Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Czy młody katolik może być dziś doomerem i co to w ogóle znaczy? [PODCAST]

Czy młody katolik może być dziś doomerem i co to w ogóle znaczy? [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Doomer to przedstawiciel pokolenia dwudziestoparolatków, który pogrążony w depresyjnej apatii nie potrafi uwierzyć w szczęśliwą przyszłość, będąc przekonanym o nadchodzącej klęsce i upadku cywilizacji. Czy katolik może również nim być? Konstanty Pilawa, Piotr Kaszczyszyn i Bartosz Brzyski w tym odcinku Kultury Poświęconej dyskutują o tym, czy poczucie schyłkowości u młodych katolików może być wyrazem dramatycznej tęsknoty za Absolutem i wielkiej narracji, czy może jednak powinniśmy z nim walczyć za wszelką cenę, jako że nadzieja to przecież jedna z podstawowych cnót chrześcijańskich. Zdania są podzielone.

,,Ja – nie potrafiąc się odnaleźć w ludowym katolicyzmie, np. na pielgrzymce – jestem takim doomerem, tylko katolickim: przyjmuję wielką narrację jako swoją, a jednocześnie nie potrafię jej przeżywać emocjonalnie. Walczę z bardzo mocną sprzecznością: z jednej strony odczuwam tę apatię, przesyt bodźców, wszystkie kwestie związane z postprawdą itd. Jednak z drugiej – przyjmuje tę wielką narrację. Jest we mnie bardzo mocny konflikt” – przyznał Konstanty Pilawa.

,,Kościół jest do pewnego stopnia zinfiltrowany przez współczesność. Jeżeli kształtuje nas bardziej kultura niż wiara, to na naszą wiarę przenosimy swoje wyobrażenia. Moim zdaniem doomerstwo jest w Kościele wtórne. Wynika z tego, w jakiej epoce żyjemy. Widzę to, patrząc dziś na nasz odcinek o apokalipsie. Myślę, że był mega doomerski – mając tę świadomość dzisiaj inaczej bym o tym mówił. Nie powinniśmy się skupiać na końcu, ale na życiu, które płynie z nadziei” – kontrargumentował Bartosz Brzyski.

,,Zacząłem ostatnio czytać książkę Andrzeja Ledera Rysa na tafli, w której autor stara się analizować XX wiek jako osobę, z perspektywy filozoficznej i psychoanalitycznej. Za pośrednictwem wybranych dzieł filozofii z tego okresu pokazuje pewną ewolucję świadomości w XX wieku. Na samym początku mam tam opis świadomości rodzącego się XX wieku. Leder analizuje tam m.in. Dziennik z dzieciństwa filozofa Waltera Benjamina. Kiedy przeczytałem ten rozdział, pomyślałem: to jest doomerstwo.

Ten doomerski etap był na kilkanaście lat przed wybuchem I wojny światowej. Padały tam dokładnie te same słowa co dzisiaj: przesyt rzeczy, dobrobyt, wydaje się, że jest świetnie, mamy stabilne źródła finansowe, możemy żyć na dobrym poziomie, nie ma wojen, a choroby zostały ograniczone. Doomerstwo to świadomość epoki schyłku” – stwierdził Piotr Kaszczyszyn.