Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Podniesienie kwoty wolnej od podatku powinno być początkiem dyskusji o reformie systemu podatkowego

Podniesienie kwoty wolnej od podatku powinno być początkiem dyskusji o reformie systemu podatkowego Paweł Czerwiński/unsplash.com

Państwo nie powinno wykorzystywać najbiedniejszych, ale samo podwyższenie kwoty wolnej nie rozwiąże problemu obciążenia niskich wynagrodzeń. Dlatego ewentualnemu zwiększeniu kwoty wolnej od podatku powinna towarzyszyć głębsza refleksja nad polskim systemem podatkowym.

Powracająca raz na jakiś czas w debacie publicznej rozmowa o kwocie wolnej od podatku dochodowego może przypominać dyskusję motoryzacyjną. Kiedy oceniamy auto, możemy skupić się na jednym parametrze, na przykład na pojemności silnika, ale intuicyjnie zdajemy sobie sprawę, że taka ocena nie daje nam pełnego obrazu pojazdu. Z kwotą wolną jest podobnie. Trzeba pamiętać, że jest ona tylko jednym z narzędzi kształtowania systemu podatkowego, a nie celem samym w sobie. Jak każde narzędzie świetnie nadaje się do rozwiązywania niektórych problemów, ale próba rozwiązania nim innych może zaszkodzić.

W gruncie rzeczy kwota wolna jest po prostu jedną ze stawek progresywnego podatku dochodowego od osób fizycznych (wynoszącą 0%) dla określonego poziomu dochodu. Niewątpliwie w Polsce (gdy oceniamy ją w liczbach bezwzględnych) należy ona do najniższych w Europie. Potwierdzają to nie tylko internetowe memy, ale też twarde dane.

Czy wysokość kwoty wolnej od podatku oznacza, że wynagrodzenia w Polsce są szczególnie wysoko obciążone daninami publicznymi? Raczej nie. Po pierwsze, to dlatego że, jak wskazuje między innymi Komisja Europejska, „ze względu na strukturę PIT, na wysokość klina podatkowego wpływają głównie składki na ubezpieczenie społeczne, zwłaszcza w dolnym przedziale rozkładu dochodów”.

Szczególnie przy niskich wynagrodzeniach większość obciążeń publicznych to nie podatki, ale właśnie składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. To właśnie z ich powodu całość obciążeń publicznoprawnych dla minimalnego wynagrodzenia może sięgać nawet około 40% tego, co na wynagrodzenie wydaje pracodawca.

Po drugie, wbrew obiegowym opiniom teza o generalnie wysokich podatkach dochodowych w Polsce nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach. Na przykład obciążenie podatkami i składkami przeciętnego wynagrodzenia w Polsce jest poniżej średniej OECD (dane za 2019 r.) i jest jednym z najniższych w UE. Ta statystyka pokazuje, że kwota wolna od podatku jest tylko jednym z parametrów równoważonych przez wysokość stawek podatkowych czy też progów podatkowych. W badaniach OECD podkreśla się nawet, że progresja podatkowa w Polsce należy do najniższych w tej organizacji.

Z powyższego można właściwie wyciągnąć wniosek, że podniesienie kwoty wolnej od podatku nie stanowi rozwiązania naszych problemów. Czy to oznacza, że jej podniesienie nie ma sensu? Taki wniosek byłby zdecydowanie zbyt daleko idący.

Zreformujmy system podatkowy

Kwota wolna od podatku wynika z przekonania, że istnieją wynagrodzenia tak niskie, że ich opodatkowanie byłoby po prostu niemoralne. Ta niemoralność znajduje nawet swoje przełożenie na sferę konstytucyjną. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z Konstytucją przepisy dotyczące kwoty wolnej (K 21/14) i posłużył się w tym kontekście pojęciem zdolności podatkowej. Trybunał wskazał w tym wyroku w szczególności, że: „kwota zmniejszająca podatek pozwala na wyłączenie z opodatkowania dochodów niezbędnych do zaspokojenia podstawowych potrzeb jednostek. Podwyższenie tej kwoty jest zatem równoznaczne ze zwiększeniem minimum mającego zabezpieczyć podstawowe potrzeby jednostki, które nie podlegają opodatkowaniu. Istotą kwoty zmniejszającej podatek jest korygowanie podstawy wymiaru podatku w taki sposób, by w dyspozycji każdego podatnika pozostawić określoną kwotę dochodu, która nie powinna być opodatkowana”. Ustawodawca wykorzystuje zatem tę konstrukcję, ponieważ przyjmuje, że uczestniczenie w zaspokajaniu potrzeb społeczeństwa możliwe jest tylko pod warunkiem zaspokojenia własnych, najbardziej podstawowych potrzeb.

Przekładając to na praktykę, można stwierdzić, że podstawowe potrzeby wszyscy mamy takie same. Musimy jeść i gdzieś mieszkać. Bez zaspokojenia tych potrzeb nie da się żyć. Dopiero wtedy, kiedy na zupełnie minimalnym poziomie na nie odpowiemy, możliwe będzie zaangażowanie w budowanie dobra wspólnego.

Poziom obciążeń najniższych wynagrodzeń wskazuje, że warunek ten nie jest w Polsce spełniony. Z dużą dozą pewności można przyjąć, że obciążenia podatkowe i składkowe najniższych wynagrodzeń są w Polsce zbyt wysokie. Co więcej, w naszym kraju istotnym czynnikiem jest odmienne opodatkowanie i oskładkowanie różnych sposobów wykonywania pracy. Oznacza to, że wynagrodzenie wysoko wykwalifikowany specjalista, działając na podstawie umowy B2B, oddaje państwu nawet mniejszą część swojego dochodu niż osoba, która na podstawie stosunku pracy otrzymuje minimalne wynagrodzenie.

W kontekście powyższego wyroku TK, który wprost odnosi się do ponoszenia ciężarów podatkowych z uwzględnieniem zdolności ich ponoszenia, takie rozwiązanie nie wydaje się aksjologicznie akceptowalne. To zjawisko jest dodatkowo pogłębiane przez ważną rolę, jaką w Polskim systemie dochodów publicznych pełni VAT. Najubożsi podatnicy, którzy nie mogą sobie pozwolić na oszczędzanie, niejako automatycznie większą część dochodów przeznaczają na konsumpcję opodatkowaną VAT-em.

Nie można też pominąć bardziej pragmatycznego spojrzenia na tę sprawę, wedle którego wysokie obciążenia niskich wynagrodzeń dodatkowo wzmacniają szarą strefę, wpychając do niej najmniej zarabiających pracowników. To naturalne, że osoby zarabiające najmniej będą najbardziej zmotywowane do omijania przepisów podatkowych, kiedy każda złotówka rozporządzalnego dochodu ma istotne znaczenie dla ich przetrwania.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że samo podwyższenie kwoty wolnej od podatku nie rozwiąże problemu obciążenia niskich wynagrodzeń. Istotna ich część ma, jak wskazano powyżej, charakter składkowy, a nie podatkowy. Jednak tu należy zaznaczyć, że konieczność zmiany systemu składkowego nie oznacza automatycznie, że nie należy naprawiać systemu podatkowego.

Rozwiązaniem teoretycznie sensownym mogłoby być zrównanie kwoty wolnej z minimalnym wynagrodzeniem za płacę (czy też w skali roku z dwunastokrotnością miesięcznego minimalnego wynagrodzenia). Z jednej strony, skoro państwo uznaje, że pracownik nie powinien zarabiać mniej niż określoną kwotę, można przyjąć, że jest to obiektywne kryterium tego minimum socjalnego, które nie powinno być opodatkowane. Taki zabieg miałby również znaczenie społeczne. Poważnym zarzutem przedsiębiorców wobec rządzących przy corocznej dyskusji o podniesieniu minimalnego wynagrodzenia jest stwierdzenie, że państwo nie ponosi kosztów podniesienia kwoty wolnej. Co więcej, nawet na tym zarabia, skoro pobiera od niej podatki i składki. Zrównanie kwoty wolnej i minimalnego wynagrodzenia wytrąciłoby ten argument z ręki sceptyków ze względu na podzielenie kosztów podwyżki między państwo i przedsiębiorców.

Nie zmienia to jednak faktu, że rozważania o kwocie wolnej od podatku powinny być elementem szerszej dyskusji o tym, w jaki sposób powinniśmy finansować potrzeby państwa. Polski system podatkowy już dziś bardzo mocno opiera się na podatkach pośrednich (Vacie i akcyzie), które uderzają w najbiedniejszych. Istnieje ryzyko, że istotne podwyższenie kwoty wolnej wszystkim podatnikom bez żadnych korekt innych elementów tego podatku będzie skutkować jeszcze mocniejszym oparciu na tych źródłach.

Wydaje się, że w społeczeństwie rozwiniętym kierunek transformacji powinien być raczej odwrotny, tzn. podatki pośrednie, które są łatwiejsze w poborze, ale mniej sprawiedliwie rozkładają ciężar utrzymania państwa, powinny być ograniczane na rzecz bardziej sprawiedliwych podatków dochodowych i majątkowych. Warto też rozważyć, czy jako społeczeństwo stać nas dziś na obniżanie podatków nie tylko najuboższym.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można stwierdzić, że kwotę wolną rzeczywiście trzeba istotnie podwyższyć, co wynika nie tylko z przesłanek czysto prawno-ekonomicznych, ale po prostu z przyzwoitości. Państwo nie powinno wykorzystywać najbiedniejszych. Jednak należałoby też rozważyć, czy podniesieniu kwoty wolnej nie powinna towarzyszyć szersza refleksja nad polskim systemem podatkowym.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.