoda, że z tej pracy zrezygnował.

Bardzo poważnym problemem jest jednak to, iż inicjatywa Tomasza Leśniaka ma raczej charakter wykluczający niż włączający, a bez tej ostatniej cechy nie może być mowy o rzeczywistej rewolucji obywatelskiej w Krakowie.

Deficytu tego nie zmienią także apele Leśniaka nawołujące do zaangażowania politycznego, gdyż tylko w ten sposób można dokonać sanacji miasta, które notabene pojawiły się w prasie w tym samym dniu, co informacja o zatrudnieniu w MOCAK-u. Jedyne, co może się zmienić to zaufanie mieszkańców do ruchów miejskich, proponujących przewartościowanie polityki władz lokalnych wobec obywateli.

W ostatnich latach aktywne środowiska miejskie w całej Polsce poprzez swoją działalność społeczną zaczęły wywierać coraz większą presję na zasiedziałych na swoich stołkach lokalnych polityków. Narastało przekonanie, że dotychczasowe inicjatywy oddolne muszą zostać przekształcone w agendę polityczną, która przełamie skostniałe układy w polskich miastach. Zaczęli to rozumieć także liderzy krakowskich ruchów miejskich. Wciąż jednak pozostaje pytanie, co dalej?

Czy idea oddolnej zmiany systemowej w Krakowie nie jest możliwa? Otóż nie. Musi być ona prowadzona z głową, przez osoby i środowiska, wykazujących się większą mądrością i rozmyślnością w podejmowanych decyzjach, a po drugie, których doświadczenie nie opiera się jedynie na organizowaniu protestów.

Za dogłębną krytyką obecnego systemu na poziomie lokalnym oraz ludzi z nim związanych musi iść ambitna i pozbawiona kompleksów pozytywna wizja zmian. Dopiero kiedy uda się zyskać zaufanie społeczeństwa, a raczej odzyskać to, które przez naiwne działania może być utracone, wtedy w Krakowie będzie mogła nastąpić prawdziwa miejska rewolucja.

 

Zdjęcie pochodzi ze strony Krakow Photos