Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Czarnek i konserwatywna kontrrewolucja? Rozmowa o przyszłości szkolnej katechezy [PODCAST]

przeczytanie zajmie 4 min
Czarnek i konserwatywna kontrrewolucja? Rozmowa o przyszłości szkolnej katechezy [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Jak powinna wyglądać pozycja religii w szkole? Chcemy przyjrzeć się temu, co w tej ważnej dla nas kwestii realnie proponuje partia rządząca i minister Czarnek i rozliczyć ich dotychczasowe osiągnięcia. Nie interesują nas memy z ,,ugruntowaniem cnót niewieścich”, czy planami odchudzania dziewczynek. Czy Opowiadania o dzieciństwie Karola Wojtyły w drugiej klasie podstawówki pomogą ,,odkremówkować” papieża Polaka? Czy młodzi ludzie przyjmują bezkrytycznie treści prezentowane im podczas lekcji? Czy w dzisiejszych realiach katecheza powinna katechizować? Na wszystkie te pytania odpowiadają Bartosz Brzyski, Piotr Kaszczyszyn i Konstanty Pilawa w najnowszym odcinku Kultury Poświęconej.

,,Minister Czarnek, promuje osobę Jana Pawła II, nie jego dzieła. Jeżeli do drugiej klasy podstawówki wrzucamy »Przygody Karola Wojtyły«, czyli omawiamy jego sylwetkę, a nie myśl, to zadowalamy w ten sposób starszy elektorat – babcie, cieszą się, że wnuczek namaluje papieża. W kontekście postaw młodzieży taki »kartonowy pomnik« nie tylko nie ma prawa wypalić, ale przyśpiesza wręcz trend odwrotny od zamierzonego. To dalsze »kremówkowanie papieża«.

Jeżeli chcielibyśmy potraktować Jana Pawła II poważnie, to powinien wejść do starszych klas, kiedy uczniowie będą o nim w stanie poważnie dyskutować. Nawet jeżeli będzie to zlaicyzowana młodzież, to być może dzięki temu nabierze do niego trochę respektu, jako do myśliciela, z którym można się nie zgadzać, ale miał coś ciekawego do powiedzenia” – zauważył Bartosz Brzyski.

,,W myśleniu PiS i min. Czarnka jest takie założenie, rodem z XIX wieku, że jeżeli się wrzuci jakieś treści do podstawy programowej, to będzie to miało bezpośredni wpływ na młodych ludzi. Damy Pamięć i Tożsamość do liceum, to młodzi ludzie automatycznie stwierdzą »kurczę, Jan Paweł II jednak miał rację, już nie będziemy się sekularyzować«. To jest myślenie magiczne, że szkoła, jako instytucja, w dalszym ciągu ma taką moc oddziaływania, kształtowania charakteru i poglądów, że samo operowanie na poziomie podstawy programowej sprawi, że ta konserwatywna kontrrewolucja zostanie przeprowadzona z sukcesem. Moim zdaniem takie działania to bardziej uspokajanie sumień pokolenia dziadków.

Co więcej, nie wiem, jak było u was, ale da się zauważyć taką zasadę: jeżeli coś było omawiane w szkole, to później zostaje to zapomniane – raczej się do tego nie wraca. Traktuje się to negatywnie, z zasady. »Jeśli jest w szkole, to mi się nie podoba, nie lubię tego«” – stwierdził Piotr Kaszczyszyn.

,,Jeśli chodzi o religię w szkołach, to jest błąd w samych jej założeniach. To nie jest religia, tylko katecheza. Katecheza zakłada, że dzieci, które przychodzą w pierwszej klasie, są już zewangelizowane. W katechizowaniu chodzi o to, by uczyć na podstawach, które są już wyniesione z domu. Dzisiaj mamy sytuację, obserwowaną w badaniach społecznych dotyczących procesu polskiej sekularyzacji, w której dzieci przychodzące do szkoły przeważnie nie mają żadnej wiedzy na temat chrześcijaństwa. Nie są tego uczone w domach.

Tym dzieciom katecheza nie pomaga, a wręcz przeciwnie – przeszkadza im, bo bazuje na błędnym założeniu, że do szkoły przychodzą katolicy, na których wierze i wiedzy można bazować. Dziś lekcje religii nie powinny katechizować, tylko ewangelizować, czyli zaczynać zupełnie od początku. Przez 30 lat swojego istnienia katecheza przynosi coraz gorsze efekty, bo proces sekularyzacji przyśpiesza, a my jesteśmy zakorzenieni z programem 30 lat wstecz. Program szkolny powinien być dostosowany do stanu religijności polskich dzieci” – powiedział Konstanty Pilawa.