Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Zagrożenie jest realne. Europa musi się zbroić, a Ukraina powinna dostać więcej

Zagrożenie jest realne. Europa musi się zbroić, a Ukraina powinna dostać więcej źródło: flickr.com

Ostatnie przełamanie węgierskiego weta jest dowodem dalej istniejącej jedności unijnej i chęci wspierania Ukrainy przez UE. Jednak nie oznacza to, że powinniśmy wpaść w błogie samozadowolenie w obu tych kwestiach.

1 lutego Węgry wycofały swoje weto na unijne wsparcie Ukrainy kwotą 50 mld euro rozłożoną na lata 2024–2027. Na kanałach społecznościowych najważniejszych europejskich polityków zapanowała euforia. Brukselskie media (m.in. portal Politico) zainicjowały dyskusję o tym, kto jest odpowiedzialny za ten dyplomatyczny sukces.

Wśród wyróżnionych znalazła się premier Włoch, Georgia Meloni, za jej istotną rolę w trakcie negocjacji. Podkreślano również znaczenie politycznej gościnności Emmanuela Macrona. Komentatorzy wskazali także na niebagatelny wpływ przecieku wypuszczonego na łamach Financial Times’a, który zawierał groźbę odcięcia Węgier od wszelkich unijnych środków i podważenia wiarygodności węgierskiej gospodarki wśród międzynarodowych inwestorów.

Nawet jeśli spóźniony, to jest to nadal ważny krok do przodu, co słusznie podkreśla w swoim tekście Géza Jeszenszky. Co ważne, pomimo węgierskich nacisków węgierskich pakiet pomocowy nie będzie przegłosowywany co roku na nowo.

Przywódcy innych państw unijnych oraz Komisja Europejska nie chcieli dopuścić, aby kolejne transze wsparcia dla Kijowa były regularnie zagrożone węgierską obstrukcją. Brak ustępstwa w tym zakresie pozwoli Ukrainie długofalowo planować wydatki, a nie działać ad hoc po corocznym głosowaniu nad kolejnym „brukselskim przelewem”.

Ten realny sukces nie powinien nam jednak przysłonić ponurej wojennej rzeczywistości. Ukraińskie Ministerstwo Finansów wskazuje bowiem na blisko trzykrotnie wyższe potrzeby finansowe: mowa o 37 mld euro tylko na sam 2024 r.

Kolejnym krokiem w ramach procedury pomocowej jest głosowanie nad zwiększeniem unijnego budżetu, które odbędzie się w Parlamencie Europejskim pod koniec lutego. Co oznacza, że europejskie pieniądze popłyną do Kijowa najwcześniej w marcu. Optymizmem nie napawa także samo rozłożenie całości wsparcia na tak długi okres.

Patrząc na spadającą chęć państw Zachodu do udzielania pomocy wojskowej, szczególnie na zamieszanie, jakie panuje w tym względzie w Waszyngtonie, można zadać pytanie: do jakiej Ukrainy trafi unijna transza w 2027 r.? Czy na pewno suwerennej?

Na politycznym horyzoncie rysuje się już kolejna okazja do przetestowania ambicji państw członkowskich oraz unijnej jedności jako takiej. Chodzi o przyjęcie trzynastego pakietu sankcji przeciwko Kremlowi na drugą rocznicę pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Niestety, nic nie wskazuje na działania, które mogłyby zrobić realną różnicę.

Nie należy spodziewać się zwiększenia skali wsparcia wojskowego (zwłaszcza w zakresie amunicji), wdrożenia sankcji na import produktów aluminiowych z Rosji oraz zaprzestania importu rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG). Zwłaszcza ta ostatnia kwestia pozostaje nadal wyzwaniem nie do przeskoczenia dla unijnych decydentów. W 2023 r. państwa członkowskie UE importowały 15,8 mln m3 LNG bezpośrednio z Rosji, co oznacza spadek skali importu o ledwie 1,9% względem roku 2022.

Ponadto trzeba podkreślić, że nowy pakiet wsparcia ma charakter finansowy i gospodarczy. Jest ważny dla zachowania płynności ukraińskiej gospodarki, ale brakuje w nim drugiego wymiaru wsparcia – militarnego. To amerykański pakiet pomocowy, procedowany nadal w Kongresie, ma większy potencjał wsparcia krótko- i średnioterminowego Ukrainy na froncie, gdzie każdy miesiąc wojny wyczerpuje zasoby militarne ukraińskiej strony.

raporcie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, Jak zakończyć wojnę na Ukrainie? Scenariusze zakończenia konfliktu, Józef Lang zaznaczał: „Biorąc pod uwagę wysokie koszty pośrednie wojny (głównie wzrost cen energii i wysoką inflację), w całościowym ujęciu zwiększenie wsparcia wojskowego dla Ukrainy jest prawdopodobnie tańszą alternatywą niż przedłużanie się konfliktu”.

Państwa UE dla zwiększenia poziomu własnego bezpieczeństwa militarnego powinny postawić na długofalowy proces zbrojeń, gwarantując choćby własnemu przemysłowi wieloletnie kontrakty na produkcję amunicji. To zbrojeniowe przestawienie wajchy powinno nastąpić zwłaszcza w obliczu perspektywy powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu.

W cieniu wdrażanego pakietu pomocowego dla Kijowa i związanych z tym negocjacji wokół węgierskiego weta kryje się nadchodząca reforma instytucjonalna UE, z perspektywą Unii wielu prędkości na czele. Reforma ta, która będzie prawdziwym testem na przyszłość unijnej jedności, może odbić się także na intensywności dalszego wsparcia Ukrainy.

W Polsce było głośno o niemiecko-francuskim raporcie proponującym zmiany w ramach procedur głosowań w Radzie, w tym o potencjalnym zniesieniu prawa weta państw członkowskich w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz przy podejmowaniu decyzji dotyczących art. 7 TUE (w kontekście ochrony praworządności) w zamian za przyjęcie nowych państw do UE (nawet potencjalnie siedmiu).

Tego rodzaju warunki stawiane przez Europę Zachodnią, bez zagwarantowania realistycznej i łatwej ścieżki dla mniejszych państw Europy Środkowo-Wschodniej umożliwiających zebranie mniejszości blokującej w najważniejszych głosowaniach, będą uderzać w unijną jedność, a w konsekwencji w skłonność Wspólnoty do ambitnego wsparcia Ukrainy.

***

Ostatnie przełamanie węgierskiego weta jest dowodem dalej istniejącej jedności unijnej i chęci wspierania Ukrainy przez UE. Jednak nie oznacza to, że powinniśmy wpaść w samozadowolenie. Aby przetrwać, Kijów potrzebuje większego zaangażowania, zwłaszcza militarnego, ze strony unijnych partnerów. A budowanie jedności będzie wymagało intensywnej pracy i otwarcia się na perspektywę mniejszych państw w obliczu czekających Unię reform związanych z rozszerzeniem.