Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Deklaracja Ideowa PO, Deklaracja Krakowska, Plan Rządzenia. Przypominamy korzenie Platformy Obywatelskiej

przeczytanie zajmie 12 min
Deklaracja Ideowa PO, Deklaracja Krakowska, Plan Rządzenia. Przypominamy korzenie Platformy Obywatelskiej Źródło: Maciej Janiec - flickr.com

Trwa jubileusz dwudziestolecia powstania Platformy Obywatelskiej. Media spekulują na temat ogłoszenia niebawem nowej deklaracji ideowej tej partii. My przypominamy programowe dokumenty PO z czasów, gdy była formacją odwołującą się do wartości konserwatywno-liberalnych, republikańskich i chrześcijańsko demokratycznych, a także potrafiła na przykład stanąć w kontrze do przywilejów elit władzy, w tym władzy sądowniczej. To: deklaracja ideowa przyjęta przez Klub Poselski Platforma Obywatelska 21 grudnia 2001 r., tzw. deklaracja krakowska przyjęta przez Klub Poselski Platformy Obywatelskiej 18 maja 2003 oraz fragmenty „Państwa dla obywateli. Planu rządzenia 2005-2009”, dokumentu programowego przygotowanego przez ekspertów pod kierownictwem Stefana Kawalca na potrzeby planowanego rządu PO-PiS.   

I. Deklaracja Ideowa Platformy Obywatelskiej, 21 XII 2001 r.

Tworzymy Platformę Obywatelską w imię wspólnej wiary w sens i możliwości dobrej polityki we współczesnym świecie. Na progu trzeciego tysiąclecia pragniemy uwolnić energię Polaków, by czerpać dumę z godnego miejsca Rzeczypospolitej w jednoczącej się Europie.

1. Polityka w służbie człowieka

Platforma Obywatelska zrodziła się z protestu przeciwko złej polityce. Dobra polityka pozostaje w służbie człowieka, nie zaś jakiejkolwiek doktryny lub interesu. Polityka łączy się z moralnością tylko tam, gdzie pielęgnowane są cnoty obywatelskie. Gdzie patriotyzm stawiany jest ponad walkę o partyjne interesy. Gdzie autorytet państwa wymusza bezwzględne przestrzeganie prawa, także przez rządzących. Gdzie roztropność nakazuje powściągać grupowe spory. Zaś honor ceniony jest bardziej niż spryt.

Platforma Obywatelska chce przywrócić blask tradycyjnym ideałom republikańskim. Ideałowi Państwa jako dobra wspólnego i skutecznego strażnika sprawiedliwości oraz bezpieczeństwa. Ideałowi obywatela – jako osoby wolnej i odpowiedzialnej za los swój i swojej rodziny.

2. Fundament wartości

Fundamentem cywilizacji Zachodu jest Dekalog. Wierzymy wspólnie w trwałą wartość norm w nim zawartych. Nie chcemy, by Państwo przypisywało sobie rolę strażnika Dekalogu. Ale Państwo nie może pozwalać, by jedni – łamiąc zawarte w nim zasady – pozbawiali w ten sposób godności i praw innych albo deprawowali tych, którzy nie dojrzeli jeszcze do pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dlatego zadaniem Państwa jest roztropne wspieranie rodziny i tradycyjnych norm obyczajowych, służących jej trwałości i rozwojowi. Dlatego prawo winno ochraniać życie ludzkie, tak jak czyni to obowiązujące dziś w Polsce ustawodawstwo, zakazując również eutanazji i ograniczając badania genetyczne. Zadaniem polityki jest ciągłe wytyczanie granic, których przekroczenie przez człowieka lub grupę ludzi wystawia całą wspólnotę na niebezpieczeństwo. Ale także granic władzy publicznej, których przekroczenie narusza autonomię jednostki. Dobra polityka potrafi obronić obywateli przed anarchią i prywatą.

3. Platforma – ruch otwarty

Tworzymy partię polityczną, by móc wspólnie uczestniczyć w demokratycznych wyborach do parlamentu i samorządu terytorialnego. Demokracja potrzebuje partii politycznych. Ale wiemy zarazem, że partyjniactwo uczyniło wiele zła we współczesnej Polsce. Partie wypełniają zaledwie niewielką część aktywności publicznej Polaków.

Dlatego Platforma Obywatelska chce być miejscem spotkania i wspólnej aktywności dla uczestników zaprzyjaźnionych stowarzyszeń i organizacji, dla ludzi podzielających nasze ideały, lecz poświęcających się nie działalności politycznej, ale pracy w swoim zawodzie lub środowisku. Nie chcemy i nie będziemy budować zamykającej się organizacji własnego aparatu. Dlatego chcemy, by władze Platformy były w rękach tych, których Polacy obdarzyli zaufaniem i mandatem wyborczym.

4. Uwolnić energię Polaków

„Zdolność człowieka do inicjatywy i przedsiębiorczości stanowi źródło bogactwa społecznego, zaś wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystywania zasobów i zaspokajania potrzeb”. Te słowa Jana Pawła II, pochodzące z encykliki Centesimus Annus (IV, 32, 34), dobrze wyrażają nasze przekonanie o wartości twórczego i aktywnego wysiłku człowieka w procesie gospodarczym. Nie na darmo Platforma postawiła sobie za cel uwolnić energię Polaków.

Niestety, po 12 latach niepodległości, Polska znowu przestała doganiać uciekający w szybkim rozwoju świat. Polskę ogarnia fala stagnacji i niewiary w przyszłość. Główną przyczyną jest paraliżowanie rozwijającej się przedsiębiorczości i obywatelskiej inicjatywy przez biurokrację, złe prawo i grupowe interesy związków zawodowych. Nie ma innej drogi do szybkiego rozwoju i dobrobytu jak powrót do idei wolności. Nie ma innej skutecznej polityki gospodarczej – jak polityka konkurencji, ochrony własności prywatnej i twardego rozprawienia się przez państwo z przyczynami paraliżu przedsiębiorczości.

5. Być Polakiem w Zjednoczonej Europie

Platformę Obywatelską zrodziło także nasze wspólne marzenie o zjednoczonej Europie. Obecność Polski w procesie budowania Unii Europejskiej traktujemy jako postulat wynikający z dogłębnego zrozumienia polskiego interesu narodowego we współczesnym świecie i racji stanu naszego Państwa. Obecność ta otworzy przed nami nowe możliwości unowocześnienia Państwa, poprawy jakości życia ludzi, a także pogłębienia narodowej tożsamości i współodpowiedzialności za losy Europy. Stąd miłość i poświęcenie dla Ojczyzny, znajomość polskiej historii i kultury, wreszcie świadome przenoszenie narodowej i rodzinnej tradycji – to szczególnie doniosłe zadania dla naszego pokolenia. Pokolenia, które jako pierwsze stanęło przed szansą wprowadzenia Polski na równych prawach do tworzącej się unii narodów europejskich.

II. Tzw. Deklarcja Krakowska z 18 V 2003

Klub Poselski Platformy Obywatelskiej zebrany w dniu 18 maja 2003 w Krakowie pragnie zamanifestować w dawnej stolicy Polski swoją wolę i wiarę we wprowadzenie naszej Ojczyzny do Unii Europejskiej.

Traktujemy ten akt jako wypełnienie patriotycznego testamentu polskich powstańców, legionistów, AK-owców i ludzi Solidarności, jako dokończenie wielowiekowego procesu prowadzącego Polskę ku jedności z chrześcijańskimi Narodami Zachodniej Europy.

Zarazem my – ludzie Platformy Obywatelskiej zobowiązujemy się publicznie, że od pierwszego dnia polskiej obecności w Unii Europejskiej będziemy z determinacją walczyć o wypełnienie najważniejszych polskich interesów państwowych i narodowych w Europie.

  1. Będziemy walczyć o pełne prawa w Europie dla polskiej tożsamości narodowej, o obecność polskiego języka i równoprawne traktowanie Polski i Polaków przez inne narody Europy.
  2. Będziemy zabiegać o rozwój i obecność w Europie polskiej kultury i literatury, polskich książek i dziel polskich twórców.
  3. Będziemy bronić praw religii, rodziny i tradycyjnego obyczaju, bo tych wartości szczególnie potrzebuje współczesna Europa.
  4. Będziemy walczyć o interesy gospodarcze polskich przedsiębiorców, polskich przedsiębiorców, polskich pracowników i polskich rolników, o ich prawo do rozwoju i ekspansji na zagranicznych rynkach.
  5. Będziemy zabiegać o polityczną i gospodarczą atlantycką solidarność zjednoczonej Europy i Ameryki, bo tylko w tej solidarności upatrujemy najgłębszych korzeni cywilizacyjnej potęgi całego Zachodu.

U podnóża Wawelu, gdzie złożone są szczątki naszych królów i wieszczów – przysięgamy wszystkim Polakom, że od tych zasad nigdy nie odstąpimy.

III. Fragmenty „Państwa dla obywateli. Planu rządzenia 2005-2009”

Fragmenty ze wstępu Jana Rokity

Dwa lata temu, w lecie 2003 roku, poprosiłem Pana Stefana Kawalca oraz Panów: Wojciecha Arkuszewskiego i prof. Mirosława Steca o stworzenie zespołu, który opracowałby Plan Rządzenia dla nowej Rady Ministrów, która wyłoni się po następnych wyborach powszechnych. Był to czas, w którym upadek rządzenia w Polsce wydawał się sięgać dna, tak pod względem moralnym, jak i profesjonalno-efektywnościowym. Zarazem był to jednak czas, w którym dawało się już przewidzieć ogromne wzbudzenie nadziei społecznej na oczyszczenie państwa i radykalnie wyższą jakość rządzenia po następnych wyborach.

Stąd logika myślenia, jaką przyjął powstały wkrótce pod moim kierownictwem zespół ekspertów. Była to logika „szarpnięcia cugli” – tzn. wprowadzenia w państwie zmian jakościowych, a nie kosmetycznych. Ten nowy plan miał powstać po to, aby w przyszłości, niemal z dnia na dzień, być gotowym – intelektualnie, organizacyjnie i kadrowo – do przystąpienia do zarządzania państwem i gospodarką według nowych, radykalnie odmiennych niż dotąd i ustawionych bardzo wysoko standardów.

Od początku też całkowicie czytelna była polityczna aksjologia przyszłego Planu Rządzenia. Miał on być budowany na konserwatywno-liberalnym fundamencie ideowym. Przede wszystkim dlatego, że tak zdefiniowaliśmy dwa najbardziej palące wyzwania stojące przed krajem.

Pierwsze – niesione przez upadek moralności publicznej, liczne przejawy cynizmu władzy, partyjno-sitwową parcelację wpływów wewnątrz rozkładających się instytucji państwa oraz powszechne pomieszanie pojęć, odnoszących się do oceny najnowszej tradycji i historii narodu. Było oczywiste, że tylko silna dawka wartości konserwatywnych jest w stanie sprostać takiemu wyzwaniu.

Drugie – to wyzwanie wynikające z narastającej „zadyszki” Polski – w tym przede wszystkim polskiej gospodarki – w globalizującym się światowym wyścigu o potęgę i dobrobyt. Zadyszki zawinionej przez biurokratyczny paraliż przedsiębiorczości, rosnącą nadregulację prawną życia gospodarczego, chaotyczny system zbyt wysokich podatków, kosztów pracy i fatalnie zorganizowanych świadczeń społecznych oraz najgorszy w Unii Europejskiej stan aktywności zawodowej Polaków. Było więc oczywiste, że tylko silna dawka wolności gospodarczej może być skutecznym lekarstwem na te schorzenia. Ale duch konserwatywno-liberalny ożywiał nasze prace, nie tylko dlatego, że tak definiowaliśmy – i definiujemy nadal – szczególną potrzebę Polski i Polaków w pierwszych latach XXI wieku. Duch ten także ożywiał i nadal ożywia nasz sposób myślenia o tym, jak w ogóle najlepiej by było urządzić współczesny świat.

Wierzymy bowiem w to, że świat najlepszy z możliwych to taki, w którym ład zbiorowy chroniony jest dzięki tradycji rodziny, sile instytucji religijnych i politycznych, zaś życie gospodarcze niesie postęp dzięki temu, że rządzi się regułami wolności i konkurencji. I odwrotnie, że świat, w którym niewydolne i pozbawione autorytetu instytucje rozpadają się, a państwo wkracza, aby uregulować szczegółowo życie gospodarcze i dystrybuować grupowe przywileje – to świat zdecydowanie z możliwych najgorszy.

Z takiego opisu polskiej rzeczywistości i z takiego stylu politycznego myślenia zrodziły się praktyczne zamiary przedstawianego tu Planu Rządzenia. Syntetycznie zostały one streszczone na początku 2005 roku w wykładzie przedstawionym przeze mnie publicznie na zaproszenie Fundacji Stefana Batorego. Owe praktyczne zamiary można by przyporządkować do czterech wielkich dziedzin.

Pierwsza – to plan naprawy jakości polityki. Obejmuje on przede wszystkim przedsięwzięcia, których celem jest likwidacja przywilejów władzy, drastyczne zaostrzenie odpowiedzialności ludzi władzy, rozpoczęcie procesu odbudowy wspólnoty politycznej, niszczonej w ostatnich latach przez bezwzględny prymat egoizmów jednostkowych, partyjnych i socjalnych.

Dziedzina druga – to plan udrożnienia murszejących instytucji politycznych. Siedem z nich uznaliśmy za priorytetowe: system legislacyjny, wymiar sprawiedliwości, prokuraturę, administrację rządową (z superpriorytetem administracji skarbowej), budżet państwa, szkolnictwo oraz wojsko. Każda z tych instytucji powinna zostać poddana spójnemu, obliczonemu na kilka lat planowi modernizacyjnemu, który uwzględniałby zwłaszcza współczesne osiągnięcia myśli i praktyki państwowej, w pierwszej mierze w krajach anglosaskich, gdzie osiąga ona dzisiaj bezwzględnie najwyższy poziom na świecie.

Trzecia wielka dziedzina Planu Rządzenia – to plan przekształcenia, w ciągu 4 lat, gospodarki polskiej w jedną z najbardziej konkurencyjnych w Unii Europejskiej. Tu mieści się zarówno projekt zmniejszenia klina podatkowego wraz z przełomowym konceptem podatku liniowego, jak i projekty deregulacji życia gospodarczego i twardego ścinania rozbudowanych kosztów państwa, a także przywrócenia ładu w polityce społecznej państwa, rządzonej dzisiaj chaotyczną wypadkową interesów silniejszych niż raczej słabszych grup społecznych.

Wreszcie dziedzina czwarta – to plan twardej obrony i promocji interesu polskiego na zewnątrz kraju, w głównej mierze wewnątrz Unii Europejskiej. Wymaga on przyjęcia postulatów solidarności wewnątrz Unii – w wymiarze finansowym i politycznym – oraz wsparcia dla wspólnotowej (a nie międzyrządowej) metody rozwiązywania problemów Unii – jako stałych pryncypiów polskiej polityki europejskiej. Ale dotyczy on także kwestii jakości rządzenia wewnątrz Polski. Procedury i sposoby działania w większości urzędów rządowych wymagają gruntownej przebudowy, jeśli polityka polska ma w ogóle mieć strukturalną szansę wywierania wpływu na bieg zdarzeń na europejskiej arenie.

Można generalnie powiedzieć, że kwestia jakości rządzenia stoi w jakiejś mierze w centrum przedstawionego tu Planu Rządzenia. Mamy bowiem wrażenie, że ani opinia publiczna, ani świat polityczny nie docenia tego, jak wiele można by w Polsce zmienić na lepsze, jedynie konsekwentnie podnosząc przez kilka lat jakość rządzenia. Polska jest krajem głębokiej nieznajomości współczesnej myśli i światowych doświadczeń w dziedzinie „good governance”. A często zmieniające się rządy, nie przygotowane intelektualnie do wprowadzania nowoczesnych metod rządzenia, bagatelizują ten problem w obliczu codziennego natłoku małej polityki.

Stawiamy w tej mierze bardzo mocną tezę. Bez wiedzy i woli zaprowadzenia reguł dobrego rządzenia w Polsce, żadna władza nie uzyska wymarzonego przez siebie stanu społecznej satysfakcji z rządzenia. W Polsce o tę satysfakcję szczególnie trudno. Ale mimo trudności – jej osiągnięcie w jakiejś mierze jest możliwe. Wymaga to jednak porzucenia prostackiego w polityce punktu widzenia, iż zmienienie nawet gorszych ludzi u władzy na lepszych, bez zmiany mechanizmów rządzenia – przynosi oczekiwane, widoczne rezultaty.

Fragmenty dotyczące immunitetu sędziowskiego i Krajowej Rady Sądownictwa

Trybunał Stanu powinien być wyższym sądem dyscyplinarnym dla sędziów i innych zawodów prawniczych. Wprowadzenie tej zasady przełamie brak odpowiedzialności sędziów, wynikający z ochrony udzielanej im przez własne środowisko. Zmiany te powinny być skorelowane z systemową reformą odpowiedzialności dyscyplinarnej prawników, pozwalającą na utworzenie jednolitego Sądu Dyscyplinarnego Zawodów Prawniczych, powoływanego przez Prezydenta RP, jako sąd I instancji.

Immunitet sędziowski w obecnej postaci, zakładający regułę braku odpowiedzialności i umożliwiający nakazanie przez prezesa właściwego sądu natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego, nawet w przypadku ujęcia go w momencie popełniania przestępstwa, nie może być utrzymany. Należy go zastąpić prawem sędziego, któremu przedstawiono zarzut popełnienia czynu sprzecznego z prawem karnym, do zwrócenia się do Trybunału Stanu o udzielenie mu immunitetu. Nie dotyczyłoby to sędziego zatrzymanego na gorącym uczynku. (…)

System niezawisłych sądów potrzebuje istotnej korekty. Najbardziej dokuczliwymi problemami sądownictwa obecnie są:

  • Wadliwe działanie Krajowej Rady Sądownictwa, która rozumie swą konstytucyjną kompetencję stania na straży niezależności sędziów i niezawisłości sądów (art.186 Konstytucji), jako obowiązek ochrony przywilejów korporacyjnych bez zważania na ujemne tego skutki dla porządku konstytucyjnego państwa, w tym zwłaszcza dla dwóch naczelnych zasad ustroju, zapisanych w art. 1. (RP jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli) oraz art. 2 Konstytucji (RP jest demokratycznym państwem prawnym).
  • Brak społecznej wiedzy, wpływu i kontroli nad procedurami doboru i nominacji sędziowskich oraz praktyczną niemożliwość dokonywania jakiejkolwiek oceny funkcjonowania sądów przez ich interesantów. Skutkiem tego bardzo istotna część władzy nad obywatelem jest wyjęta spod zasad demokratycznej kontroli, a opinia publiczna nie dysponuje dostępem do wiedzy o dobrych bądź złych sędziach.

Jest to jeden z najistotniejszych powodów trudności z podnoszeniem jakości procesów sądowych i orzecznictwa. Praktyczna nieodpowiedzialność sędziów za naruszanie prawa. System bezwzględnych immunitetów i sądownictwa dyscyplinarnego praktycznie (poza skrajnymi przypadkami) uniemożliwia odpowiedzialność karną sędziów za czyny bezprawne, nawet jeżeli nie mają one żadnego związku z wykonywanym zawodem, zwłaszcza zaś z orzekaniem,

· Nazbyt sztywne bariery, uniemożliwiające przeniesienie (choćby czasowe) sędziego do innego sądu. W efekcie państwo ma małe możliwości rozładowania zatorów sądowych w interesie klientów wymiaru sprawiedliwości (…).

Postulujemy przekształcenie Krajowej Rady Sądownictwa z instytucji „stojącej na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”, w instytucję stojącą na straży prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez niezawisłych sędziów w niezależnych sądach.

Oznacza to zasadniczo nowe ukierunkowanie misji KRS z wyłącznej troski o kondycję korporacji sędziowskiej – na zagwarantowanie obywatelowi – klientowi sądu prawa do sprawiedliwego wyroku, a więc także szybkiego, kompetentnego i dobrze zorganizowanego rozpatrzenia jego sprawy. Tym samym nowa Rada powinna tworzyć programy strategiczne dla wymiaru sprawiedliwości, które zapewniłyby obywatelowi coraz wyższą jakość procesu sądowego.

Takiej zmianie misji towarzyszyć powinna też zmiana składu Rady. Skoro nie będzie ona po to, by reprezentować sędziów wobec Narodu, ale Naród wobec wymiaru sprawiedliwości – jej skład powinien nosić charakter niekorporacyjny. Sposób doboru składu Rady powinien gwarantować także szerszą niż tylko sędziowską kontrolę nad procedurami doboru i nominacji sędziowskich. Przeciwdziałać tu powinien w szczególności licznym przypadkom nepotyzmu przy doborze sędziów. Jednocześnie jednak Rada nie powinna być konstruowana w politycznym procesie partyjnej rywalizacji, a jej członkowie powinni mieć bardzo duży autorytet zawodowy i moralny.

Dlatego proponujemy, aby 22 spośród 25 członków Rady wybierał Sejm na 5-letnie indywidualne kadencje (tym samym Rada nie zmieniałaby się nigdy w całości), spośród kandydatów spełniających te wysokie wymogi, zgłaszanych przez senaty wyższych szkół akademickich.

W wymiarze społecznym oznacza to wciągnięcie istotnej części elity inteligenckiej społeczeństwa w bezpośrednie zadanie nadzorowania wymiaru sprawiedliwości. Wychodząc z założenia, że bez takiego rozszerzenia społecznego zakresu odpowiedzialności za stan wymiaru sprawiedliwości – naprawa sądownictwa nie okaże się możliwa. Zarazem niemal połowa reprezentantów akademickich w Radzie wywodzić się ma ze środowiska prawniczego – wymagane są dla nich kompetencje niezbędne do objęcia stanowiska sędziów Sądu Najwyższego. Ta grupa członków Rady zapewnić ma profesjonalizm instytucji.

Fragment dot. potrzeby oddzielenia sądownictwa dyscyplinarnego od korporacji zawodowych

Niski stan sądownictwa dyscyplinarnego poszczególnych zawodów prawniczych wynika z jego korporacyjnego charakteru. Jeśli istotnie chcemy, aby sądy dyscyplinarne zawodów prawniczych stały na straży wysokiego poziomu etycznego i profesjonalnego praktykujących prawników – musimy oddzielić sądownictwo dyscyplinarne od korporacji zawodowych.

Korporacja zawodowa bowiem zapewnia poczucie bezpieczeństwa swoim członkom. Wymierzenie kary członkowi korporacji za wykroczenie dyscyplinarne obniża poczucie bezpieczeństwa nie tylko osoby skazanej, ale wszystkich członków korporacji, w tym także osób orzekających o tej odpowiedzialności.

Dlatego stawiamy tezę, że model korporacyjnej odpowiedzialności dyscyplinarnej jest obarczony wadą logicznej wewnętrznej sprzeczności.

Z tych właśnie powodów należy:

  • uchwalić akt prawny (ustawę), na mocy którego o odpowiedzialności dyscyplinarnej wszystkich zawodów prawniczych orzekałby jeden organ. Dotyczyłoby to: sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych, doradców podatkowych, rzeczników patentowych i komorników,
  • musi być to organ, który będzie posiadał odrębność w stosunku do korporacji prawniczych,
  • należy opracować kodeks etyki prawnika, który zawierałby część ogólną, wspólną dla wszystkich zawodów oraz normy szczególne dla poszczególnych zawodów prawniczych. Opracowaniem kodeksu mogliby się zająć przedstawiciele wszystkich zawodów prawniczych,
  • po uchwaleniu kodeksu etyki prawnika, przedstawiciele zawodów prawniczych, co dwa lata powinni dokonywać oceny funkcjonowania kodeksu oraz rozważać, czy nie wymaga on zmian lub aktualizacji, w związku z pojawieniem się nowych zjawisk. Kodeks etyki byłby „prawem materialnym”, zaś ustawa o odpowiedzialności dyscyplinarnej zawodów prawniczych „prawem proceduralnym”. Istotą projektu jest, więc powołanie odrębnego rodzaju sądu: Sądu Dyscyplinarnego Zawodów Prawniczych.

Nominacji na czteroletnią kadencję w tym sądzie powinien dokonywać Prezydent RP, spośród najwybitniejszych i posiadających najwyższy autorytet moralny prawników – praktyków i uczonych. Również Prezydent RP powinien powoływać na czteroletnią kadencję Prokuratora Sądu Dyscyplinarnego, któremu w każdym województwie, podlegałby Wojewódzki Prokurator Sądu Dyscyplinarnego. Odwołania od orzeczeń tego sądu powinien rozpatrywać, zmodyfikowany w swoich funkcjach, Trybunał Stanu, jako sąd w szczególny sposób czuwający nad przestrzeganiem wysokich standardów działania władzy publicznej.

Zabrał, opracował i wyimami opatrzył Piotr Trudnowski, prezes Klubu Jagiellońskiego.