Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Krzysztof Bieda, Andrzej Duda  13 marca 2014

Duda: Podstawa naszego programu to zdrowie, praca i rodzina

Krzysztof Bieda, Andrzej Duda  13 marca 2014
przeczytanie zajmie 5 min
Duda: Podstawa naszego programu to zdrowie, praca i rodzina facebook.com

Kiedy ogłosicie swój program wyborczy?

Program został już ogłoszony.

Trudno nazwać programem te kilkaset stron – wszystkie kluczowe reformy to cofanie reform przeprowadzonych przez poprzedników: VAT, likwidacja gimnazjów, obowiązek szkolny dla sześciolatków, reforma emerytalna, połączenie MSWiA, prokurator generalny. To wszystko już było.

Chyba nie przeczytał Pan programu.

Bardzo mocno się starałem. To były rzeczy kluczowe, które tam odnalazłem, do których przykładacie największą wagę. Ciężko mi było znaleźć tam coś odkrywczego.

Wydaje mi się, że trzy zasadnicze części tego programu to zdrowie, praca, rodzina. Nie dostrzegam w nich żadnego cofania.

Ale jeżeli chodzi o te trzy rozdziały, podrozdziały to …

To jest program prorozwojowy, który jest z tymi trzema dziedzinami związany.

Znajdziemy tam konkrety jeżeli chodzi na przykład o rodzinę lub pracę? Chcecie powiększać miejsca pracy, w jaki sposób?

Chcemy je rozwijać np. poprzez Narodowy Program Zatrudnienia.

Czyli konkretnie?

Czyli konkretnie, czytał Pan program czy nie czytał Pan programu?

Oczywiście czytałem.

To powinien Pan wiedzieć, że wszystko po kolei zostało tam opisane. Znajdują się w nim propozycje na tyle konkretne, na ile jest to możliwe w programie.

Ale ja przyszedłem porozmawiać z Panem. Gdybym chciał napisać artykuł o programie..

Teraz należy te propozycje przekuć w konkretne ustawy, które dadzą impuls dla rozwoju naszej gospodarki. To jest w tej chwili niezbędne. Zdaniem ekonomistów, którzy nie są bezkrytycznymi zwolennikami wszystkiego co robi rząd, tylko starają się patrzeć na sprawę chłodno, znajdujemy się w tzw. „pułapce średniego rozwoju“- swoistej stagnacji gospodarczej, bardzo niewielkiego wzrostu gospodarczego, który nie ulegnie zmianie ze względu na niemoc państwa, a w niektórych dziedzinach jego „zwijanie“. Nam zależy na takim stymulowaniu gospodarki, aby ponownie pobudzić wzrost PKB. Tak jak miało to miejsce w latach 2005-2007. W momencie objęcia władzy przez PiS, PKB  było na poziomie 3,5%, a w momencie jej oddawania 6,7%.

Nawiązał Pan do rządów PiS, chciałbym kontynuować ten wątek. Chwaliliście się niejednokrotnie, że zlikwidowaliście najwyższą stawkę podatkową 39%…

Wtedy rzeczywiście obniżyliśmy podatki, przez co ludziom zostało więcej pieniędzy w kieszeniach. Uważaliśmy, że istniała szansa na pobudzenie dodatkowego popytu na rynku, zwiększenie małej konsumpcji oraz wpływów z podatku VAT i napędzenie w ten sposób gospodarki.

Obniżyliśmy również składkę emerytalno-rentową, zlikwidowaliśmy w pierwszej grupie podatek od spadków i darowizn. To były działania pro-gospodarcze, pro-ekonomiczne, ale również pro-obywatelskie. Wydaje się, że zakończyły się one sukcesem. Po naszych rządach, jeszcze w 2008 r. sytuacja wyglądała całkiem nieźle. Odchodząc, zostawiliśmy Donaldowi Tuskowi oszczędności budżetowe, deficyt znajdował się na poziomie ok. 15 mld zł. Dziś jest 39 mld zł.

Większości tych osiągnięć trudno jest zaprzeczyć, ale skąd wobec tego, absurdalne moim zdaniem, pomysły, aby chociażby przywracać tę nieszczęsną stawkę podatku dochodowego dla najbogatszych.

Tyczy się tych, którzy zarabiają 300 tyś zł rocznie. To jest względnie niewielka grupa najbogatszych.

Skoro to jest niewielka grupa, to rozumiem, że chodzi o efekt marketingowy?

Jesteśmy zwolennikami społecznej gospodarki rynkowej, która jest zapisana w polskiej konstytucji. Systemu solidaryzmu społecznego, w którym podstawową zasadą jest redystrybucja dóbr. W związku z powyższym ten system, który zresztą chyba najlepiej został zrealizowany w Niemczech, opiera się przede wszystkim na tym, że państwo owszem wspiera przedsiębiorców, ale pilnuje konkurencyjności i oczywiście wyciąga rękę do tych, którzy sobie nie radzą. Oznacza to, że na tych którym wiedzie się lepiej, nakłada się większe zobowiązania podatkowe, wychodząc z założenia, że stać ich na to, żeby w tym zakresie wzmacniać państwo. Dzięki temu państwo może podsuwać szanse tym, którym wiedzie się gorzej, wspomagając jednocześnie tych zamożnych, aby mogli zarobić jeszcze więcej.

Poprzez opodatkowanie ich?

Nie, poprzez tworzenie lepszych warunków dla ich rozwoju.

Mówi Pan o tworzeniu miejsc pracy. A jednak ci potencjalni podatnicy najwyższej stawki to są w dużej części właśnie pracodawcy.

Nikt nie mówi o podnoszeniu podatku od firm. Mówimy o podatku od osób fizycznych.

Czyli ci najbogatsi nie są pracodawcami?

Bardzo różnie z tym bywa. Krótko mówiąc niekoniecznie. Są to w wielu przypadkach menagerowie, którzy zarabiają doskonałe pieniądze.

A nie lepiej żeby „wpompowali“ te pieniądze w gospodarkę, chociażby przez konsumpcję?

Tak, robią to, ale nie wyklucza to jednocześnie płacenia podatków.

Mogę również płacić sprawiedliwy podatek liniowy.

To bardzo proszę zwrócić się do Donalda Tuska i zapytać go co się z nim dzieje. Z jego obietnic, na których zdobywał głosy wyborców, nic już nie zostało.

Jeżeli będę miał okazję to chętnie go o to zapytam.

Powie Panu, że nie było warunków.

Obyście Wy mieli, żeby spełnić swoje założenia…

My uważamy, że te obietnice które składamy są realne. Natomiast ja mówię uczciwie, niech nikt nie oczekuje, że zmieni się władza, przyjdą rządy PiS-u i nastąpi coś spektakularnego. Nie nastąpi. To jest program, który jest liczony co najmniej na 7 lat, a osobiście uważam, że trzeba go liczyć na dekadę do przodu. Nie da się odwrócić sytuacji gospodarczej z dnia na dzień.

Problemem naszego kraju jest nieświadomość. My dzisiaj nie wiemy nawet  do końca jaka jest sytuacja w Polsce, bo nie dostajemy żadnych odpowiedzi na wiele naszych pytań czy interpelacji, które składamy w Sejmie.

Czyli wszyscy ci którzy czekali na program PiS-u, po słowach Donalda Tuska, który przyznał się, że jest socjaldemokratą i liczyli, że Prawo i Sprawiedliwość pokaże zupełnie inną ścieżkę rozwoju, rozczarowali się?

Wychodzimy z założenia, że dzisiejsza sytuacja jest trudna. Dwa lub trzy miliony młodych, dobrze wykształconych ludzi, którzy tutaj powinni mieszkać, zakładać rodziny, budować swoje życie, a przy okazji rozwijać kraj i zwiększać przyrost naturalny, zwyczajnie wyjeżdżają zagranicę. A wyjeżdżają, bo własne mieszkanie jest luksusem, a godna praca niespełnionym marzeniem.

Za rządów PO, dobrze mają się głównie ci, którzy są dogadani z partią rządzącą.

Nie chciałem tego mówić wprost, ale po rozmowach z przedsiębiorcami taki właśnie obraz się wyłania.

Możemy godzinami rozmawiać o wypaczeniach rządu PO …

To trzeba zmienić. My wychodzimy z założenia, że musi się to odbyć na zasadzie pewnego porozumienia. Jeżeli chodzi o pracę to mamy dwa podstawowe programy: z jednej strony Narodowy Program Zatrudnienia, a z drugiej Narodowy Pakt dla Wzrostu Wynagrodzeń. Obydwa te projekty mają zostać przeprowadzone w porozumieniu między państwem, przedsiębiorcami i pracownikami. Dzięki Narodowemu Paktowi Wzrostu Wynagrodzeń będziemy chcieli m.in. podnieść innowacyjność naszych przedsiębiorstw. Chcemy zachęcić przedsiębiorców do aktywnego wykorzystywania miliardów złotych, zalegających na ich kontach, poprzez stworzenie dwóch możliwości. Po pierwsze odpisywania od podatku całości wydatków inwestycyjnych poniesionych w danym roku kalendarzowym. Tak, aby mogły być one odpisane od razu a nie na zasadzie amortyzacji, która jest długofalowa. W przypadku gdyby były to inwestycje o charakterze rozwijającym innowacyjność to chcemy wprowadzić możliwość odliczenia nawet 200% tego, co rzeczywiście było wydatkowane.

Możemy spodziewać się Andrzeja Dudy w rządzie Jarosława Kaczyńskiego?

Praca w rządzie byłaby dla mnie zaszczytem, gdybym taką propozycję otrzymał. Czy ją otrzymam? Tego nie potrafię powiedzieć bo chyba nikt nie wie co wydarzy się w momencie przejęcia władzy przez PiS.

Bardzo szybko wzrasta Pańska rola w partii, zwłaszcza po aferze z Adamem Hoffmanem, kiedy to Pan przejął rolę rzecznika prasowego. Czy nie obawia się Pan, że wcześniej czy później zostanie wyeliminowany z partii, jak prezes Kaczyński ma w zwyczaju czynić z młodymi, perspektywicznymi posłami?

Ja raczej mam wrażenie, że ci którzy do tej pory odchodzili z PiS-u to sami się wycinali. Ja realizuję po prostu zadania, które są mi powierzane. Uważam, że gra którą prowadzimy w polityce ma charakter zespołowy i w taki sposób staram się funkcjonować. W ogóle nie podzielam Pańskich obaw.

 A czy w takim razie widzi się pan na czele PiS-u?

Nie widzę, gdyż mam za mało doświadczenia politycznego i myślę, że jeszcze bardzo dużo muszę się nauczyć, aby w  ogóle rozważać bycie liderem czegokolwiek, nie mówiąc o partii politycznej.

Skoro już jesteśmy w dalekiej przyszłości- czy możemy mówić, że PiS przetrwa bez Jarosława Kaczyńskiego? Czy to jest już ten etap polskiej demokracji, w której partia jest wstanie przetrwać odejście własnego lidera i założyciela?

Myślę, że nie będzie z tym problemu. Jednak na razie Jarosław Kaczyński jest w pełni sił i nic nie wskazuje na to, że miałoby się to zmienić. Nie chcielibyśmy żeby w najbliższej perspektywie rezygnował ze swojej pozycji lidera bo pokazał już wielokrotnie, że jest nie tylko politykiem o niezwykłej wiedzy, ale przede wszystkim jest liderem i strategiem. Ma ten specyficzny talent, który powoduje, że potrafi wyprowadzić ugrupowanie nawet z największych kryzysów. Dzisiaj z całą pewnością obserwuje jednak kto mógłby stać się jego potencjalnym następcą.

Rozmawiał Krzysztof Bieda.

Wywiad nie został autoryzowany.