Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Marek Steinhoff-Traczewski  22 grudnia 2013

Steinhoff-Traczewski: Patologie w cieniu Amber Gold

Marek Steinhoff-Traczewski  22 grudnia 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Steinhoff-Traczewski: Patologie w cieniu Amber Gold Maciej Janiec, CC.

Ponad 1,5 tysiąca osób czeka na wyjaśnienie co stało się z zainwestowanymi przez nich pieniędzmi. Chodzi o kwotę nie małą, bo około 320 mln PLN. Już blisko 7 lat jesteśmy świadkami nieudolnych działań prokuratury i sądu. W cieniu Amber Gold rozgrywa się nieszczęście ofiar afery Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, dla której zabrakło miejsca w polskich mediach.  

WGI powstała w 1998 r.. Załozyło ją trzech młodych mężczyzn, którzy z rynkami finansowymi mieli dotychczas niewiele wspólnego. W tamtym czasie nikt prawie nie znał takich terminów jak Forex, lewarowanie czy swap’y. Spółka zajmowała się inwestowaniem w zagraniczne waluty oraz skomplikowane instrumenty finansowe. WGI budziła zaufanie głównie dzięki znanym osobom, które uwiarygodniały jej działania swoją twarzą i nazwiskiem. Wśród nich znalazły się m.in. Henryka Bochniarz, Piotr Kuczyński, Witold Orłowski i Dariusz Rossati. Te nazwiska znał każdy, kto chociaż w minimalnym stopniu interesował się polską giełdą.

W kwietniu 2006 r. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (dzisiaj KNF) wycofała spółce o nazwie WGI Dom Maklerski licencję na prowadzenie działalności maklerskiej. Dwa miesiące później firma została postawiona w stan upadłości. Po wejściu syndyka okazało się, że na koncie znajduje się ledwie 200 tys. zł. Wkrótce potem wyszło na jaw, że WGI Dom Maklerski nie prowadził działalności zgodnie z posiadaną licencją. W rzeczywistości zajmował się handlem wartych nominalnie setki milionów złotych obligacji, które wypuściła jedna z pięciu spółek grupy – WGI Consulting (nadzór finansowy o tym nie wiedział). WGI Consulting miało zajmować się inwestycjami w nieruchomości i instrumenty finansowe na rynku amerykańskim. W rzeczywistości pieniądze trafiały do różnych spółek, których właścicielami byli szefowie WGI Dom Maklerski. Natomiast WGI Consulting wydawało informacje na temat swoich rzekomych zysków z inwestycji. Klienci nie mieli możliwości zweryfikowania realności wyników WGI Consulting. WGI wysyłała do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz do swoich klientów rozbieżne dane dotyczące wyceny rachunków inwestycyjnych, co łatwo było urzędnikom z Komisji wykryć. Stwierdzono też różnice w wygenerowanych zestawieniach wycen rachunków klientów oraz różnice pomiędzy danymi zawartymi w raportach miesięcznych oraz zestawieniach sald klientów. W trakcie śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wyszły na jaw dziesiątki róznorakich nieprawidłowiści. Zadziwiające jest z jaką łatwością WGI było w stanie oszukać nadzór finansowy.

Oszustwa będą zdarzały się zawsze. Mimo sprawnego nadzoru, wysokich grożacych kar oraz ekonomicznej edukacji społeczeństwa, prędzej czy później komuś uda się ominąć prawne „zasieki”. Tak było w USA, gdzie Bernard Madoff stworzył największą w historii świata piramidę finansową, w której utopiono kilkadziesiąt miliardów dolarów. Madoffa aresztowano 11 grudnia 2008 r., notomiast wyrok zapadł 29 czerwca 2009 r.. Śledztwo i proces trwały łącznie 7 miesięcy.

Wciaż za mało rozmawiamy jak poteżne szkody gospodarce wyrządza skostniały system sądownictwa w Polsce. W wielu międzynarodowych raportach Polska zajmuje relatywnie niską pozycja właśnie ze względu na efektywność egzekwowania prawa. Zwykle plasujemy się w otoczeniu biednych państw afrykańskich. Dzisiaj to nie wysokość podatków, związki zawodowe, czy wciąż zmieniające się prawo jest największą bolączką przedsiębiorców, a właśnie brak egzekwowalności prawa. Można podać przykłady setek firm, które upadły ponieważ nie były w stanie sciągnąć swoich należności. Procesy w sprawach gospodarczych toczą się często latami. Idealnym przykładem jest własnie proces w sprawie WGI, ale również o wiele bardziej medialna sprawa Amber Gold.

Zbyt często zapominamy w debacie politycznej o tym palącym problemie. Nie słyszałem nigdy żadnego kompleksowanego programu zmiany systemu sądownictwa w Polsce. Nawet nowopowstała partia Jarosława Gowina, która na sztandarach ma wsparcie dla przedsiębiorców, w swoich deklaracjach programowym nie porusza tego problemu.

Sprawa Madoffa skończyła się po 7 miesiącach, bardzo podobna sprawa WGI trwa już 7 lat i nic nie zapowiada jej rychłego zakończenia, z korzyścią dla tysięcy poszkodowanych.