Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartłomiej Orzeł, Ziemowit Kossakowski  21 października 2013

Kossakowski: Pomniki gwałtu

Bartłomiej Orzeł, Ziemowit Kossakowski  21 października 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Kossakowski: Pomniki gwałtu archiwum Jerzego Szumczyka

Czy cieszy Pana decyzja prokuratury, która nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w pomniku radzieckiego żołnierza gwałcącego kobietę w ciąży?

Prokuratora pierwszy raz od niepamiętnych czasów zachowała się tak jak trzeba. Bojcy z Armii Czerwonej, gdy dewastowali Gdańsk, zgwałcili ponad 30% kobiet. Każdy szanujący się człowiek wie, jakich zbrodni dokonała na terenie Polski Armia Czerwona, dlatego ten epizod z Gdańska został odebrany przez większość mojego środowiska jako udana prowokacja, która ma zmusić bierne społeczeństwo do myślenia.

A czy polskie społeczeństwo jest już gotowe na przypominanie sobie bolesnej historii za pomocą nowoczesnej sztuki?

„Evviva l’arte”, jak pisał Przerwa-Tetmajer. Moim zdaniem sztuka, która niesie ze sobą mocny ładunek antykomunistyczny, jest w tym momencie niezbędna. Lewicowe środowisko, bardzo często faworyzowane w mediach, ma skłonność do wybielania komunizmu, z tego więc względu nie możemy przechodzić obojętnie, gdy ktoś w sposób notoryczny fałszuje historię. Nadszedł czas, by młode pokolenie raz na zawsze rozliczyło się z komunizmem i szczelnie zamknęło tę zbrodniczą ideologię w lamusie historii. Jak pisał Mackiewicz: „Tylko prawda jest ciekawa”, a polskie społeczeństwo jako odtrutkę od fałszywej rzeczywistości potrzebuje prawdy czystej jak łza.

Może jednak pomnik był zbyt mocny, żeby wystawiać go na widok publiczny, mimo, że taka właśnie była historia?

Gwałty i kradzieże dla Armii Czerwonej były chlebem powszednim, dlatego moim zdaniem ukazywanie zbrodni krasnoarmiejców powinno być nieodłączonym elementem przestrzeni publicznej. Społeczny ostracyzm dla apologetów komunizmu powinien być czymś naturalnym; mam nadzieję, że za parę lat to nastąpi.

Czy może to oznaczać, że władza coraz wyraźniej akceptuje społeczny sprzeciw wobec obecności pomników sowieckich w przestrzeni publicznej? Nawet Julia Pitera nawoływała do pozostawienia autora w spokoju. Czy jest więc szansa na zwiększenie ilosci zajęć szkolnych poświęconych bohaterstwu Żołnierzy Wyklętych?

Władza doskonale wie, ile krwi przelali Sowieci, tylko skutecznie stara się to ukrywać. Bez pełnej dekomunizacji nigdy nie pozbędziemy się pomników komunistycznych oprawców. Zachowanie Julii Pitery mnie specjalnie nie dziwi. Działała ona niegdyś w Unii Polityki Realnej, a jak wszyscy wiemy, to środowisko jest raczej mocno antykomunistyczne. Mam nadzieję, że w momencie zmiany obecnej władzy polscy uczniowie zaczną się uczyć o bohaterskich czynach podziemia niepodległościowego, a nie zasługach Adama „Szechtera” Michnika dla polskiej demokracji.

Rozmawiał Bartłomiej Orzeł