Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Konrad Pędziwiatr, Michał Kłosowski  23 października 2013

Pędziwiatr: Islam zagrożony czy zagrożenie islamem?

Konrad Pędziwiatr, Michał Kłosowski  23 października 2013
przeczytanie zajmie 4 min
Pędziwiatr: Islam zagrożony czy zagrożenie islamem? CGP Grey, CC.

Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja o pożarze meczetu w Gdańsku Oliwie. Szybko zaczęła jej towarzyszyć hipoteza o potencjalnym podpaleniu. Czy w przypadku, gdy te przypuszczenia okazałyby się prawdziwe, uzasadnione będzie mówienie o nowym, szerszym trendzie kiełkującym w naszym społeczeństwie?

Mam nadzieję, że nie. Aczkolwiek należy zwrócić uwagę na wzrost siły oraz znaczenia ruchów społecznych stawiających sobie za cel walkę o prawa zwierząt. W Europie Zachodniej coraz większym poparciem cieszą się również kampanie przeciwko wzrastającej widoczności muzułmanów w sferze publicznej na naszym kontynencie. Nowego charakteru nabiera również sama obecność muzułmanów w Polsce. Mamy bowiem do czynienia z przejściem od społeczności zakorzenionej historycznie do sytuacji, kiedy większość muzułmanów w naszym kraju stanowią ludzie, którzy przybyli do Polski w ostatnich dekadach zza granicy.  

Jeśli zaś chodzi o ten konkretny atak, to potencjalnie jest on odzewem na to, że muzułmanie chcieli w tym roku „głośniej” celebrować swoje najważniejsze święto, czyli Święto Ofiarowania. Należy jednak pamiętać, że sposób świętowania pozostaje niezmieniony od setek lat, zmianie uległy natomiast warunki otoczenia. Mam tu na myśli problematyczną kwestię uboju rytualnego, o którego legalność bądź nielegalność prawnicy toczą spór od dłuższego czasu. A to, co się stało w Gdańsku, trudno jest obiektywnie ocenić. Być może za podpaleniem stoją osoby związane z ruchem obrońców zwierząt, a być może to działanie pojedynczego człowieka o poglądach antyislamskich. Powodów mogą być tysiące.

W zasadzie za jednym zamachem poruszył Pan kilka kwestii, o które chciałem zapytać. Gwoli ścisłości, czy mógłby Pan opisać i scharakteryzować strukturę społeczności muzułmańskiej w Polsce? Jak wielu muzułmanów mieszka i żyje w naszym kraju?

Sięgając do danych ze spisu powszechnego z 2011 roku, nie znajdziemy w nim niestety informacji o społeczności muzułmańskiej. Jedyne, na czym możemy się opierać, to dane szacunkowe: w zależności od tego, do którego eksperta Pan zadzwoni, usłyszy Pan odmienną opinię na ten temat. Jedni mówią o ponad 40 tysiącach muzułmanów żyjących w Polsce. Sam byłbym zdecydowanie bardziej ostrożny, szacując wielkość ich społeczności na około 30 tysięcy osób. Około 5 tysięcy z nich to polscy Tatarzy. Resztę stanowią imigranci, uchodźcy, konwertyci, dyplomaci i muzułmańscy studenci – żeby wymienić największe grupy – których liczebność dynamicznie ulega zmianie.

Jakie są powody tak drastycznych różnic w określeniu liczebności polskiej społeczności muzułmanów?

Wynika to z szerszej postawy organizacji muzułmańskich w Europie – częstego zawyżania statystyk z powodów politycznych. Główne organizacje, takie jak Muzułmański Związek Religijny oraz Liga Muzułmańska w RP, informują o maksymalnie kilku tysiącach swoich członków. Należy pamiętać jednak o tym, że jest to liczba odnoszącą się tylko do muzułmanów regularnie praktykujących – analogicznie do rozróżnienia na katolików chodzących do kościoła i tych, którzy jako katolicy widnieją tylko w statystykach. Wszystko zależy od tego do jakie przyjmiemy kryterium muzułmańskości –  kulturowe, czy stricte religijne.

Rosnącej liczbie muzułmanów w Polsce i reszcie państw europejskich towarzyszy wzrastająca liczba osób, środowisk, a nawet profili na serwisie Facebook, wieszczących rychłą islamizację Starego Kontynentu. Czy jest to uzasadniona obawa? Czytając prace poświęcone islamowi możemy znaleźć w nich informacje, że sami muzułmanie nie traktują wrogo innych religii, a chrześcijanie są dla islamu starszymi braćmi w wierze – parafrazując słowa papieża.

Dyskutując o islamizacji, pomijamy jednocześnie inne istotne aspekty związane z islamem. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż zjawisko sekularyzacji, powszechnie łączone z odchodzeniem od chrześcijaństwa wśród mieszkańców Europy, dotyczy w tym samym stopniu także muzułmanów. Postawa agnostyczna oraz ateizm równie szybko zyskują wśród nich na popularności.

Oczywiście nie możemy zaprzeczać rosnącej liczbie muzułmanów w Europie, wynikającej z procesów demograficznych oraz imigracji. Po przybyciu na Stary Kontynent muzułmanie spotykają się z wieloma przeszkodami: problemem różnicy kulturowej, niskimi kwalifikacjami zawodowych czy trudnościami z uzyskaniem statusu uchodźcy. Ogólnie rzecz biorąc wskaźnik dzietności wśród społeczności muzułmańskich jest typowy dla społeczności imigracyjnych, czyli nieznacznie wyższy od tego wskaźnika wśród ludności kraju przyjmującego.

Należy jednocześnie pamiętać, że większość członków najliczniejszych społeczności muzułmańskich w Europie urodziła się w krajach europejskich i jest ich pełnoprawnymi obywatelami. Mówienie o muzułmanach europejskich jako imigrantach to jeden z najczęstszych błędów popełnianych przez mass media.

W czasie trwania Arabskiej Wiosny wielu komentatorów liczyło na większą demokratyzację procesów politycznych na Bliskim Wschodzie. Tymczasem w konsekwencji rewolucji w poszczególnych państwach do władzy doszły radykalne ugrupowania religijne, np. Bractwo Muzułmańskie w Egipcie, a wśród syryjskich rebeliantów istotną rolę odgrywają oddziały islamskie. Jaki może być długofalowy wpływ takiego obrotu sprawy na dalszy rozwój sytuacji?

Absolutnie nie zgodzę się z tezą, że w Egipcie znajdują się obecnie u władzy radykalni muzułmanie. Rzeczywiście, Bractwo Muzułmańskie zdobyło tam pełnię władzy, ale wydarzyło się to w absolutnie wolnych i demokratycznych wyborach. Potem, jak wiadomo, nastąpił przewrót wojskowy i w chwili obecnej mamy sytuację, w której demokratycznie wybrany prezydent Mohammad Mursi został wtrącony do więzienia.  

W przypadku Tunezji islamistom, po zwycięskich wyborach udało się  zbudować szerszą koalicję sił demokratycznych, która przeprowadza transformację systemową. W imię zachowania spójności tej koalicji islamiści postanowili nawet w ostatnich tygodniach, że oddadzą władzę i rozpiszą nowe wybory. Sytuacja w Syrii jest całkowicie odmienna. W przypadku walki z siłami prezydenta Assada mamy do czynienia z koalicją około tysiąca różnych ugrupowań, których islamiści są tylko częścią.

Wracając do początku rozmowy: dużo zarzutów kierowanych jest przeciwko  brutalności Święta Ofiarowania, Id al-Adha – czy rzeczywiście jest ono aż tak krwawe?

Dla mnie zabijanie zwierząt poprzez ogłuszanie jest również praktyką brutalną. Generalnie w przypadku uśmiercania zwierząt na skalę przemysłową, według mojej wiedzy, nie ma metody humanitarnej. Trudności związane z omawianym tematem wynikają z religijnego charakteru tych praktyk. Warto odnotować, że istnieją nurty popularyzujące składanie ofiary w sposób symboliczny. Jednocześnie część osób pragnie uszanować tradycję i dokonywać ofiary w sposób tradycyjny. To jak powinna taka ofiara wyglądać jest jasno określone, dlatego pole manewru dla zmian jest mocno ograniczone. Ten problem nie dotyczy tylko muzułmanów, ale w równym stopniu również Żydów. Idzie za nim olbrzymie lobby przemysłu mięsnego, a nawet Kościół Katolicki bardzo negatywnie wypowiadał się o zakazie uboju rytualnego. Sprawa jest o wiele bardziej złożona, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Rozmawiał Michał Kłosowski