Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Michał Dulak  18 maja 2014

Dulak: Metro to dojrzałość miasta

dr Michał Dulak  18 maja 2014
przeczytanie zajmie 2 min
Dulak: Metro to dojrzałość miasta materiały własne

W tym tekście nie znajdziecie kolejnych wyliczeń tego, w co bardziej opłaca się inwestować – metro czy tramwaje. Nie porównuję Krakowa do innych miast. Zupełnie ignoruję wady oraz zalety obu środków transportu. Nie obchodzą mnie koszty działania metra, które Kraków będzie lub nie ponosić. Tekst jest o czymś innym, znacznie ważniejszym. Jest o ambicjach Krakowa.

Czy dyskusja o metrze w Krakowie naprawdę dotyczy metra? Otóż nie. Gra toczy się o miasto za 20, 30 lat. Dla wielu jest to niewyobrażalna perspektywa. Tych pocieszę: nie jesteście sami. Razem z Wami w szeregu stoją dziarsko władze miasta. Dla Was Kraków jest, albo zaraz będzie, miastem kompletnym. Jeszcze tylko uruchomi się Centrum Kongresowe i Halę Widowiskowo-Sportową, troszeczkę poczekamy na spalarnię śmieci i wtedy będzie można odpocząć. Zająć się łataniem dziur w drogach, doginaniem niesfornych szyn tramwajowych, które jak na złość sprawiają problemy, gdy tylko zrobi się nieco cieplej na polu.

Niestety wbrew temu, do czego próbują nas przekonać prezydent i jego pełnomocnicy, Kraków nie jest metropolią. Nie można tego zadekretować, odhaczając poszczególne warunki. Metropolia to przede wszystkim stan umysłu, nie tyle mieszkańców, co elit i władz. Miasto staje się metropolią wtedy, kiedy buzuje w nim ambicja. Kiedy włodarze śmiało podejmują wyzwania płynące z każdej strony, kiedy bez kompleksów i bezczelnie patrzą w przyszłość. I wreszcie kiedy tym podejściem skutecznie zarażają mieszkańców.

Dyskusja o metrze, a konkretniej odpowiedzi, jakie w niej padają ze strony władz miasta, są tak naprawdę miarą obecnych ambicji elit Krakowa. Ambicji, których próżno szukać.

13 maja w Polskiej Akademii Umiejętności, w czasie kolejnej z wielu debat, doradca prezydenta ds. gospodarki miejskiej – Wiesław Starowicz – wskazał warunki, które muszą zostać spełnione, aby władze Krakowa przychylniej spojrzały na metro. Po pierwsze, akceptacja faktu, że Kraków nie da ani złotówki. Po drugie, konieczność zaangażowania państwowego i/lub prywatnego kapitału. Po trzecie, potrzebne jest dokładne i rzetelne opracowanie koncepcji metra. I po czwarte, władze miasta muszą mieć pewność, że Kraków nie będzie dokładał do przedsięwzięcia.

Ktoś powie, że to racjonalne. Nic bardziej mylnego. Pamiętajmy, że obecny czas to walka o to, w jakim mieście będziemy żyć my oraz przychodzący po nas. Dlatego oficjalne stanowisko prezydenta, przedstawione przez jego doradcę, jest dla mnie kapitulacją, asekuranctwem i krótkowzrocznością. Nie godzę się na to, żeby osoby, które z pewnością przeżyję, w tak dyletancki sposób kształtowały miasto, w którym za 20 lat wciąż będę mieszkał. Na coś takiego nie powinny godzić się też inne młode osoby, które wiążą swoje życie z Krakowem. 

W najbliższym czasie możemy pokazać, co sądzimy o braku ambitnego sposobu zarządzania miastem. Referendum oraz wybory samorządowe są ku temu odpowiednią okazją. Ale

aby obalić „dyktaturę staruszków”, która odbiera młodym prawo do ambitnego i pozbawionego kompleksów myślenia o swoim mieście, potrzeba także innego oręża niż polityczny.

Nowe pokolenia walczyć muszą za pomocą pewności siebie i wizji, które je poruszają. Dlatego metro w Krakowie jest w tym momencie symbolem, a nie projektem infrastrukturalnym. Tak się składa, że symbolem najważniejszym.