Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wybory na Węgrzech. Orbán i Fidesz kontra opozycyjna reszta świata. Kto wygra?

Węgrzy w kraju i za granicą oddają dzisiaj swój głos w wyborach parlamentarnych. Na przeciwko siebie staną rządzący nieprzerwanie od 2010 r. sojusz Fideszu z chadecką partią KDNP oraz zjednoczenie sześciu partii pod przywództwem Pétera Márki-Zaya: od socjalistów i postkomunistów przez liberałów do uważanego niegdyś za skrajnie prawicowego Jobbiku, występujących pod wspólnym szyldem Zjednoczeni dla Węgier (Egységben Magyarországért). Członków opozycji łączy przede wszystkim sprzeciw przeciwko zawłaszczaniu państwa przez Fidesz i to jego powstrzymaniu wyborczy sojusz poświęca najwięcej uwagi w kampanii wyborczej. Mimo to ostatnie sondaże konsekwentnie wskazują na przewagę sojuszu Viktora Orbána.

O ile teraz polityka międzynarodowa i bezpieczeństwo znajdują się na pierwszym miejscu wśród tematów kampanii, to do niedawna dominowały w niej walka z drożyzną, ochrona zdrowia i tak zwane kwestie obyczajowe. W sondażu Závecz Research z 23 lutego na zlecenie portalu 24.hu respondenci wśród najbardziej palących problemów wymieniali kolejno: opiekę zdrowotną, inflację i koszty życia. Co ciekawe, wyborcy Fideszu są znacznie bardziej zaniepokojeni imigracją i genderowym lobby niż wzrostem cen, korupcją i stanem opieki zdrowotnej.

Na problem wysokiej inflacji (8,3% r/r w lutym) rząd zareagował serią zdecydowanych interwencji. Zamrożone zostały raty kredytów hipotecznych, ceny kilku kategorii podstawowych produktów spożywczych i paliw. Te doraźne rozwiązania zostały przedłużone do czerwca. Wprowadzane są też kolejne ulgi podatkowe. Opozycja, startująca jako blok sześciu partii, ma trudności w sformułowaniu politycznej odpowiedzi na ruchy strony rządowej.

Márki-Zay przekonuje, że jako premier nie zlikwiduje popularnych rozwiązań z zakresu polityki prorodzinnej, jednak ze względu na rozbieżności programowe wewnątrz jego koalicji poza takimi deklaracjami nie może zaprezentować spójnej, całościowej wizji państwa, chociażby w sferze podatków. Pozostają mu slogany o walce z korupcją, współpracy z zachodnimi partnerami w UE i NATO i podwyżkach dla pracowników państwowej opieki zdrowotnej i nauczycieli. To odpowiedź na nastroje społeczne na Węgrzech, gdzie nauczyciele protestują obecnie przeciwko ograniczeniu ich prawa do strajku, natomiast niektórzy lekarze odmawiają podpisania kontraktów na nowych warunkach.

Trudno powiedzieć, na ile opozycja po ewentualnym dojściu do władzy byłaby gotowa do przeprowadzania reform strukturalnych, a na ile poświęciłaby się kwestiom obyczajowym i rozliczeniom z obecnie rządzącymi. Można jednak przewidywać, że razie przegranej prawdopodobnie zajmie się wewnętrznymi rozliczeniami, ponieważ trudno będzie jej w przyszłości powtórzyć tegoroczny mobilizacyjny i zjednoczeniowy zryw.

Wraz z wyborami odbędzie się również referendum na temat czterech pytań (tłumaczenie za dr. Dominikiem Héjjem z IEŚ):

  • Czy popiera Pan/Pani prowadzenie zajęć o orientacji seksualnej wobec nieletnich w publicznej placówce oświatowej bez zgody rodziców?
  • Czy popiera Pan/Pani promowanie terapii zmiany płci u nieletnich?
  • Czy popiera Pan/Pani nieograniczone prezentowanie nieletnim treści medialnych o charakterze seksualnym, które mogłyby wpłynąć na ich rozwój?
  • Czy popiera Pan/Pani prezentowanie nieletnim treści medialnych przedstawiających zmianę płci?

Tak postawione pytania mają legitymizować dotychczasową politykę koalicji rządzącej wobec młodzieży, a także przekierowują debatę publiczną na obszary, w których Fidesz czuje się najlepiej. Rząd stara się wykorzystać fakt, że w kwestiach obyczajowych blok opozycji ma bardzo niejednolite zdania i łatwo mu rozgrywać skrzydła sojuszu przeciwko sobie. Wszak wyborcy Jobbiku i socjaldemokratycznych partii podejmą w referendum zgoła inne decyzje, a przywódcy tych partii nie mogą do siebie zrażać wyborców innych członków sojuszu.

Dziedzictwo Fideszu

Przez 12 lat rządów Fidesz zdążył zmienić konstytucję, narobić sobie wrogów w Europie, otworzyć się politycznie na Rosję i Chiny i stworzyć klientelistyczną sieć powiązań między państwem a biznesem. Dość wspomnieć, że najbogatszym człowiekiem w kraju został przyjaciel z dzieciństwa samego premiera, którego firmy budowlane realizują liczne inwestycje publiczne. Nic nie wskazuje na normalizację stosunków Budapesztu z Brukselą.

Węgry, podobnie jak Polska, nie otrzymała w dalszym ciągu akceptacji Komisji Europejskiej dla Krajowego Planu Odbudowy. Są też pierwszym kandydatem do zastosowania tzw. mechanizmu praworządności blokującego środki unijne. Wkrótce mają jednak otrzymać ok. 300 milionów euro z funduszu REACT-EU.

Realizowano program gospodarczy stawiający na zachodnie, głównie niemieckie fabryki, których zagęszczenie jest nad Dunajem i Cisą jeszcze większe niż w Polsce. Prym wiedzie branża motoryzacyjna. Niemcy odpowiadają za ponad ¼ zarówno importu, jak i eksportu Węgier. Fidesz położył jednak również nacisk na solidarność społeczną. Szczególnie w drugiej połowie swoich rządów rozwinął politykę finansowego wspierania rodzin, przede wszystkim wielodzietnych, za pomocą ulg podatkowych i skomplikowanego systemu dofinansowań. Dla osób trwale dotkniętych bezrobociem zapewniono programy robót publicznych.

Jak głosują Węgrzy

Choć rozbieżności między wynikami sondaży wyborczych sięgają kilku punktów procentowych, to wszystkie badania opinii wskazują na prowadzenie Fideszu o przynajmniej trzy punkty procentowe (pp.). Niektórzy politologowie twierdzą, że ze względu na rozkład sympatii w okręgach jednomandatowych opozycja do zwycięstwa potrzebowałaby przewagi przynajmniej o 2 pp. Jeżeli te przewidywania się potwierdzą, to Węgry czeka kontynuacja rządów Viktora Orbána, charakteryzująca się silną konsolidacją władzy. Najprawdopodobniej straci jednak możliwość wprowadzania zmian w konstytucji i uchwalania szczególnie istotnych ustaw o wymaganym progu poparcia na poziomie 2/3 głosów.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbywają się w systemie mieszanym: oprócz wybierania 93 posłów z list partyjnych według znanego nam z Polski systemu D’Hondta wyborcy głosują również w 106 okręgach jednomandatowych. Obywatele niezameldowani na Węgrzech (najczęściej przedstawiciele mniejszości węgierskiej w państwach sąsiednich) głosują jedynie na listę partyjną.

W tej sytuacji opozycja miała szanse przełamać przewagę Fideszu, startując pod wspólnym szyldem. W prawyborach jej sympatycy wyłonili nie tylko kandydata na premiera, ale także kandydatów w okręgach jednomandatowych. Mimo że liderem bloku został uważany za konserwatystę Péter Márki-Zay, to najwięcej miejsc na listach wygrała centrolewicowa Koalicja Demokratyczna, na czele której stoi były premier, Ferenc Gyurcsány (autor słynnych słów „kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem” z nagrania z 2006 r.).

Obóz prorządowy skierował w związku z tym niezwykle wyraźny przekaz do licznego elektoratu negatywnego Gyurcsány’ego, pokazując na plakatach i w licznych reklamach internetowych Márki-Zaya jako marionetkę w jego rękach i podpisując lidera opozycji jako „Mini Ferenc”. Tytuły prorządowe często mianują lidera opozycji jako „kandydata Gyurcsány’ego”. Premier Orbán wykorzystywał w dużym stopniu aparat państwa, żeby prezentować swoją politykę w dobrym świetle, np. na licznych reklamach rządowych i ulotkach dostarczanych obywatelom pocztą.

Budapeszt wobec wojny na Ukrainie

Odpowiedź Węgrów na inwazję Rosji na Ukrainę pokazuje, że wybory mogą mieć kluczowe znaczenie dla warunków ich uczestnictwa w zachodnich strukturach. W pierwszych dniach napaści węgierski mainstream medialny przedstawiał sytuację nad wyraz zachowawczo – pojawiały się tytuły mówiące o operacji wojskowej, bez używania takich słów jak „wojna”, „inwazja”, „agresja”. Krajobraz medialny jest zdominowany przez instytucje bliskie rządowi – sytuacja nie zmieniła się istotnie od kiedy opisywał ją u nas Wojciech Mucha. Obecnie trudno już ukrywać rzeczywisty stan na Ukrainie, ale wojna zajmuje w węgierskiej przestrzeni medialnej mniej miejsca niż w Polsce.

Przywódca zjednoczonego bloku opozycji Péter Márki-Zay chętnie wytyka premierowi Orbánowi bliskie kontakty z Rosją i przypomina o roli Węgier w NATO i UE. Opozycyjni demonstranci protestujący przeciwko wojnie na początku marca domagali się m.in. usunięcia z Budapesztu siedziby Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego, służącego jako wehikuł dla rosyjskich pieniędzy i wpływów. Póki co nie zanosi się, żeby do tego doszło.

Z kolei sam szef rządu wyraźnie sprzeciwia się sankcjom na Rosję w sektorze energetycznym i zarzuca opozycji, że ta chce wciągnąć Węgry w wojnę. Podczas „Marszu Pokoju” w rocznicę powstania z 1848 r. premier przedstawił decyzję, przed którym stoją wyborcy, jako wybór „pomiędzy pokojową prawicą i pro-wojenną lewicą”. Márki-Zay zapewnia, że nie chce wysyłać nigdzie żołnierzy, ale takie deklaracje trafiają głównie do już przekonanych.

Jak dotąd Budapeszt zobowiązał się przekazać Ukrainie paliwo i pomoc humanitarną, koncentrując się przy tym na zamieszkałym przez mniejszość węgierską Zakarpaciu. Według danych rządowych podawanych przez UNHCR granicę węgiersko-ukraińską przekroczyło od 24 lutego ponad 354 tys. osób (dane z 27 marca), co odpowiada ponad 3% populacji Węgier. Wśród nich znajdowali się również liczni przedstawiciele mniejszości węgierskiej, którym od lat rząd Viktora Orbána konsekwentnie przyznawał paszporty. Możliwe, że miało to wpływ na społeczny odbiór uchodźców.

Mimo to węgierski rząd nie wyraził zgody na transport broni przez terytorium Węgier. W nagranej 25 marca odezwie do Orbána ukraiński prezydent, Wołodymyr Zełenski, odwołał się do historii egzekucji węgierskich Żydów podczas drugiej wojny światowej, żeby zwrócić uwagę na tragiczny los mieszkańców Mariupola. Upomniał szefa rządu w Budapeszcie, że to nie czas na wahania w kwestii sankcji i przepuszczania transportów broni. Orbán odpowiedział, że zamierza się kierować w swoich decyzjach interesem narodowym Węgier. Później w wywiadzie telewizyjnym wytykał Zełenskiemu, że korzysta on jedynie ze swoich talentów aktorskich.

Trudna sztuka wielowektorowej polityki zagranicznej

Tragiczny obrót wydarzeń na Ukrainie stał się przyczynkiem do wypowiedzi liderów politycznych na temat przyszłości wielowektorowej polityki międzynarodowej Budapesztu. Rosja, choć nie znajduje się nawet wśród pierwszych 10 rynków dla węgierskiego eksportu, to stanowiła ważnego partnera politycznego dla Węgier. Przykładem może być zaproszenie Viktora Orbána przez Władimira Putina przed zachodnimi przywódcami do Moskwy w fazie rozmów poprzedzających napaść na Ukrainę. Jak zauważył sam zaproszony, było to już trzynaste spotkanie obu panów. ,

We wrześniu Węgry zawarły z Gazpromem 15-letni kontrakt na dostawy gazu, który stoi w sprzeczności z unijnymi planami większej dywersyfikacji dostaw podjętymi po rosyjskiej inwazji. Pod znakiem zapytania stoi też udział Rosatomu w rozbudowie elektrowni jądrowej w Paks. Rosja dostarcza zresztą paliwo jądrowe do istniejących reaktorów z lat 80’, które pokrywają niemal połowę węgierskiego zapotrzebowania na energię.Na marginesie można wspomnieć, że Węgrzy dopuścili do stosowania rosyjską szczepionkę Sputnik V z pominięciem unijnej certyfikacji.

Podczas trzech kadencji Fideszu doszło też do wyraźnego zbliżenia z Chinami. Również ten partner nie ma strategicznego znaczenia dla węgierskiego handlu (chiński import jest jeszcze mniejszy niż rosyjski). W ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku Chiny sfinansują jednak remont połączenia kolejowego Budapeszt-Belgrad (część serbskiego odcinka ma też rosyjskie finansowanie), co stanowi jeden z niewielu namacalnych przykładów chińskiego zaangażowania w tym regionie Europy. Szerokim echem odbiła się też budowa w Budapeszcie kampusu szanghajskiego uniwersytetu Fudan, która pochłonie więcej środków niż wynosi roczny budżet węgierskiej wyższej oświaty. Rząd Viktora Orbána jest orędownikiem prochińskiej polityki na arenie UE, co udowodnił, m.in. blokując wspólne stanowisko w sprawie tłumienia protestów w Hong Kongu. Swoiście pojmowany pragmatyzm prawdopodobnie w dalszym ciągu będzie kierował węgierską polityką zagraniczną, choć w stosunkach z Rosją będzie on coraz trudniejszy. Zwycięstwo Fideszu nie będzie natomiast niosło dla polityki wewnętrznej istotnych zmian.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.