Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Myśleliście o własnej śmierci? Stypa, Haloween i Jezus-transhumanista [PODCAST]

Myśleliście o własnej śmierci? Stypa, Haloween i Jezus-transhumanista [PODCAST] Autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Kto nie boi się śmierci? Dzisiejsza kultura co chwila wynajduje sposoby na to, by żaden wybór nie musiał okazać się ostateczny, a żadne wydarzenie – nieodwracalne. Niestety, śmierć w dalszym ciągu przeraża współczesnego człowieka swoją nieuchronnością. W najnowszym odcinku Kultury Poświęconej, nagrywanym przed uroczystością Wszystkich Świętych, Bartosz Brzyski, Konstanty Pilawa i Piotr Kaszczyszyn rozmawiają o śmierci: o tym, jak na co dzień próbujemy ją przysłonić, ale przede wszystkim, w jaki sposób możemy jej uniknąć: Sąd Ostateczny, a po nim życie w Nowym Jeruzalem, czy digitalizacja świadomości i wieczność w chmurze?

,,Warto spojrzeć na zagadnienie śmierci we współczesnej kulturze od drugiej strony – od strony życia. Przez to, że kiedyś mieliśmy duże rodziny, dzieci – najbardziej kojarzące się z życiem – zawsze były obok. To młode życie zawsze było obecne. Dzisiaj, kiedy ktoś ma dzieci, często wypada z grona znajomych. Mamy również coraz mniejsze rodziny, dzieci zdarzają się tylko okazjonalnie. Mam więc wrażenie, że to zagadnienie dwustronne. Odpychamy śmierć, ale jednocześnie jesteśmy też bardzo daleko od życia. Z tej perspektywy nasza cywilizacja jest martwa” – zauważył Bartosz Brzyski.

,,Mówiliśmy o tym, że dzisiejsza kultura dąży do pełnej odwracalności, do tego żeby każdą decyzję dało się cofnąć. Jedyne, co się ostało to śmierć, której nie potrafimy do końca wyprzeć, bo prędzej czy później i tak nas czeka. Wydaje mi się, że nie do końca tak jest. Cały ruch transhumanistyczny polega właśnie na dążeniu do przekroczenia śmierci.

Odwołam się tu do wywiadu, który Piotr przeprowadził z Rafałem Tichym. Tichy przedstawia tam taką opowieść, ze człowiek w sposób naturalny dąży do przekroczenia śmierci, niezależnie od tego, czy jest chrześcijaninem, czy nie. Jest jedynym zwierzęciem, które uświadamia sobie swoją skończoność.

Wiemy, że Dobra Nowina jest właśnie o tym, że da się to zrobić – przekroczyć śmierć i dostąpić łaski zbawienia. Mamy więc dwie opcje: albo damy się tam przeprowadzić Chrystusowi, albo, tak jak w Genesis, możemy przekroczyć śmierć idąc za kusicielem, tak jak Ewa skusiła się, chcąc być na równi z Bogiem. W tym sensie Tichy nazywa transhumanizm pójściem na skróty i odwróceniem zbawienia: zbawienie chrześcijańskie polega na pokonaniu śmierci duchowej i odnowie wewnętrznej. Transhumanizm uniemożliwia natomiast śmierć biologiczną” – stwierdził Konstanty Pilawa.

,,Spróbujemy teoretycznie porozmawiać na temat takiego transhumanizmu rodem z sci-fi: przeszczepienia tożsamości do czipa. Z perspektywy katolickiej jest to niedopuszczane z prostego powodu: Bóg stworzył człowieka jako istotę cielesną i duchową. W momencie, w którym zdecydowalibyśmy przekształcić się w chmurę danych, moim zdaniem popełnilibyśmy grzech śmiertelny.

Wywiad, który przeprowadziłem z Tichym, powstał na kanwie numeru magazynu ,,Czterdzieści i Cztery”, poświęconego kwestii chrześcijańskiego transhumanizmu. Był w nim kapitalny wywiad z Jackiem Dukajem, gdzie wśród wielu wątków analizował on pytanie: co mogłoby stać się w świecie, w którym marzenia transhumanistów się ziściły i niektórzy mogliby przeszczepić swoją świadomość, a jednocześnie dalej żyliby w nim chrześcijanie. Dukaj uważa, że w tej sytuacji chrześcijanie zostaliby postawieni przed największą z pokus, jaka kiedykolwiek się pojawiła: możliwością biologicznej, realnej nieśmiertelności.

Zadał również, być może, jeszcze ważniejsze pytanie: jaki stosunek powinien przyjąć wtedy Kościół do osób, które poddałyby się takiej operacji. Czy ci egzo-ludzie, a właściwie – bardziej roboty, niż ludzie – mogliby np. przyjmować Eucharystię”? – zastanawiał się Piotr Kaszczyszyn.